Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. To, co pisałam o innych krajach było odpowiedzią na opinię wyrażoną w tym wątku, że Polska jest 100 lat za innymi krajami w traktowaniu zwierząt. Nie chciałabym, abyśmy poszli tak do przodu jak te kraje, które wymieniłam. A co do Toffika - chyba nikt nie zaglądałby tu, gdyby nie problem tego jednego psa.
  2. W każdej rasie i wśród miksów także zdarzają się psy wybuchające co jakiś czas niepohamowaną agresją. Tak jak zdarzają się furiaci wśród ludzi.
  3. Na pewno nie jest dobre. My - ludzie - popadamy w skrajności. U nas z kolei toleruje się często i psy udręczające ludzi, i ludzi udręczających psy. Tylko ograniczenie rozrodu, aby pies stał się dobrem trudno dostępnym, mogłoby zmienić sytuację. Wracając do Toffika - rzeczywiście zapach lęku jest prowokujący dla wielu psów. Każdy pies wie po zapachu, w jakich emocjach jest człowiek. No i kogoś, kto się boi, można łatwo zmusić do ucieczki - pies, który we własnym przekonaniu przepędził człowieka, rozwiązuje w ten sposób jakiś swój problem, a to jest samonagradzalne niestety.
  4. Jejku, Jaguska... Ostatnio do znajomej trenerki przyjechał pies z Francji. Był tylko podejrzewany o agresję, bo złapał zębami znajomą osobę bez kaleczenia -- został "naprawiony" po sześciu tygodniach - nie był agresywny, bał się. Ludzie przyjechali tu, żeby nie przyznawać się na miejscu, że pies chwycił zębami. Bo pies zostałby zabrany i zabity. Naprawdę w bardzo wielu krajach ugryzienie lekkie, nawet tylko chwycenie zębami, nie takie mocne jak to, co Toffik już zademonstrował, kończy się nieodwołalnie igłą. W Kanadzie znajomy trener z trudem uratował psa, który, uwiązany w publicznym miejscu, chwycił zębami bez kaleczenia obce dziecko, głaszczące go po głowie. Psa dało się było wybronić, bo był w trakcie leczenie uszu, ale dostał "czerwoną kartę" - przy najmniejszym podejrzeniu o agresję pójdzie pod igłę. W tej samej Kanadzie obserwowałam testowanie psa wydawanego z azylu. Był zagrożony zabiciem tylko za żywiołowość - testujący wahał się, czy trudniejszego, lecz radosnego psa można wydać. Tam nawet czas szczekania psa w dzień we własnym ogrodzie, jesli dom nie stoi na uboczu, jest dokładnie limitowany. Pies szczeka za długo, to albo nakaz pozbycia sie psa, albo wyprowadzka. A gdyby u nas stosowano obyczaje krajów na zachód od nas, to nie byłoby tylu psów w schroniskach. Jest termin dość krótki - nikt nie adoptował, to igła. W Stanach zabija się średnio 4 miliony psów rocznie, bo nie spełniły ludzkich oczekiwań.
  5. Nie ma jakiegoś wspólnego mianownika dla tych ataków? Miejsce, czas, pozycja ciała człowieka?
  6. Kiedyś był w Krakowie taki miły obyczaj, ze trenerzy dawali kilka lekcji za free właścicielom psów przygarniętych z azylu. Ale chyba tylko w Krakowie...
  7. Jakie to metody były złe, ciekawam? Nie pamiętam, gdzie właściciele mieszkają - może kilka spotkań z innymi psami na szkoleniu grupowym elementarnego posłuszeństwa u dobrego trenera pomogłoby opanować zwierzątko? Przepraszam, ale dla mnie oduczanie psa samodzielnego szukania żarcia przez zostawianie maty węchowej z jedzeniem jest złą radą. A zostawianie jedzenia w misce to już naprawdę kardynalny błąd, w ten sposób miska daje jedzenie, nie człowiek, Mam nadzieję, że pani behawiorystka zwróciła na to uwagę.
  8. Proponowałam właśnie Jamora (na poprzedniej stronie wątku) - ale z przekazaniem na własność, z prawem decyzyjnym o dalszych losach psa. Jamor na ludziach też się zna - doskonale widzi, czy ktoś poradzi sobie z psem czy nie. Nie wiem, czy psi neurolog mógłby- i na jakiej podstawie - stwierdzić, czy zachowania Toffika odpowiadają niesygnalizowanym atakom, takim jak rage syndrom - na tle padaczkowym.
  9. Radzono, aby przy zepsutej klimie czy braku, zamrozić w zamrażalniku kilka butelek plastikowych z wodą. Potem wstawić do miski i do autka. Jak będą się rozmrażać, to trochę obniżą temperaturę w środku, ale na długą jazdę (i powrót) to nie wystarczy.
