Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Niespełna czteromiesięczny szczeniak dużej rasy sika po każdym przebudzeniu, jedzeniu, przed zabawą, po zabawie - powinien być wyprowadzany najrzadziej co trzy godziny w dzień. W nocy może przespać nawet 6 godzin. Jeśli to szczenię małej rasy - wymaga częstszego wychodzenia. Inaczej niż częstym wyprowadzaniem ZANIM szczenię załatwi się domu - czystości nie da się szybko nauczyć. Nie ma sensu czekać na sygnał - lepiej regularnie często wyprowadzać, bawić się z maluchem podczas każdego wyjścia bardzo intensywnie, bo to przyspiesza potrzebę załatwiania się. .
  2. Chcesz zacząć wjazd do obcego kraju od nieszanowania prawa tego kraju?
  3. Nie ma idealnych ras, nie ma idealnych psów - w każdej rasie są psy mniej odpowiadające wzorcowi rasy i niekonieczne takie jak na reklamach hodowców. Nie szukaj zalet - szukaj w opisie rasy ostrzeżeń o problemach, jakie mogą wystąpić i przemyśl, czy sobie z takimi problemami poradzisz. No i każdy pies, jeśli ma mieć idealnych opiekunów, wymaga poświęcenia w pierwszym roku życia ok. 4 godzin każdego dnia. potem niewiele mniej.
  4. Ja także. Bardzo czekam na fotkę naprawdę uśmiechniętej Abi - na pewno jeszcze nie do ludzi, ale bodaj do psa, z którym jest cały czas.
  5. Jak daleko masz do Pszowa? Gregoria - ośrodek szkolenia psów w Pszowie, to moim zdaniem byłby dobry wybór.
  6. 18 lat temu, na I mistrzostwach Polski w posłuszeństwie, startował niespełna 5-miesięczny szczeniak. I zajął 10 miejsce na 26 startujących dorosłych psów, przy regulaminie trudniejszym niż obecne PT II - więc nie za dużo wymagasz - zakładam, że uczysz szczeniaka bez gniewu czy bolesnego przymusu. Zaczęłabym koniecznie uczyć pozostawania - bez żadnego zostawania dla wyciszenia, zobojętniałabym wychodzenie nagradzając spokój, poczynając od kilku sekund pozostania na legowisku, potem przy uchylanych i zamykanych drzwiach, Żeby Rosa nie łapała za nogawki - daj jej coś do wspólnego noszenia, gdy idziecie razem. Jeśli umie siad - za każdym razem, gdy chce łapać nogawkę, wymagaj siad i nagradzaj zabawą czymś innym niż nogawka
  7. Każdy pies, który trafia w miejskie warunki, musi nauczyć się elementarza - wierzcie mi Panie, że podstawowe szkolenie nie wymaga wysilania się, jest jak rozmowa z psem. Przygotowanie psa do startu w obi powyżej skromnej zerówki to już jest co robić, a przygotowanie do szukania ludzi - to 20 godzin tygodniowo przez dwa lata najpierw, a potem niewiele mniej aż do psiej emerytury. Mimi wystarczy, aby umiała chodzić na smyczy, siadać, zachowywać spokój w domu i obojętność na ulicy, jeśli miałaby trafić do miasta. Na pewno, też jak każdy pies, byłaby spokojniejsza i pewniejsza siebie gdyby miała jakiekolwiek zajęcie.
  8. Na jaki (pi razy oko) dystans jest czujność i obserwacja? Są lekarstwa, które podnoszą pewność siebie zwierzaka. Są i takie, które wykluczają zapamiętanie jakiejś sytuacji jako przerażającej - podawane po tym, jak pies się czegoś wystraszy, blokują utrwalenie się tego zjawiska jako straszne. No ale tylko doskonały wet. mógłby ocenić, czy to celowe dla Mimi. Jaguska, słowo "nie" u mnie nie jest karceniem - jest spokojną informacją, że za błędne zachowanie nagrody nie ma, zaraz potem pada informacja, co pies ma zrobić, aby oczekiwać nagrody - czy to w formie socjalnej, czy smakołykowej. Masz chyba świętą cierpliwość do zwierzaków, więc sądzę, że mogłabyś być superwychowawcą, gdybyś tylko zechciała chcieć:-)
  9. Czy Mimi rozumie, co znaczą słowa - dobrze (jako potwierdzenie tego co robi, zapowiedź nagrody lub potwierdzenie dobrych emocji) i słowo nie (jako zmień zachowanie), czy zna jakieś polecenia - siad, czekaj, przynieś, zostaw? Czy bierzecie pod uwagę kontakt z wetem-behawiorystą jednocześnie, aby farmakologicznie zadziałać? J. Iracka na ostatnim kongresie Etovetu dużo mówiła o terapii farmakologicznej zaburzeń lękowych. Kontakt jest przez jej stronę.
