-
Posts
1817 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Marta i Wika
-
U mnie jest tak, że już jak zaczynam sobie przygotowywać jedzenie, to Wika zajmuje miejsce strategiczne pod krzesłem w kuchni - bo jedynie jak tam leży może coś dostać. Potrafi warować tam naprawdę długo - a normalnie to taki ruchliwy pies :lol: Jak szczeka to nie dostanie, z jednym wyjątkiem. Jeśli wyjdę z kuchni i zapomnę o psie :oops: (i nie dam talerza do wylizania na koniec), to ma prawo dopominać się szczekaniem o swoje ;) Fajnie generalizuje to na inne miejsca - jak gdzieś wyjeżdżamy, też leży pod moim krzesłem, fotelem itp. Niestety od obcych i rodziny tyle już dostała w życiu - w nagrodę za żebranie, a nawet próby kradzieży (oj piesku, nie zjadaj mi z łyżki, no dobrze, już dam ci!), że trudno znaleźć siłę która by ją przed tym powstrzymała - każdą obcą osobę trzeba sprawdzić, czy przypadkiem nie da się czegoś wysępić. Zwykle się da niestety...
-
Buczysław, koty i reszta hołoty!! okazjonalnie tymczasowicze i goście :)
Marta i Wika replied to sisay's topic in Galeria
[quote name='ma-ja']Nie, po prostu już nie mogłam patrzeć na te jej wyleniałe kłaki :mad:[/quote] No tak, jak ma problemy z sierścią, to pewnie lepiej krótko. Wika ma teraz śliczną sierść ze ślicznymi kołtunami gdzieniegdzie. [quote]A co do stada... niestety nie planuję, chociaż bardzo bym chciała :( TŻ wprowadzil Nowe Zasady :roll: i koniec z powiększaniem stada o czworonogi :angryy:[/quote] Czyli po prostu musisz poczekać, aż Nowe Zasady staną się Starymi Zasadami i wtedy sama wprowadzić Nowe Zasady? :evil_lol: -
[quote name='Mrzewinska']A bo my szczeniakom okropnie przeszkadzamy w poslugiwaniu sie nosem:mad:, i potem dorosle psy zapominaja, od czego ta czarna trufla...[/quote] Ja też chętnie poczytam jak nie popsuć psiego nosa :-)
-
Bo...Lu...To...Jo - Diabły Tasmańskie i Koty w Butach
Marta i Wika replied to supergoga's topic in Galeria
Aira dostała w 7. miesiącu... Tośka jest większa, więc może będzie dłużej dojrzewać, ale różnie z tym bywa. -
[quote name='jo_ann']samodzielnych prob, czy F bedzie chcial tropic ludzi i czy to lubi- sie nie podejme, stad pytanie o jakies grupy;) [/quote] A nie próbowałaś po prostu chować mu się na spacerze i podpatrywać w jaki sposób Cię szuka?
-
Jak już rozmawiamy o śladach. Ostatnio przekonałam się, jak fajnie pies potrafi skupić się na tym śladzie co trzeba, nie przejmując się innymi. To był pierwszy obcy ślad Wiki, gdzie na końcu nie było osoby, tylko przedmiot - ta osoba ułożyła ślad, a potem była z nami - spacer itp. To jej zupełnie nie przeszkadzało, szła ładnie śladem, w jednym miejscu się pogubiła, ale dlatego że akurat tak wiało. No i okazało się, że ślad przypadkiem przebiega koło paśnika, dookoła pełno wydeptanych ścieżek zwierząt... Normalnie na pewno Wika by się nimi zainteresowała. Tym razem zupełnie jej nie obeszły - skupiła się na tym zapachu co trzeba :multi: Tylko zaznaczanie musimy dopracować - tzn. pies zaznacza ale po swojemu ;)
-
Buczysław, koty i reszta hołoty!! okazjonalnie tymczasowicze i goście :)
Marta i Wika replied to sisay's topic in Galeria
[quote name='ma-ja']tak, fryzjer przyjmuje u mnie w kuchni na stole :cool3:[/quote] No tak :-) To z okazji cieczki tak ją opitoliłaś, żeby ładniesza była? ;) A wracając do małych Bułek - planujesz powiększyć stadko? :razz: -
Buczysław, koty i reszta hołoty!! okazjonalnie tymczasowicze i goście :)
Marta i Wika replied to sisay's topic in Galeria
[quote name='ma-ja']Mam nowego psa :loveu:[/quote] Ślicznie odnowiona Gaga :loveu: My chyba dopiero na wiosnę, chociaż kusi mnie, oj kusi. U fryzjera z nią byłaś? -
Znam szkoleniowców z tej szkoły i ich psy, bardzo dobre wrażenie ;) Jak najbardziej polecam.
