Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Niespełna czteromiesięczny szczeniak dużej rasy sika po każdym przebudzeniu, jedzeniu, przed zabawą, po zabawie - powinien być wyprowadzany najrzadziej co trzy godziny w dzień. W nocy może przespać nawet 6 godzin. Jeśli to szczenię małej rasy - wymaga częstszego wychodzenia. Inaczej niż częstym wyprowadzaniem ZANIM szczenię załatwi się domu - czystości nie da się szybko nauczyć. Nie ma sensu czekać na sygnał - lepiej regularnie często wyprowadzać, bawić się z maluchem podczas każdego wyjścia bardzo intensywnie, bo to przyspiesza potrzebę załatwiania się. .
-
Chcesz zacząć wjazd do obcego kraju od nieszanowania prawa tego kraju?
-
Jaką rasę psa wybrać?? Psy które gubią mało sierści
Sowa replied to Angelika612's topic in Owczarek francuski briard
Nie ma idealnych ras, nie ma idealnych psów - w każdej rasie są psy mniej odpowiadające wzorcowi rasy i niekonieczne takie jak na reklamach hodowców. Nie szukaj zalet - szukaj w opisie rasy ostrzeżeń o problemach, jakie mogą wystąpić i przemyśl, czy sobie z takimi problemami poradzisz. No i każdy pies, jeśli ma mieć idealnych opiekunów, wymaga poświęcenia w pierwszym roku życia ok. 4 godzin każdego dnia. potem niewiele mniej. -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Ja także. Bardzo czekam na fotkę naprawdę uśmiechniętej Abi - na pewno jeszcze nie do ludzi, ale bodaj do psa, z którym jest cały czas. -
Jak daleko masz do Pszowa? Gregoria - ośrodek szkolenia psów w Pszowie, to moim zdaniem byłby dobry wybór.
-
3 miesięczny kundelek - problem z gryzieniem i szkoleniem
Sowa replied to Roslen's topic in Wychowanie
18 lat temu, na I mistrzostwach Polski w posłuszeństwie, startował niespełna 5-miesięczny szczeniak. I zajął 10 miejsce na 26 startujących dorosłych psów, przy regulaminie trudniejszym niż obecne PT II - więc nie za dużo wymagasz - zakładam, że uczysz szczeniaka bez gniewu czy bolesnego przymusu. Zaczęłabym koniecznie uczyć pozostawania - bez żadnego zostawania dla wyciszenia, zobojętniałabym wychodzenie nagradzając spokój, poczynając od kilku sekund pozostania na legowisku, potem przy uchylanych i zamykanych drzwiach, Żeby Rosa nie łapała za nogawki - daj jej coś do wspólnego noszenia, gdy idziecie razem. Jeśli umie siad - za każdym razem, gdy chce łapać nogawkę, wymagaj siad i nagradzaj zabawą czymś innym niż nogawka -
Każdy pies, który trafia w miejskie warunki, musi nauczyć się elementarza - wierzcie mi Panie, że podstawowe szkolenie nie wymaga wysilania się, jest jak rozmowa z psem. Przygotowanie psa do startu w obi powyżej skromnej zerówki to już jest co robić, a przygotowanie do szukania ludzi - to 20 godzin tygodniowo przez dwa lata najpierw, a potem niewiele mniej aż do psiej emerytury. Mimi wystarczy, aby umiała chodzić na smyczy, siadać, zachowywać spokój w domu i obojętność na ulicy, jeśli miałaby trafić do miasta. Na pewno, też jak każdy pies, byłaby spokojniejsza i pewniejsza siebie gdyby miała jakiekolwiek zajęcie.
-
Na jaki (pi razy oko) dystans jest czujność i obserwacja? Są lekarstwa, które podnoszą pewność siebie zwierzaka. Są i takie, które wykluczają zapamiętanie jakiejś sytuacji jako przerażającej - podawane po tym, jak pies się czegoś wystraszy, blokują utrwalenie się tego zjawiska jako straszne. No ale tylko doskonały wet. mógłby ocenić, czy to celowe dla Mimi. Jaguska, słowo "nie" u mnie nie jest karceniem - jest spokojną informacją, że za błędne zachowanie nagrody nie ma, zaraz potem pada informacja, co pies ma zrobić, aby oczekiwać nagrody - czy to w formie socjalnej, czy smakołykowej. Masz chyba świętą cierpliwość do zwierzaków, więc sądzę, że mogłabyś być superwychowawcą, gdybyś tylko zechciała chcieć:-)
-
Czy Mimi rozumie, co znaczą słowa - dobrze (jako potwierdzenie tego co robi, zapowiedź nagrody lub potwierdzenie dobrych emocji) i słowo nie (jako zmień zachowanie), czy zna jakieś polecenia - siad, czekaj, przynieś, zostaw? Czy bierzecie pod uwagę kontakt z wetem-behawiorystą jednocześnie, aby farmakologicznie zadziałać? J. Iracka na ostatnim kongresie Etovetu dużo mówiła o terapii farmakologicznej zaburzeń lękowych. Kontakt jest przez jej stronę.