  10. Przekonuj ewentualnych panów, aby mówili do Mimi szeptem - ona usłyszy doskonale, a panom jakoś łatwiej mówić szeptem niż miękkim wyższym "babskim" tonem. I niech nie schylają się nad nią, tylko kucają przy pierwszym kontakcie.
  11. Po pierwsze - bardzo trudne - jaguska opancerza serce, zamyka na klucz, klucz wrzuca do morza. Wszystko co dobre, Mimi dostaje tylko od Pana domu. Po drugie - Pan dostaje ambitne, bardzo ambitne zadanie nauczenia Mimi reagowania na proste hasła. Tak - nie, siad, trzymaj, daj, czekaj. Starczy dla kontroli zachowania jeśli nauczy się coś trzymać, tak długo, póki nie usłyszy daj. Zaborcza Mimi PRZED spotkaniem mężczyzny (np umówionego przed domem) dostanie coś do trzymania, z czym szczekać się nie da. Powinno byc jej żal wypuścić z pyszczka. Po trzecie - każdy strachulec nabiera więcej pewności siebie, gdy człowiek przejmuje dowodzenie i decyduje o każdym ruchu psa; doskonałe też jest skłonienie psa aby za przewodnikiem przeszedł przez leżącego człowieka, przez złączone ręce dwojga ludzi klęczących na ziemi itp. , Zdaje się że Mimi nie boi się lezącego Pana? Pierwsze lekcje zatem powinien dawać klęcząc lub leżąc. Ja jestem odporna na to, że ludzieńki pukają się w czoło na widok mój i psa, z którym pracuję - bym sobie przed domem, na ulicy, położyła coś nieprzemakalnego i bawiłabym się w szkolenie Mimi na klęczkach, na czworakach, prosząc znajomych panów, aby w tym czasie chodzili dookoła stopniowo zmniejszając dystans.
  12. To byłoby ogromną krzywdą dla szczeniaka. Tyle może wytrzymać dorosły pies, ale niekoniecznie jest z tym szczęśliwy. Predyspozycje charakteru są wrodzone. Wychowaniem i szkoleniem można tylko kontrolować zachowanie zwierzęcia. Pies pozostawiony bez kontroli zachowa się najpierw zgodnie z wrodzonymi predyspozycjami. Gdyby było inaczej, bullterier i cavalier, husky i ON miałyby takie same spontaniczne zachowania i nadawałyby się tak samo do takiej samej pracy.
  13. Warto chodzić na szkolenie razem z psem - dobry trener uczy właściciela prawidłowej komunikacji ze zwierzęciem. Po zakończonym szkoleniu pies powinien reagować na sygnały właściciela, nie trenera.
  14. Bez szarpania, krzyczenia i krzyków uczy się psy od stuleci, to nie jest dzisiejszy wynalazek. "Wyłącznie pozytywne" szkolenie to taka modna reklama szkółek niejednych, a tak naprawdę zwierzęta nie są wobec siebie wyłącznie pozytywne, dziecku i psu trzeba czasem powiedzieć - bez krzyku i bicia - "nie zgadzam się na to, co robisz, zachowuj się inaczej". Jeśli husky tylko trochę odbiega od grupy, to i tak ogromny sukces - to nie jest rasa, która też od stuleci byłaby hodowana dla ścisłej współpracy z człowiekiem. Niech trener poszuka dla niej innych motywatorów - zabawa i bieganie z Tobą, nie z innymi psami, też może być motywatorem i nagrodą..
  15. Zostań - to u mnie znaczy zostań w tej pozycji w jakiej jesteś w tej chwili - siad i waruj lub stój oczywiście wymaga zwolnienia innym hasłem.
  16. A nie oczekujesz aby podwyżki za jakiś czas? Pies uzależnia się od sytuacji - uczymy siad najczęściej na podłodze, trawie, chodniku - nie na kanapie. No to pies leżący na kanapie, słysząc siad - może zrozumieć, że chodzi o siad na podłodze. Gdyby było inaczej, mogłabym po nauce "siad" na dywanie oczekiwać bez wcześniejszego treningu na łące siadania podczas pościgu za zającem. Najprostsze oduczanie włażenia na meble - od szczeniaka uczenie wszystkiego - siad, waruj, zostań na podłodze obok mebla, w razie wskoczenia - zdjęcie psa, nakaz warowania na podłodze bez nagrody, nakaz pozostania na legowisku lub wyznaczonym miejscu do czasu, aż się podejdzie i zwolni z pozostania. Zwolnienie jest nagrodą.
