Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. [quote name='Isabel']Fajne fotki, jak tak razem zgodnie leżą :) Jak je posuniesz, to jeszcze Ty się zmieścisz ;) Ja moje koty przesuwam, bo u mnie sofa krótka - z tych rozsuwanych do przodu - i jakoś się mieścimy ;) Lunka na pewno czegoś się w lesie wystraszyła, ale czego, to tylko ona wie. W sumie to lepiej, że się boi, bo się nie oddala.[/QUOTE] Ja mam łóżko pojedyńcze i dzielę je z Lunką, Herbatniczkiem, Hektorem i często z Lusią. Motyni zdarza się też ulokować na brzegu.... Moje po przesunięciu uparcie wracaja na z góry upatrzone pozycje ;-) Wszystkie moje futra to dziwadła. Zachowują sie tak jakby bały sie zgubić w mieszkaniu. Od samego rana WSZYSTKIE kleją mi sie do nóg.... Łażą za mną non stop. Kiedy usiądę (najlepiej na łóżku albo kanapie) Lunka,Herbatniczek i Hektor natychmiast wskakują moszczą sie tak żeby mnie dotykać i słyszę jedno wielkie westchnienie (nareszcie) Luśka mości sie w pobliżu a Motynia pod łóżkiem albo tak żeby mnie widziała... Boniś nie zostaje w tyle. Też jak najblizej. Jego dreptanie za mną po mieszkaniu jest niebezpieczne dla nas obojga.... Wczoraj zaraz po zrobieniu powyższych zdjec ciezko żałowałam że nie ma kamerki podłączonej na stałe...... Motynia uznała ze dość Hektorkowych zabiegów higienicznych i chciała uciec.. Hektor wykonal niesamowity skok, łapał Motylkę łapkami za szyję i przyciągnął do siebie.... Motynia sie poddała........ Wyglądało to jakby łapał ptaszka w locie............ Boniulek dziś .taki sobie..... Choć chciał nie zaryzykowałm spaceru bo wilgotno, mżawka i weekend..... Sąsiedzi w większości sie rozjechali i w razie czegoś niedobrego kogo zaproszę do noszenia Królewicza?
  2. Jeszcze nie tak dawno jak puściłam Lunisko w lesie to.......... niczym znane ogary ..........poszła w las. Coś jednak musiało się wydarzyć bo od ok. tygodnia Lunia boi się lasu. Owszem, idzie ale tak żeby mieć mnie w zasięgu... Moze dzik, ale raczej stado bo pojedyńcze dziki goni, może jeż ukłuł w nos, bo chyba nie sarenki. Ale to tez mozliwe bo Lunka tak naprawdę to tchórz i panikara........
  3. Ostał mi się jeno........ próg, no może wysieraczka. Do mojej poduszki przykleiła sie jeszcze Motyleczka. Hektorek tradycyjnie "kąpie" dziewczynę... [URL=http://img844.imageshack.us/i/motylg.jpg/][IMG]http://img844.imageshack.us/img844/6191/motylg.jpg[/IMG][/URL] Lunka też przyszła ogrzać Motynie. Chłodek dzisiaj... [URL=http://img221.imageshack.us/i/lunagrzeje.jpg/][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/165/lunagrzeje.jpg[/IMG][/URL]
  4. Wielce Szanowny Pan B. z rannego spacerku zrezygnował, ale o wieczorny upomniał sie zdecydownie i do tego głośno... Teraz jest jakiś dziwnie pobudzony... jakby sie czegoś nawąchał po drodze....
  5. :angryy: :cry: :nerwy: :bad-word: Nie odwiedzam pudelka, pomponika, nie patrzę co sie nadziało na widelec, nie łaże po youtubach i żadnych takich...... Tylko gazeta, onet, dogo, mail i skyp a teraz już co miesiąc kończy mi się transfer danych.... Szlag mnie trafia. Zadzwoniłam do działu technicznego i pytam CO JEST ??? Korzystam mniej niż kiedyś. Kiedyś nie brakowało a teraz co miesiąc brakuje..... Pan zaczął dukać, ja proszę o konkrety.......... pan duka . Zadałam konkretne pytanko - Czy ruchome reklamy mają duży wpływ? Pan wreszcie wystekał.... Tak, to ma duży wpływ na transfer danych.......... Podobnao za reklamy płaci reklamodawca.......... Spróbuję popytać jak sie dziadostwa pozbyć.... A może któraś Ciocia mądrzejsza i dobrze poinformowana ?
