Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. Nic nie moge....nie przygarnę nawet jednego kociny. Mam 6 tymczasów . Raczej dożywotnich bo wszystkie z problemami.... Mogę robić bazarki żebrać u nielicznych znajomych... Jeśli macie jakieś fanty podsyłajcie fotki, wystrugam następny kramik.... U siebie też pogrzebię.
  2. [quote name='Isabel']Cóż takiego pannica znowu zmajstrowała? ;)[/QUOTE] oj duuuuuuuuuuużo, baaaaaaaaaaaaardzo duuuuużo... Dziś już nie mam czasu ale juro opiusze jak zdążę
  3. Znowu się z Lunką próbujemy.... Traktowałam ją już jak ułożonego domowego psiaka.... Wykombinowała.... Jak się stara przestała czepiać to ja wykorzystam i sobie pożyję na własną łapę... Wesoło nie jest.....
  4. [quote name='asiaf1']Boniś to wyjątkowy pies, może to wcielenie jakiegoś filozofa-myśliciela?:-)[/QUOTE] Oj tak... Boniś jest wyjątkowo wyjątkowy.... Serdunio moje ukochane
  5. Bardzo serdecznie zapraszam [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/227884-DLA-KILKUDZIESI%C4%98CIU-PS%C3%93W-I-KOT%C3%93W-BEZ-JEDZENIA-I-PICIA-Z-RUDERY-do-10-go-czerwca-23-59?p=19189142#post19189142[/url]
  6. Spłodziłam takie coś... Otwórzcie serca (czytaj - portfele ;-) ) [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/227884-DLA-KILKUDZIESI%C4%98CIU-PS%C3%93W-I-KOT%C3%93W-BEZ-JEDZENIA-I-PICIA-Z-RUDERY-do-10-go-czerwca-23-59?p=19189142#post19189142[/url] A przede wszystkim podbijajcie !!!
  7. Rankiem Boniś wykazał się logicznym myśleniem. ;-) Ma Piękny jedno z posłanek takie dłuuugie - 2 m, po to żeby mógł sobie doopkę bezpiecznie przenosić na suche miejsce. Dzisiaj jak wstał i wyszedł do ogródka to zmieniłam szybciutko wszystko, ale na wierzchu położyłam taki sam kocyk jaki był w nocy... Wrócił i ......szok !! Służba nie zmieniła Panu pościeli !! Podchodził, odchodził, przystawał , przyglądał się na posłanko i na mnie, przychodził do mnie i mnie trącał... Śmieszne to było. Łóżeczko jak pisałam jest długie, al Boniś zdecydowanie woli leżeć tak żeby główka była prawie w drugim pokoju. Ma wtedy lepszą "kontrolę".:-) Na drugim końcu na noc często mości się Rudzik jak akurat przestaje mu być wygodnie ze mną w łóżku. Dzisiaj jak się zorientował że nie mam zamiaru nic zmieniać to z ciężkim westchnieniem położył sie, ale na drugim końcu... Zdobyłam dodatkową wiedzę... Trzeba zmieniać kolory kocyków bo Pan Bonisław się niepotrzebnie stresuje.;-(
  8. Znacznie lepiej byłoby dla Bonisia gdyby zadowolił się spacerkami w ogródku, ale chłopak nie daje się ograniczyć, A szkoda. Byłoby dla niego bezpieczniej. Spacer po wsi to jak jazda na rowerze w miejscu....Zatrzymuje sie w najmniej oczekiwanych i właściwych miejscach i stoi..................stoi................stoi........... Patrzy raz na to, raz na coś innego i ..........stoi................ Nie mogę pociągnąc bo sie przewraca. Boję się ze za którymś razem jakiś samochód się nie zatrzyma... Jak się rusza to napewno nie w kierunku domu.... Wtedy nie ma sklerozy.... podstępnie zachecam niby do przodu ale po łuku..... Dochodzi na "ostatnich nogach" A jak któregoś dnia nie dojdzie?.... Ustawia się do sikania czy kupkania a przecież nic nie leci bo wszystko sobie samo wychodzi "na bieżąco" ;-) Ale Boniś sie ustawia i .........stoi............... na środku jezdni na przykłąd. Luna dziś jak poszła w las.......... wróciła po 2 godzinach bez obroży i bez szelek. 2 adresówki szlag trafił....
