-
Posts
388 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kofee
-
[quote name='umok']ja Sajo tez polecam z czystym sumieniem , jako jedyna osoba w Olsztynie zgodzila sie szkolic jamniora , serio mowie, i musze powiedziec,ze jamnior caly zachwycony ,teraz ma od dobrych 3 miesiecy przerwe,ze wzgledu na grzybice ale niedlugo znowu zaczynamy.[/quote] Dlaczego nikt w Olsztynie nie chciał szkolić jamniora?:crazyeye: Jakie podawali argumenty na nie? Ja szkoliłam 10 lat temu w Szczęsnym, ale wydaje mi się, że drugą suczkę powinnam szkolić innymi metodami:roll:. Tę pierwszą zresztą też, tylko wtedy nie wiedziałam, jakie sa te inne.
-
Nestle ostatnio celuje w idiotycznych reklamach, jest też taka z piłkarzem Alfonsinio, którego przedstawia jako totalnego idiotę. Nie jestem przekonana, żeby to był dobry pomysł. Może zmienili agencję, która robi im te reklamy, albo jakis znajomy prezesa zleca je swojej córce:cool3: Jakoś podprogowo na mnie działaja i coś ostatnio nie kupuję płatków:cool3:
-
To studia podyplomowe, a więc dla osób po studiach lub licencjacie (jak sądzę), i jako podyplomowe są chyba zaoczne.
-
Hmmm, tam gdzie robię zakupy nie ma wielkiego wyboru mięsa, które ewentualnie możnaby kupić psom. Wieprzowiny chyba nie dam, były takie ścinki wołowo-wieprzowe, ale wyglądały na bardzo tłuste, były porcje rosołowe z kurczaka, no i znowu kupiłam te szyje indycze, bo widzę, że ładnie je jedzą i wszystko potem OK. Ale czy można ciągle tego indyka dawać? Jakoś nie mam odwagi kupić takiego mięsa dla psów w batonie, ze względu na tę moją starszą schorowaną psię - jej można dawać tylko chude mięso. A co z podrobami? I jakie dawać? Ten RC, który jadła suchy miał w swoim składzie podoby drobiowe. Tylko co jest wartościowe? Serca? Wątróbki to przy diecie wątrobowej chyba nie powinnam dawać... Muszę trochę pogrzebać w necie, ale ostatnio mam strasznie mało czasu (no cóż, obieranie z mięsa tych szyjek trochę trwa:cool3: ).
-
Skłaniam się coraz bardziej na przejście z karm suchych na gotowanie. Niestety ostatnie moje doświadczenia z gotowaniem pochodzą sprzed 10 lat. Wtedy dawałam takie ścinki mięsa, ze sprawdzonej firmy, nie sadzę, żeby teraz były i w takiej jakości jak wtedy. Jedna pies musi być na lekkiej diecie ze względu na pojawiające się problemy z wątrobą: nie odważę się dać jej wieprzowiny, kurczaka nie może, bo wymiotuje i ma różne inne dolegliwości:p , indyka z kolei całkiem dobrze trawi. Zaczęłam gotować tego indyka: szyje z ryżem i warzywami, czasem kupuję takie mielone indycze, ale wydaje mi się dość tłuste, a starsza suńka z lekka się zapasła:oops: . No i nie wiem co mogę im jeszcze gotować. Wołowiny jakoś w sklepach nie widzę, jak już to jakąś polędwicę, a takie coś to trochę za drogie... Tak pytam, bo u mnie w domu nie je się mięsa i nie mam kompletnie żadnego doświadczenia w tej materii.:-o
-
No wiesz, dla mnie mówienie o tym, że ktoś jest przeciwny sterylce ze względów religijnych jest delikatnie mówiąc mało przekonujące. To niech taka osoba zajrzy suce głęboko w oczy i przkekona ją, żeby nie ..... hm.... no, nie rozmnażała się z własnym braciszkiem, tatusiem itp. I żeby najlepiej żyła w czystości....
-
No, skoro względy religijne nie pozwalają kastrować, ani sterylizować, to chyba tym bardziej nie powinny się tak radośnie rozmnażać.
-
Jeżeli ktoś ze względów religijnych jest przeciwny kastracji i sterylizacji (chociaż mam poważne wątpliwości, czy można to przenieść na zwierzęta: co z przykazaniem: nie zabijaj?), powinien być tym bardziej przeciwny kazirodztwu, nie? No i w ogóle w takim razie dbać o morale swoich zwierząt. To właśnie to chore myślenie.
-
[quote name='Estera']zdrowie... pies, szaleje, skacze, biega, wygłupia się, szczeka, je, pije bawi się :loveu: Jutro robimy kolejne badania, musimu powtórzyć i sprawdzić czy te smiercionośne algi to na pewno nie pomyłka... Wtedy zobaczymy co dalej.[/quote] Mam nadzieję, że wszystko OK. Oby okazało się, że to była pomyłka.