  6. Widać można..... Przedwczoraj postawiłam wreszcie w ogródku stoliczek......... Cieszyłam sie jak dzieciak na poranne kawki. Rankiem dziś zmierzam po trawce z kubkiem pachnącej kawy w kierunku tegoż stoliczka i ................... Na foteliku Hektorek, na stoliku Lusia........a tuż obok wieeeelki qpal....... Jak ja mogłąm spodziewać sie czegoś innego? Stara i naiwna.... Właśnie Lunka via łóżko weszła na biurko przednimi łapkami, a Rudzio-Herbatniczek ładuje sie na kolana i mówią - przestań stękać, wstawaj, jeszcze dzisiaj w lesie nie byliśmy... Jak Pan kaze - sługa musi ! Spadam wiec, to pora dla NICH........
  7. [quote name='Isabel']Czyli świetna z Ciebie, Elu, behawiorystka. Nie każdy potrafiłby tak "przenicować" zwierzaki :)[/QUOTE] O tak! Rozpaskudzić to potrafię........
  8. Rudzinek zwany Herbatniczkiem............ Takie to było wystraszone., taka kupka strachu. Teraz ? Rozbrykany, zawsze zadowolony, zawsze roześmiany, rozbawiony, pieszczoszek jakich mało. Luneczka nie dość ze doceniła bliskosc człowieka, zrozumiała że to dla niej korzystne, to juz doceniłą również bliskosc ludzkiej ręki. Ona już wie napewno ze to nie służy do bicia tylko do głaskania, gmyrania pod bródką i drapania za uszkiem. Odkryła też ze jest samoobsługa. Potrafi sama się wślizgnąć pod rękę i ruszać główką... Jest głaskanko bez proszenia........
  9. [quote name='panbazyl']a u nas nie padało już dawno.... Już mi lepiej :)[/QUOTE] Ad 1 - czy dobrze? To zależy od potrzeb i punktu widzenia Ad 2 - To bardzo dobrze W okolicy powtórka historii mojej nieżyjącej już kotuni Febe....... Zrobili sobie nową podłogę i doszli do wniosku że Kocina ( 5 lat ) musi znikać bo może tą podłoge popsuc.............. Ale są i wrażliwcy.... Jak pisałam Hektorek wędruje sobie coraz dalej.... Ze wzgledu na kalectwo jest szybko zauważany i budzi współczucie. Jedna pani pomyślałam że coś sie stało, ze miał wypadek i uruchomiła sporo ludzi.... Już wszyscy wiedzą że kiniuś jest uszkodzony genetycznie i przyglądają sie z podziwem ze taki z Niego spryciulka....