  17. Pies zabiera stary but do legowiska dla silnego kontaktu z zapachem człowieka - nowy but, to co innego, ma intensywny zapach skóry też fascynujący dla psa. Każdy z moim psów zabierał do legowiska mojego starego kapcia - na pocieszenie, gdy mnie nie było w domu. I żaden nie traktował tego jako zabawki. Niejeden pies spontanicznie przynosi kapcie właścicielowi wracającemu do domu; moje psy też tak robiły. Inne buty stały w korytarzu i NIE BYŁY niszczone. Zakaz zainteresowania - zakaz wąchania, noszenia przedmiotów o zapachu właściciela utrudnia realną pracę na zapachu człowieka. Przy minimalnej pracy wlaściciela, pies potrafi odróżnić swoją zabawkę od przedmiotów należących do człowieka. Każdy pies jest inny i nie można traktować wszystkich tak samo. Nie można uogólniać, tak jak nie można uogólniać ludzi. Abi w schronisku nie miała możliwości biegania z drugim psem po ogrodzie podczas nieobecności właściciela ani nie mogła wieczorem za drugim psem wchodzić po domu. Ma to obecnie - i obecne warunki budują jej psychikę moim zdaniem. Są w życiu zwierzęcia okresy krytyczne, po których człowiek, jeśli zwierzę nie nawiązało bliskiego kontaktu wcześniej, staje się w najlepszym razie obojętno-życzliwym tłem, możliwość głębszych emocji nie może już się rozwinąć. Jest niemal pewne, że Abi nie rozwinęła takich emocji w odpowiednim okresie. Dziecko ludzkie, odtrącane przez rodziców, może mieć do końca życia problemy emocjonalne, chociaż jest świadome dlaczego. W analogicznej sytuacji pies, który w porę nie poznał kontaktów z człowiekiem, przestaje odczuwać potrzebę takiego kontaktu i nie zastanawia się dlaczego. A co uczestniczenia w życiu rodziny - dla psa uczestnictwo w życiu grupy rodzinnej to możliwość współpracy, nie tylko zabawy, i nie bierna obserwacja z kanapy i nie oczekiwanie na okazjonalne ataki czułości. Abi była socjalizowana po to, aby panicznie nie bała się człowieka, aby człowiek był życzliwym tłem. Albo sama wyjdzie poza te ramy, albo nie - szansa na pierwsze jest jak jeden do tysiąca. Myślę, że pozostaniemy przy swoich zdaniach - moim zdaniem ten dom jest dla Abi doskonałym miejscem do życia.
  18. Chwila pogaduszek. Psu (i dziecku) najczęściej nie chce się reagować, jeśli ZA KAŻDE wymagane zachowanie dostaje nagrodę, wtedy albo obojętnieje, albo domaga się większej nagrody. Nagroda musi być nieregularna, odsunięta w czasie i miejscu, inaczej pies MUSI zrozumieć, że reakcja na hasło wymaga obecności nagrody, że tylko wtedy oczekujemy jakiegoś. Biedny pies, on tak się stara a my wtedy mówimy, że jest przekupny, ufff. Tak przy okazji - co nas bardziej ekscytuje - możliwość wygranej w Totka czy ustalona godzinowa stawka za pracę? Jak pies wlazł na kanapę i usłyszy "siad", to usiądzie na kanapie. Jak powiemy - spadaj - i nagrodzimy zejście, to następnym razem wskoczy, aby usłyszeć "spadaj" i dostać nagrodę, Pytanko egzaminacyjne:-))) - jak oduczyć wskakiwania, hę???.
  19. Sowa

    Kremacja psa

    https://animalpark.pl/
  20. Pies uzależnia się od sytuacji. Siad gdziekolwiek to siad gdziekolwiek, przyjście i siad przed człowiekiem to inna sytuacja, wymaga innego hasła. "Do mnie" - można nauczyć, że "do mnie" oznacza - siad przede mną, pies rozumie cel pracy. Nie trzeba osobno "do mnie" i "siad". Podobnie prawidłowo wyuczone hasło "aport" oznacza dla psa - biegnij po wskazany, wyrzucony przedmiot, weź w pysk, bez podgryzania, donieś do przewodnika, siądź przed nim i trzymając w pysku czekaj na hasło oznaczające otwarcie pyska. W chwili, gdy pies zrozumie cel ćwiczenia, nie trzeba nazywać cząstkowych czynności prowadzących do celu. I naukę zaczyna się od końca - od wskazania i nazwania celu. Dla mnie w tej chwili zabrzmiało hasło "dobranoc"::-) Nie nazywam cząstkowych czynności wymaganych przy realizacji tego hasła:-)
  21. Jeszcze jedno - ratunkowe siad. Że siad jest taką deską ratunkową, ochroną przed wszystkim złem. Niech się nauczy, że siad przynosi korzyści - smaczek, wyjście na spacer, przyniesiona miska, cokolwiek dobrego - najpierw siad. U weta - przed wyjściem - najpierw siad, potem wyjście. A potem pies, który boi się podejść, słyszy siad, siada, człowiek podchodzi, nagradza, zapina smycz patrząc w bok, nagradza, sadza przed drzwiami - i nagrodą jest spacer.
