Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Dokładnie tak, jak opisała Bou, dzieje się w wilczych rodzinach. Młody samiec, grzecznie podporządkowany rodzicom, może odejść, aby założyć własną rodzinę, jeśli zwolni się nowe łowisko, nowy teren dla nowej rodziny. A czy aby nie jest tak i w rodzinach ludzkich? Jakoś nie mamy żalu do dzieci, które odchodzą na swoje. Psia wierność wobec człowieka jest wiernością wobec zastępczej dla zwierzęcia rodziny ludzkiej - i niekoniecznie jest odpowiedzią na miskę i przyzwoite traktowanie czy poklepanie po głowie. Może wynikać z możliwości współpracy, wspólnego badania otoczenia, zaspokojenia szeroko pojętych emocji poszukiwania - razem z tym, komu ofiarowuje się wierność. Jeśli człowiek nie da nic do roboty psu, który taką potrzebę odczuwa - cenniejszym będzie drugi pies, towarzysz wspólnych wypraw, lub pierwsze miejsce w hierarchii w nowej sytuacji. Psy, podobnie jak ludzie, zdolne są do przywiązania się nie tylko do osobników poznanych wzrokowo, słuchowo lub zapachowo we wczesnym dzieciństwie lub w okresie dojrzewania. Zdolne są do tworzenia trwałych związków emocjonalnych w późniejszym okresie i nie tylko z partnerami seksualnymi - pies, który w gromadzie psio-ludzkiej jest na niższym szczeblu w hierarchii niż najważniejszy pies, może szukać dla siebie sytuacji, w której będzie numerem dwa wobec człowieka, ale numerem jeden wobec innych psów. Ciekawa lektura: https://www.facebook.com/Fundacja.Dr.Lucy/posts/616801671688273
  2. Gdyby to było moje zwierzątko - i gdyby było mnie na to stać - udałabym się na konsultacje do dr Novaka w Bohuminie. Na pewno nie jest to prawidłowe ustawienie łapek - nie wiem, na ile można zaleczyć, na ile nie przeszkadza w codziennym życiu.
  3. Zwykły kundelek - ależ skąd, to przecież niezwykły pieseczek. Jednak bardziej, niż o podobieństwo do którejkolwiek z ras, martwiłabym się o iksowate łapki.
  4. To zwierzątko ma ok. ośmiu miesięcy, prawda? Trudno wymagać, by drzemało spokojnie przez 10 godzin w ciągu dnia. Dwa rozwiązania - znaleźć kogoś w sąsiedztwie, kto za niewielką opłatą, niższą niż koszt remontu mieszkania, przez najbliższych kilka miesięcy będzie wyprowadzał psiaka na dwugodzinny spacer w południe, albo kogoś, u kogo można psa zostawić na te 10 godzin - z zagwarantowanym spacerem + nauka pozostawania w samotności. Niezależnie od tego wypadałoby wstawać co najmniej o dwie godziny wcześniej i przed pracą wybrać się na dwugodzinny spacer z psem - spacer, który będzie męczący fizycznie i psychicznie dla psa.
  5. I ta informacja powinna być na pierwszych stronach gazet, nagłośniona przez wszelkie media. Brawo dla gdańskich zespołów ratowniczych z psami.
  6. Kwestionowanie wiedzy trenerów polskich organizacji ratowniczych z psami - tylko dlatego, że na seminariach obcokrajowcy mówią o innych metodach treningu - to chyba pójście o jeden krok za daleko. Spotkałam się w książce "obcokrajowej" autorki, opisującej pracę psów ratowniczych, z twierdzeniem, że psy są przygnębione odnalezieniem zwłok poszukiwanego człowieka. I co, i mam to przyjąć za wiarę tylko dlatego, ze to ratowniczka "made in USA"? Fakt, że ktoś jest obcokrajowcem, nie powinien być argumentem w dyskusji moim zdaniem. A metody są różne - bo różne są sytuacje zaginięć i różne warunki pracy psów.
  7. Doskonała wiadomość - potem można do wszystkich posłów z poprzedniego zespołu wysłać zapytanie, czy będą się tym nadal zajmować i przedstawić dodatkowe propozycje wynikłe z forumowych dyskusji. A potem poparcie zbieraniem podpisów - tak to chyba wygląda logicznie.
