Jump to content
Dogomania

Dobermania

Members
  • Posts

    1304
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dobermania

  1. Ile kosztuje badanie pełne? siebie pytałam i powiedziano mi, że ponad 100 zł a próbki wysyła się do Niemiec, bo tylko tam badają... Czy to prawda? Też płaciłyście tyle za te badania?
  2. Aśka, czy Juras nadal mieszka w budzie? Ile mu czasu zostało wg weterynarzy?
  3. [SIZE=1]Ewa11211 - szukałam fundacji, nikt nie zbiera na psy niebezdomne; bazarki na Dgm można urządzać też wyłącznie na takie (vide Regulamin) :( Sprawdzałam. Za to udało mi się w F. Rottka załatwić kupno Vetmedinu po niższej cenie (rany!!!:multi:). Z AFN-u mi jeszcze dziewczyny nie odpisały. Tu na DGM bazarek odpada:shake:[/SIZE] [SIZE=2]Julita2 - zdrowia obojgu życzę, ja to nawet i bez oskrzeli bym wyszła, jakby trzeba było coś dla psa zrobić i się pochorowałam :-| Chodzimy do Marysina, zrobiłam w czwartek Lachsowi trzeci zastrzyk. Czemu nie RTG? On ma inne choroby towarzyszące, problemy z chodzeniem pojawiły się dopiero w tym roku; podstawową jest endokardioza (i tu znów pomaga nam cudowna lecznica w Marysinie i wspaniały kardiolog) - nie można podać mu narkozy = nie moża operować. Więc nawet prześwietlenie nic nie da - pytałam w czw. właśnie dra Zdeba. Bo i tak można leczyć tylko objawowo:placz: Czasem to ja się boję, że on może nawet wózka nie doczekać, można by robić zakłady - co podda się pierwsze - układ krążenia czy ruchu:placz: Choć wydaje mi się, że ten trzeci zastrzyk niewiele, bo niewiele, ale pomógł. Lachs cały czas szura tylnymi łapkami, ale zasuwał na spacerze tak, jak już dawno nie robił i musiałam za nim truchtać;) Muszę się teraz rozejrzeć za butami ochronnymi na wspomniane tylne łapki, bo szurając po chodniku/betonie/asfalcie zacznie je sobie, niestety, poważnie ranić - pazury ma szlifowane jak u kosmetyczki:-o Buty Trixie Walker Proffesional się nie sprawdzają, zsuwają się mu. Może trzeba będzie mu jakies sznurowanie czy paski doszyć... Jeszcze w lipcu biegał BEZ ZASTRZYKÓW o własnych siłach:placz:: [IMG]http://i35.tinypic.com/2cr6qvt.jpg[/IMG] [/SIZE]
  4. Witajcie. Co tam u Waszych staruszków? Na forum owcz. belg. specjalnie się zarejestrowałam, żeby poczytać i ew. wziąć udział w dyskusji. Mam nadzieję, że znajdę coś ku pokrzepieniu serca... Tak ze zmian w zachowaniu zauważyłam jeszcze, że Lachs sprawia czasem wrażenie, jakby mu nie zależało lub jakby wiedział, że coś mu się nie opłaca lub i tak nie uda - np. podchodzi do niego pies, którego on nie pamięta, a więc traktuje jak obcego - normalnie w takiej sytuacji strasznie by się ekscytował, ożywił, biegał, wąchał, sikał - a teraz nawet nie muszę go zasłaniać, jeśli widzę, że biegnie samiec, bo Lachs z jednej strony pokazuje, że nadal jest to dla niego emocjonujące - okazuje to, zaczyna ciężko oddychać, ale bywa, że nawet się nie odwraca do tego psa. A czasem tak smutno patrzy na mnie na klatce schodowej, kiedy docieramy do schodów - jakby przypominał mi: "przecież sam nie dam rady, proszę - pomóż mi zejść" :placz::placz::placz::placz:
  5. Tak, tak, widziałam, ale jestem niezmotoryzowana, a taksówka do Grodziska Mazowieckiego kosztować będzie pewnie tyle, co jego miesięczna kuracja Vetmedinem... Nie mam nikogo życzliwego-zmotoryzowanego :/ Zobaczę. Ewo, czy Ty będziesz korzystać z jej usług?
