Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Jeśli to rzeczywiście karłowatość przysadkowa, to szanse na wyleczenie żadne, przeżywalność do trzeciego-czwartego roku życia z ciągłym podawaniem lekarstw, i niestety także niedorozwój umysłowy. Więc oby ta diagnoza nie potwierdziła się.
  2. Kiyoshi, dzięki Wam Reks - jeśli nawet nie ma przed sobą długiego życia - to przynajmniej przez jakiś czas żył w komforcie. Jeśli nie chciał przytulać się do ludzi, to przynajmniej przytulał się do misia. To bardzo dużo.
  3. Skoro widziałaś, że psy przebywają w rażąco złych warunkach, zawiadom najbliższe stowarzyszenie, którego celem statutowym jest ochrona zwierząt, lub prokuraturę, .
  4. Reks nie miał budy, żeby się schować na wszelki wypadek, no to odreagował szczekaniem. Każdy pies szczekający za płotem dokładnie tak samo upewnia się, że przepędził przechodnia ze swojego terenu. Nie wie, że człowiek i tak poszedłby dalej:-). No i pies utwierdza się za każdym razem w takiej reakcji, jako skutecznie odsuwającej zagrożenie. A to, że Reksio był spokojniejszy przy behawioryście, to prawdopodobnie dlatego, że behawiorysta nie angażował się emocjonalnie. Nasze emocje - o ile nie jest to wybuch radości zrozumiały dla psa - pachną dla zwierzaka zdecydowanie niepokojąco. My się martwimy o zwierzątko, a ono czuje się tym zagrożone... Uważałabym tylko z matą węchową. Wiem, że to modne, ale zbieractwa wszystkiego jadalnego na spacerach czy porywania wszystkiego ze stołu mata węchowa też doskonale uczy.
  5. Szczeniak boi się i szczeka ze strachu - jak do tej pory nauczył się, że jeśli szczeka, to zagrożenie mija. Słyszy, skoro szczeka na odgłos kogoś chodzącego w mieszkaniu, widzi, skoro wystraszył się spódnicy i okrąża człowieka. Nie zrozumiał, że człowiek daje jeść; co robi przy innym psie?
  6. Sądzę, że bardziej niż psychotropy potrzebna jest bliskość człowieka. Taka stała bliskość plus także stale obecny domowy pies, którego relacje z człowiekiem szczeniak mógłby naśladować. Zaczęłabym jednak od lekarza - zbyt wiele zaburzeń, uznawanych za zaburzenia zachowań, okazywało się zmianami chorobowymi. Kiedyś łapanie urojonych much/owadów kwalifikowano do szukania pomocy u behawiorysty - spotkałam się z informacją, że to może być związane z chorobą przewodu pokarmowego.
  7. Szansa jest zawsze, ale wcześniejszej pewności nie ma nigdy. Jeśli koty są wykastrowane, jeśli potrafisz bodaj trzymając kiełbasę przed psim nosem przeprowadzić psa obok kota tak, by go nie gonił, by leżał z kiełbasa przed nosem w pokoju, gdzie kot siedzi na fotelu - to szansa jest znacznie większa. Jeśli kot na dzień dobry zdecydowanie atakuje psa, szanse są zerowe. Tu masz dużo na ten temat; http://www.owczarek.pl/artykul/20038-Jak.pies.z.kotem.html
  8. Pierwsze cztery miesiące życia szczenięcia praktycznie decydują o jego dalszym rozwoju emocjonalnym. Silne złe doświadczenia z tego okresu są nie do wymazania z pamięci zwierzątka. Podobnie jest przecież z odrzuconymi uczuciowo dziećmi ludzkimi - tyle że człowiek już dorosły może świadomie dopasować się do wymogów środowiska. Psu jest nieporównanie trudniej.
