Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Tylko psy żyjące we współpracującej grupie mogą uczyć się od siebie celowych zachowań. Pies żyjący w rodzinie ludzkiej nie ma takich możliwości; sam nie stwarza żadnych sytuacji, odpowiada na sytuacje stwarzane przez człowieka.
  2. I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany - nierealne oczekiwanie idealnych psów, niezależnie od przeznaczenia rasy i warunków, jakie można im zapewnić. Gdy pracowałam 8 godzin w dzień plus inne obowiązki, nie myślałam o psie. Dopiero gdy miałam nienormowany czas pracy i mogłam w pierwszym roku życia zwierzęcia przeznaczyć cztery godziny dziennie na wychowanie szczeniaka - zdecydowałam się na psa. Trzeba było przed kupnem psa ocenić, czy w Twoich warunkach pies rasy stworzonej do wielogodzinnej pracy może być odpowiednim towarzyszem. Nie nauczyłaś szczeniaka chodzenia przy nodze - to nic dziwnego, że teraz dorosły pies ciągnie. Oczekujesz podporządkowania, ale nie umiesz nauczyć psa, że warto podporządkować się Tobie. To nie pies ma być sam z siebie ideałem - to człowiek musi umieć przekazać psu o co chodzi. Być może trafiłaś na początku w psim przedszkolu na trenera, który albo nie był fachowcem w komunikacji z psami albo z ludźmi. Pies wie doskonale, po Twoim zapachu, po tonie głosu, po mowie ciała, że nie jesteś z niego zadowolona - to też nie pomaga w Waszych relacjach. Jeśli to pies rodowodowy, zwróć się do hodowcy - może zna kogoś, kto szuka energicznego, niezmordowanego zwierzęcia, pies jest na tyle młody, że i on przywyknie do nowego właściciela, i Ty odetchniesz z ulgą. Swoja drogą - jeśli możesz, wklej tu dane z metryczki czy rodowodu psa. Czasem ktoś szuka szczeniaka do trudnej, intensywnej pracy - takiemu komuś można by wskazać hodowlę, z której pochodzi Twój pies.
  3. Jeśli suka nie kontroluje zwieraczy gdy dotyka się obroży, to oswojenie jej z ludźmi będzie szalenie trudne. Dzikie i bardzo lękliwe zwierzęta w ogrodach zoologicznych warunkowano klikerem (opisuje to Temple Grandin), aby bez paniki widząc człowieka przechodziły w wyznaczone miejsce. Może dałoby się uwarunkować Tigrę na kliker jako na zapowiedź jedzenia, skoro przynajmniej chce jeść.
  4. Labrador jest - a przynajmniej powinien być - psem niezmordowanym, pełnym temperamentu i radości życia. Masz jak najbardziej normalnego labradora, właśnie takiego, jaki powinien być. Tyle, że pies nie został niczego nauczony i nie ma jak rozładować pokładów energii. Jeśli Ty i Twój partner nie dajecie psu codziennie co najmniej trzech godzin spacerów wypełnionych pracą razem z Wami - trzech godzin niezależnie od krótkich wyjść dla fizjologii - to pies nie może spełnić Waszych oczekiwań.
  5. Jeśli ona pozwala się dotykać, to są specjalne techniki masażu, ja tego niestety nie potrafię - ale to naprawdę działa, opisywał i Firllit w Strachopsie i było seminarium Marty Muchy-Balcerek - Rozmowa przez dotyk (http://martamucha.pl/#omnie) Opisy techniki masażu są bardzo dokładne u Firlita; ja mam gliniane ręce i nie potrafię powtórzyć gestów opisanych i prezentowanych na ilustracjach książki, ale książkę Firlita chętnie pożyczę, jeśli to może coś pomóc.