  6. Co do szczegółów - spytaj Ulvhedinn, ona podawała w tym wątku namiary na swojego serwisanta wózkowego. A wózki w W-wie? Wiem, że w Azylu pod Psim Aniołem robiono/zamawiano wózek dla Oskara - może spytasz gdzie. strona: psianiol
  7. Witam wszystkich. Jak to dobrze widzieć, że nie jest się samą z tymi problemami:shake: Julito2! Czy do dra Zdeba chodzicie może do Marysina?:razz: Bo my byliśmy u niego właśnie pierwszy raz pod koniec paźdz., usłyszeliśmy, że i tak niewiele można zrobić ze wzgl. na chore serce (endokardioza, niewydolność oddechowa; w ogóle Lachs to cały wielki przypadek w sam raz do ćwiczeń dla studenta weterynarii) - nie wiem w końcu, czy warto ten RTG zrobić, skoro leczenie i tak może być tylko objawowe, będę się chciała poradzić jeszcze trzeciego wet., tak dla pewności. W ogóle dziś przeczytałam, że Cartrophen nie może być podawany przy małopłytkowości!:shake: Dobrze, że znalazłam tę informację, choć w sumie i tak po dwóch zastrzykach chyba nie mogło być widać poprawy? Jestem zrozpaczona i chce mi się wyć:shake: Pies ma cały czas energię, chciałby robić to, co do tej pory, ale po zawału w marcu tego roku całkiem się "posypał" i tyle dolegliwości spadło na niego, że zdaje się być jeszcze do tego nieprzyzwyczajony. Czytam sobie te wszystkie rady, relacje, opisy leków, ale w przypadku Lachsa sprawa jest bardzo złożona ze względu na inne jego choroby i czasem dobieranie terapii to błądzenie po omacku (on przyjmuje 12 porcji tabletek dziennie:/). Gdzie znajdę więcej informacji o ćwiczeniu/masowaniu psa (w jego przypadku to nie tylko łapki, ale też dolny odc. kręgosłupa i trochę szyja) - nie chcę mu zrobić krzywdy, a na dojazdy do Katowic (obejrzałam sobie stronę psiej rehabilitacji - pomarzyć można...) mnie nie stać, poza tym z jego sercem taka wyprawa mogłaby się zakończyć kolejnym atakiem/zasłabnięciem:shake: A może znajdę coś taniego w W-wie... Mam jeszcze do Was pytanie: jak radzicie sobie z wychodzeniem z psami - dużymi, ciężkimi? Nie pytam o rozwiązania techniczne - uprzęże,. ręczniki, itd., tylko co się dzieje, gdy długo nie ma Was w domu, macie kogo poprosić o pomoc? Czy Wasze psy muszą jednocześnie częściej się załatwiać?
  8. Tak sobie czytam. Jakie jeszcze inne leki osłonowe stosowałyście i swoich psów? Mój ma po wszystkim biegunkę a Intestinal jest taki drogi:placz::placz::placz: Ciągle muszę kombinować, żeby jego przewód pokarmowy był jak najmniej podrażniony. Będę i tak musiała ponownie dopytać naszych wet., ale chciałam zasięgnąć języka i tutaj. Belga - przykro mi ['] Soifon - trzymam kciuki za suczkę. Pisz, jak idzie leczenie.