  8. W zamrażarce sejmowej leży projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt. Szczegółowe opracowanie zasad rejestracji, znakowania psów - bo od tego musi się zacząć - bazowało na projekcie opracowanym przez prawnika Marka Nożyńskiego, Zofię Gerlach-Kolasę i Zofię Mrzewińską. Moja propozycja - Panie chętne do działań porozumcie się na priv, podzielcie zadania. Czy poseł Suski zajmujący się tym projektem, jest w obecnym Sejmie - trzeba sprawdzić. Trzeba sprawdzić, kto z poprzedniego zespołu zajmującego się tym tematem jest w obecnym Sejmie. Jak to sprawdzicie - można ruszyć dalej. Po pierwsze - zapoznać się z projektem z zamrażarki Po drugie - sprawdzić, czy i co można i należy tam dorzucić Po trzecie - jeśli pojekt z zamrażarki został zmielony lub nie będzie rozpatrywany - przygotować nowy Po czwarte - równolegle przygotować projekt apelu o rozwiązanie problemu bezdomności i zastanowić się, jak można zbierać podpisy na zasadzie inicjatywy obywatelskiej. A więc najpierw - trzeba sprawdzić, kto z zespołu zajmującego się zmianą ustawy o ochronie zwierząt z uprzedmiej kadencji jest w obecnym sejmie i porozumieć się z tymi posłami. Kazdy poseł ma biuro poselskie i obowiązek kontaktu z wyborcami - wszystko jedno, czy na niego głosowali, czy nie. Inaczej wszystko skończy się na rozmowie na forum. Ale żeby nutka optymizmu była - jakoś udało się zablokować sprzedaż szczeniąt w centrach handlowych i przed wystawami, prawda?
  9. W poprzednim sejmie był zespół zajmujący się prawami zwierząt, trzeba sprawdzić, czy i w tym jest. Lub czy jest szansa na powołanie takiego. Jak sprawdzić, który z posłów jest zwierzolubem, nie wiem. Cavecanem, popytam wśród znajomych, którzy poprzednio pracowali nad propozycją zmian do ustawy o ochronie zwierząt - jeśli mają jeszcze tamte opracowania, dostaniesz je, bodaj dla poznania formy prawnej. Nie obiecuję na pewno, bo nie wiem, czy to jeszcze gdzieś jest na czyimś komputerze. Z tamtych propozycji został zrealizowany postulat o zakaz sprzedaży szczeniąt poza hodowlą - więc jednak coś się dało zrobić. Przepisy muszą być jednolite w całym kraju - wymagają nałożenia nowych obowiązków na właścicieli psów i administrację - identycznych w każdym województwie, lokalnie tego załatwić się nie da. To musi być rozporządzenie myślę ministerialnej rangi - znowu potrzebny prawnik! Kwestia programu szkolnego - to inne ministerstwo. Minister od administracji nie może w programy szkolne ingerowac - bez prawnika nie ruszy się o krok.
  10. Pamiętam dwie takie akcje - raz za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego - liczono na poparcie, skoro L.K. miał przygarniętego kundelka. Nie doszło do wręczenia petycji; jedna z organizacji prozwierzęcych oprotestowała propozycję obowiązkowej jednej lekcji w roku szkolnym, poświęconej wiedzy o domowych zwierzakach, i odmówiła nie tylko włączenia się w akcję, ale nawet zgody na wystawienie w swojej siedzibie listy do zbierania podpisów. Bo nikt ich przedtem nie poprosił o opinię... Był też obywatelski projekt zmiany ustawy o ochronie zwierząt, opracowany z udziałem prawnika, który (projekt, nie prawnik) dotarł do sejmowej komisji - jeden z posłów oprotestował sterylki, jako że jego zdaniem to krzywda dla zwierzątek. Do trzech razy sztuka - może Wam się uda, ale konieczna jest pomoc prawnika. Bardzo dobrego.
  11. Zacząć trzeba od sporządzenia - w porozumieniu z prawnikiem - projektu zmian w obowiązującym prawie i wniesienia do sejmu takiego projektu. Można rejestrować samochody i sprawdzać OC przy okazjonalnej kontroli? Można. Dawniej w moim bloku zgłaszaliśmy w administracji fakt posiadania psa i w administracji płaciliśmy podatek. A już choćby pani sprzątająca, przez administrację zatrudniona, roznosząca książeczki czynszowe, wiedziała, kto ma psa. W jej interesie też było, żeby wszyscy płacili podatek. Nie trzeba ogólnopolskiej akcji sprawdzania - zacząć moim zdaniem trzeba od obowiązku znakowania przychodzących na świat wszystkich szczeniąt - obowiązku spoczywającego na właścicielu suki. I powszechnej informacji, że kupno szczeniąt nieoznakowanych będzie prędzej czy pózniej karane grzywną przewyższającą wartość szczenięcia.
