Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Różne sposoby zainteresowania zabawką: - demonstracyjne chowanie, tak aby pies to widział i wskazanie tylko gestem - z dystansu - turlanie lub przerzucanie zabawki do siebie przez dwoje ludzi znajomych psu - zazdrość, czyli obserwacja jak człowiek bawi się w ten sposób z innym psem - emocje przewodnika, czyli radosny bieg przewodnika po wyrzuconą zabawkę, ale emocje muszą być autentyczne - uwiązanie na sznurku uciekającej plastikowej butelki - nie wiem czemu, ale taka zabawka mocno ekscytuje - używanie dobrych czeskich "dummy" - też nie wiem czemu, ale dla wielu psów dummy jest szalenie cenną zdobyczą, najbardziej atrakcyjną - aport z główkami oblanymi gumą - podskakuje po wyrzuceniu.
-
Moim zdaniem trudny pies to przede wszystkim taki, który nie potrafi samorzutnie wyhamować raz uruchomionych zachowań, wynikających z agresji czy strachu, choć zagrożenie minęło. Także pies, który nie ma możliwości szybkiego odreagowania stresu, nie respektuje sygnałów socjalnych ze strony drugiego psa. Skrajnie trudny pies to taki, u którego silniejsze pobudzenie, nawet w zabawie, powoduje niekontrolowane zachowania agresywne. Na pewno też nie chciałabym mieć psa, któremu nie zależy na kontakcie i współpracy z człowiekiem.
-
Sjette, nie zaproponuję Ci żadnego szkolenia z bardzo prostej przyczyny - wszystko sama wiesz najlepiej; wiesz, że aport czy siadanie to sztuczka. Wiesz, że nauka bezkonfliktowego oddawania zdobyczy utrudnia potem wyjęcie czegoś z psiego pyska. Wiesz nawet, że Twój pies wraca, bo ma świadomość, że może zostać zlikwidowany. Przy takim Twoim przekonaniu i tego rodzaju argumentacji nie mamy wspólnej płaszczyzny do rozmowy. Na żaden psi temat. Jesteś o 30 lat przed Gezową i zapewne o tysiące lat przed innymi użytkownikami forum. Gratuluję dobrego samopoczucia.
-
Dobrze, Sjette, nie porozumiemy się na pewno. Pozostań przy szkoleniu psów do startów na torach wyścigowych.
-
Cavecanem, mam wrażenie, że Sjette świetnie bawi się negując tu instynktowne zachowania psów wynikające z realizacji popędu łowieckiego. To tak jakbym weszła na forum podróżników i upierała się, że ziemia jest płaska i pływa na grzbiecie żółwicy - ciekawe, kiedy straciliby do mnie cierpliwość? Jeśli jednak jest inaczej, to może warto jeszcze raz napisać, że oprócz regulaminowego sportowego przynoszenia koziołka istnieje coś takiego jak nagradzanie rzutem aportowym bez konieczności wyczekiwania - i że drapieżnik czekający cierpliwie na ukazanie się/ruch ofiary/sytuację najbardziej korzystną dla pościgu - nie traci nic a nic z możliwości błyskawicznej pogoni. Wręcz przeciwnie - oczekiwanie na możliwość pościgu buduje napięcie. Wydaje mi się także, że charty były przez setki lat najwyżej cenione dlatego, że potrafiły dogonić, zabić i zostawić zdobycz dla człowieka; te zachowania realizują się właśnie podczas aportowania. Któryś z bohaterów Moliera zdaje się nie wiedział, że mówi prozą, czyż nie tak?
-
Margo, jeśli Twój pies aportuje w domu, prędzej czy później będzie aportowac także na spacerach. To tylko kwestia czasu.
-
Aportowanie nie jest sztuczką. Noszenie zdobyczy jest wrodzonym, naturalnym zachowaniem psa. Gdyby dziki pies nie umiał przynieść zdobyczy dla szczeniąt, umarłyby z głodu. Chart, który biegnie za zdobyczą, chwyta zdobycz, leży na zdobyczy - też realizuje emocje wynikające z łańcucha zachowań łowieckich. Zdobycz zastępcza może służyć nawet do komunikacji zwierzę - zwierzę. Prześliczny opis w Zabójcach bez winy (Jane Goodall, Hugo v.Lawick) -ofiarowanie przez szakala drugiemu szakalowi kawałka suchego nawozu, co było zaproszeniem do zabawy. Psy to też potrafią - potrafią zapraszać się do zabawy czy pościgu, demonstrując zdobycz zastepczą - znaleziony na spacerze patyk.