-
[quote name='saJo']Pies instynktownie unika bodzcow awersyjnych. Oczywiscie musza byc o odpowiedniej sile, jednak psow, ktore nie zareaguja na maks oe mysle ze jest malo. Natomiast jesli uzywamy nagrod, to ta nagroda musi byc fajniejsza, niz pogon....ani zabawka tak fajnie nie ucieka jak sarna, ani kawalek miecha nie jest tak fajny jak cala sarna. [/quote] Właśnie nie, to nie działa tak! Oczywiście, jeśli pies z dużym instynktem pogoni widzi biegnącą sarnę, to możesz mu 10 kg pieczonej sarniny podsunąć pod nos i pewnie i tak za nią poleci. Dlatego w warunkowaniu nie chodzi o użycie nagrody fajniejszej dla psa niż pogoń, bo to zwykle niemożliwe, tylko o zrobienie psu za pomocą różnych nagród (żarcia, zabawek, socjalnej) prania mózgu, zrobieniu mu w mózgu połączeń, które gwarantują odruch: gwizdek - zawracam. Naprawdę widziałam psy z takim odruchem.
-
[quote name='asher']Ale teoretyzujesz, czy masz jakies praktyczne doświadczenia? ;) Trochę mam. Właśnie też z rowerzystami, joggingowcami, samochodami. Goniła jak wściekła. I całkiem ładnie mi się to udało (chociaż idealnie jeszcze nie jest, ale też nie robiłam tego takim klasycznym warunkowaniem, bo nie musiałam). Teraz mam jeden problem do rozwiązania i chcę sobie jednak to przywołanie na 100% uwarunkować, bo inaczej się chyba nie uda. Sama jestem ciekawa, jak wyjdzie, tzn. ile mi to zajmie i czy nie zabraknie mi determinacji. Nie, to nie jest tak że wtedy warunkowanie trzeba zaczynać od nowa. Owszem, pies się nagrodził, gonienie kota się wzmocniło, nasz błąd, nie dopilnowaliśmy. Ale jeśli warunkujemy np. gwizdek albo jakąś komendę, to to nie ma związku z kotem, to zadziała w każdej sytuacji. Jeśli w czasie warunkowania pojawia mi się kot, to po prostu nie używam warunkowanej komendy, bo wiem że pies i tak nie przyjdzie (zasada Króla z Małego Księcia - nie wydawaj polecenia, jeśli wiesz że nie zostanie wykonane). Mogę próbować powstrzymać go w inny sposób, ale nie tą komendą, bo się spali.
-
[quote name='asher']Widzę tu podstawowy problem - brak dostępu do zdalnie sterowanego kota ;) Tak, to jest jedna z największych trudności ;) A ja myślę, że jednak management z pozytywnym warunkowaniem. Czyli w tym przypadku - linka w terenie potencjalnie zakoconym.
-
[quote name='Vectra']uwierz , próbowałam warunkować .... nie dało się .. to jest instynkt silniejszy od niego [/quote] Vectra, ja myślę, że jeśli dało się psa przewarunkować bodźcem awersyjnym, to dałoby się też pozytywnie. Jeśli kolczatka okazała się silniejsza niż instynkt, to czemu warunkowanie nie miałoby być silniejsze? Ja rozumiem, że mogą być instynkty tak silne, że nie ma nic, co mogłoby psa wtedy zatrzymać. Ale wtedy awersja też nie zatrzyma. Tyle że z pozytywnym uczeniem jest dokładnie tak jak z awersją. Jak pisze Berek - awersja nie zadziała, jeśli będzie zrobiona byle jak. Jeśli będzie to pogrożenie paluszkiem. Niekonsekwentnie, za słabo, w nieodpowiednim momencie, i tak dalej. Odpowiednio zaaplikowana, działa długo, może nawet całe życie. I dokładnie tak samo jest z warunkowaniem. Nie da się "próbować warunkować" przywołania czy komendy przerywającej, to trzeba zrobić raz, porządnie, od początku do końca. Jeśli się zrobi do połowy, niekonsekwentnie, paląc komendy po drodze, to nie mozna mówić że nie działa.
