Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. Jeja - wiecie, że Barry jutro będzie obchodził swoją rocznicę bytności w swoim domu ? I z tej okazji moje dzisiejsze piecho na zdjęciach: [IMG]http://img379.imageshack.us/img379/1512/mordauc1.jpg[/IMG] [IMG]http://img379.imageshack.us/img379/5259/morda1ni9.jpg[/IMG] Jest kochany - i w wigilię swojego rocznego pobytu u mnie - i w każdą następną.
  2. Ja też będę cię zawsze pamiętać kochana piesiulko. Byłaś taka cichutka i taka kochana ............
  3. No tak - Lisek to był dopiero gościu jakich mało. Liska już nie ma z nami prawie rok i 10 m-cy ale zawsze jest w moim sercu. A to ponownie moje piecho - zapewne gdzieś obok : [IMG]http://img384.imageshack.us/img384/553/malwyjm8.jpg[/IMG] [IMG]http://img384.imageshack.us/img384/5650/malwy1qx2.jpg[/IMG]
  4. O jeja - Jamnicza Rodzino - witam Cię serdecznie na wątku. Ale ze mnie gapa, że tak od razu o tych malwach i bez powitania :oops:.
  5. Ja się nad tym nie zastanawiam, bo skoro się same rozsiewają i mnożą jak oszalałe to chyba im tu dobrze. Mam przeróżne kolory. A te rdzewiejące liście to i tak w tym roku nie tak bardzo rdzewieją. Może mało wody ? Może kiepska gleba. Akurat u mnie zaanektowały suchy i piaszczysty kawałek. Akurat malwami się najmniej przejmuję, bo zawsze mają u mnie swoje "5 minut", które właśnie się zaczynają i potrwają jakieś trzy tygodnie jeszcze.
  6. Celinko - to bardzo cenna wiadomość. A to mój pies (nawet jak go tu nie ma, to z pewnością jest gdzieś w pobliżu :evil_lol:) : [IMG]http://img410.imageshack.us/img410/5516/malwatq8.jpg[/IMG]
  7. No jak zwykle ani taktu ani wyczucia - i to jeszcze w takiej chwili. Tak myślałam, że bez "a nie mówiłam" - się nie obejdzie.
  8. No i co - zgadł ? A tak poza wszystkim to nie ulega wątpliwości, że Barry to pies jakiego ze świecą szukać. Mam tu na myśli tę jego "usłuchaność". To doprawdy niepojęte jak on mnie słucha i wiem, że postąpi zgodnie z tym czego od niego oczekuję. Dziwię się ja, dziwią się domownicy - i zawsze pozostaje to dla nas zagadką - jak to jest, że pomimo różnych i dla Barriego i dla mnie nowych i zaskakujących sytuacji - on zawsze zareaguje na moje słowa, zawsze przybiegnie, zawsze posłucha i zawsze postąpi zgodnie z moją wolą. Wiem, że z tym zawsze" - to różnie może być, bo to w końcu tylko (a może aż) zwierzak. Dlatego też nie przeceniam tej jego "usłuchaności" i wiem, że moje zaufanie nie może być bezgraniczne. No bo w końcu to ja jestem za niego odpowiedzialna, a zwłaszcza za jego zachowanie. I zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze może tak być (tym bardziej, że nie wykupiłam teraz OC zwierzakowego"). Ale coby tu nie gadać - to jest mój kochany piecho.
  9. A dzisiaj moje piecho pomagało mi sadzić roślinki. Pomagał mi doły kopać, tylko jakoś nie mogłam go namówić na to , żeby ziemię ukierunkować na wiadro. Ale nic to - Barry dzielny piecho i teraz śpi w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Tiger - zaglądasz do nas jeszcze ? Jeśli zaglądasz - to przyznasz chyba, że Barry odmłodniał, co ?