-
Powinien. Ale w Polsce nie jest. Proponuję spacer po krakowskich parkach, w których jest nakaz prowadzenia psów na smyczy. Na prośbę o zapięcie na smycz psa dobiegającego do dziecka w Parku Jordana, matka usłyszała, że ten pies dzieci nie zjada. Właścicielka tegoż psa z dumą opisała swoje zachowanie w wydanej niedawno książce - chwaliła się też ilością do tej pory zapłaconych mandatów. Z satysfakcją opisywała zabawy swego psa, polegające na gonieniu wiewiórek w tym parku.
-
Pies pracujący w dogoterapii może i powinien wpływać na emocje dziecka, nie jest lekarstwem, jest narzędziem w ręce szkoleniowca. Nie jest wałkiem do nieruchomego leżenia, na którym kładzie się dziecko. Pies aportujący ma nieporównanie większe możliwości komunikacji, demonstracji, wzbudzania zainteresowania, nawiązywania kontaktu, stawiania dziecka w pozycji pozornie kierującego zwierzęciem. Możliwość pościgu/chwytu/noszenia/przynoszenia/oddawania zdobyczy jest naturalną wrodzoną cechą psów, kwestia tylko w możliwości przełożenia tych zachowań na zdobycz zastępczą.
-
Jeśli ktoś nie umie przywołać swojego zwierzęcia puszczonego luzem tam, gdzie obowiązuje smycz - to niech go przynajmniej w takich miejscach ze smyczy nie puszcza. Szykuje się ciekawa sprawa sądowa - dwa rozbawione psy nagle w biegu wtargnęły na jezdnię, spowodowały poważny w skutkach wypadek. Właścicielka psów, nie mając ubezpieczonych zwierząt (z konieczną klauzulą, że ubezpieczenie obejmuje wydarzenia w całym kraju, nie tylko na terenie własnego domu) zapłaci koszty naprawy aut i leczenia ludzi. Może to, jeśli sprawa zostanie wystarczająco nagłośniona, przemówi przez kieszeń do rozsądku.
-
No to znaczy, że jednak dla wielu psiarzy za trudno zrozumieć i respektować uprzejme słowa "proszę odwołać swojego psa".
-
Akirka, ja nie mam psa psychopaty, nie toczy piany ani nie rzuca się na ludzi czy inne psy. Nie podchodzi pierwszy do nikogo - człowieka ani psa. Każde dziecko czy dorosły może nawiązać ze mną rozmowę i pogłaskać zwierzę, jeśli wyrażę zgodę - w przypadku dziecka, jeśli najpierw zapyta swoich rodziców o pozwolenie. Tam, gdzie obowiązuje smycz - mój pies jest na smyczy. Puszczony luzem w miejscach dozwolonych nie zaczepia nikogo. Z tym wszystkim nie zgadzam się, aby ktokolwiek decydował za mnie o kontaktach mojego psa z innymi zwierzętami czy ludźmi; wystarczy nie narzucać mi niechcianego towarzystwa. Moja sprawa, z jakich powodów akurat w tej chwili niechcianego. Nie drę się - uprzejmie proszę o wzięcie na smycz lub odwołanie psa lecącego do nas bez pytania o zgodę na wspólne kontakty. Czy naprawdę tak trudno to uszanować?
