Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
http://www.psyiludzie.pl/wiele-tysiecy-batmanow/
-
chihuahua hodowla, co mieć na uwadze / isubusz
Sowa replied to infiniti00's topic in Kennels - puppies
Każdy szczeniak z hodowli ZKwP - rokujący wystawowo czy nie - ma metryczkę z numerem chipa bądź tatuażu, hodowca ma obowiązek sprzedać szczeniaka z metryczką i udostępnić do wglądu protokół przeglądu miotu. W protokole musi być ujęte, czy i u którego szczeniaka wystąpiły jakiekolwiek wady (np nieprawidłowy zgryz, nie zeszło jedno jądro - to się zdarza u jak najbardziej rasowych psów, nadal są rasowe, ale niehodowlane). Metryczka jest podstawą wystąpienia o rodowód, w którym, w przypadku wady wrodzonej, będzie uwaga - niehodowlany. Ale i tak na podstawie metryczki prawo do otrzymania rodowodu masz. Uwaga - wydanie metryczki do każdego szczeniaka to nie dobra wola hodowcy, ale obowiązek. -
Idźcie na szkolenie podstawowego posłuszeństwa. Ćwiczenia powtarzajcie w domu i na spacerze. Suka zacznie rozumieć jakiego zachowania oczekujecie i jakie jest nagradzane - poczuje się pewniej i bezpieczniej, zwiąże się z Wami emocjonalnie. Sama z siebie nie zrozumie ani Waszych słów ani oczekiwań, tego trzeba nauczyć.
-
Sjette, mam nadzieję, że nigdy nie spotkamy się w realu. W internecie można bezkarnie ludzi obrażać, zarzucać im kłamstwo, krętactwo. W internecie pozostaje mi tylko skorzystanie z funkcji "ignoruj".
-
Dlatego, że na ręce lub nodze umieszczony jest gryzak!!! Może być potem umieszczony symbolicznie, wystarczy wskazać miejsce, gdzie przy wyuczonym haśle czy określonej sytuacji należy chwytać. Miejsce zabezpieczone ochronnym ubrankiem. Na jednym z pokazów szkolenia ON-ka zatrzymywała pozoranta za niczym (dla widowni) niezabezpieczoną rękę. Tyle że pod cywilnym ubrankiem była opaska z bardzo grubej skóry, szeroka na 20 centymetrów. Suka doskonale wiedziała, gdzie tak ubranego pozoranta, w sytuacji dokładnie wyuczonej można chwytać. I ręka była nietknięta. To był pokaz - nie lubię już takich pokazów, podobnie jak dostępnych dla wszystkich widzów zawodów IPO czy Mondio. Bo przypadkowi widzowie albo widzą w psie sportowym śmiertelne zagrożenie, albo nieśmiertelnego bodyguarda. Nie wiem, co gorsze.
-
Szczeniaka nie uczy się atakowania człowieka, tylko zdobywania gryzaka. Gryzak ma być tak cenny dla psa z IPO czy Mondio jak wabik dla charta. Pies ma zdobyć gryzak umieszczony w określonym miejscu zależnie od ćwiczenia - ma go zdobywać z taką pasją, z jaką chart goni wabik. Atak psa z Mondio czy IPO na przypadkowego człowieka jest równie prawdopodobny jak śmiertelny w skutkach atak startującego w wyścigach charta na człowieka wchodzącego do mieszkania z wabikiem w ręce. Pozoranci na filmikach mają niczym niezabezpieczone dłonie - gdyby dla psa była to prawdziwa walka z wrogim sobie człowiekiem, nie chwyt gryzaka w ściśle wyuczonym miejscu, to na pewno użarłby obce dłonie poruszające się tak blisko. Jeśli to nie wystarczy, to ja się poddaję. Ale niezależnie od tego bardzo proszę o źródło informacji o wilkach zagryzających własne agresywne szczenięta. Owszem, też czytałam takie teksty, ale nie pamiętam, czy podano kto, gdzie i kiedy zaobserwował wolno żyjącego wilka/wilczycę zabijającą swoje szczeniaki. Na wolności, nie w ogrodzie zoologicznym.