  10. Ciężkie bardzo godziny za nami,,,,,,, Boniulek miał wczoraj potężny kryzys po południu. Wyszedł Chłopak sobie do ogródka i nie miał kto wrócić. Tylne nóżki kompletnie odmówiły posłuszeństwa. Temblak z ręcznika nic nie pomagał. Zorganizowałam szybciutko pomoc sąsiedzką i jakoś Pięknego do mieszkania przytargaliśmy. Tyle ze wcale nie chciał leżeć. Dźwigał się na przednich łapkach i doopką jeździł po podłodze. Niemoc złapała Skarbulka jak przymierzał się do skupienia. Co miało wyjśc to musiało sie wydostać. Stworzył wiec Bonio na podłodze nie lada dzieło tą super nowoczesną techniką, a że siurki jak zwykle sie sączyły to kiedy skończył wyglądało i pachniało mniej wiecej jak okolice szamba które właśnie wywaliło..... Ale ogarnęliśmy........... Przyszła pora spać. Nie dało sie. Duchota i gorączka, a Hekunio tradycyjnie muuuuuuuuuuuusi mi przy twarzy..... Nie dało mi sie ani kawałka tejże ani nawet dziurki w nosie wystawić na klimaktorek Boneczka., a przeciez nie mogłam odwrócić urządzenia bo jak, Królewiczowi zabrać? Zaczęło padać, głęboki oddech, śpimi.. A właśnie ze nieeeee ! Tak waliło w blaszane parapety że mowy o spaniu być nie mogło. Zupełnie jakby w ogródku rekonstrukcja jakiejś bitwy sie odbywała. Wiatr zmienił kiwrunek, uciszyło sie ale padało nadal. Przyjełam spalną pozycję i sie zaczęło.... Hektorek poszedł się ocłodzić............ Wrócił mokrusieńki i oczywiście do mnie na twarz. Za chwilę to samo Luśka. Tyle ze ta umościłą mi sie na stopach......... Jak tu spac z takimi kompresami? Już było po 4-tej. Strach zasnąc bo obudzę się po 8 i z niczym nie zdąże. Wstałam. Klikam i posilam sie drugą kawą włąśnie........
  11. Współczuję Bazylku bardzo... Na śmierć niestety leku nie ma... Cholerny świat. A zdrugiej strony, to jedyny pewnik w życiu... :-(
  12. Spodziewałam sie tego. Wstałam w nocy a małżonkowie na fotelu. Psy? W drugim pokoju ze mną. Lunka i Ruduś ze mną w łóżku, Boniulek tuż przy. Intruza miały pod ogonkami, a może uszanowały wybór siostry...?????????? U mnie nerwy wzięły górę i pogoniłam zięcia. Nie dość że mi dziecko zdeprawował to jeszcze bez pytania wprowadził.... Lusia??? No cóż, jednak wygodnictwo wygrywa. Tyle wygodnych mięciutkich miejsc do spania, tyle zakamarków do chowania, szafę można samemu otworzyc i zatopic się w czyściutkich ciuchach.... Jedzonko wjeżdża prosto pod nos, woda świeżutka.... Choc pobiegła za męzusim to równie szybko wróciła. Skoro świt swoim zwyczajem zrobiła awanturę o jedzenie.... Ot, cała Lusia. Członek rodziny odzyskany.. Koniec giganta. ;-)
  13. Luśkę wypiszę z rodziny, wydziedziczę. Smarkula jedna bez wiedzy matki wydała sie za mąż!!! Dwie noce nie spała w domu. Odchodziłam od zmysłów! Dzisiaj przyszła sie najeść. Byłam absolutnie pewna że napcha brzuch i padnie na fotel...... A ta zołza najadła sie i................... wychodzi. Wyszłam do ogródka i śledzę smarkulę. Tuż za płotem czekał małzonek.... Najgorszy, najwiekszy koci zbój w okolicy. Otarli sie o siebie na powitanie i poszli... Za Luską wyszła Motyleczka bo sie za siostrzyczką stęskniła, a ten zbój pogonił malutką. Ale sobie mężusia nieroba znalazła............. Zamieszkała z nim gdzieś...... a ten nawet na żonę nie zarobić nie potrafi, ani myszki, ani ptaszka nie pzryniesie...... To ten sam aparat co kiedyś pzryszedł się do nas najeść..... A moze to były oswiadczyny...
  14. Ależ ja jestem histeryczka....... Nie mogę przestać ryczec. Z radości...... Zołza wróciła !!! Najpierw opyskowała każdego (mnie też) i wzięła sie za jedzenie...
  15. Wciągnęłam wodery i poszłam w chaszcze..... Wysokie to ok. metra, naprawdę ciężko się wedrzeć. Tak przy okazji podarłam ulubioną bluzke... Co mnie podkusiła tak sie "wystroic" na taką wyprawę. :-( Niestety, Lusi nie znalazłam ani żadnych cokolwiek mówiących śladów...... Sporo jest jednak miejsc gdzie nie sposób się wedrzeć o tej porze roku... Lusia ostatnio była w bardzo bojowym nastroju. "darła koty" z Luną, na Rudzika fuczała, z Hektorkiem i Motylunią też nie żyła w przyjaźnie. Powód nieznany. Tylko Bonisiowi dała spokój. O coś sie na nas obraziła. Motyleczka wyraźnie Lusi szuka choć ostatniego dnia biły sie w ogródku.... Ciężko mi z tym. Bardzo. Mogłam nie wypuszczać ale to było niewykonalne..... Pozostało mi tylko czekać kiedy znudzi się kocinie życie na własną łapkę....