-
Po pierwsze - bardzo trudne - jaguska opancerza serce, zamyka na klucz, klucz wrzuca do morza. Wszystko co dobre, Mimi dostaje tylko od Pana domu. Po drugie - Pan dostaje ambitne, bardzo ambitne zadanie nauczenia Mimi reagowania na proste hasła. Tak - nie, siad, trzymaj, daj, czekaj. Starczy dla kontroli zachowania jeśli nauczy się coś trzymać, tak długo, póki nie usłyszy daj. Zaborcza Mimi PRZED spotkaniem mężczyzny (np umówionego przed domem) dostanie coś do trzymania, z czym szczekać się nie da. Powinno byc jej żal wypuścić z pyszczka. Po trzecie - każdy strachulec nabiera więcej pewności siebie, gdy człowiek przejmuje dowodzenie i decyduje o każdym ruchu psa; doskonałe też jest skłonienie psa aby za przewodnikiem przeszedł przez leżącego człowieka, przez złączone ręce dwojga ludzi klęczących na ziemi itp. , Zdaje się że Mimi nie boi się lezącego Pana? Pierwsze lekcje zatem powinien dawać klęcząc lub leżąc. Ja jestem odporna na to, że ludzieńki pukają się w czoło na widok mój i psa, z którym pracuję - bym sobie przed domem, na ulicy, położyła coś nieprzemakalnego i bawiłabym się w szkolenie Mimi na klęczkach, na czworakach, prosząc znajomych panów, aby w tym czasie chodzili dookoła stopniowo zmniejszając dystans.
-
To byłoby ogromną krzywdą dla szczeniaka. Tyle może wytrzymać dorosły pies, ale niekoniecznie jest z tym szczęśliwy. Predyspozycje charakteru są wrodzone. Wychowaniem i szkoleniem można tylko kontrolować zachowanie zwierzęcia. Pies pozostawiony bez kontroli zachowa się najpierw zgodnie z wrodzonymi predyspozycjami. Gdyby było inaczej, bullterier i cavalier, husky i ON miałyby takie same spontaniczne zachowania i nadawałyby się tak samo do takiej samej pracy.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Warto chodzić na szkolenie razem z psem - dobry trener uczy właściciela prawidłowej komunikacji ze zwierzęciem. Po zakończonym szkoleniu pies powinien reagować na sygnały właściciela, nie trenera.
-
Bez szarpania, krzyczenia i krzyków uczy się psy od stuleci, to nie jest dzisiejszy wynalazek. "Wyłącznie pozytywne" szkolenie to taka modna reklama szkółek niejednych, a tak naprawdę zwierzęta nie są wobec siebie wyłącznie pozytywne, dziecku i psu trzeba czasem powiedzieć - bez krzyku i bicia - "nie zgadzam się na to, co robisz, zachowuj się inaczej". Jeśli husky tylko trochę odbiega od grupy, to i tak ogromny sukces - to nie jest rasa, która też od stuleci byłaby hodowana dla ścisłej współpracy z człowiekiem. Niech trener poszuka dla niej innych motywatorów - zabawa i bieganie z Tobą, nie z innymi psami, też może być motywatorem i nagrodą..