  9. Opowiadałam dziś komuś o tym horrorze.W poniedziałek będą 2 stówki. Wiem ze to niewiele ale............
  10. Przystojne chłopaki? [URL=http://img88.imageshack.us/i/moifaceci.jpg/][IMG]http://img88.imageshack.us/img88/1039/moifaceci.jpg[/IMG][/URL]
  11. [quote name='Isabel']I jak Boniś???[/QUOTE] Kolejna nocka po tej opisanej ze szczegółami była prawie OK, z tym że wieczorkiem dostał Tramal, a jak wiadomo to trochę otumania. Wczorajszy dzień też najgorszy nie był. no tyle że wszędzie kałużki,rozlewiska i krople. Dodatkowa atrakcja też, ale tej nie kumam... Cały front komody w kupkowe groszki. Do samej gory, a wysoka jest 90 cm.... Groszki rozumiem,jak pokasływał to przy okazji drugim końcem strzelał,ale że tak wysoko to ....nie kumam. Ale ja tu nie od myślenie tylko od sprzątania i głaskania ;-) Bardzo był wczoraj ruchliwy. Jak rano dospał po śniadanku i spacerku to do wieczornego spacerku dreptał po mieszkaniu i ogródku. Dzisiaj nawet nie dosypiał, drepce nieustannie i marudzi...........no pogłaskaj, jeszcze trochę za uszkiem..................................... a teraz podrap przy ogonku ........ no nie odwracaj się, gluty idą, muszę przecież wytrzeć o rękaw... że ci sie mój zapach nie podoba ? no to co, i tak mnie kochasz. Masz rację Bonusiu, kocham Cię na zabój, jesteś cudowny i żadne smrodki mnie od Ciebie nie odwrócą... Dzisiejsza noc też była do przeżycia. Tym razem Rudzik z Lunką.... Stara,schorowanasunia sąsiada miała ciezką noc, postękiwała, popiskiwała, poszczekiwała też, to i moje wdawały sie w"dyskusję" i kłapały paszczydłami... Hektorek Codziennie za tym samym uchem przynosi wieczorem kleszcza.... To też zagadka.
  12. Obsłużona wyspacerowana i z pełnymi brzusiami trzódka udaje się wypoczywać na teoretycznie (bardzo) moim łóżku w celu zawiązania podskórnej warstwy tłuszczyku... W końcu zimy tylko patrzeć ;-) [URL=http://img687.imageshack.us/i/mojeko.jpg/][IMG]http://img687.imageshack.us/img687/5427/mojeko.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img845.imageshack.us/i/teoretyczniemoje.jpg/][IMG]http://img845.imageshack.us/img845/6228/teoretyczniemoje.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img7.imageshack.us/i/mojeeczko.jpg/][IMG]http://img7.imageshack.us/img7/9792/mojeeczko.jpg[/IMG][/URL]
  13. Rankiem jak tylko otworzę oczy Lunia wyciąga sie wzdłuż mnie, mordunię kładzie mi na ramieniu, patrzy w oczy a ja Ją głaszczę.......... Taka wtedy szczęśliwa. Często wtedy wskakuje Hektorek. ten wyciąga się centralnie na mnie i czeka na drugą rękę. Dziś było trochę inaczej, Hektorek zaczął myć Lunkę. Najpierw odsunęła główkę, ale po chwili zaczęła mu podstawiać..kiedy dobrał się do Lunkowego uszka już ją ogarnął błogostan... Widok był niesamowity.. Dużo to mówi o Luni......... Jak wielką pracę wykonała sama nad sobą. Jak bardzo zmieniłą się Jej psychika... To cholernie wzruszające
  14. Trochę ochłonęłam to może napiszę....... Wczorajsza noc była straszna.Już myślałam że to nasza ostatnia z Boneczkiem. Przedwczoraj odmówił kolacji. Po raz pierwszy odmówił jakiegokolwiek jedzonka, odmówił też spaceru. Zasnął i przez sen zaczął "gadać". Nie miało to nic wspólnego z bólem raczej majaczenie nieprzytomnego. Oczkami wprawdzie nie wywracał ale przytomny to nie był napewno... Pomyśałam ze może jednak coś boli i wstrzyknęłam Tramal Na trochę się uspokoił... Ok. 7 zaczął podnosić główke ale wstać nie mógł, łepetyna jakoś tak bezwładnie opadała. Coś bolało wtedy napewno bo i oddech sie zmienił.. Drugi zastrzyk. Wet mówił że 2 dziennie to mogę........ Leżał od poprzedniego wieczora w tym samym miejscu, w tej samej prawie pozycji cały zasikany i zakupkany..... To było najbardziej niepokojące bo Boniś jak tylko poczuł mokro to natychmiast zmieniał posłanko. Dlatego ma 4 ...... Wstał o 10, jeść znowu odmówił ale chciał wyjść. Tego z kolei ja nie chciałam, bałam się że gdzieś na ulicy mi się rozjedzie i co ja zrobię....Dał się zaprosić do ogródka. Zostawił co trzeba ;-) On niechętnie tam chodzi bo nie ma w ogródku żadnych ciekawych zapachów no i aut które mogają światełkami... Wypuśiłam się do odległego skleku, kupiłam Pieknemu indycze mięsko bo to Jego niejedzenie nie dawało mi spokoju........ Koło południa wstał i napił się co mnie bardzo uradowało bo nawet strzykawką nie mogłąm wcześniej wody podać. Mało że wypluwał to jeszcze chciał mnie pogryźć tym bezzębnym paszczydełkiem... Koło 17 znowu chciał wyjśc....... Sąsiadka już wróciła to prosiłam żeby się nieoddalał od telefonu jakby coś...... i poszliśmy. Ja z buszą naramieniu, Boniś się chwiał........ Ale spacerek się udał, chłopak był dzielny, nawet kupala zostawił w trawie. Po powrocie dałam Panu indyka z ryżem............ Nowy zapach, nowy smak........ dosłownie zassał i tak się rozjadł że wysprzątał miski Lunki i Rudzika. Pomyślałam że już OK Zdrzemnął sie, po obudzeniu zobaczył pustą miskę........ Co jest? a gdzie moje chrupki? Pochłonął jeszcze pół porcjii. Czyli "odjadł"......... Jak było dzisiaj napiszę później...
  15. jasna cholera.................. dramat to mało powiedziane...
  16. No i zgodnie z przewidywaniami Lunka "odgryzła" się za niesłuszne skarcenie.... Na spacerku poleciała dużo dalej niż pozwalam,wróciła zupełnie z drugiej strony. Obleciała pół wsi i wróciła najbardziej ruchliwą drogą... alewróciła na moje wołanie więc nie skarciłamtylko pogłaskałam. Jeszczenie za bardzo kuma że bład można naprawić ale i do tego dojdziemy. Zostawiłam w domu i poszłam do sklepu. Po powrocie na środku pokoju zobaczyłam dorodną Lunkową kupę i tuż obok kałuży siurków.... Tuż po powrocie ze spaceru.... Nie darowała mi jednak gadania, pieszczotami nie odkupiłam winy ;-) Łóżko do tej pory nie pościelone bo Motylka z Hekusiem odsypiają nocną balangę... Nie wiem co zaszło między Hektorkiem i Lusią ale weszły na wojenną ścieżkę
  17. Tyle że teraz to już i kociny z przewracania namiociku zrobiły sobie dobrą zabawę :-) No niedobra, ale ja tą psinkę naprawde podziwiam. Pewne Jej zachowania wprawiają mnie w osłupienie. Zupełnie jak bym miała pierwszego w życiu psa. Ona już wie że warto człowiekowi ustąpić choć zdarza sie że jeszcze próbuje czegoś na własną łapkę. Tyle że teraz to już sie nie zapomina, robi to świadomie i bacznie przy tym mnie obserwuje.... Wystarczy że powiem Lunka! albo pogrożę palcem - przestaje.Wczoraj nowy dołek w ogródku,wrzasnęłam na Lunę, Ta pod kanapę, wyciągnęłam, do ogródka i kazanie... Nie daję klapsów bo nie daje, Bicie to nie metoda. Wyrwała mi się i "potarmosiła" Rudzika. Zupełnie bezmyślnie wrzsnęłam Rudzio, to Twoja sprawka? Kopałeś ogródek...? Ruduś zwinął się momentalnie w kłebuszek i czekał na bicie.... Sprawca się przyznał, Lunka wskazała gdzie winny... Przeprosiłam suczydełko. Zażądała zadośćuczynienia - długich extra pieszczot poza "grafikiem". :-) Coraz częściej na spacerkach zachowuje się wzorowo. Ona dobrze wie że było OK. Wtedy w drodze powrotnej jak już idzie na smyczy, jeśli odrazu nie pochwaliłam to co chwila pcha się pod nogi zadziera łepetynkę,patrzy w ochy i pyta - jak było? Robi to póki się nie zatrzymam, nie pogłaszczę i nie pochwale. Później już idzie normalnie. Boniulek bardzo od wczoraj osłabł. Nie chciał wieczornego spacerku i po raz pierwszy odmówił kolacji.... :-( Noc nie należała do normalnych. Bardzo mnie martwi...