  22. Jest jeszcze jeden problem - ludzie adoptując psa do mieszkania nie biorą przy okazji dwóch tygodni urlopu "szkoleniowego" dla zwierzęcia. Jeśli pies nigdy przedtem nie był w domu, zostawiony może wpaść w panikę. I zaczyna się demolka, ale taka ze zniszczeniem drzwi i dziurami w ścianach - i pies wraca z adopcji. Dla wrażliwego psa, nienawykłego do zmian, nawet zmiana metalowej klatki ze schronu na ściany i drewniane drzwi może być powodem szoku.
  23. Acha, na sikanie przy powitaniu można jeszcze zaradzi umawiając się z kimś z domowników, aby wyszedł z sunią na spotkanie przed dom. Zaprosić kogoś, kto ma wolne w sobotę i niedziele i przerobić to co najmniej 20 razy, za każdym razem spotkanie bliżej drzwi. Tak jednym ciurkiem - wychodzę, ktoś wyprowadza psa, witam się przed domem, wchodzimy, drzwi otwarte, pies widzi, że wychodzę, ktoś wyprowadza psa, czekam o 10 kroków bliżej, to samo, potem czekam na półpiętrze, wracamy, znowu schodzę, wracam, ale drzwi wejściowe otwarte, ktoś podprowadza psa, witam się w otwartych drzwiach, cofam się, wracam, drzwi półprzymknięte, i znowu podprowadzenie psa, aż wchodzę do mieszkania i witam się w drzwiach. Zawsze to samo hasł PRZED podaniem smakola.
  24. No to ja się powymądrzam, skoro to akceptujecie. Niemal wszystkie lęki mają początek w szczenięctwie lub w stresie suki-matki. Jeśli szczeniak urodzony w klatce nie był w bezpieczny sposób poddawany różnym bodźcom - nie może być na nie odporny. Dawniej zwierzę skrajnie lękliwe nie miało szans na potomstwo - dziś przy masowej hodowli klatkowej i niekontrolowanym rozmnażaniu kundelków nie ma praktycznie żadnej selekcji na charakter. Lęk w domu to może być także objaw choroby, choćby zarobaczenia drażniącego psa cały czas. Może wynikać z nadopiekuńczości ludzi, którzy przez pierwszy tydzień nie wychodzą od szczeniaka ani na sekundę, a potem zostawiają na 10 godzin. Lęk może wynikać z braku jakiegokolwiek zajęcia - pies nie jest stworzony do życia na kanapie i głaskania non-stop. Lęk może wynikać z żegnania się z psem przy wyjściu i z ignorowania na powitanie - jedno i drugie to błąd. Moim zdaniem każdy pies wymaga zajęcia - tylko robienie czegoś razem tworzy więzi w grupach zwierząt społecznych i tylko to daje poczucie bezpieczeństwa. Polecam trening klatkowy w pierwszych - trzech -czterech tygodniach - psa uczy się, że przyjecie pozycji siad lub waruj w klatce jest przepustka do nagrody podanej do klatki i potem wyjścia z klatki - na hasło. Po trzech tygodniach klatkę likwidujemy, bo pies nauczył się czekać. Dorosłego niedużego strachulca proponuję uczyć siedząc na podłodze i nie nawiązując na początek kontaktu wzrokowego - i tylko wtedy, gdy sami mamy dobry humor. Bo zapach naszych emocji albo psa przeraża albo zachęca. I tu nie da się zwierzaka oszukać nawet zlewając się perfumami. Z lektur proponuje wydane ostatnio Człowiek i pies. O glaskaniu, stresie i oksytocynie. Acha, strachulcom też doskonale robi możliwość poznania ciała człowieka - np przechodzenie nad leżącym człowiekiem, zapraszanie po psiemu do kontaktu, czyli na czworakach, położenie się na podłodze na brzuchu i w tej pozycji zachęcanie do kontaktu, podanie w chwili wejścia do domu smakola - sporego, nie do łyknięcia od razu. Podanie bez pochylania się nad psem, z odwróconą lekko głową, ale z uśmiechem i słowami w cieplowysokiej tonacji. Wchodzenie przez drzwi można przetrenować dodatkowo. Jak nie macie dość, to zapraszam na spotkanie w Krakowie.
×
×
  • Create New...