-
Dance_macabre, albo trener nie powiedział Ci, że pies uzależnia się od sytuacji, albo nie zaakceptowałaś tego w praktyce. Szkolenie na terenie szkoły przełoży się na zachowanie w domu i na spacerach tylko wtedy, jeśli będziemy już bez obecności trenera przerabiać te same czynności w innych, nowych dla psa sytuacjach; jeśli na spacerach zapewnimy psu dawkę współpracy odpowiednią do temperamentu i potrzeb emocjonalnych akurat tego zwierzaka. Aport zabawki w wersji rozszerzonej??? Moim zdaniem powinien być w wersji podstawowej - i to nie tylko regulaminowy. Aport może być nagrodą natychmiastową bądź odsuniętą w czasie, i motywatorem, i sposobem na nauczenie koncentracji. Dwa komplety komend to oczywiste - wymaga się innych zachowań - na inne hasło moje zwierzątko idzie swobodniej obok mnie, ale też bez ciągnięcia, na inne puszczone luzem, na inne na kontakcie - zależnie czego oczekuję i czego wymaga sytuacja. W lesie psa nie wolno puszczać. Naukę ignorowania wszelkich odpadków można zacząć w psiej szkółce, choć zdecydowanie lepiej pierwsze lekcje przerabiać zanim pójdzie się do szkółki. To ćwiczenie, jak wszystkie inne - musi się powtarzać w różnych miejscach. Pies nie przenosi automatycznie i od razu wszystkich zachowań z planu szkoleniowego na domowe życie.
-
Upps. Czyli szkolenie jest be, szkoleniowcy nie znają się na psach, szkolenie sportowe równe jest szkoleniu psów antyterrostycznych, każde szkolenie jest uczeniem ataku na człowieka, psy ratownicze, nagradzane zagryzaniem piłeczki czy motywowane gryzakiem są też pewnie niebezpieczne dla otoczenia, bo przecież ktoś mógłby iść ulicą z piłeczką czy gryzakiem na sznurku. A one chwytają i piłeczkę i gryzak. Uczenie chodzenia przy nodze to sztuczka nikomu niepotrzebna, podobnie jak uczenie ignorowania dziwnie zachowujących się ludzi. Tylko pies adoptowany z torów wyścigowych nie sprawia takich problemów jak wyszkolone psy. Każdy może wierzyć w co chce. Miłego dnia.
-
Czy ktoś z PT Dogomaniaków kupił chłodzącą kamizelkę dla psa i zechce napisać, jak ten wynalazek sprawdza się w praktyce?
-
Z gdybania, że te same psy, nauczone podczas szkolenia siedzieć spokojnie, gdy ktoś przebiega z krzykiem i wymachiwaniem rękami, nie usiedziałyby widząc człowieka z założonym rękawem, wynika prosty wniosek: szkolony pies stwarza zagrożenie tylko wtedy, gdy widzi rękaw treningowy. No to nikt nie powinien być pogryziony przez wyszkolonego psa. Przez taki rękaw zęby nie przejdą. Z jaką wiedzą ktoś wychodzi ze szkolenia, to zależy od tego kto się szkoli i u kogo. Nikt nikomu na szkoleniu, przed ani po, nie broni myśleć ani korzystać z najrozmaitszych żródeł wiedzy o psie. Nikt też nie nakazuje korzystać z usług pana rozdrażniającego psy za płotem ani szkolić się u pani, która swojego pieska nauczyła podawania łapki. Jeśli natomiast można uwierzyć, że szkolenie jest be, a każdy psi sport stwarza zagrożenie dla ludzi, to można też przyjąć, że marchewka jest owocem a ślimak rybą. Tak przecież ustalili wybitni europejscy specjaliści.