  10. Czarok - ależ to było brane pod uwagę. Pierwsze dni Brendy u Ewy były naprawdę ciężkie dla wszystkich. Nie dość, że ganianie po lekarzach w celu zrobienia wszystkich niezbędnych badań, to jeszcze ten krwotok. Obecnie wszystko się uspokoiło. Leki też potrzebują czasu żeby zacząć działać. Poza tym Brenda chyba nareszcie poczuła ciepło i stabilizację swojego nowego domu. Jak wiadomo wszystkim Ewa postanowiła, że Brenda zostaje u niej. Ta druga sunia - Bona z niedowładem tylnej części ciała - bardzo ciepło przyjęła Brendę i obie sunie mają na siebie bardzo dobry wpływ. Bona nawet - jak mi mówiła Ewa - zaczęła podnosić nawet dupeczkę na kilka cm powyżej podłogi. Rzecz jasna Bona ma po kilka zabiegów dziennie, ćwiczenia, masaże. Specjaliści orzekli, że nie ma wskazań medycznych ku temu, by usypiać Brendę. Jeśli jej stan się pogorszy na tyle, że nie będzie już absolutnie żadnej nadziei, to Ewa na pewno nie będzie skazywać Brendy na cierpienia. A tak w ogóle, to tak jak pisała Koperek - to właśnie Koperek jest jej prawnym i oficjalnym opiekunem i na pewno wszystko będzie skonsultowane i nie będzie to decyzja należąca tylko do jednej osoby. Czyli muszą o tym zadecydować lekarze specjaliści, Ewa i Koperek. Czarok - Twoje uwagi są cenne tym bardziej, że przekazane w cywilizowany sposób. I jak najbardziej nie jest tak, że jątrzysz - po prostu napisałaś to po ludzku, rzeczowo i spokojnie. A chciałoby się żeby każdy tak potrafił.
  11. No tak cisza zapadła na wątku. Cisza przykra, bo powstała po wypowiedziach znakomitych "autorytetów". A ja rozmawiałam dzisiaj z Ewą od Brendy i na wszystko co napiszę poniżej otrzymałam jej upoważnienie. Otóż Brenda ma się dobrze (jak na jej stan zdrowotny rzecz jasna). Brenda i Bona - dwie schorowane starsze sunie mają na siebie chyba jakiś terapeutyczny wpływ, bo cały czas spędzają ze sobą i bardzo dobrze im w swoim towarzystwie. Ewa jak wiadomo ma ciągły kontakt z kilkoma niezależnymi od siebie wetami i każdy z nich jest zdania, że nie ma absolutnie żadnych wskazań medycznych do tego żeby usypiać Brendę. Prowadzone jest leczenie farmakologiczne, do suniek przyjeżdżają lekarze: doktor nauk weterynaryjnych Wit Dobrowolski i doktor Jacek Ostaszewski, który stosuje wobec suniek autochemoterapię, podają im leki i mają nad nimi stały nadzór. Dlatego wydaje się dziwnym, że osoby nie znające psa a zwłaszcza, że nie widziały go na oczy tak autorytatywnie się wypowiadają, że należy uśpić Brendusię. Przecież to właśnie lekarze, którzy sprawują nad nią opiekę najlepiej wiedzą w jakim jest stanie. Osoby reprezentujące tak znamienite fundacje powinny wiedzieć, że przypadek przypadkowi nierówny i każdy pies inaczej przechodzi tę samą jednostkę chorobową. To właśnie te autorytety tak grzmiące tutaj powinny świecić przykładem poprzez gaszenie pożarów w postaci wybuchów emocji niektórych uczestników dogo - a nie wręcz same je wzniecać. Powinny raczej dzielić się swoimi doświadczeniami i podpowiadać to o czym być może nie wiemy, bo mamy zbyt małe doświadczenie w ratowaniu starszych i schorowanych psów. Autorytety - oczekujemy od Was pomocy i duchowego wsparcia, bo nawoływanie i wręcz szantaż emocjonalny, że należy uśpić starszego i chorego psa, który absolutnie się do tego nie kwalifikuje jest wręcz rażącym łamaniem ustawy o ochronie zwierząt. Cały czas mam w pamięci mojego Liska (tego 20-latka), którego wzięłam ze schronu i którego w chorobie ratowałam do ostatnich jego dni. Przeżył kilka cudownych miesięcy u mnie i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że był szczęśliwy, czuł się kochany i JA TEGO NIE ŻAŁUJĘ. Amen
  12. No cóż - muszę nieskromnie przyznać, że to ja tak umaściłam mojego psa, bo przedtem to był taki brzydki, że tylko nadawał się pod siekierę, na odstrzał i na bógwico jeszcze. Tak - to jest prawda, że pies jak ma swój dom to jest piękny, kochany i naj. I wszystkie niechciane psy takie mogą być. Mało tego - one już takie są - tylko my jeszcze o tym nie wiemy.