  6. Czy wiadomo cokolwiek o jej przeszłości? Została odłowiona, porzucona, czy urodziła się w schronisku?
  7. Tigra na zdjęciach ma otwartą mordkę - tak jakby ustawicznie ziajała, oczy jakby nadmiernie wypukłe - może to tylko kwestia zdjęcia, ale widziałam takie objawy plus lękowa rezygnacja ze wszystkiego u psicy, która miała niedobór hormonów tarczycy. Może to - o ile moje podejrzenia są słuszne - odbiera jej chęć do życia, wtedy leczenie nie byłoby zbyt drogie, a poprawa szybka. Oczywiście, że o potrzebie szkoleniowca zadecyduje Anecik i na pewno nie od razu - być może Tigrze wystarczy więcej człowieka na co dzień, oby.
  8. Jeśli Tigra jest w okolicach Katowic, to może znalazłabym szkoleniowca, który, o ile Anecik uzna taką potrzebę, pojawiłby się nieodpłatnie. Czy Tigra zamyka się biernie w strachu, czy próbuje bronic się zębami, czy weźmie smakola z ręki? Czy z hormonami tarczycy nie ma problemu?
  9. Nie wygląda to najlepiej - jeśli pies woli bawić się sam niż z Tobą, to znaczy, że nie umiesz się z nim bawić tak, aby to rozumiał jako najcenniejszą, najbardziej oczekiwaną zabawę. Jeśli nie chce oddawać zabawek, to znaczy, że nie ma do Ciebie zaufania. Rozwiązanie wygodne, ale w żaden sposób nie naprawiające relacji - zablokować możliwość wejścia pod łóżko. Rozwiązanie mniej wygodne, ale uzdrawiające Wasze relacje - zacząć szkolić zwierzątko w sposób dla psa zrozumiały i nagradzać zabawą, jaka jest dla psa zrozumiała, ale jednocześnie jest to zabawa, której reguły wyznacza właściciel. Ostatni dzwonek na to - .siedem miesięcy to u wielu psów czas na pierwsze próby sprawdzania kto jest liderem grupy. Jeśli teraz nie zmienią się Wasze relacje, z każdym dniem będzie coraz trudniej. Na niewidzianego nie da się wskazać konkretnych rozwiązań - wybierz się na szkolenie do kogoś, kto pokaże Ci własnego, doskonale ułożonego i jednocześnie radosnego psa.
  10. Hm. Pomyślałam, że wszelkie rady lepiej dopasować do aktualnych czyichkolwiek problemów. Przyznaję ze skruchą, że czytając tę radę udzieloną po pięciu latach od zapytania, pomyślałam także, że służy informacji/reklamie konkretnej szkółki.
  11. Hm. Od założenia wątku i opisania problemów minęło pięć lat.Chyba wszelkie rady to już musztarda po obiedzie.
  12. To jest problem dla tych psów, które oszczekuje "niesforny" ON-ek. I dla ich właścicieli także. Mają prawo do spokojnych spacerów, a nie zastanawiania się, czy "niesforny" ON-ek jednak nie wyrwie się i nie dopadnie ich psa. Tak przy okazji - ON-ka jest bez porównania łatwiej wyszkolić niż psy zbliżone fenotypowo do molosowatych górskich stróżujących ras - w typie anatolijczyka choćby.
  13. Jeśli w najbliższą niedzielę na wystawie psów w Krakowie będziesz prowadzić kwestę na rzecz bezdomnych psów z ramienia jakiejś organizacji - napisz, jaka to organizacja - wrzucę pieniądze do puszki. Jeśli nie będziesz - skorzysta inny bezdomniak.
  14. Podziwiam elegancję słów o mędrkowaniu i prymitywnym myśleniu; utrzymuję propozycję przekazania 10 zl z ręki do ręki.
  15. Mieszkanie w bloku oznacza wychodzenie na spacery przed blok, a przed niemal każdym miejskim blokiem bardzo często luzem biegają małe szczekacze. Utrzymanie na smyczy 40-kilogramowego psa w takiej sytuacji wymaga dużej siły fizycznej. Czy wypowiadanie się w jakimkolwiek temacie wymaga wpłaty na psa z poruszanego wątku? Nie mam konta internetowego ani pieniędzy na żadnym koncie - jeśli ktoś mieszka blisko mnie - kontakt na priv - mogę przekazać z reki do reki.