  9. To i ja dołączę do wątku z prośbą o informacje - jak najwięcej. Właśnie takie z pierwszej ręki - od osób, które dzieliły/dzielą życie z niepełnosprawnym psem. Aggie - mój dobek (obecnie ma ok. 12-tu lat, też adoptowany chory) w niecały rok po adopcji (2006) nagle ni stąd, ni zowąd jednego dnia CAŁKIEM PRZESTAŁ SIĘ RUSZAĆ. Nie że łapę czy dwie czy trzy miał nieruchome, on W OGÓLE nie był w stanie się ruszać; dostawał zastrzyki i Encorton, do dziś właściwie nie wiem, co to było, bo wet. nie był w stanie powiedzieć; na załatwienie się musiałam znosić go z mamą w kocu, na dworze z niego wyjąć i TRZYMAĆ w górze - nie ruszał się wcale, a więc i nie stał. Po jednej dobie nie było ani śladu po dziwacznym paraliżu, do tego roku było wszystko dobrze a teraz od zawału w marcu jego stan zdrowia niemal w każdej, nazwijmy to, dziedzinie wet. się pogorszył. I mam też w związku z tym pytanie - czy w W-wie jest gdzieś prowadzona rehabilitacja dla psów? Jak ta w Katowicach...? rehabilitacjapsow . pl Jeśli leki sterydowe nie pomogą - co, wózek? Czy samej mogę jakoś go masować? (Dodam, że ze względu na mnogość chorób, m. in. ciężką niewydolność oddechową, nie można go ani operować, ani nawet dodiagnozować (np. RTG) - narkoza jest zbyt ryzykowna). Jestem zrozpaczona, załamana i proszę o pomoc - rady, relacje z życia z chorutkiem, namiary na sprawdzonych ortopedów... Przede wszystkim chodzi mi też o to, CO NIEINWAZYJNEGO MOGĘ ZROBIĆ? - DLA PSA, KTÓRY NIE MOŻE ZOSTAĆ PODDANY NARKOZIE ANI PRZYJMOWAĆ WIĘCEJ LEKÓW DOUSTNIE (przyjmuje już tyle innych - na pozostałe schorzenia, że ma podrażniony przew. pokarmowy)...
  10. E tam, to to już było - i to w tym wątku - jako sposób na uporczywe pytania, zmuszające do urasowienia naszego mieszańca. Rasa "kundelbery" - coondleberry np.;) brzmi lepiej dla wielu pytających, którzy wiedzą najlepiej, że [CENTER][SIZE=5]KUNDEL TO NIE JEST,[/SIZE] [SIZE=4]BO KUNDLE NIE SĄ [/SIZE][SIZE=4]TAK[/SIZE] [SIZE=5]MAŁE/DUŻE/KUDŁATE/ŁACIATE/ŁADNE/BRZYDKIE[/SIZE][SIZE=1] - niepotrzebne skreślić, brakujące dopisać[/SIZE] [LEFT]A ci stróże porządku na trawnikach i chodnikach, co to każdą sikającą suczkę by do pompy podłączyli - są nie do przebicia. Wmawiać ci będą, że to PIES i że S*A a nie sika, a jeśli się zorientują w swojej pomyłce, brną dalej, mądrząc się, że "i tak trzeba sprzątnąć", nawet jeśli pies ledwie miejsce znajduje, żeby się załatwić - wśród pijackich rzygów, butelek i puszek po piwie, torebek foliowych, opakowań po np. jogurtach, kebabach - no ale tego to sprzątać nikt nie każe - bo i po co? - nikomu nie przeszkadza... A i trawa lepiej rośnie:roll: [/LEFT] [/CENTER] [SIZE=5] [/SIZE]
  11. ['] A mi jest smutno, bo moje Kochanie ciągle choruje :-(:shake::placz: Przez ostatnie dwa tyg niemal przy każdym wypróżnieniu miał śluz, w końcu karma wet., którą z tego właśnie powodu odstawiłam, teraz już jest przez niego tolerowana i z kolei gotowane lekkostrawne potrawy z warzyw i indyka poszły w odstawkę. Ech! Dwanaście tabletek dziennie i układ pokarmowy strajkuje. Ale i tak nie zamieniłabym nigdy w życiu staruszka na szczeniaka, który jest pobudliwy, hiperaktywny, męczący, którego trzeba wszystkiego uczyć. Czy któraś z Was ma doświadczenie z lekami przeciwzapalnymi na stawy W ZASTRZYKACH (nie mogę obciążać jego układu pok. kolejnymi tabletkami:-?)? Mój dostał Metoxam(?), ale mu nie pomógł. Chondroityny i glukozaminy nie może jeść, jadł ją już na długo przed koniecznością przyjmowania tylu tabletek i już wtedy ich nie trawił:shake:
  12. Czytałam Wasze posty - smutno mi:( Nie chcę stracić mojego Staruszka, ale nie chcę też, żeby cierpiał:( [quote name='Evas']Ma też chore sece, pokasłuje..dr wet stwierdziła że jej serce za wolno pracuje, zaleciła digoxin .to samo zazywała najpierw Lessi, a potem inne leki.[/quote] Mój też bierze Digoxin! Ale on ma migotanie przedsionków i z tego, co wiem - Digoxin SPOWALNIA pracę serca...:-o
  13. [quote name='bonsai_88']Dla ludzi to jest chyba dziwne, że jak pies jeszcze robi to postoję i poczekam aż skończy, a nie będę mu spod tyłka wybierać :evil_lol:.[/quote] W ogóle pies nie powinien na trawnik/chodnik/osiedle wychodzić. A jesli już musi, to [LIST] [*]w pampersie [*]ew. z korkiem w odbycie [*]z cewnikiem i woreczkiem, żeby mocz zabrać ze sobą [*]a jak robi, to nie czekać, tylko mu rurkę "zainstalować", żeby nie wydostawało się na zewnątrz, gorsząc przykładnych obywateli [/LIST] I... kto to w ogóle widział, żeby psy w domu trzymać? Żeby jeździły komunikacją miejską, windą? (Ooo, temat o komentarzach w środkach kom. miejskiej to chyba na osobny wątek:eviltong:) A żeby było na temat: raz mnie zapytał wiszący-na-ogrodzeniu-obserwator-życia-okolicznego, widząc mojego psa, robiącego kupę: [COLOR=RoyalBlue][SIZE=4]- ON TAK CODZIENNIE?[/SIZE][/COLOR]
  14. Ja tyż czymam, ja tyż! :multi::multi::multi::multi::multi::multi: Za śliczną panienkę! Napiszcie, co z tymi chętnymi.
  15. [quote name='Onomato-Peja'][SIZE=1]Niektórzy. :eviltong:[/SIZE] Ktoś tu kiedyś pisał, że na głupie teksty typu "bo cię pies zje" odpowiadał, że jego pies się śmieciami nie żywi. :evil_lol: Trzeba to będzie kiedyś wykorzystać.;)[/quote] :roflt::roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: Boskie! Dogomania to także kopalnia talentów! Dopiszę do swojego repertuaru odzywek spacerowych:D A i jeszcze - potem taka matka powie: patrz córciu/synku, tylko chamstwo trzyma psy :angryy: [COLOR=DarkRed][SIZE=2]A niedawno przydarzyła mi się taka sytuacja, że w bardzo wąskim przejściu mijał nas facet - na pierwszy rzut oka widać: boi się psów - bardzo spięty, więc cofamy się i sadzam psa, na co on przerażony: Gryzie???" Ja: "Nie." On: "To co to za pies???" (że nie gryzie...) Nigdy nie dogodzisz;)[/SIZE][/COLOR]
  16. [quote name='dzasta']Ja akurat biorę karmę RC z klubu hodowców i nie wiem czemu karma jest zupełnie innej ( lepszej) jakości niż ta co w sklepach. Ostatnio nie kupiłam przez klub bo dostałam duży 18 kg worek od znajomych tej RC co zawsze i moja sucz dostała takich bąbli na nogach że szok. Więc ja RC więcej nie kupię w sklepie tylko z klubu.