-
[quote name='Vectra']Twój pies , zapewne zna kliker , Ty znasz swojego psa.. pewnego dnia zasmakował że doskonałą zabawą jest ganianie kotka ....zupełnie przypadkiem .. i nic nie jest w stanie go od tego rarytasu oduczyć .. Jak klikerem zaczarujesz ? [/quote] No to napiszę, jak się to robi klikerem. Warunkuję klasycznie przywołanie. Najlepiej kilka różnych, od codziennego po awaryjne. Warunkowanie zaczynam w najnudniejszym miejscu w domu, stopniowo zwiększając kryteria, najlepiej przy 100% reakcji. Warunkuję tzw. pozytywny przerywacz, który oznacza "przerwij to co robisz i spójrz na mnie". Też zaczynając od warunków laboratoryjnych i wprowadzając stopniowo rozproszenia. Jak pies na dany sygnał jest w stanie oderwać się od wąchania kępki trawy albo wypatrywania czegoś na horyzoncie to jest już w miarę dobrze zrobiona podstawa. Wzmacniam psu wszelkie inicjatywy kontaktu ze mną na spacerach. A więc np. klikam i nagradzam każde spojrzenie na mnie. Pies musi reagować na kliker na spacerze, nie każdy pies będzie od razu, ale to jest do stopniowego wypracowania. Mogę potem wprowadzić komendę na patrzenie na mnie. To są rzeczy które można zrobić z klikerem (albo i bez, jak ktoś ma refleks, ale myślę że z klikerem skuteczniej) i które prawidłowo zrobione muszą zadziałać. Poza tym na spacerach jestem cały czas z psem, a nie obok psa... I tu naprawdę zależy od psa, co to znaczy. Pracuję nad dobrym kontaktem z psem. Dużo robię z psem, tropienie, przeszkody, posłuszeństwo, sztuczki. A potem tak samo pracuję z psem w obecności kota. Zaczynam od spokojnie siedzącego kota daleko ;) Tzn. takie warunki, w których pies widzi/czuje kota, ale jeszcze jest na kontakcie. Nagradzam. Jeśli widzę że pies wybiera pracę i kontakt ze mną zamiast kota, zmniejszam dystans. Oczywiście najtrudniejsze w tym wszystkim jest stopniowe zwiększanie dystansu od kota :diabloti: Więc dochodzą oczy dookoła głowy, wypatrywanie kota przed psem, uniemożliwianie psu nagrodzenia się kotem... i tak dalej. Czyli tzw. management. Ale to pewnie i tak robisz. Ile czasu to zajmie, zależy właśnie od psa. Moja Wika goniła rowerzystów. Z obszczekiwaniem. Teraz jak widzi rowerzystę na spacerze to przychodzi do mnie i oczekuje nagrody :-)
-
[quote name='Mrzewinska']Marta i Wika, bardzo lubie czytac Foutsa - o tym jak, "raz rozpoczęte, uczenie sie nie ustaje, chyba ze padnie ofiarą warunkowania". Tak - znam ten cytat i często się nad nim zastanawiam... Na co zasługuje pies... myślę, że przede wszystkim na szacunek. Być może warunkowanie odruchów to brak szacunku. Ale jednak są metody, w których tego szacunku jest jeszcze mniej. Jak zaczęłam się interesować szkoleniem, to w klikerze widziałam najwięcej szacunku dla psa i najwięcej wolności, a jednocześnie wysoką skuteczność. Poza tym to było proste, rozumiałam mechanizm działania. Nie wiedziałam wtedy wiele o budowaniu więzi. Wiedziałam trochę o szkoleniu tzw. "tradycyjnym" - miałam m.in. książeczki Wachów i Brzezichy, ale to mi się nie podobało i tak nie chciałam. Podpartywałam łupowców i też widziałam tam dużo szarpania i komendy wydawane wojskowo, krzykiem. Może trafiłam nie tam gdzie trzeba. Teraz, po dwóch latach, mogę powiedzieć że mam więź z moim psem. Może to długo trwało, ale też pies nie był najłatwiejszy :-) I kliker coraz rzadziej jest nam potrzebny, chociaż to fajna wspólna zabawa. Czy szkolenie za pomocą klikera