-
A nie oczekujesz aby podwyżki za jakiś czas? Pies uzależnia się od sytuacji - uczymy siad najczęściej na podłodze, trawie, chodniku - nie na kanapie. No to pies leżący na kanapie, słysząc siad - może zrozumieć, że chodzi o siad na podłodze. Gdyby było inaczej, mogłabym po nauce "siad" na dywanie oczekiwać bez wcześniejszego treningu na łące siadania podczas pościgu za zającem. Najprostsze oduczanie włażenia na meble - od szczeniaka uczenie wszystkiego - siad, waruj, zostań na podłodze obok mebla, w razie wskoczenia - zdjęcie psa, nakaz warowania na podłodze bez nagrody, nakaz pozostania na legowisku lub wyznaczonym miejscu do czasu, aż się podejdzie i zwolni z pozostania. Zwolnienie jest nagrodą.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Pies zabiera stary but do legowiska dla silnego kontaktu z zapachem człowieka - nowy but, to co innego, ma intensywny zapach skóry też fascynujący dla psa. Każdy z moim psów zabierał do legowiska mojego starego kapcia - na pocieszenie, gdy mnie nie było w domu. I żaden nie traktował tego jako zabawki. Niejeden pies spontanicznie przynosi kapcie właścicielowi wracającemu do domu; moje psy też tak robiły. Inne buty stały w korytarzu i NIE BYŁY niszczone. Zakaz zainteresowania - zakaz wąchania, noszenia przedmiotów o zapachu właściciela utrudnia realną pracę na zapachu człowieka. Przy minimalnej pracy wlaściciela, pies potrafi odróżnić swoją zabawkę od przedmiotów należących do człowieka. Każdy pies jest inny i nie można traktować wszystkich tak samo. Nie można uogólniać, tak jak nie można uogólniać ludzi. Abi w schronisku nie miała możliwości biegania z drugim psem po ogrodzie podczas nieobecności właściciela ani nie mogła wieczorem za drugim psem wchodzić po domu. Ma to obecnie - i obecne warunki budują jej psychikę moim zdaniem. Są w życiu zwierzęcia okresy krytyczne, po których człowiek, jeśli zwierzę nie nawiązało bliskiego kontaktu wcześniej, staje się w najlepszym razie obojętno-życzliwym tłem, możliwość głębszych emocji nie może już się rozwinąć. Jest niemal pewne, że Abi nie rozwinęła takich emocji w odpowiednim okresie. Dziecko ludzkie, odtrącane przez rodziców, może mieć do końca życia problemy emocjonalne, chociaż jest świadome dlaczego. W analogicznej sytuacji pies, który w porę nie poznał kontaktów z człowiekiem, przestaje odczuwać potrzebę takiego kontaktu i nie zastanawia się dlaczego. A co uczestniczenia w życiu rodziny - dla psa uczestnictwo w życiu grupy rodzinnej to możliwość współpracy, nie tylko zabawy, i nie bierna obserwacja z kanapy i nie oczekiwanie na okazjonalne ataki czułości. Abi była socjalizowana po to, aby panicznie nie bała się człowieka, aby człowiek był życzliwym tłem. Albo sama wyjdzie poza te ramy, albo nie - szansa na pierwsze jest jak jeden do tysiąca. Myślę, że pozostaniemy przy swoich zdaniach - moim zdaniem ten dom jest dla Abi doskonałym miejscem do życia. -
Chwila pogaduszek. Psu (i dziecku) najczęściej nie chce się reagować, jeśli ZA KAŻDE wymagane zachowanie dostaje nagrodę, wtedy albo obojętnieje, albo domaga się większej nagrody. Nagroda musi być nieregularna, odsunięta w czasie i miejscu, inaczej pies MUSI zrozumieć, że reakcja na hasło wymaga obecności nagrody, że tylko wtedy oczekujemy jakiegoś. Biedny pies, on tak się stara a my wtedy mówimy, że jest przekupny, ufff. Tak przy okazji - co nas bardziej ekscytuje - możliwość wygranej w Totka czy ustalona godzinowa stawka za pracę? Jak pies wlazł na kanapę i usłyszy "siad", to usiądzie na kanapie. Jak powiemy - spadaj - i nagrodzimy zejście, to następnym razem wskoczy, aby usłyszeć "spadaj" i dostać nagrodę, Pytanko egzaminacyjne:-))) - jak oduczyć wskakiwania, hę???.