  18. Kupiłam gadom sliczny namiocik żeby miały sie gdzie chować w ogródku... Pierwsza Lunka zdobyła szczyt namiotu... ale jeszcze dawał się stawiać... szybko przestał. Teraz koty bez problemu już namiocik przewracają i uprawiają sjestę na "dywaniku".Ale jak niewdzięcznikom położe kocyk na trawie to WSZYSCY mają to pod ogonkami :-) [URL=http://img171.imageshack.us/i/namiocik.jpg/][IMG]http://img171.imageshack.us/img171/2484/namiocik.jpg[/IMG][/URL]
  19. Wczoraj pod wieczór zaczęło padac. Nawet sie ucieszyłam bo ominęło mnie podlewanie ;-) Wyszłam pościągać pranie, patrzę w trawach za płotem jakaś kotłowanina.......... Koty pędzą, kotłowanina przy dziurach w płocie bo dziurki 2 a koty 3. A gdzie tam 3..... 4.... Wpadł jak do siebie... Nagle zniknął. Nie wiem czy przespał noc zamelinowany w jakiejś "dziurze" czy wrócił na własne śmieci... Zaczął mi się ten kojarzyć z konkretnym oknem. Widywałam pana na parapecie...Muszę sie jeszcze upewnić... Jeśli to ten egzemplarz zacznę przeganiać. Niech idzie do swoich ludzi. Fajnie mieć kota bez zobowiązań. W kuwecie z nocy była jakaś obca kupa... W 100% nie jestem pewna bo i moje jak teraz dożywiają się ziołami i trawami mogły zacząc produkować trochę inne. Hektorek już wie że ma wolne wyjścia na eskapady wiecej siedzi w nieszkaniu, ale jak już wychodzi...... Zapuszcza się coraz dalej.. Odwiedza sąsiadów na balkonach... Zawitał nawet z drugiej strony budynku na balkonie gdzie sąsiadka dożywia okoliczne koty... To mnie zdenerwowało... Wprawdzie jest to w obrębie ogrodzenia budynku, ale blisko ulica.... Prosiłam żeby goniła bez pardonu.....
  20. [quote name='jaanka']Jeżeli przyjdzie znowu to będziesz mogła uznać to za komplement . Wtedy szybciutko do kuchni i wystawne jedzonko dla hrabiego i wygodna poducha :)[/QUOTE] Właśnie zagościł w ogródku. Rozciągnął sie jak długi na stole.... Wyszłam na balkon powiesić pranie. Spojrzał na mnie lekceważąco i tylko przyjął wygodniejszą pozycję....
  21. [quote name='Isabel']Niezbyt dobrze wychowany, mógłby przynajmniej za nocleg podziękować ;) No, chyba że uznał, że to nie Twoje mieszkanie, tylko Bonisia i reszty ;)[/QUOTE] Zawsze mówię że ja to prawie całe życie na służbie u futrzaków.... Z ich punktu widzenia ocenił właściwie :-)
  22. Wróciliśmy z Boniem sobie ze spacerku, a na spacerku spotkaliśmy tegoż kota... Podszedł, otarł się o Bonisia, mnie zaprezentował swoje uzębienie, ogon postawił jak chorągiew i sobie poszedł .....