-
Na to zmarnowanie talentu pewnie miało wpływ wiele czynników. Niestety czasem bywa tak, że ktoś o zupełnie mizernych możliwościach jest wielką gwiazdą, a osoby o wielkich talentach sa niespełnione. Nie tylko z powodu własnej chimeryczności (a takiej pani VV niestety odmówić nie można), żyła w PRL, w końcu... A swoją drogą - na początku się dziwiłam temu, że trafiła do szpitala psychiatrycznego. Teraz już nie. Jeżeli te psy naprawdę były ze sobą tak blisko spokrewnione to rzeczywiście - to najlepsze miejsce dla ich właścicielki. Czy naprawdę nie zdawała sobie sprawy, że manifestując miłość do zwierząt, strasznie się nad nimi znęca? Ktoś słusznie tu zauważył, że chyba to, że uważano ją za gwiazdę, która ma swoje dziwactwa, doprowadziło do tego, że wcześniej nikt się tą sprawą nie zajął.
-
A co robić, jeśli pies tak strasznie nakręca się na nagrodę, że bardzo nieuważnie i niestarannie wykonuje polecenia? Albo wcale tylko skacze i głupieje, bo chce już dostać? No, wiem, powinnam zrezygnować ze smaczków. Tak robiłam, ale czasem, jak coś jej fajnie wychodzi, chętnie dam, no i niestety powtórzenie nie jest już możliwe, bo myśli tylko o tym, żeby dostać znowu. Ona jest ze schroniska - dlatego chyba tak się rzuca na jedzenie. Tak na marginesie - to wyleczyła z niejadztwa starszą suczkę. Ta starsza czasem całą noc męczyła wieczorną porcję karmy, a teraz wie, że jak zostawi, to nie będzie. I chyba nawet polubiła jeść, bo z lekka się zapasła i teraz po jedzeniu idzie wylizywać miskę tej łakomczuchy.:cool3:
-
Piękna dziewczyna! Nic dziwnego, że fotograf(ka) może rozwinąć skrzydła, bo przy takiej modelce:loveu: to aż się chce. I kocio pięknisty.:lol: Widzę, że lubisz czesać [B]Estera[/B].:cool3:
-
Zdolna ta Kulka. Świetne ukłony! Gratuluję!:lol: Muszę spróbować ze swoją, ona też się tak przeciąga.
-
[B]Asti[/B], jestem pod dużym wrażeniem. I psa i właścicielki i galerii. :crazyeye: Cudowna ta Twoja Kulka, ale pewnie jest taka cudowna:loveu: , bo tak ją wychowałaś i poświęcasz jej tyle czasu. Napisz, jak to się stało, że pomyślałaś o agility i tańcu z psem - czy to Kulka zaczęła ujawniać jakieś predyspozycje, czy sama byłaś tym zafascynowana i dlatego zaczęłyście ćwiczyć? Mam nadzieję, że dziewczynka już zapomniała o operacji. Życz ode mnie Kulce zdrowia i podrap za uszkiem.
-
Kurczę, nie wiedziałam, że tak to wyglądało. Biedna kobieta, biedne zwierzęta. To straszne, że musiała się wydarzyć taka tragedia. Dalej zastanawiam sie jednak, dlaczego te psy siedziały same tyle czasu po zabraniu pani V. do szpitala? Koszmar...:shake:
-
Puli, dzięki, to cenna wskazówka, jakoś o tym nie pomyślałam (no cóż, moje doświadczenie jako właścicielki 2 psów jest jeszcze niewielkie), jakoś tak wyszło, że zawsze chodzimy razem, żeby tej co zostaje nie było przykro. No, ale może właśnie trzeba zacząć w ten sposób pracować, żeby nie było przykro, a nie zawsze brać obie. Nauka idzie nam coraz lepiej, z tym przytrzymywaniem, jak rzucę, całkiem nieźle wychodzi, smok jest bardziej atrakcyjny:evil_lol: , więc chce się po niego biec. :cool3: Muszę chyba kupić jakieś nowe zabawki, żeby częś schować, bo smok służy jako gryzak, jak zostają same w domu. (Nadi już nie używa gryzaków)
-
Bardzo mi przykro, że tak się działo i tak się skończyło. Tylko nie wiem, czy ten szpital psychiatryczny to nie przessada. Jak ktoś jest pogryziony przez psy, to potrzebuje chyba najpierw opieki chirurga, a nie psychiatry. Poza tym ten, kto ją tego szpitala wziął chyba widział jak sprawa wygląda i dziwię się, że nikogo nie powiadomił. Ciekawa jestem, czy pani V.V. o to nie prosiła. A może została potraktowana jak wariatka i zlekceważona?
