Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Rozkopywanie kretowisk i pilnowanie miski - to jednak nie do tego domu moim zdaniem. -
Poszukaj grupowego szkolenia u dobrego trenera.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Dobra uwaga, tak byloby najlepiej. -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Przepraszam za brak polskich fontow, korzystam z grzecznosciowego komputera zagranica. Pani Abi moze dostac tylko psa calkowicie bezproblemowego, ocenionego wczesniej przez dobrego szkoleniowca. Ja rozumiem, ze chcialoby sie dac ten dom takze tym bezproblemowym inaczej, ale naprawde tu musi trafic pies przeswietlony na dziesiata strone. Jamor jest niedaleko - moze on pomoze wybrac taki psi ideal? -
To znaczy, ze te polecenia nie są wystarczająco nauczone. Piszesz, że zna polecenie - zostań - i spokój - ale sądząc z opisu jednak nie reaguje na to, czyli nie rozumie wystarczająco o co Ci chodzi. Jak siedzisz na krześle, to tak jakby to było Twoje własne miejsce, i jej własny kawałek ziemi, jak chodzisz - to ulica ani parki nie należą do niej, to i nie pilnuje. Podzwoń po wrocławskich szkołach, powiedz, że suczka adoptowana, poproś o bodaj jedną lekcję za darmo - może ktoś się zgodzi. Przeczytaj tu cały wątek o nauce spokojnego pozostawania w domu - było to wielokrotnie opisywane.
-
No to konkretnie - na jakie hasła/polecenia Twój pies zareaguje i w domu i na spacerze, i na klatce schodowej i na widok innych psów?
-
Tysiu, obecnie gdzie nie rzucisz kamieniem w Polsce, tam na behawiorystę trafisz...Zostań doskonałym trenerem - a tego się nie da bez posiadania większej i bardziej praktycznej wiedzy niż taka po weekendowych kursach behawioralnych. Już miałam do czynienia z takimi właśnie weekendowymi specjalistami od behawioru, którzy nie potrafili rodzinnego psa nauczyć pozostawania na siad w odległości dwóch metrów od siebie, że o spokojnym przechodzeniu obok drugiego psa i człowieka nie wspomnę.
-
Przez sześć lat nie zebrałaś pieniędzy na kilka spotkań z dobrym trenerem? Potrzebny Ci jest nie behawiorysta, ale trener z prawdziwego zdarzenia. We Wrocławiu wielu takich, ja znam od dobrej strony Agility de Luks. Nauka spokojnego zostawania w domu wymaga nauczenia najpierw kilku elementów posłuszeństwa, podobnie jak zachowywanie spokoju na ulicy.
-
Jeśli Toffi na dzień dobry spotkał się z uczeniem właściwych zachowań, to na pewno ułatwi to diagnozę co z nim naprawdę jest.
-
Poszukiwanie jedzenia na własna łapę jest normalnym zachowaniem psowatych, niezależnie od sposobu żywienia. Psa należy bezwzględnie oduczyć samodzielnego brania do pyska czegokolwiek jadalnego - oprócz tego, co w misce podaje właściciel. Mata węchowa, stosowana dla zapewnienia zajęcia psu, tylko wzmacnia szukanie jedzenia pod nieobecność właściciela.
-
Właśnie tu traktuje się psy na poziomie zwierząt - zwierząt, za które odpowiedzialni są ludzie. I jak człowiek nie potrafi nauczyć psa elementarza - a pies azylowy rzadko umie to sam z siebie - to się kupuje psa pluszowego. Niczego nie pogryzie. Nie cierpi wyrzucony na zbity pysk, nie przywiąże się do ludzi - starczy odkurzać co jakiś czas. A pies żywy wymaga więcej czasu niż na odkurzanie. Można było wcześniej, przed decyzją o wprowadzeniu zwierzęcia do wynajmowanego mieszkania, dowiedzieć się więcej o psach, a nie wierzyć w disneyowskie bajeczki. Można było zapytać, ile czasu i jakiego zajęcia wymaga taki pies.
-
Do jasnej cholery, skok na blat nie jest żadnym problemem behawioralnym!!! Zachowań w domu trzeba psa nauczyć, skąd ma wiedzieć, do czego służy ludziom blat stołu!!! Skąd pies z azylu ma wiedzieć, jakie zachowanie jest oczekiwane na spacerach!!! Nie do pojęcia, jak powinny wyglądać wizyty PA, skoro ludzie wierzą w disneyowskie dalmatyńczyki, co to same z siebie wszystko wiedzą. Mile Panie, mówcie ludziom, ze każdy, absolutnie każdy pies wymaga szkolenia i każdy normalny psychicznie pies może szybko nauczyć się jak żyć w świecie człowieka - ale sam się tego nie nauczy!! Znikam na trzy tygodnie; jeśli Kori trafi do Krakowa, to w pierwszej połowie sierpnia za free ma u mnie lekcje z nowymi, oby poważniejszymi opiekunami.