  23. Wstałam, wychodzę z mojej sypialni, o! Lusia na oparciu kanapy..jeszcze nigdy tam nie leżała...Kolej na tradycyjne odliczanie kotów. jeden dwa, trzy cztery.. Jeszcze raz od drugiej strony - jeden, dwa, trzy, na cztery....... Coooooooooooooooooo!?!?!?!?Na oczy mi coś padło? Coś sie dziej z moim wzrokiem?!?!?!!? To kocie cos na oparciu okazało się nie Lusią...Kiedy się ruszyło okazało sie być duuużym chyba kocurem... Te kocie łajzy przyprowadziły sobie kolesia... Zapewne domowy bo wcale prędko nie zwiewał... Jak to weszło - 3 psy.... Bonek to norma, On wszystkich adoptuje, ale Lunka??????? Może dlatego że jesteśmy pogniewane bo wczoraj rozniosła worek śmieci po mieszkaniu... Ruduś wprawdzie nocą trącał mnie noskiem ale tylko sie posunęłam i zrobiłam Mu miejsce w łóżku. Lunka szczeknęła kilka razy przed 4 ale niezbyt energicznie wiec olałam....
  24. Pomijając moje emocjonalne podejście do zwierząt......... Staram się spokojnie i racjonalnie oceniać kolejne futrzaki. Mam świadomość ich wad, zalet, niedoskonałości, choć i tak kieruję się głównie emocjami. Przez te kilkadziesiąt lat różne biedy przewinęły mi się przez ręce. To żadna reklama zwana wciskaniem kitu... Lunka jest naprawdę niebywała. Gdybym nie znała Jej przeszłości byłabym pewna że ktoś wcześniej poświęcał dla Niej masę czasu, że na siłę pisinę uczłowieczał...... Relacje między nami to Ona ustawiła. Są to relacje które przypominają takie nastolatek - rodzice. Ja próbowałam ją pomału "łamać". Ona powiedziała nic z tego. Nie dam się. Zacznij szanować moje potrzeby.Jakieś tam wcześniejsze doświadczenia pozwoliły mi postawę Lunki zrozumieć. Nie są to jeszcze relacje miedzy nami idealne ale coraz lepiej się rozumiemy. Może za mało czasu poświęcam dla Niej samej... W każdym razie Lunka wie co to kara za wybryki. Przywiązuję Ją do kanapy. Inna sprawa że Ona z tą kanapą potrafi chodzić. Nie jest karana brakiem wyjścia poza ogródek i biegania po lesie bo szybko zauważyłam że to sie odbija na Jej psychice. Kiedy jest kara nie głaszczę nie rozmawiam z Nią... Lunka wie że musi przeprosić. I nie jest to już takie - a co mi tam, przeproszę i swoje zrobię... Tak było kiedyś. Ale jak ja nie dotrzymam umowy to murowane że Lunka zawsze znajdzie sposób żeby się na mnie odegrać... Np. za skrócony spacer na kolejnym nie reaguje na przywołanie albo ucieka bardzo daleko... Nie jest łatwe życie z piekielnie inteligentnym nastolatkiem, ale napewno obserwowanie jak sie rozwija, dorasta, daje dużo satysfakcji . Jedno jest pewne.To nie ja określam Lunie granice. To Lunka decyduje jak człowiek daleko może ingerować w Jej życie. Cieszy mnie bardzo, bo już akceptuje bliskość człowieka, już wie że warto człowiekowi ustąpić. Wcześniej Lunki filozofia życiowa zakładała że człowiek to takie zwierzę co gdzieś zostawia jedzenie a Ona ma je tylko znaleźć. Poza tym to Ona da sobie radę sama... Teraz już wie i daje mi to odczć że nie tylko mnie akceptuje ale również potrzebuje. Czasem mam wrażenie że nawet mnie już pokochała...
×
×
  • Create New...