  16. Pies, który ma wrodzone hamulce socjalne wobec przedstawicieli własnego gatunku, nie zagryzie małego szczekacza, może przydusić, potrafi chwycić w zęby bez zagryzania. Nie u wszystkich ras można oczekiwać traktowania psów spoza własnego stada jako przedstawicieli własnego gatunku. Ale zawsze łatwiej znajduje się usprawiedliwienie dla psa, którego zna się osobiście - zagryziona suka sąsiadów biegała luzem i jazgotała; ależ Kasia na swoim terenie też biegała luzem. I wydostała się z tego terenu. Hodowcy kangali (a trochę podobieństwa w Kasi do kangala czy anatolijczyka jest) uprzedzają, że te psy potrafią pokonać 1,80-m ogrodzenie i zabić dopadnięte zwierzę. Kasia może tolerować zwierzęta, które uzna za swoje stado, a jednocześnie będzie śmiertelnym zagrożeniem dla obcych psów - już to udowodniła; kolejny właściciel musi o tym wiedzieć. Nie ryzykowałabym wydania psa tej siły i o takich możliwościach do mieszkania w bloku.
  17. Psy nie są aniołami, labradory też nie. Agresywnych labów jest coraz więcej. Są też psy, które z różnych powodów kochają bezkrwawo demonstrować przewagę. Starczy, że kiedyś, nawet przed kilkoma laty, obecny agresor sam był napadnięty. Żądałabym zawsze od właściciela podania danych i okazania świadectwa szczepienia psa choćby nie było draśnięcia - właśnie by na przyszłość skuteczniej zwierzę kontrolował. W miarę bezpieczne dla rozdzielającego jest chwycenie psa-napastnika za tylne nogi i podniesienie tak, aby stojąc tylko na przednich łapach nie odwinął się zębami - o ile jest obok właściciel atakującego psa, który zapnie wtedy swoje zwierzę na smycz i utrzyma na bezpieczną odległość od atakowanego psa.
  18. Sowa

    Pitbull i labrador

    Waszemu psu przydałoby się przede wszystkim szkolenie, o drugim psie pomyślcie, jak tego wychowacie na idealnego psa towarzyszącego. Dwa psy niemal nie różniące się wiekiem to zły pomysł - labek nie będzie jeszcze dobrym wzorem do naśladowania dla innego psa. Poza tym jest problem starości - dwa starzejące się jednocześnie psy to ogromny obowiązek. I problem dla właścicieli. Proponuje odczekać do czasu, gdy Wasz obecny pies będzie ideałem na czterech łapach.
  19. Malamut powinien mieć zajęcie zgodne z predyspozycjami rasy - czyli pracę w zaprzęgu; wózek zaprzęgowy można próbować zastąpić specjalnym rowerem. Szkolenie malamuta jest trudne, bo to nie jest pies, któremu zależałoby na bliskiej współpracy z człowiekiem. Tym bardziej psu przyda się szkolenie w grupie pod kierunkiem doskonałego trenera - jednak nawet najlepiej wyszkolony malamut, jakiego znałam, startujący z sukcesami w konkursach posłuszeństwa, puszczony luzem reagował na jakiekolwiek polecenia tylko w pewnym dystansie - gdy oddalił się od przewodnika na 30-40 metrów, robił tylko to, na co sam miał ochotę. W szkoleniu skuteczne jest tylko nagradzanie smakołykami - piłeczka nie jest fascynującą nagrodą dla malamuta.
  20. Ale wobec szczurków czujność, jaką zaleca Alaskan Malamutte, jest jak najbardziej wskazana. Znałam wiele psów, przyjaznym nawet obcym kotom, które na każdego domowego szczurka czy świnkę morską patrzyły jak na poruszający się kotlet. W końcu gryzonie to cenny pokarm dla szakali, dla wilków też. Niejedna psia rasa miała za zadanie zabijać właśnie szczury i inne gryzonie. Alaska nie terier, ale też pies.