-
Co do ruszających się przypadkowych osób - jednym z ulubionych ćwiczeń psów szkolących się razem z moją suką był "samolocik". Czyli psy siedziały luzem, bez smyczy, nagradzane za spokój, gdy trener biegał slalomem pomiędzy nimi z rozłożonymi rękami, wydając dzikie piski i jeszcze machając szeleszczącą peleryną, założoną chociaż nie było deszczu. I było to dawniej niż 12 lat temu -psy nie miały na sobie kolcy, pętli pojedynczych czy podwójnych ani kantarków. Nie były szarpane ani karcone na dzień dobry. Były za to od pierwszych lekcji celowo i krok po kroku przyzwyczajane do coraz trudniejszych sytuacji. I nagradzane za reagowanie właśnie wtedy na sygnały przewodnika. Na tym między innymi polega szkolenie.
-
Pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie, którego nie zadałaś - w jaki sposob wybrać psa spośród tylu czekających na dom. Proponuję, aby w wyborze zwierzaka pomógł doświadczony trener. Tak, aby zwierzakowi było przez następne lata dobrze z Tobą - a Tobie dobrze z tym właśnie psem.
-
Jeśli listę agresywnych psów w Australii ustawiono od najbardziej - do najmniej, to dopiero na dziesiątym miejscu jest pies, który bywa szkolony do IPO. W Polsce obawiałabym się nie psów sportowych - ale tych rozdrażnianych do pilnowania posesji; i to posesji z dziurawym ogrodzeniem lub bramą otwieraną gdy pies swobodnie biega. Każdy może zamówić taką usługę, wielu jest chętnych. Niezłą kasę zrobił na tym spryciarz, który objeżdżał co bogatsze wille i domy w okolicach Wieliczki i oferował "wyostrzenie" psa. Brał zaliczkę i znikał - a że nie podpisywał umowy ani nie przedstawiał się inaczej niż "trener psów" - to właściciele mogli szukać wiatru w polu. Przynajmniej wielkiej szkody nie wyrządził. No i jeszcze bardziej obawiałabym się kupujących psa "dla dziecka". Psa, co to z założenia sam z siebie od razu ma być niańką, stróżem i obrońcą.
-
Największym problemem jest niekontrolowany nadmierny rozród psów. Dopóki pies nie stanie się dobrem trudniej dostępnym, nie zmieni się nic. Jesli schroniska zaczną świecić pustkami, bedą mogły zapewniać psom lepsze warunki.
-
Ponoć nawet Napoleon musiał pogodzić się z obecnością psa Józefiny w łóżku, choć zwierzątko traktowało go zdecydowanie warcząco i zębato. Więc jesteś w dobrym towarzystwie. A że małżeństwo Napoleona i Józefiny zakończyło się rozwodem - to przecież nie z powodu psa, ale imperatorskich ambicji. To taki temacik do przemyślenia:-))
-
Wg M. Urban i B. Radzimowskiego (Załącznik nr 5 do ksiązki J. Dehasse Agresja u psów) w Polsce odnotowuje się co roku kilka tysięcy pogryzień ludzi przez psy. Kilka tysięcy to co najmniej dwa tysiące. Większość z dwóch tysięcy to co najmniej tysiąc i jeden. Czy naprawdę starczyłoby IPO-wskich psów sportowych na tyle pogryzień?
-
Czy mogę poprosić o źrodło informacji o ludziach pogryzionych przez IPO-wskie psy w Polsce? Czy są jakieś statystyki, które pozwalają stwierdzić, że najczęściej gryzą właśnie te psy? Media ostatnio najczęściej nagłaśniały przypadki pogryzień przez psy, które wydostały się poza teren posesji. Także przypadki pogryzień przez domowe psy - gdy pogryzieni byli domownicy.