  9. Jedna z psich szkółek, deklarująca się jako wyłącznie pozytywna, reklamowała chamski dławik jako "smycz behawioralną". Wyłącznie pozytywne działanie miało polegać na tym, że człowiek nie dusi psa, pies dusi się sam. Czyli pies ma wybór - będzie się dusić na dławiku albo nie, człowiek ma czyste sumienie - przecież pies sam zaciska na sobie "smycz behawioralną". Zdaje się, że dziś któraś pozytywna szkółka oferuje do nauki chodzenia na smyczy obroże elektryczne - już nawet dławik nie wystarczył. Tytuł behawiorysty może - w nielicznych przypadkach - oznaczać kogoś z głęboką wiedzą weterynaryjną i znajomością psich zachowań. kogoś, kto może przede wszystkim stwierdzić, czy u psa chora jest psychika czy ciało i zastosować odpowiedni sposób leczenia lub modyfikacji zachowań. Ale może też oznacza kogoś, kto zapłacił drogo za kurs korespondencyjny i chce sobie szybko koszty odbić. Zanim poprosiłabym behawiorystę o pomoc, sprawdziłabym, czy ten ktoś ma wiedzę o psich chorobach i czy bodaj własnego psa wyszkolił w zakresie elementarnym.
  10. Najpierw indywidualne - bodaj kilka spotkań, żeby nauczyć się samemu podstaw pracy ze szczeniakiem, potem grupowe - żeby szczeniak uczył się pracy przy innych psach.
  11. Dopóki o nim pamiętasz, on jest przy Tobie, nie wszystkie łzy są złe. Jeśli możesz - poszukaj szczeniaka, ale nie psa tylko psicę, nie będziesz porównywać. Ona nie zastąpi pierwszego psa, ale będzie tak jakby obok niego.
  12. Luźna kolczatka na swobodnie biegającym i bawiącym się psie jest ryzykowna. Może zahaczyć o cokolwiek, choćby o szelki drugiego psa, przy radosnym tłamszeniu się może zrobić krzywdę. Zdejmujcie kolce zanim pozwolicie psom na zabawę. A jeśli pies poza zabawą potrzebuje korekty na kolcach - to też nie zakłada się kolczatki luźno.
  13. Tylko nie tak!!!! Nauczysz psa pluć zabawką, aby szybciej dostać żarcie. Baw się najpierw z psem blisko, na siedząco, aby nigdzie nie uciekł z zabawka, gdy zabawkę ujmie - delikatnie przytrzymaj podchwytem zabawkę, wycisz psa, wyspokój, odczekaj, aż pies sam puści i wtedy kiedy puszcza powiedz "daj". A potem najpierw pies ma przyjść do nogi lub zawarować lub cokolwiek innego i dopiero dostanie żarcie. Tak się nauczy oddawać do rąk, a nie pluć przed człowiekiem. Hasła "pluj" też można nauczyć, jeśli chcemy, aby pies umiał wypluć coś w dystansie od człowieka.
  14. Ja też zaglądam. Przy całej potrzebie czułości, serdeczności, pieszczot, pies potrzebuje też ustabilizowanej hierarchii, przewodnika nad sobą - to daje poczucie bezpieczeństwa. Jest bardzo dobrze, ale byłoby jeszcze lepiej, gdyby właściciele pomyśleli o elementarnym szkoleniu, uczeniu znaczenia podstawowych słów - im więcej pies rozumie, tym czuje się bezpieczniejszy. Leciutki dzwonek alarmowy zadzwonił przy tym "ładnie przynosi zabawkę, a udaje, że nie chce oddać". Owszem, psu, który potrafi wszystko oddać, można pozwolić na taką zabawę w nagrodę za to, że przedtem oddał. Ale tylko takiemu psu - inaczej za łatwo udawanie, że nie chce oddać, przerodzi się w decydowanie, kiedy oddać, kiedy nie, w zjadanie znalezionego na spacerze żarcia i serdeczne lekceważenie nawet bardzo lubianych ludzi. Moja doskonale aportująca psica zawsze poddawała takiemu sprawdzianowi nowo poznanych ludzi - to ona bawiła się ludźmi, nie oni z nią, to ona decydowała, że będzie wydzierać zabawkę komuś, kto nie wiedział jak skłonić do oddania, to ona prowokacyjnie upuszczała przed kimś takim zabawkę, i łapała zanim człowiek zdążył to zrobić. Dopiero ktoś, kto BEZ PRZYMUSU skłonił do oddania zabawki i natychmiast ofiarował ponownie, był w jej oczach godzien szacunku.