  16. Zaczynam podejrzewać że Lusia chce sie sama gdzieś wyadoptować.... Już dwie noce nie wróciła do domu. W dzień pokazała się raz ale za płotem, wieczorem na moment weszła do ogródka, ale jak zaczęłam przywoływać pokiazała mi wszystkie zęby, postawiła ogon jak chorągiew i poszła...... Czyli głodna nie jest... Motyleczka wróciła nawet dość wcześnie jak na swoje zwyczaje, Hektorek już ok 21-szej chciał mnie zagonić do łóżka bo nie miał twarzy do przytulenia... Wieczorem miałam wrażenie że i Lusia i Motylka coś mi "mówią" Że chcą mnie gdzieś zaprowadzić.. To było dośc powiedziałabym nawet nachalne. Ale na łażenie po chaszczach było już za późno... No i chodzenie za kotem to nie to co chodzenie za psem... Poza tym pełno kleszczy, żmije no i dzików bardzo dużo... Wczoraj rano po nocy bez kotów łaziłąm... Sprawdzałam pobocza czy nie leży któryś rozjechany, weszłam na dróżki wydeptane przez koty............ Ale nic i nikogo nie znalazłam. Spać nie moge przez tą Lusie. Wstałam o 3,00 Czekam jak sie rozwidni i znowu pójdę..... Wiem ze Lusia żyje, ale to mnie nie zadowala... Mam jednak nadzieję ze jak sie nasyci tym "nowym" życiem to do nas wróci na dobre.
  17. Muuuuuuszę opisać dzisiejszy spacerek z Luneczką :-) To samo miejsce w którym zwyczajowo dziewczynie daję wolność. Nie widziałam psinki ale wiedziałam że biega jak szalona bo haszcze mocno falowały a wiatru nie było. Nie przyszła jednak na wołanie.......... To mi sie nie spodobało. Nagle pojawiła sie na obżrzeżach i wtedy zobaczyłam jeszcze coś małego czarnego. Zdziwiło mnie trochę że taka malizna bez opiekuna..... Goniły sie nawzajem, w przerwach ocierały noskami. Podeszłam bliżej i zobaczyłam...................... wielkiego czarnego kota z białym trójkącikiem pod bródką. Na mój widok kocisko usiadło między łapkami Lunki i zdawało sie mówić - czego chciałaś? mój pies.... albo i co mi zrobisz? Ona mnie obroni..... Oboje byli uszczęśliwieni nowo zawartą znajomością.... Chwilę trwało żanim oboje zdecydowali wrócić do "swoich obowiązków" :-) Odchodząc w różnych kierunkach jeszcze oboje sie za sobą wielokrotnie oglądali... Ciekawam bardzo czy jeszcze dojdzie do ich spotkania. To naprawdę było porozumienie miedzygatunkowe wysokiego szczebla :-)
  18. Chwilowo u nas..... Ale. Komu? Komu? bo pójdą do domu..... Cudzego , obcego... [URL=http://img444.imageshack.us/i/komukomu.jpg/][IMG]http://img444.imageshack.us/img444/9971/komukomu.jpg[/IMG][/URL]
  19. Zapraszam na bazarek dla moich "sześcioraczków" :-)
  20. A my to takie śliczności jesteśmy... [URL=http://img198.imageshack.us/i/takielicznocijestemy.jpg/][IMG]http://img198.imageshack.us/img198/2219/takielicznocijestemy.jpg[/IMG][/URL]
  21. 27-go wywaliło nas z sieci a 28-go minął rok bez Księciunia... Szybko zeszło. Po Rexiulku ,pozostały wspomnienia i portrecik na ścianie...... Bonulek już nie przejawia nawet ochoty na spacerki. Zadowala się ogródkiem, a i to z trudem. W ciągu dnia zdarza się "dobra godzina". Dzisiejsza noc była paskudna...... Chodził mocno się chwiejąc, uderzał o meble...Chyba jak Rexik traci orientację.... Porobiłam wałki z kocy i na Jego wysokości owinęłam wszystko co twarde w pokoju. Powiązałam i jakoś było... Pozdejmowałam jak poszedł spać nad ranem. Śpi nadal.... Wychodzę któregoś dnia po południu z domu......................zamarłam......... Pan Hektorek jak długi, rozciągnięty plażował na samym środku jezdni...... Tak mnie zatkało że nie mogłam słowa wykrztusić. Na mój widok zwiał , nie chciał do mnie podejść. Zrezygnowałam ze sklepu, wróciłam do domu, a tam na balkonie sobie leży......Hektorek i patrzy na mnie - o co chodzi? Ja przecież jestem w domu... Wrócił z prędkoscią kosmiczną...