  12. Plus trzy uwagi ode mnie 1. Ewentualnie wyższy podatek i zero ulg dotyczyć powinno nowo nabywanych zwierząt, nie tych, które już są, aby uniknąć np wyrzucania starych psów. Ale i te już posiadane muszą być trwale oznakowane i przypisane do właściciela. 2. Sterylka bezpłatna przez pierwsze dwa lata nowych przepisów - opłacana z podatków od domowych zwierząt lub finansowana przez ulgi w opodatkowaniu gabinetów dokonujących sterylek - wyjdzie taniej niż utrzymywanie schronisk. 3. Obowiązek trwałego oznakowania i wstępnej rejestracji musi ciążyć na hodowcy - wszystko jedno jakiego miotu - rasowy, nierasowy, okazjonalny, przypadkowy. Jeśli ktoś wejdzie w posiadanie szczeniaka nieoznakowanego, bez dokumentu nabycia/przekazania - płaci podwyższony podatek. Nie opłaci się kupować nieoznakowanych szczeniąt, to nie opłaci się ich mnożyć.
  13. Miłe Panie - od mieszania nawet srebrną łyżeczką herbata nie stanie się słodsza. A może by tak zacząć burzę mózgów jak zmienić przepisy, aby ograniczyć skutecznie rozmnażanie psów? I zebrać dość chętnych na podpisanie projektów zmian? Jedni robią interesy na psim nieszczęściu, inni stają na głowie, aby zwierzaki ratować i wszystkich nie uratują - tak jest od lat. Nic się nie zmieni, póki psów jest więcej niż domów.
  14. Żadne domy tymczasowe ani fundacje nie rozwiążą problemu niekontrolowanego rozrodu psów. Tych bezdomniaków jest zbyt wiele, aby dla każdego znaleźć jakiekolwiek, a co dopiero odpowiedzialne ręce. Obowiązkowe trwałe oznakowanie - przypisanie psa do właściciela, zwolnienie z podatków tylko psów wysterylizowanych (także na wsi), spoczywający na właścicielu suki nakaz trwałego oznakowania każdego miotu i opodatkowanie każdego miotu - i po 10 latach domy tymczasowe, płatne czy nie, stracą rację bytu. Przy obecnych przepisach cała energia idzie w ratowanie zwierzaków, których przybywa szybciej niż ewentualnych dobrych rąk.
  15. A jaki sens ma płacenie na domy tymczasowe, w których pies ma dokladnie tak samo jak w schronisku? Klatka - jedna z wielu stojących szeregiem, miska jak w schronisku i nie wiecej niz w schronisku czasu dla psa? No może tylko(aż) większe szanse na dom stały, bo pies w jakiś sposób został nagłośniony.
  16. Nie, ta suczka nie jest za młoda. Sama z siebie nie zacznie chodzić inaczej - ale będzie coraz silniejsza. Po prostu psa trzeba nauczyć siadania gdy człowiek się zatrzyma, a smycz jeszcze jest luźna - przy nauce chodzenia tuż przy nodze. Przy chodzeniu swobodniej - czyli pies ma swobodę w zasięgu np 4-metrowej linki - pies też nauczy się zachowywać ten dystans bez ciągnięcia. Zatrzymywanie kiedy pies już napiął smycz nie uczy swobodnego chodzenia w wymaganym dystansie. Wymaganie siadu, gdy smycz już jest napięta, też nie da nic. ZANIM pies naciągnie smycz, musi dostać informacje co ma robić, co będzie nagrodzone czy to będzie siad, czy zmiana kierunku czy zwrócenie się do przewodnika. Przy smyczy napiętej nie da się uczyć chodzenia spokojnie - właściciel musi wymaganiem innego zachowania uprzedzic napięcie smyczy.