  10. Nie postawiłam takiej diagnozy co do Toffika. Napisałam, co zrobiłabym,z psem, który okazałby się chory psychicznie, a ta choroba dawałaby w skutkach agresję niebezpieczną dla człowieka. A gdyby chodziło o mojego psa - to przy diagnozie weta, że pozostały tylko psychotropy, zdecydowałabym o bezbolesnej śmierci własnego psa. W sprawie Toffika nie jestem decyzyjna, sugerowałam jak na razie najpierw pracę tradycyjnego, bardzo dobrego trenera, radzącego sobie z wieloma psami uznanymi za niebezpieczne, gabarytowo większymi od Toffika. I naprawdę staram się ważyć słowa, choć rozumiem, że w emocjach, które nas wszystkich w tej chwili ponoszą, można nieprawidłowo zinterpretować moją wypowiedź.
  11. To i ja wsadzę kij w mrowisko - nie akceptuję potrzeby trzymania przy życiu psa chorego psychicznie. Własnemu psu, nieuleczalnie choremu psychicznie, podałabym psychotropy, i powiedziałabym - odejdź spokojnie. Co bym potem odryczała, to moje. Co dobrego ma z życia bezustannie otumaniony pies? Trwanie w ćwierćświadomości, w półmroku?
  12. To dwie sprzeczne opinie. Ostatnią szansą może byłoby przekazanie psa, z prawem o decyzji o eutanazji, na własność Jamorowi? Z pytaniem, czy chciałby próbować wyprostować takiego psa za darmo i potem przekazać w takie ręce, jakie uzna za właściwe lub poddać eutanazji . Może potraktuje to jako wyzwanie? Pies musiałby być do niego dowieziony plus zapewnienie o pokryciu kosztów eutanazji, jeśli uzna, że nie ma innego wyjścia. Być może stwierdzenie, że po pobycie u innego trenera problemy nie ustąpiły, będzie zachętą do zmierzenia się z problemem?
  13. Jednoczesne głaskanie dwóch psów, z których tylko jeden jest nasz, to niezły sposób, aby wzięły się za łby, zwłaszcza gdy ten nasz dopiero przywyka do tego, że ma człowieka na zawsze... Jeśli właściciele Spinki wybiorą się kiedyś do Krakowa, zapraszam na rozmowę o tym co i jak z naszego zachowania odbierają psy. Gdyby właściciele zgodzili się na skopiowanie fotki, z zasłonięciem buzi dziewczynki, to taka fotka jest wymarzonym materiałem egzaminacyjnym na kursach dla chętnych pracować z psami. Bardzo proszę o zgodę na wykorzystanie. Kursant musiałby powiedzieć, czym taka sytuacja skutkuje zależnie od wzajemnych relacji psów i relacji z głaszczącym człowiekiem. No i miejsca, gdzie są psy.
  14. Ja wybrałabym się do dobrego trenera, który pokazałby jak nauczyć psa oddawania wszystkiego i podporządkowania właścicielom. Corgi są nie tylko śliczne - ale i często są niesamowicie pewne siebie, a szefem musi być człowiek. No i najszybciej pod kierunkiem trenera w domu przepracowałabym problem miski; tylko miska z wodą powinna być do dyspozycji psa, i to w dystansie od legowiska. Jedzenie tylko w obecności i bliskości człowieka - nie zostawia się psu jedzenia w misce.Jak pies chce dostać coś więcej, niech na hasło miskę przyniesie w zębach i ładnie poda siedzącemu właścicielowi. Od razu zrozumie, czy karmi go człowiek czy miska. Za wielu jest ludzi mieniących się behawiorystami - tylko po kursach weekendowych, ledwie z kilku-czy kilkunastogodzinną praktyką w pracy z psami. I bez praktyki trenerskiej za często omijają problemy, zamiast je rozwiązać. Bo ma być tak "wyłącznie pozytywnie".
  15. To zrób - ze starego podkoszulka też można, potrzebny na krótko.
  16. Możesz starszą ubrać w taki kaftanik jak po sterylce.
  17. A trzeba było nauczyć jak ma się zachowywać, a nie izolować.
  18. Na pewno masz rację. Nawet dorosłym ludziom, gdy zbyt długo trwa socjalizacja takiego zwierzątka, może zabraknąć cierpliwości. Pierwszy pies powinien być łatwiejszym psem,.
  19. https://www.owczarek.pl/artykul/20038-Jak.pies.z.kotem.html Może okazać się pomocny.
  20. A te koty miały jakiś kontakt z psami? Bo chyba w psiokocich kontaktach najwięcej zależy od kota.
  21. I bez odpowiedniej siły fizycznej także. Utrzymanie na wyciągniętej ręce miotającego się psa z nieustępliwym spokojem to jest to. A psy bardzo szybko orientują się w przekazie "jestem silniejszy, nie wygrasz ze mną, nie skrzywdzę".
  22. Ten drugi, czyli "ten". Na pierwszym jest agresja lękowa, na drugim tylko panika. Zresztą warto pooglądać inne filmy z naprawdę trudnymi psami. Pupier jest siłą spokoju - i przede wszystkim uniemożliwia ugryzienie, u niego atak psa na człowieka nie rozwiązuje psu żadnych problemów, nie daje sukcesu, bo zawsze jest zablokowany. Zastanawiałam się nad pewnymi ruchami rąk, zdecydowanie prowokacyjnymi - ale przecież trener musi przygotować psa na wszelkiego rodzaju dotknięcia.
×
×
  • Create New...