  13. Słowo się rzekło: [IMG]http://img381.imageshack.us/img381/1411/bar1qe6.jpg[/IMG] [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/84/bar2ci5.jpg[/IMG] [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/9897/bar3ko3.jpg[/IMG]3 [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/6209/bar4dc1.jpg[/IMG] [IMG]http://img381.imageshack.us/img381/396/bar5xl5.jpg[/IMG]
  14. Po lesie to nie ulega wątliwości. Ale jaki by on nie był to na pewno nie jesienny - on dzisiejszy. I gospodarka planowa w lesie też panuje, Akucha pewnie zwidziała świeżo poobcinane suche gałęzie. A miałam dzisiaj w planie poposadzać moje wczorajsze roślinki, które zanabyłam będąc w ogrodnictwie bylinkowym. Ale mam takiego lenia, że ho, ho. Łażę więc i rozstawiam doniczki, a przyglądam się przy tym bacznie, czy aby dany egzemplarz będzie się dobrze komponował w tym właśnie miejscu. Coś czuję, że chyba postąpię zgodnie z powiedzeniem, że niedzielna praca w g...o się obraca i ochronię moje nowe nabytki przed unicestwieniem. To chyba dobre wytłumaczenie na moje dziesiejsze lenistwo, co ? [SIZE=1]Ale fotki przynajmniej jeszcze porobię i wstawię - DZISIAJ.[/SIZE]
  15. No nie wiadomo czy przed Zosią. Zosia już od samego rana chodzi po ogrodzie (szczerze mówiąc to tylko chodzi i ogląda). Coby nie chodzić tak jałowo, to Zosia zaraz nacyka zdjęć i zedytuje ten post. ___________ Po chwili: A takie jedno tylko, bo chmurzy się, wieje i usiłuje padać [IMG]http://img259.imageshack.us/img259/5156/wlesieoo3.jpg[/IMG]
  16. Brązowa - dawaj te owczary. Toż to moja półka - szkoda, że na razie nieczynna.
  17. Wierszyk piękny - zaiste. Ale Akucha myśli, że chwasty są głuche ? Mają takie wielkie uszy, że słodycz płynąca z moich ust zaraz do nich dotrze. A wtedy to już zgroza.
  18. Lubią - czemu nie ale od gadania do "tyla" trawy to by mi chyba język skołowaciał.
  19. Szaraczek - takie kochane, przerażone maleństwo :placz:.
  20. Po co było w takim razie wyciągać ją ze schronu, angażować wiele dziewczyn w akcję jej ratowania. Bo jakiś schroniskowy konował stwierdził, że jest zdrowa i może być adoptowana ? Przecież nikt przy zdrowych zmysłach wie, że zdrowia jej się nie przywróci. Chodzi właśnie o to, żeby ostatnie dni, miesiące. a może lata pomóc jej przeżyć w spokoju. Wiadomo, że żadna operacja w jej stanie nie wchodzi w grę i to od razu zostało postanowione., bo to by było dopiero znęcanie się. To co robić ? Położyć kreskę i uśpić ? A może zwrócić do schronu ? Ja też byłam bezpośrednio zaangażowana w jej ratowanie, bo przechowałam ją w moim domu przez dwa czy trzy dni przed ostatnim etapem podróży. Będę stawać za to przed sądem ? A może będę się smażyć w piekle - o ile istnieje. A może w ogóle dać sobie spokój z ratowaniem psów starszych niż np. dziesięciolatki, bo licho wie co im w środku siedzi. Jeśli tak, to ja już dwukrotnie powinnam stawać przed sądem, a teraz przy ewidentnej recydywie to bym już niechybnie siedziała tam gdzie moje miejsce.
  21. U na od rana zaczęło padać. Padało miarowo parę godzin. Wszystko odżyło, ślimaki powyłaziły.
×
×
  • Create New...