-
Pies uzależnia się od sytuacji. Siad gdziekolwiek to siad gdziekolwiek, przyjście i siad przed człowiekiem to inna sytuacja, wymaga innego hasła. "Do mnie" - można nauczyć, że "do mnie" oznacza - siad przede mną, pies rozumie cel pracy. Nie trzeba osobno "do mnie" i "siad". Podobnie prawidłowo wyuczone hasło "aport" oznacza dla psa - biegnij po wskazany, wyrzucony przedmiot, weź w pysk, bez podgryzania, donieś do przewodnika, siądź przed nim i trzymając w pysku czekaj na hasło oznaczające otwarcie pyska. W chwili, gdy pies zrozumie cel ćwiczenia, nie trzeba nazywać cząstkowych czynności prowadzących do celu. I naukę zaczyna się od końca - od wskazania i nazwania celu. Dla mnie w tej chwili zabrzmiało hasło "dobranoc"::-) Nie nazywam cząstkowych czynności wymaganych przy realizacji tego hasła:-)
-
Jeszcze jedno - ratunkowe siad. Że siad jest taką deską ratunkową, ochroną przed wszystkim złem. Niech się nauczy, że siad przynosi korzyści - smaczek, wyjście na spacer, przyniesiona miska, cokolwiek dobrego - najpierw siad. U weta - przed wyjściem - najpierw siad, potem wyjście. A potem pies, który boi się podejść, słyszy siad, siada, człowiek podchodzi, nagradza, zapina smycz patrząc w bok, nagradza, sadza przed drzwiami - i nagrodą jest spacer.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Sowa replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Jest jeszcze jeden problem - ludzie adoptując psa do mieszkania nie biorą przy okazji dwóch tygodni urlopu "szkoleniowego" dla zwierzęcia. Jeśli pies nigdy przedtem nie był w domu, zostawiony może wpaść w panikę. I zaczyna się demolka, ale taka ze zniszczeniem drzwi i dziurami w ścianach - i pies wraca z adopcji. Dla wrażliwego psa, nienawykłego do zmian, nawet zmiana metalowej klatki ze schronu na ściany i drewniane drzwi może być powodem szoku. -
Acha, na sikanie przy powitaniu można jeszcze zaradzi umawiając się z kimś z domowników, aby wyszedł z sunią na spotkanie przed dom. Zaprosić kogoś, kto ma wolne w sobotę i niedziele i przerobić to co najmniej 20 razy, za każdym razem spotkanie bliżej drzwi. Tak jednym ciurkiem - wychodzę, ktoś wyprowadza psa, witam się przed domem, wchodzimy, drzwi otwarte, pies widzi, że wychodzę, ktoś wyprowadza psa, czekam o 10 kroków bliżej, to samo, potem czekam na półpiętrze, wracamy, znowu schodzę, wracam, ale drzwi wejściowe otwarte, ktoś podprowadza psa, witam się w otwartych drzwiach, cofam się, wracam, drzwi półprzymknięte, i znowu podprowadzenie psa, aż wchodzę do mieszkania i witam się w drzwiach. Zawsze to samo hasł PRZED podaniem smakola.
-
No to ja się powymądrzam, skoro to akceptujecie. Niemal wszystkie lęki mają początek w szczenięctwie lub w stresie suki-matki. Jeśli szczeniak urodzony w klatce nie był w bezpieczny sposób poddawany różnym bodźcom - nie może być na nie odporny. Dawniej zwierzę skrajnie lękliwe nie miało szans na potomstwo - dziś przy masowej hodowli klatkowej i niekontrolowanym rozmnażaniu kundelków nie ma praktycznie żadnej selekcji na charakter. Lęk w domu to może być także objaw choroby, choćby zarobaczenia drażniącego psa cały czas. Może wynikać z nadopiekuńczości ludzi, którzy przez pierwszy tydzień nie wychodzą od szczeniaka ani na sekundę, a potem zostawiają na 10 godzin. Lęk może wynikać z braku jakiegokolwiek zajęcia - pies nie jest stworzony do życia na kanapie i głaskania non-stop. Lęk może wynikać z żegnania się z psem przy wyjściu i z ignorowania na powitanie - jedno i drugie to błąd. Moim zdaniem każdy pies wymaga zajęcia - tylko robienie czegoś razem tworzy więzi w grupach zwierząt społecznych i tylko to daje poczucie bezpieczeństwa. Polecam trening klatkowy w pierwszych - trzech -czterech tygodniach - psa uczy się, że przyjecie pozycji siad lub waruj w klatce jest przepustka do nagrody podanej do klatki i potem wyjścia z klatki - na hasło. Po trzech tygodniach klatkę likwidujemy, bo pies nauczył się czekać. Dorosłego niedużego strachulca proponuję uczyć siedząc na podłodze i nie nawiązując na początek kontaktu wzrokowego - i tylko wtedy, gdy sami mamy dobry humor. Bo zapach naszych emocji albo psa przeraża albo zachęca. I tu nie da się zwierzaka oszukać nawet zlewając się perfumami. Z lektur proponuje wydane ostatnio Człowiek i pies. O glaskaniu, stresie i oksytocynie. Acha, strachulcom też doskonale robi możliwość poznania ciała człowieka - np przechodzenie nad leżącym człowiekiem, zapraszanie po psiemu do kontaktu, czyli na czworakach, położenie się na podłodze na brzuchu i w tej pozycji zachęcanie do kontaktu, podanie w chwili wejścia do domu smakola - sporego, nie do łyknięcia od razu. Podanie bez pochylania się nad psem, z odwróconą lekko głową, ale z uśmiechem i słowami w cieplowysokiej tonacji. Wchodzenie przez drzwi można przetrenować dodatkowo. Jak nie macie dość, to zapraszam na spotkanie w Krakowie.