  17. Szkolenie nie rozwiąże żadnego problemu, jeśli samemu nie pracuje się z psem na co dzień - młody pies potrzebuje aktywnego zajęcia i najlepiej, aby to zajęcie połączone było ze współpracą z przewodnikiem. Starszy pies też tego potrzebuje - ale w nieco mniejszym wymiarze godzin. Dobre szkolenie moim zdaniem to takie, gdzie uczy się nie tylko psa reagowania na siad czy waruj, ale przede wszystkim przewodnika jak ma na co dzień pracować z psem. Jeśli ta sunia ma 10 miesięcy i jest - jak wynika z opisu - raczej aktywna, to wymaga co najmniej trzech godzin pracy pod kontrolą człowieka w każdym dniu. Na spacerach i w domu także. Zmęczenie mięśni nie wystarczy - potrzebna jest aktywność umysłowa.
  18. Być może pies dlatego nie gryzie pościelonej kanapy, ponieważ śpi na niej pod nieobecność właścicieli. Moje zwierzątko z kołdry pozostawionej na kanapie mościło sobie wałek pod plecki. Pościel przesycona zapachem właścicieli może oznaczać dla psa najbardziej bezpieczne i pożądane miejsce na czas samotności. Gdy pościeli brak - pazurami i zębami kształtuje się norę na kanapie. Wydrapywanie miejsca, na którym pies ma zamiar drzemać, jest dość częstym zachowaniem. Zostawiałabym najpierw niepościeloną kanapę, a potem jedną poduszkę i "wyleżane" prześcieradło przeniosłabym na legowisko psa - u mnie to zadziałało.
  19. O pozoranta można dbać rozmaicie:-)) Na końcu śladu niech zostawi chorągiewkę czy inny oznacznik. I niech idzie w bok na kawusie. Po półrorej godzinie, żeby się ślad przyzwoicie odleżał, pozorant wraca i zalega tam gdzie zostawił choragiewkę. W tym momencie zozpoczyna pracę pies tropiacy, który oczywiście nie powinien widzieć tych manewrów. Jednego pozoranta można wykorzystać dla dwóch psów. Napierw pozorant pójdzie z wiatrem, zalegnie w ustalonym miejscu, odczeka, będzie znaleziony na końcu śladu. Pierwszy pies na tym zakończy pracę. A pozorant odchodzi dalej z wiatrem tak ze 20 metrów, zalega drugi raz na karimacie i drugiego psa puszczamy od razu pod wiatr, z przeciwnej strony niż pracował tropiący, żeby sobie ten drugi pies popracował w stożku zapachowym. Jeden pozorant, jeden czas, dwa psy miały radochę.
  20. Wpadki zdarzają się każdemu. Ale po wpadce można powiedzieć - wiem, że puszczanie luzem w lesie psów goniących zwierzynę to proszenie o nieszczęście. I moim zdaniem, trzeba to powiedzieć najpierw, bodaj samemu sobie przed lustrem, niezależnie od wszelkich dalszych działań.
  21. Pochwała powinna być zawsze, niezależnie od tego, czy chcemy dać smakołyk czy nie. Właśnie po to, aby pies umiał czekać na nagrodę, aby reagował zawsze, nie tylko wtedy gdy czuje zapach smakołyków. U tak młodego psa nagradzałabym załatwianie się na zewnątrz smakołykami - (hasło - np. "robisz" w trakcie załatwiania się, potem pochwała i nagroda - w takiej kolejności) tak długo, aż pies nauczy się załatwiania na hasło we wskazanym miejscu. To umiejętność bardzo przydatna w podróży. Kiedy już się nauczy - można nagradzać smakołykami okazjonalnie, nieregularnie, ale pochwała obowiązuje zawsze, podobnie jak przy reagowaniu na jakiekolwiek inne hasło.
  22. Pies z filmiku nie za bardzo radził sobie nawet z wyszarpaniem kawałka mięsa z ciała sarny. A co do wszelakich komentarzy: jak ktoś chce psa uderzyć, to zawsze kij znajdzie, tylko dlaczego właściciele psów tak często wtykają te kije we wrogie ręce?
  23. Nie wiem, jaki ma problem Jowita ze swoim psem - na pewno napisze - ale wiem, że i za stopniowe wygaszanie strachu przed pająkami jak i za terapię szokową psycholog musiałby zapłacić mi niewyobrażalną kwotę. Inaczej miałby do czynienia z agresją przeniesioną, w skrajnie nasilonej formie:-)).
  24. Też tak uważam - niejeden raz widziałam pracę psów tam szkolonych.
  25. Jeśli ktoś znajomy zajrzy do psa, wyprowadzi bodaj na krótko, nie powinno być większych problemów. Przyda się także dłuższy niż do tej pory spacer poranny.
×
×
  • Create New...