[/quote] Coś mi się wierzyć nie chce. Mnie to przeraża i po czymś takim to już W OGÓLE bym RC nie kupiła - co to ma być, "równi i równiejsi"? A co do rodzajów - royal royalowi nierówny;) I może po prostu to nie był dokładnie ten rodzaj? Np. są karmy dla owcz. niem. - ten sam kształt i zapach, ten sam kolor (BARWI DŁONIE:diabloti:), ale jedna - bytowa, tyle że z linii dla konkretnych ras; druga - weterynaryjna - droższa i z "ulepszonym" składem - przynajmniej wg opisu na opakowaniu. Są "zwykłe" - energy i te dostosowane do wieku ORAZ rozmiaru - giant adult, medium junior, itd. I NAWET WETERYNARYJNYCH SĄ DWA RODZAJE: [URL="http://www.grandecane.pl/index.php?mu=1&cPath=31"]» Royal Canin Vet Care Nutrition[/URL] [URL="http://www.grandecane.pl/index.php?mu=1&cPath=30"]Royal Canin Veterinary Diet[/URL]
  17. [SIZE=1];) A tam - wpadki. W sumie tu, na Dogomanii, i tak jest dobrze - chociaż kropki stawiają i zaczynają zdania z wielkiej litery:eviltong: Ale ja jestem przewrażliwiona:roll:[/SIZE] Taaa... też parę razy zostałam wmanipulowana w "wychowanie", tfu. Lezie baba, nie potrafi sobie z dzieckiem poradzić, cieszy się, że się akurat z psem trafiłam i słyszę: "jak nie będziesz/nie zjesz/nie zrobisz X, to cię TA PANI POSZCZUJE":x:x:x Jak to słyszę, to ta kobieta może być poszczuta, ale PRZEZ MOJEGO PSA - MNĄ. To przekracza wszelkie granice! Najgorsze, że jakiś "życzliwy" to usłyszy i potem roznosi plotki w sąsiedztwie, że się psem szczuje:roll::mad: i zaraza (fobia) się rozprzestrzenia...
  18. [quote name='Koreksonowa']Ja też mam z serii kołnierzowej:P Mój chłop mnie dzisiaj zakasował kompletnie: Korczysław biega w kołnierzu, bo miał coś w oku i namiętnie się drapał. Przychodzi ten mój gadzinowaty chłopak i od progu: -O matko! Ale KLOSZARD![/quote] :roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:
  19. [quote name='an1a']Widać, że choroba mu nie służy :-( Łapki podkurczone, oczka gdzieś wyjszły, albo schowane :shake: każdy ruch sprawia mu ból... i jeszcze piłką w niego rzucasz :roll: rzeczywiście bidulek...:diabloti:[/quote] Otóż to - sadystka!:shake: I ten wyraz buźki - pełen bólu... Nic dziwnego, że cię zbanowali:eviltong: [COLOR=Olive][SIZE=1]Witamy po chyba półrocznej przerwie w odwiedzaniu szatańskiej galerii. A co u Tesy? Masz od niej wieści?[/SIZE][/COLOR]
  20. Ja dziękuję w imieniu mojego Staruszka. Oczywiście, starość to nie tylko choroby, niedołężność i ból. Niektóre psy zachowują energię, werwę, chęć do życia i sprawność do końca - a koniec ten następuje podczas snu i odchodzą bezboleśnie. I takiej starości wszystkim życzę, przede wszystkim tez mojemu:placz: Ale Starość to też... Radość!!! Ja osobiście jestem leniwą flegmatyczką i nie chciałabym mieć za nic w świecie szczeniaka lub młodego/dorosłego psa, który bez przerwy bryka i potrzebuje nieustannej uwagi i zajęcia. Cenię sobie spokój i stoicyzm staruszka. Jego dystynkcję. Doświadczenie życiowe, nie pozwalające Mu podniecać się każdym kotkiem/ptaszkiem/psem spotkanym na spacerze. Doświadczenie, pozwalające dotrzeć do weterynarza szybko, bo nie będzie się zatrzymywał, by wszystko powąchać, obejrzeć - POZNAĆ. On już wie, co to winda, autobus, metro i że nie trzeba się tego bać. Nie siada nagle na środku przejścia dla pieszych. Nie podnieca się każdym przechodniem, który na niego cmoka. A i sami przechodnie nie uważają, żeby duży (w znaczeniu: nie-szczeniak) pies był taki słodki:diabloti: Nie jesteśmy narażeni na najazdy dzieciarni z hasłem: "jaaaki słodki szczeniaczek". Dużo śpi, nie ma siły/ochoty na dokazywanie, więc nic w domu nie niszczy, nawet, gdy zostanie sam - lata życia razem nauczyły Go, że ZAWSZE do Niego wrócę, przytulę, pójdziemy na spacer. Jest taka książka Yvonne Kejcz, w której znalazłam... nie, nie tezę a PEWNIK, mówiący, że STARY PIES TO PIES MARZEŃ.