-
Dzięki dziewczyny za rady. :lol: Bertka ma własnie też chyba takie poschroniskowe przyzwyczajenia, że z oddawaniem jej kiepsko idzie, ale pracujemy, jest dużo lepiej niż kiedyś. Jest bardzo mądra, szybko się uczy:loveu: , myślę że się uda. Tak sobie myślałam, że tę starszą muszę zamknąć (bo ona patrzy na Bertę jak na idiotkę, że nie umie zrobić czegoś, co jest dla niej takie proste, czasem się nawet denerwuje), tylko takiego czegoś nigdy nie stosowałam, że jedna wychodzi, a druga siedzi w domu, obie będą się głupio czuły. Nadi - ta starsza - jakoś sama chciała aportować, nikt jej specjalnie nie uczył, a uwielbia to robić i jest doskonała np. w łapaniu piłki w locie, a frisbee zupełnie jej nie kręciło. Nie mam pojęcia dlaczego, może zniechęciło ją to, że parę razy upadło tak, że nie umiała go podnieść. I w ogóle piłka to jest jedyna rzecz, którą Nadi się nie dzieli:cool3: . Pozwoli grzebać w misce, a już tak przećwiczyła Bertę, że ta boi się podejść do piłki, bo wie, że to jest Nadi (nawet ta przeznaczona dla niej).
-
MIELEC-Baron mix border po 7 latach opuscil schronisko i jest szczesliwy
kofee replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
A ja nie chcę. Mam w projekcie ogrodu oczko wodne i nie robię, bo się boję, że towarzystwo (dziecko + jedna pies, druga się wodą brzydzi:cool3: ) polezie się kąpać. No, ale ja mam jezioro blisko oraz staw. To jak tam Baronek? -
Pozwólcie, że wrócę do tematu. Moja starsza suczka kocha aportowanie (collie), chciałabym nauczyć tego młodszą, myślę że też polubi (ona jest bardzo podobna do boder collie). Ta młodsza jest ze schroniska i nie umiała się bawić. Kiedy pierwszy raz rzuciłam do niej piłkę, uciekła, bo myślała, że rzucam w nią:puppydog:. Potem doszłyśmy do tego, że czasami goni zabawkę, ale nie bardzo chce wziąć ją do pyska i przynieść, częściej ucieka i zostawia gdzieś, a wraca sama. Niestety wszystkie piłki zabiera jej starsza, więc próbujemy czym innym. Ostatnio nauczyłam ją przynoszenia do mnie jej zabawki-gryzaka, nagradzam za to smakołykiem. I teraz nie bardzo wiem co dalej: Berta przynosi smoka, dostaje nagrodę i co ja mam zrobić? Smoka oddaje z bólem, na początku drogi do mnie próbuje skręcić na swoje posłanie, ale jak ją wołam i zachęcam, to przychodzi. Ale jak już dostaje smakołyk, to sobie z nim idzie. I co ja mam wtedy zrobić z tą zabawką? Zwykle kładę ja na podłodze, albo odrzucam, ale Berta jest już na nią zimna, jakby o niej zapomniała.:roll:
-
U nas też ucieczka skończyła się smutno: Nadi jako 10 miesięczny szczeniak w okresie dojrzewania też lubiła być niezależna - nie uciekała daleko, ale kiedy ją spuszczałam nie bardzo chciała wracać, więc raczej rezygnowałam ze spuszczania. Była tylko jedna rzecz, która sprawiała, że meldowała się przy nodze natychmiast: piszcząca świnka-zabawka. Któregoś razu przed wyjściem do pracy wyszłyśmy na krótki spacerek, bez świnki i niestety Nadi wyjęła głowę z obroży i zwiała. A ja- idiotka:angryy: - pobiegłam za nią. Oczywiście wiedziałam, co się robi, jak pies zwieje, ale nie miałam czasu na zabawy w berka:shake: Niestety Nadi miała też wtedy głupi zwyczaj obszczekiwania samochodów i chciała obszczekać pierwszy napotkany. Na szczęście był to maluch i na szczęście jechał wolno, bo to była osiedlowa uliczka i na szczęście padał gęsty śnieg. Nadi dosłownie weszła pod koła. Nie wyobrażacie sobie jaka byłam w tym wszystkim szczęśliwa, jak zobaczyłam, że wybiega spod tych kół i pędzi dalej:-( Że łapa złamana było widać z daleka, za jakieś paręset metrów ją dogoniłam i doniosłam do domu. Do pracy oczywiście nie poszłam, bo tego samego dnia miała składaną i operowaną łapę. Mam z tego powodu straszne wyrzuty sumienia, chociaż Nadi ma 11 lat.