  15. Anecik, jak już jesteś szefową Suzi, to po co ma warczeć na inne psy? My czasem nie doceniamy, jak bardzo zwiększa się poczucie bezpieczeństwa u psa, który podporządkuje się przewodnikowi - szef potrzebny na zawsze, decyduje o wszystkim, psu spada z łebka odpowiedzialność za świat i okolice.
  16. Ten szczeniak ma żywszy temperament niż poprzednicy - ucz delikatności do rąk karmiąc z otwartej dłoni i uprzedzaj gryzienie pokazując psu zabawkę na sznurku, poruszaj zabawką tak, aby uciekała po podłodze, będzie bardziej interesująca niż ręce czy nieruchome zabawki w legowisku. Jak złapie - nie szarp się z malcem, trzymaj zabawkę siedząc na podłodze i staraj się wyciszać malucha tak, żeby sam oddał. Moim zdaniem, lepsza dla Was byłaby wizyta w domu trenera z psiego przedszkola niż behawiorysty - w zachowaniu szczeniaka nie ma nic dziwnego.
  17. Stopek nie dotykać!!! Wilk z pokaleczonymi, kalekimi stopkami umrze z głodu, niczego nie upoluje - psy o tym wiedzą instynktownie. Co innego mleczny krok, samorzutne dotknięcie łapą; to można wykorzystać do nauki podawania łapki. Ale trzeba sprowokować/wykorzystać spontaniczne czy sprowokowane zachowanie psa, a nie ciągnąć za łapę. I niestety koniecznie od szczeniaka uczyć tolerowania mani- i pedicuru, oj, jak one tego nie lubią... Rysunek doskonały, powinien być w wyprawce dla każdego szczeniaka i każdego adoptowanego psa.
  18. Przytulanie i branie na ręce to dla na pół dzikiego zwierzątka zachowanie wrogie - jest unieruchomiony, traci grunt pod łapami, nie może uciekać. Jest wiele psów - nawet wychowanych w domu, w szczenięctwie branych na ręce przez hodowcę i właściciela - które z ogromnym trudem tolerują wzięcie na ręce przez kogoś nowo poznanego. Podobnie najżyczliwsza ręka, ale opadająca na psi łeb z góry, jest dla psa co najmniej przykra; dorosły pies prosi wtedy rozłożeniem uszu, aby dać mu spokój. Nawet specjalnie selekcjonowane i szkolone do poszukiwania ludzi psy ratownicze są sprawdzane podczas egzaminu, czy będą tolerować trzymanie na rękach przez obcego człowieka - właściciel podnosi zwierzę, daje komuś obcemu na ręce. To konieczny sprawdzian, bo w realnej sytuacji może się zdarzyć potrzeba przekazania psa z rąk do rąk. Gdyby wszystkie psy same z siebie lubiły być noszone, nie trzeba byłoby tego sprawdzać na egzaminie. Więc moim zdaniem lepiej, na tym etapie oswajania Reksia, nie brać go na ręce, nie przytulać, jeśli dotyk palcami - to imitujący iskanie pod pyszczkiem. No i ręka przybliża się z boku lub z dołu, nie od góry.