  21. [quote name='Onomato-Peja']Dobermania - u mnie na podwórku tez są dzieci, co się boją psów :roll: raz schodziłam ze schodów z moim kundlem, specjalnie szłam z boku psa prowadziłam po trawniku ale chłopiec, co trzęsie gaciami na widok każdego psa bał się przejść w odległości 3 m ( szerokość schodów) od psa i wolał zejść, schować się do klatki i przeczekać :roll: A mój pies nie zwraca najmniejszej uwagi na innych ludzi, jakby nie istnieli :loveu:[/quote] No przykre to jest a najbardziej przykre, że większość dzieci wcale nie reaguje tak, bo zostały pogryzione, tylko dlatego, że dorastały w tej anty-psiej propagandzie:shake: [COLOR=Purple][SIZE=1]To bardzo budujące, że mając czternaście lat piszesz poprawnie po polsku (stylistyka, ortografia - aż miło):eviltong: Wybacz, że tak się głupio cieszę, ale pamiętam, że jak byłam w gimnazjum, to wszyscy rówieśnicy się ze mnie śmiali, że moje SMS-y i wypowiedzi na GG zawsze mają poprawną interpunkcję i że używam polskich znaków diakrytycznych a mnie denerwowało, że oni piszą tak niechlujnie:evil_lol:[/SIZE][/COLOR]
  22. [quote name='Daja_']Oh Tak tak,kiedy pies ma kołnierz,komentarze są najlepsze. Kiedyś pamiętam,jak moje psisko miało kołnierz po kastracji, jakaś matka próbowała dziecku wytłumaczyć że to jest taki strój bo piesek się żeni:crazyeye:[/quote] Ooo, ho, ho. Jakichż ja się komentarzy nasłuchałam, jak psa w kołnierzu pooperacyjnym wyprowadzałam:roll: Dwie staruszki bacznie nas obserwując, gdy je mijamy: - Patrz pani, takie czasy, psy też chorują na kręgosłup... Taka plaga naszych czasów, wszyscy chorują na kręgosłup (z bardzo poważną miną; czy kołnież poop. wygląda jak ten ortopedyczny?:shake:). Inne dwie staruszki, z nieudawaną troską (dzień potwornie upalny): - No, coraz więcej teraz psów dostaje udaru, taki upał, straszny upał (że niby to ochrona przed palącym słońcem - mówiąc to naciągnęła mocniej na oczy kapelusz:diabloti:) Staruszek (tak, tym razem samiec:diabloti:), chyba sam do siebie: - Boże, taki agresywny, że już kaganiec nie wystarczy...:shake: Rzecz działa się na warszawskim Gocławiu, ze dwa lata temu, umierałam ze śmiechu niemal na każdym spacerze, żałuję (!!!), że wszystkich tych komentarzy nie spisałam, zapamiętałam tylko te trzy - że kołnierz przeciwsłoneczny, pourazowy-kręgosłupochroniący i przeciwugryzieniowy:evil_lol:
  23. [quote name='Lorijel']Na mój widok przed spacerem nie posiada się z radości, odstawia niezły taniec ;) Za to jak przechodzę koło jego boksu już po spacerze raczej mnie olewa :P Jestem niestety na razie urządzeniem niezbędnym do wyjścia na spacer, tzw. trzymadłem (smyczy) :P[/quote] :eviltong: Ciesz się, że się w ogóle do czegoś przydajesz:eviltong: Co z Bostonem? Jakieś nowe wieści, ktoś z ogłoszenia dzwonił?