  21. Jeśli pies był szczepiony i macie aktualne świadectwo szczepienia, obserwacja może polegać tylko na kilkakrotnym stawieniu się do weta na kontrolę. Szczegółowe informacje tu http://chwiladlapupila.pl/warto-wiedziec/wszystko-o-wsciekliznie/obserwacja-pod-katem-wscieklizny/ Kwestia różnej interpretacji wydarzenia będzie miała znaczenie, jeśli rodzice dziecka wniosą sprawę do sądu. Ze strony dziecka całe zdarzenie musiało wyglądać na atak. Poza tym - pies, który doskakuje do czegokolwiek podniesionego nagle w rękach przez człowieka, nie robi tego, aby się przywitać. Jeśli pies doskakuje do tego, co człowiek ma na rękach, to po to, by chwycić i szarpać - jak zabawkę, jak zdobycz..
  22. http://psy-pies.com/artykul/przebieg-ciazy-u-suki,574.html
  23. Na pewno nikt nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego, chodzi mi o unikanie przez nowych opiekunów podstawowych błędów - takich jak głaskanie po wierzchu głowy ręką opadająca z góry czy porywanie na ręce zwierzaka przerażonego rozłąką z dotychczasowym opiekunem. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby następni chętni na Tropika wcześniej, bodaj za pośrednictwem robiącego wizytę przedadopcyjną, przysłali do Ciebie jakikolwiek stary ciuch, np sweter, w którym przez dzień chodzili w mieszkaniu; podłożysz ten ciuch do psiego legowiska, to już ich zapach nie będzie taki obcy - pies pozna ten zapach u Ciebie. Gdybyś mogła razem z psem wydać np swój stary ręcznik, na którym Tropek spał, to też ułatwi oswoić nowy dom. Bo on się niestety już nauczył, że jak ugryzie obcego, to wraca do Ciebie - a Tobie ufa, Ciebie kocha i jesteś dla niego gwarantem wszystkiego co najlepsze.
  24. Przepraszam, ale w jednym z ogłoszeń wyczytałam, że Tropek "uwielbia być głaskany i przytulany". Taki opis niejako z automatu zachęca zwolenników natychmiastowego przytulania i głaskania. I trudno potem wytłumaczyć, że przytulanie i głaskanie może być po jakimś czasie, gdy pies już zaufa. Zgodnie z opisem Tropkowej historii, pies na początku obawiał się ręki opadającej na głowę i sztywniał brany na ręce. Może warto na piśmie opracować podstawowe przykazania dla przyszłych opiekunów, poczynając od "traktuj psa spokojnie, ale chłodno, dopóki sam nie podejdzie i nie poprosi o czułości". I wręczać taką instrukcję obsługi.
  25. Dopóki pies nie zrozumie, co powinien zrobić w sytuacji, w której słyszy "nie wolno", aby usłyszeć "dobrze", zrobi to, czego nie wolno, jeśli z kalkulacji zysków i strat wyjdzie cenniejsza korzyść z czynności zakazanej. Niejednemu psu warto oberwać kolczatką lub usłyszeć opr, ale jednak wcześniej pożreć kość. Tym bardziej, że kolczatka jest najczęściej stosowana zamiast wskazania czynności celowej w konfliktowej sytuacji. Z mojego doświadczenia - najtrudniej nauczyć właścicieli rezygnacji z postrzegania się jako "ja, pan psa". Podobnie bardzo trudno nauczyć właściciela zwierzęcia ustawicznego, celowego sterowania emocjami psa przez używanie nagrody odłożonej w czasie i wprowadzania czynności zastępczych. Nie jestem "panem" ani "panią" mojego psa; jestem przewodnikiem grupy, wskazującym jak przetrwać. Jeśli dla psa jest "nie", a dla właściciela "nie wolno" to elementarny błąd, wprowadza się w ten sposób szum informacyjny. Zalew ludzkich słów utrudnia psu rozumienie o co chodzi. Radiesteta, gdybyś przekazał informacje w sposób zrozumiały dla zwierzęcia, nie miałbyś problemów ze ściąganiem wszystkiego ze stołu, prawda? Tyle ode mnie w tym temacie.
×
×
  • Create New...