-
Sjette, nie rozumiesz/nie chcesz rozumieć roli aportu w komunikacji człowieka z psem - Twoja sprawa. Nie wiesz/nie chcesz wiedzieć, jak można wykorzystać miękkie i pewne aportowanie przez psa asystującego, w domu starców, w pracy celnika czy ratownika - też Twoja sprawa. Nie widzisz/nie chcesz widzieć logicznego związku między zaufaniem do rąk ludzkich manipulujących przy pysku podczas nauki oddawania mięsa, kości, aportu - a spokojnym wyjęciem kości uwięźniętej między zębami - także Twoja sprawa; nie zamierzam Cię do niczego przekonywać. Maria.Magda2393, nauka aportu naprawdę nie polega na zmuszaniu psa do ślepego posłuszeństwa - pies będzie pewniejszy siebie, jeśli będzie mógł razem z Tobą polować na zabawki. W każdy dowolny sposób - nie tylko zgodnie z regulaminami sportowych zawodów. Pytałaś, czy możesz sobie pomóc komendą puść - to zależy od tego jak pies już rozumie hasło puść. Pies jest wystarczająco inteligentny, aby rozumieć - na inne słowa - dwa znaczenia otwarcia pyska. Jedno słowo może znaczyć "nie wolno/nie warto już nigdy tego brać do pyska", a drugie - "przynieś i oddaj mi to co masz w pysku, to będziesz mógł zapolować na to jeszcze raz, teraz lub za dowolną chwilę". Jeśli u Ciebie słowo "puść" ma znaczyć/już znaczy dla psa - "nie wolno tego ruszać", to wymyśl inne na oddawanie aportu. I to nowe słowo wypowiesz wtedy, gdy pies sam oddaje zabawkę, w nadziei na kolejne polowanko.
-
Ściąganie z chomika to łamanie praw autorskich, chyba że wydawca sam daje tam jakiekolwiek publikacje. Co do kości, moim zdaniem lepiej nauczyć, że wszystko warto oddać. Bez cienia przemocy ze strony człowieka. Tym bardziej że suka matka nie zabiera szczeniakom przyniesionego czy zwróconego jedzenia - więc odbieranie szczeniakowi kości musi być odbierane jako akt co najmniej niezrozumiały; może kiedyś skutkować ucieczkami ze znalezioną kością lub przy psie mniej podporządkowanym czy bardziej niezależnym konfliktem przy misce. Znane mi charty polskie i rosyjskie też nie tylko prześlicznie aportowały i rozpoznawały swoj aport wśród innych, ale i pracowały na śladzie właściciela.
-
Jowita, jeśli Twoj pies woli przeciąganie, to skrzyżuj sobie Balabanova z Premackiem, czyli TYLKO miękkie oddanie przyniesionej/podanej zabawki nagradzaj przeciąganiem - inaczej przeciągania niet. TyŚka, najzabawniejszy przypadek nauki przez zazdrość widziałam, gdy labrador zaczął aportować z zazdrości o wspaniale, z pasją aportującą whippetkę:-)). Postanowił sprawdzić, czemu ją tak zabawka cieszy - no i dalej to już poszło.
-
Spróbuj szkolenia w grupie psów - w dobrej psiej szkółce.
-
Daj suce trochę czasu - masz ją dopiero od trzech tygodni. Znajomi wzięli z bardzo złych warunków młodego psa - w poprzednim miejscu nie miał prawidłowych kontaktów z ludźmi - zaczął zwracać uwagę na uciekającą na sznurku butelkę plastikową z żarciem w środku po ośmiu miesiącach chyba. I wtedy błyskawicznie nauczył się aportować z pasją. Daj jej czas. Daj jej szansę, by najpierw rozumiała Twoje gesty i bodaj kilka słów.
-
Agresja i strach to moim zdaniem dwa rogi tej samej kozy - bliskie sobie emocje; zwierzę może być agresywne, gdy chce coś uzyskać lub przed czymś się obronić. Trzeba by za każdym razem oceniać indywidualnie. Dość skomplikowane rozważania na ten temat znajdziesz u Jamesa O'Heare Zachowanie agresywne u psów, klasyfikację rodzajów agresji także u Joela Dehasse Agresja u psów.
- 66 replies
-
- pogryzienie
- gryzienie właściciela
- (and 3 more)
-
Czy ktoś mógłby mnie poinstruować, jak włączyć ignorowanie autorów wypowiedzi, z którymi nie mam ochoty rozmawiać w realu ani na forum?
-
Spike, jeśli nie rozumiesz, że poszanowanie cudzej przestrzeni osobistej nie jest arystokratyczną fanaberią tylko najzwyklejszym dobrym wychowaniem, a naruszanie tej przestrzeni - najzwyklejszym chamstwem, to mam nadzieję, że nie spotkamy się w realu. Ostatni raz wyjaśniam - spaceruj (i inni własciciele psów) ze swoim psem/psami jak chcesz i gdzie chcesz, na smyczy czy bez, byleby Twoje i inne luzem puszczone zwierzęta nie zaczepiały mojego idącego na smyczy psa.