  24. [quote name='Onomato-Peja']Jak taki bachor pcha mi łapy do psa to albo opierdzielam, albo mówię, ze pies ma grzybicę.:diabloti: [/quote] Kocham Cię:eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong::eviltong: Jesteś boska, kradnę Ci kwestię, od dziś zaczynam wszystkich uświadamiać o chorobach zakaźnych mojego psa:diabloti: Aż mnie Sanepidem poszczują:D Mitheitel: ja dzieci nienawidziłam zanim adoptowałam psa. In fact, nienawidziłam dzieci już jako... dziecko:eviltong: Ale jest pełno (i tu na forum przecież) matek-psiar. Ja akurat w moim poście, pisanym w gniewie wywołanym przez złe wspomnienia (:eviltong::evil_lol:) użyłam kilku mocnych słów, ale przyznaję, że zdarzyło mi się KILKA (w ciągu czterech lat szczęścia z dzielenia życia z psem) miłych a przynajmniej niegroźnych sytuacji z UŻYCIEM ludzkiego potomstwa. A w większości przypadków, niestety, jest dokładnie tak, jak w kilkunastu postach powyżej: matki/babki (jakoś mężczyźni rzadziej - zauważyłyście? Chyba kłóci się to z wizerunkiem macho:evil_lol: Ale ci w garniturkach omijają psy z dziwnym wyrazem twarzy:shake:) czy nianie zanim pies, nawet na smyczy i w kagańcu, się zbliży, już szarpią dziecko, łapią mocniej za fraki, jakby się tornado zbliżało i miało zmieść wszystko z powierzchni ziemi - i to najlepsze porównanie. Do tego często głośno mówią, tak że wszyscy dookoła słyszą i nierzadko się oglądają (zwłaszcza ci bojący się/nielubiący/nienawidzący psów): "widzisz, jak nie będziesz jadł(a)/szła/szedł grzecznie/słuchał(a) mamusi, to cię ten pies zje, zobacz, jaki jest duży" - a jak jest mały, to rzadziej straszą, zazwyczaj wręcz ZMUSZAJĄ wcześniej zastraszane dziecko, żeby głaskało i popychają w stronę psa:shake: Szkoda mi takich dzieci, otrzymują sprzeczne sygnały, rośnie potem pokolenie histerycznych kynofobów, ich matki czytają "Fakt" i "SE" (rewelacje dot. kolejnych ataków psów-morderców), oglądają "Uwagę", itp. Tak jak napisałyście - dziecko potem nie rozumie psiej natury, zupełnie nie wie, jak się z psem obchodzić, matka straszy, potem pcha, żeby głaskało, dziecko leci z wrzaskiem na psa, wkłada paluchy do oka, pies przestraszony nawet nie ugryzie a niechcący przewróci a matka co potem??? "A MÓWIŁAM, ŻEBYŚ NIE GŁASKAŁ???" - i znowu się zaczyna, że każdy pies to potwór:wallbash::wallbash::wallbash:
×
×
  • Create New...