  19. Czy jest taka możliwość aby szczeniaka karmić tylko z ręki? I to tak - człowiek siada, ręką wysunięta w bok, na ręce jedzenie, głowa odwrócona w druga stronę, bez kontaktu wzrokowego, bez patrzenia na zwierzątko, ale żeby on sam musiał podejść do człowieka, żeby coś zjeść? Jak zdaniem weterynarza z tymi krzywymi łapkami - szczeniak może chodzić bez bólu?
  20. Jeśli nie ma obawy niepożądanej ciąży, jeśli macie sukę pod pełną kontrolą - może lepiej przeczekać jeszcze pół roku, aby sunia była bardziej dojrzała nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie.
  21. Każde normalne dziecko uczy się funkcjonowania w dorosłym świecie - przed wyjazdem zagranicę uczy się obcego języka. Dziecko z problemami też - najwyżej w inny sposób. Żaden pies sam z siebie nie rozumie ludzkich słów ani ludzkich praw; każdy uzależnia się od sytuacji. Sposób szkolenia i uczenia funkcjonowania w środowisku ludzkim zależy od psa. Bardzo wiele suk nie załatwia się w ogródku - to niemal norma, nie wyjątek; jeśli ktoś zaprasza psa do podejścia i pies na to reaguje, to znaczy, że reaguje na konkretny sygnał przekazany przez człowieka, sygnał przekazany gestem, pozycją ciała, zapachem lub zgeneralizowaną pamięcią korzyści z podejścia do człowieka - to będzie sygnał sytuacyjny - lub dźwiękiem wydanym przez człowieka, czyli sygnałem, który można nazwać wyuczonym poleceniem lub komendą. Jeśli Twoja suka gryzła wszystko, a teraz gryzie tylko gryzaki, to znaczy, że ją czegoś uczyłaś - przekierowałaś problematyczne dla Ciebie zachowanie; dostępność gryzaka stała się komendą. Są psy, do których dotrzeć łatwiej i są psy, którym nauka idzie trudno, podobnie jak są ludzie impregnowani na jakiekolwiek informacje podawane przez innych ludzi. Na tym kończę wymianę poglądów z Tobą.
  22. Dla psa z nadmorskiego azylu starczył filmik nagrany jakąś komórką - pies przeszedł parę kroków przy nodze, usiadł na chwilkę, potem przybiegł na zawołanie i zaaportował patyk. Najważniejsze, aby bardzo wyraźnie pokazać, że można łatwo pokierować zachowaniem filmowanego psa.
  23. Są psy wyjątkowo wrażliwe, łatwe, uległe, psy plastelinowe "pety", i są psy krańcowo niewrażliwe, twarde, trudne, o wybuchowym temperamencie - a i pomiędzy takimi skrajnościami jest także cała gama najrozmaitszych psich indywidualności prezentujących inne progi pobudzenia i hamowania. Są kraje, gdzie preferuje się w hodowli uległe "pety" tak dalece, że jakiekolwiek zachowanie sprawiające problem człowiekowi kończy się zabiciem psa. Są psy, które same z siebie lub z racji budowy aparatu ruchu nie mają skłonności do ciągnięcia. Są takie psy, które zachwycone powąchają małego zająca i będą czule go lizać, i takie, które natychmiast zabiją tegoż zająca, jeśli tylko zdołają go złapać. Są psy, które będą udręczać najsłabszego w grupie - czynnie udręczać starego czy chorego psa. I to właściciel czy trener powinien dopasować sposoby szkolenia/korygowania/porozumienia do konkretnego psa i konkretnych problemów, a nie generalizować znane sobie przypadki zachowania innego psa w takiej samej sytuacji.
  24. A może by tak powiedzieć psu z lękiem separacyjnym, że właścicielowi jest przykro, gdy pies pogryzie tapety? I jeszcze bardziej przykro, gdy dziecko sąsiadów budzi się słysząc ujadanie za ścianą? Cóż za wspaniale i proste sposoby.
×
×
  • Create New...