-
Spike1975, być może Twoj pies nie był na serio atakowany. Nie stać mnie było na życzliwe pouczenie w sytuacji gdy czyjś pies z rykiem leciał przez jezdnię do mojego zwierzaka idącego po drugiej stronie ulicy na smyczy. Na szczęście dla nas atakujący pies zderzył się z samochodem - kierowca jadący prawidłowo nie miał szans zahamować, pies z rozpędu uderzył w bok auta tak, że odrzuciło go z powrotem do krawężnika. Przeżył; od tej pory nareszcie chodzi na osiedlu na smyczy, ale miota się do wszystkich psow nadal. Nie stać mnie na uprzejmość, gdy bezkutecznie proszę o odwołanie labradora, który dobiega bez cienia agresji i chce się tylko zabawowo tłamsić przed blokiem, kiedy moje o pół mniejsze zwierzę jest po operacji i ma na sobie widoczny z daleka opatrunek. Moim zdaniem, jeśli prowadzę psa na smyczy, to dla właścicieli wszystkich innych zwierzaków powinien to być sygnał, że nie życzę sobie bliższych kontaktów. A dlaczego, to już tylko moja sprawa.
-
Jak zawrzesz umowę o pracę, i wiesz, że pensja jest raz na miesiąc, to pracujesz spokojnie. Premia może być nieoczekiwana. Nagroda odsunięta w czasie, niezależna od miejsca i sytuacji, to podstawa spokojnej pracy psa. Po słowie/sygnale zapowiadającym nagrodę pies nie musi niczego dostawać od razu, pod warunkiem, że już rozumie zapowiedż nagrody. Zapowiedż - obietnica jest wzmocnieniem i podkreśleniem wymaganego zachowania, tak jak umowa o pracę. A potem sama możliwość pracy z przewodnikiem staje się nagrodą i motywacją. Więcej na ten temat wykombinuj sama lub znajdziesz w literaturze:-))
- 66 replies
-
- pogryzienie
- gryzienie właściciela
- (and 3 more)
-
Są różne metody szkolenia, od tego Dogo, by je poznawać i wybierać, co lepiej pasuje do własnego psa. Skoro pies chętnie szuka i oddaje piłeczkę do ręki, to sama możliwość szukania jest nagradzaniem, dokładnie tak, jak pisze Cavecanem. No to możesz - zamiast żarcia - schować piłeczkę jeszcze raz. A potem odpoczynek na waruj. Czy nie pora na zmniejszenie ilości żarcia jako nagrody i wprowadzenie słowa, które nagrodę zapowiada? Nagroda przesunięta w czasie wycisza psa. Pies zbyt często nagradzany podczas treningu jest albo niespokojny, albo obojętnieje na nagrody, bierze je mechanicznie, albo bez nagród wypłacanych co chwilę nie umie pracować. Poza tym - pies nie kura, aby dziobać ziarenka non-stop, ustawicznie pobudzać trawienie. Nagrodą za kwadrans ćwiczeń z posłuszeństwa może być jedno szukanie piłeczki. Czy smakole rzucasz, czy podajesz z ręki? Rzucanie wzmaga pobudzenie. Pies wchodzi przed zjedzeniem w emocje pościgu. Nagroda podana z ręki nie wymaga pościgu.
- 66 replies
-
- pogryzienie
- gryzienie właściciela
- (and 3 more)
-
Elbic, nie rozrzucaj karmy w trawie, proszę. Pies wtedy nagradza się sam i poluje na własną łapę. Uniezależnia się od Ciebie. Po co mu praca z Tobą, jeśli żarcie znajdzie sam? Niech szuka czegoś o Twoim zapachu lub zabawek i za to będzie nagradzany karmą z Twoich rąk. To go pomoże podporządkować Tobie.
- 66 replies
-
- pogryzienie
- gryzienie właściciela
- (and 3 more)
-
Niekoniecznie. Jeśli pies porywa żarcie z ziemi i na "nie" wypluwa, to nagradzanie wyplucia może skłonić do szukania co by tu znaleźć, porwać i wypluć:-))
- 66 replies
-
- pogryzienie
- gryzienie właściciela
- (and 3 more)