-
Znalazłam przed chwilą na moim osiedlu - na klatce schodowej bloku - przerażoną sunię maltankę. Bez obroży, bez szelek. Blok na 160 mieszkań, cztery połączone klatki, lokatorzy zmieniają się ciągle, nie znamy się nawet z widzenia. Póki miałam psa sama, to wiedziałam, kto ma jakiego zwierzaka, ale już nie mam. Wzięłam maciupkę na ręce, zostawiłam u znajomej sąsiadki, sama biegam, pytam ludzi siedzących pomiędzy blokami z psami; nawet nie chcieli pomóc w szukaniu. Chociaż też była tam pani z maltanką. Biegam po piętrach bloku, dzwonię jak na alarm do wszystkich drzwi. Wreszcie młoda dziewczyna wychodząca z bloku zasugerowała, że może to pies z tej a tej klatki, z czwartego piętra. No to galopem tam. Ufff. Pani patrzy - suki nie ma w domu; wymknęła się na klatkę, jak pani wyrzucała śmieci - i pani nawet nie zauważyła, że maleństwo zniknęło. Uczulajcie wszystkich właścicieli maleństwa zwłaszcza - niech nawet w mieszkaniu pies ma na sobie w dzień, póki wszyscy nie idą spać, obróżkę z adresatką. A już koniecznie wszystkie znajdki!!!! Uff. Za stara jestem na takie emocje i biegi po schodach - ale wszystko tym razem skończyło się dobrze.
-
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Wydaje mi się, że po prostu wypadałoby zamieścić takie informacje, a nie obrażać się na ludzi, którzy angażowali się emocjonalnie czy nie tylko emocjonalnie w losy Cześki. Nic bardziej nie zniechęca do udzielania później jakiejkolwiek pomocy. Jakimkolwiek organizacjom. -
Znajomi półtora roku temu adoptowali schroniskową sunię. Dopiero kilkanaście dni temu pierwszy raz zamerdała ogonkiem, przestała dygotać ze strachu gdy na nią popatrzyli. Więc Twoje zwierzaki i tak są bardzo dzielne. Być może Ty sama wchodząc z kimś z rodziny obawiasz się jej reakcji, jesteś pełna obaw, że ona będzie się bać - co nie byłoby niczym dziwnym, bo chcesz dla niej jak najlepiej - ale pies wyczuwa nosem każdą zmianę naszego nastroju. Starczy lekki niepokój właściciela, aby i pies stawał się niespokojny. Byłoby dobrze, jakby członkowie Twojej rodziny jak najczęściej karmili ją z ręki - ale w pozycji siedzącej, głowa odwrócona, nie patrząc na psa i ręka ze smakołykiem wyciągnięta w bok od ciała. I na pewno doskonale pomaga to, że sunia widzi jak pies bawi się z Twoimi. Na pewno ją to ośmiela, będzie lepiej.
-
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Sowa replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Szkoda, chciałabym przekazać informację znajomym, którzy wsparli Cześkę. Wypadałoby... -
Czyli ewentualna adopcja zależna od decyzji Artemidy? I biorą na siebie odpowiedzialność? Coś przedziwnego siedzi w tym psie; panie z Artemidy będą go miały na co dzień - może będzie wiarygodna opinia. Spotkałam się kiedyś z psem, któremu wet. diagnozował dwubiegunowość, ale akurat dla tego psa nie była to prawidłowa diagnoza.
-
Ta kwota wydaje mi się powalająca; Artemida prowadzi szkołę, organizuje seminaria, szuka nowych opiekunów, jest tam oddział fundacji ratującej zwierzęta - - tyle doczytałam, sama nie znam tej organizacji. Czy w tej sytuacji nie byłoby lepiej przekazać im Toffika z całkowitym dalszym prawem decyzyjnym i pomagać finansowo o ile to możliwe?
-
A kiedy on ma jechać do Dzikiej Kępy?
-
U suni przygarniętej z azylu, skrajnie wycofanej, podwójna (do pierwszej proponowanej) dawka Zylkene minimalnie zmniejszyła panikę, ale ona bała się, nie atakowała. Jeszcze co do Toffika - był atak na rękę starszej pani, był atak na rękę Anecik, był atak na rękę Guccio. A w ostatnim miejscu? I czy kiedykolwiek była sytuacja, w której Toffi usłyszałby zdecydowane "NIE" i podporządkował się człowiekowi?
-
Co do Toffika, jeszcze jedno nie daje mi spokoju. Czy on kiedykolwiek był czegokolwiek nauczony? Siadania na polecenie, zostawania we wskazanym miejscu, ignorowania znalezionego jedzenia, oddawania czegokolwiek do reki? Porządnego chodzenia na smyczy - wie ktoś?
-
Nie znalazłam ceny za dobę ani informacji o prowadzących - może żle szukałam. Ale wracając do Toffiika - to, że pies raz jest uroczy, a okazjonalnie wybucha, sugerowałoby przyczyny chorobowe. Pewności żadnej bez badań i dłuższej obserwacji nie ma.