  22. Operator przywrócił mnie do łask. Na skróty - Boniś - ciężko pisać... Może później Hekuś wykręcił numer Rudzik dostał drugie imię- Herbatniczek. Taki słodziutki że tylko schrupać. To psiątko absolutnie bezproblemowe. Lunka miewa odbicia ale nie ma co narzekać. Porównując nasze relacje na starcie to dzień i noc. Zrobiła sie zazdrosnym pieszczoszkiem. Lusia rządzie Przejęła rządy na łące, przegoniła dużego kocura Motyleczka zrobiłą sie bardzo pyskata. Wszystko ( głównie jedzonko ) ma być natychmiast a właściwie na wczoraj Reszta wieczorem, nie moge się wyrobić z opieraniem Bonulka...
  23. Jak zwykle 4 z minutami - budzę sie, na mnie centralnie tradycyjnie leży Hektorek, przeciągam i równocześnie rozglądam po łóżku przez kogo było tak niewygodnie i dlaczego już łupie w kościach. Ranek jak każdy inny. Jeszcze szerokie ziewnięcie ze zmrużonymi oczami w ramach dotlenienia mózgu i nogi z łóżka........... A nie.... Co jest. brak powietrza, ani wciągnąc ani wypuścić. Przez ułamek sekundy pomyślałam..... to koniec. Trudno, byle szybko, chciałam jeszcze przewrócić sie na bok ale nie mogłam, kilka nieskoordynowanych ruchów rękoma......... Moja kostucha była czarna i kudłata.... Hekuś zobaczył szeroko otwarte usta......... szybko sie zorientował ze nowa dziura której jeszcze nie zwiedzał.. Wsadził mi do ust pół głowy............ To naprawdę trwało ułamek sekundy ale miłe nie było.... [quote name='panbazyl']tak, w Krakowie. Z mężem i 2 dzieci i 2 psami :) Na pewno. Na Planty rano chodziliśmy na sik, potem obsikiwały już inne dzielnice. Ba, nawet pani na dworcu pkp jak kupowliśmy bilety na powrót policzyła sporo mniej za bilety, choć podałam dokladnie tą samą liczbę ludzi i zwierzów co pani w Lublinie.... I w żadnym przypadku konduktor się do niczego nie czepiał.... nie rozumiem czegoś tu.[/QUOTE] To akurat rozumiem Na trochę Europa zajrzała na Planty, przepraszam , Euro...... ze taniej ? Przecież to "z górki" :-)
  24. Pani Wójt znalazła sposób żeby "umyć łapki..." Gmina nie zabezpieczyła pieniędzy na walkę z bezdomnością zwierząt.... Czy to nie jest przypadkiem złamanie ustawy i przyzwolenie na dręczenie zwierząt na terenie gminy......???
  25. [quote name='panbazyl'] Jestem pod wrażeniem tego klimatu, ludzi i dobra.[/QUOTE] Bazylku, czy Ty aby napewno byłaś w Krakowie??????
×
×
  • Create New...