-
Posts
2714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by szafirka
-
Z badań krwi wynika, że Teo pracę narządów ma w normie. Wyszła tylko anemia, ale to spowodowane jest wiekiem i oczywiście niedożywieniem. W oczkach zaćma, w przyszłym tygodniu chcę pojechać do Zielonej Góry do okulisty. Wet powiedział, że przy zaćmie występuje nadmierne łzawienie. Uszka czyste, pazurki obcięte. W kupie nie widziałam tasiemca, tylko drobne robaki, ale mimo wszystko odrobaczę go za tydzień jeszcze raz i po jakimś czasie zrobimy badanie kału. Wet określił wiek na 13-15 lat. Ząbki są starte, ale psiak radzi sobie z suchą karmą. Teo pije wodę w normie, jak szykuje się mu jedzenie, to poszczekuje, jakby chciał powiedzieć "no dawaj szybciej". Waży 9 kg.
-
Teo nie rozjeżdża się na kafelkach, tylko jak nie zna terenu, to przyjmuje pozycję bezpieczną, dobrze elik zrozumiała. Dziadzio merda ogonkiem jak jesteśmy z nim, wciska pyszczek, chce nacieszyć się kontaktem z człowiekiem, głaskaniem, dotykiem. Utrzymuje czystość, załatwia potrzeby na dworze. Dostał tabletkę na odrobaczenie, bo kupy rozchodzą się na boki. Teo słyszy, ale słabo. Je chętnie suche zmieszane z mokrym, ze smakiem, nie sprawia mu to trudności. Jutro postaramy się zrobić jak najwięcej badań, aby nie męczyć go wielokrotnie. Założyłam Teolkowi sweterek, który nosiła wcześniej Holi.
-
Zazwyczaj biorę jednego staruszka na grupę, obecnie mam sunię na BDT i nie planowałam kolejnego, ale to był impuls - zobaczyłam zdjęcie i bez konsultacji z mężem powiedziałam elik "TAK". Dziadeczek jest cudowny, kochany. Na dzisiaj jestem w stanie stwierdzić, że nie widzi nic, ale bardzo nadrabia węchem, dużo wącha przed każdym krokiem. Jutro będzie jasno na dworze, to też może inaczej. Porusza się bardzo powoli, często rozjeżdżają mu się łapki i czekam, aż się pozbiera. Podobno całą drogę do nas spał i u nas też. Po podróży załatwił się na dworze, wieczorem również. Głównie leży w legowisku. Zjadł animondę (2 średnie porcje), zobaczymy jak jego jelita zareagują. Postaram się umówić do weta na jutro, aby zrobić badania i ogólne oględziny. Jutro zrobię kilka zdjęć i pewnie będą nowe obserwacje, najważniejsze, że maluchowi ciepło i nie głodno.
-
Wizyta odbyła się o 18, chciałam aby Pan nie był sam, ale była też żona. Rodzina... wzruszyła mnie bardzo, cudowni ludzie. Państwo wybierają do adopcji psy trudne, ponieważ twierdzą, że są skrzywdzone i należy im się miłość, po za tym zazwyczaj nikt ich nie chce. Pani bardzo trudno było rozmawiać o poprzednim piesku, miała od razu łzy w oczach, Pan trzymał się dzielnie, ale było mu trudno. Kiedy spytałam o Mikę, zobaczyłam Pani błysk w oku, momentalny uśmiech i "ona jest śliczna, te jej uszy..." Dom raczej skromny, ale pozostała po ostatnim psie karma to Husse, wszelkie sprawy weterynaryjne załatwiane były u dr Hanusz - klinika weterynaryjna uznawana w całym województwie i niekoniecznie tania. Państwo pozwalali innym i będą pozwalać Mice spać na łóżku, dywanach, gdzie tylko będzie chciała i będzie czuła się bezpiecznie. Poinformowałam o stałych punktach przy adopcji, ale powiedziałam też o wychodzeniu na dwór na 2 smyczach, o adresówce, o pilnowaniu drzwi wyjściowych, na co Państwo ze świadomością odpowiedzieli, że oczywiście. Ludzie świadomi, zdecydowani, kochający zwierzęta. Polecam bardzo. Są w stanie zapłacić, lub dołożyć się do transportu.
-
Nie udaje mi się zrobić jej zdjęcia na boku, bo jak zbliżam się z telefonem, to czujnie podnosi się na brzuszek. Ale Misia zaczyna się zapominać, tzn. jak dawałam syrop Holi, to Misia ciekawska przychodziła i spod mojej ręki sprawdzała, co Holi dostaje i czy ona też chce. Ostatnio, jak dawałam pieskowi tabletkę, to Misia podeszła i szturchnęła moją rękę nosem, jakby chciała przypomnieć, że ona też coś chce dostać. Zauważyłam też, że zaczyna interesować się zabawkami, tj. maskotkami i tarmosi je przez chwilę, wcześniej nie bawiła się niczym. Trenujemy jedzonkiem, pod nogami mi jeszcze nie przeszła, ale widać, że bawi się coraz swobodniej rzucanymi chrupkami i smaczkami.
-
Wczoraj Pani pisała do mnie jaki byłby koszt transportu, ponieważ cały czas rozpatrują adopcję Lali. Ja też wysyłałam zdjęcia, myślę, że to nie chodzi o samą Lalę, tylko o kota. Mam takie zdjęcie, które potwierdza, że Lala lubi koty, czeka cierpliwie, aż nasza Ira się wyśpi i zwolni miejsce w legowisku :)
-
Co do wieku, to Lala jest typem spokojnym i trudno mi określić wiek po zachowaniu. Sunia przytyła kilogram :) Wczoraj okazało się, że Lemi razem z Holi pójdą do jednego domku. Inna osoba (Pani z Lubonia) zainteresowana Lemi została o tym poinformowana, a ja dzisiaj zaproponowałam jej Lalę, która charakterem zbliżona jest do Lemi. Pani jest zachwycona sunią. Dzisiaj kot tej Pani będzie miał sprawdzian pod względem reakcji na psa w domu, czy w ogóle jest szansa akceptacji. Pies sąsiadów ma pomóc to sprawdzić. Jeśli okaże się, że jest cień szansy, to Pani będzie zdecydowana na Lalę. Ma mi dać znać dzisiaj wieczorem, albo jutro. Podam numer tel. do elik w celu ustalenia szczegółów.