-
I co dalej, znalazły się resztki tacki? prześwietlałaś psa?
-
A dlaczego miałby czuć się winny? To pies, nie wie, że takie zachowanie człowiekowi przeszkadza. Pies chce coś robić, potrzebuje zajęcia. Jeśli, tak jak pisałaś, zna hasło "siad", to niech na hasło usiądzie, pochwalisz za to i dasz nagrodę, a potem zacznij w domu uczyć zwierzaka czegokolwiek, zajmij go tym, co mu Twoim zdaniem wolno robić. W domu też można uczyć psa siadania, warowania, chodzenia przy nodze, odchodzenia na miejsce i pozostawania na miejscu, aportowania czy szukania kapcia i oddawania do rąk bez gryzienia - co tylko chcesz i czego potrafisz uczyć. Zwróc się do trenera jak najszybciej - klapsy czy przygniatanie pyska nie uczą zwierzaka jak ma się zachowywać.
-
Pies nie rozumie, że zrobił źle - rozumie Wasz gniew, może nauczyć się, że jakieś zachowanie przyniesie mu przykrość, nie opłaca się - ale rozumienie co jest dobre a co złe z ludzkiego punktu widzenia to już trochę za trudne dla zwierzątka:-)) Dlatego zwłaszcza przy psie z adopcji jest takie ważne, aby od pierwszego dnia spokojnie pokazywać, jakie zachowanie jest dopuszczalne - żeby pies wiedział, co akceptujecie. Jeśli tego nie wie - zachowuje się zgodnie z psimi zasadami lub według dotychczasowego doświadczenia własnego życia. W Warszawie jest Agnieszka Boczula, w okolicach Warszawy (Warka) - Jamor.
-
Proponuję szkolenie w zakresie podstawowego posłuszeństwa pod okiem dobrego trenera. Bez tego trudno podporządkować sobie jakiegokolwiek psa, pies sam z siebie nie rozumie co ma robić, kiedy słyszy "nie", czy "nie wolno". Piszesz, że pies jest odnoszony do kojca - odnoszenie to branie na ręce, a branie na ręce też jest odczuwane przez psa jako zagrożenie. Gdzie mieszkacie, może ktoś zna dobrego trenera blisko Was.
-
Behawiorysta-weterynarz zdiagnozuje psa i dopasuje leki, jeśli będą konieczne. Nie wiem, czy oprócz p. Joanny Irackiej jest ktoś z kwalifikacjami lekarza weterynarii i behawiorysty jednocześnie. Wyszukaj w googlach, porozum się. Może wystarczy zrobić wskazane badania oraz nagrać zachowanie psa gdy Was nie ma. Behawioryście nic nie przyjdzie z obserwacji psa, podejrzewanego o lęk separacyjny, gdy ktoś przy nim jest. Bo przecież wtedy pies nie przejawia lęku. A nagranie można przesłać bez sprowadzania specjalisty na miejsce.
-
Moje zwierzę w dwa dni po operacji ściągnęło skarpetkę ochronną z łapy i zeżarło sam bandaż, który był pod skarpetką - dość długi. Kupa wychodziła gotowa do wyrzucenia - dokładnie owinięta w bandaż. Pies znajomej zaopiekował się stojącym na podłodze szklanym gąsiorkiem z wiśniami nastawionymi na nalewkę... Potem nieco skacowany chwiał się na łapach, gdy robił błyszczące kupy nadziane kawałkami pogryzionego dość grubego szkła - ale wszystko skończyło się bez szkody dla zwierzątka.
-
Rina, gdzie mieszkasz? może ktoś z Dogo wskaże dobrego trenera w Twojej okolicy.
-
No to tym bardziej pozostaje spokojnie, bez gniewu, ale nieustępliwie przekonać zwierzątko przy najbliższej próbie podgryzania, że nie pozwolimy na to. W jaki sposób - to już zależy od psa i właściciela i ich wzajemnych relacji.