przyczyniło się do budowania więzi? Pewnie trochę tak, ale raczej w niewielkim stopniu. Inne rzeczy miały większe znaczenie. Akurat miałam kiedyś srokę od pisklaka, więc wiem w czym rzecz ;) Fajna bestia była. Kradła - jak sroka. Pomyślałam o niej, jak mi kiedyś Wika przyniosła kluczyki od samochodu wyciągnięte z torebki jednej pani. To było w stylu tej sroki właśnie. Niestety źle skończyła - za bardzo ufała ludziom. I... psom :-( A jeszcze co do ptasich móżdżków, to była u nas kiedyś na podwórku kura. Póki było ich więcej, to wydawały się głupie, a potem została tylko jedna. I też niejednemu bym życzyła takiego mózgu ;)
-
[quote name='Vectra']Skoro jest , to powiedz JAK .. [/quote] Nie jestem ekspertem od klikania ani od szkolenia w ogóle :-) I nie napiszę JAK, bo to zależy od psa. Jaki ma z Tobą kontakt, co umie, jakie ma doświadczenie z klikerem. Na pewno nie zaczynałabym pracy z klikerem od problemowej sytuacji, bo to bez sensu :-)
-
[quote name='Vectra']Jak oduczyć klikerem tego zachowania :diabloti: Klikerem nie można psa oduczyć żadnego zachowania, bo kliker służy do nauki a nie do oduczania :-) Do wzmacniania określonych zachowań. I do niczego więcej. Kliker nie będzie działał sam z siebie, trzeba jeszcze użyć mózgu. Swojego i psa :-) Więc trzeba pomyśleć, w jaki sposób wykorzystać naukę określonych zachowań w rozwiązywaniu problemu zjadania kotów. Powiem tylko, że to jest możliwe ;)
-
[quote name='Mrzewinska']Porozumienie istot roznych od siebie od chwili urodzenia. I praca na emocjach. Moze uda mi sie sklonic Czytelnikow, aby nade wszystko szukali tego porozumienia, chetnie pokaze, jak staram sie sama je uzyskac,[/quote] To ja na pewno kupię tę książkę :-) Mam taką jedną rzecz, której nie mogłam psa nauczyć przez półtora roku. Klikerem, bez klikera... nie szło. Myślałam że nie ma szans. Innego psa nauczyłam, a tej mojej zołzy nie mogłam. Aż usiadłam naprzeciwko psa, spojrzałam głęboko w oczy ;) i wykorzystałam tylko to że pies aktualnie chce coś ze mną robić. Smaczki, zabawki wywaliłam w kąt, bo przeszkadzały. I udało się...
-
Buczysław, koty i reszta hołoty!! okazjonalnie tymczasowicze i goście :)
Marta i Wika replied to sisay's topic in Galeria
[quote name='ma-ja']O dziwo, jakoś znosi :) troche ją podwą****e no i sprząta plamki z podłogi :evil_lol: Ale to dopiero początk cieczki, najgorzej będzie na koniec. Myślałam że po kryciu on się pod tym wzgledem zrobi dużo gorszy, ale jednak nie :)[/quote] U nas na początku też był luzik. Najgorzej się zrobiło, jak Aira zaczęła być "chętna" i zaczęła Czarka sama zapraszać i odpowiednio mu się ustawiać... wtedy to nawet Wika na nią właziła :-o A jakie skutki krycia? Już wiadomo? Będzie coś? :cool3: -
Buczysław, koty i reszta hołoty!! okazjonalnie tymczasowicze i goście :)
Marta i Wika replied to sisay's topic in Galeria
A jak Bubuś to znosi? ;) U nas Aira ma cieczkę teraz... masakra. Czaruś wykastrowany, a i tak najchętniej by z niej w ogóle nie złaził :roll: -
No, Wika z chodzeniem po mnie też nie ma żadnego problemu - może i dobrze, że nie jest belgiem ani ON ;) Ale ja generalnie lubię jak psy po mnie łażą ;) I przez to zdarza mi się podbite oko i inne atrakcje. Ale to akurat zwykle nie od Wiki, ona jest delikatna dziewczynka :-) A co do stawania na mnie, to ja już chyba wiem jak to zrobię, myślę że zadziała :-) Zacznę od stania na mnie kiedy leżę na plecach. To już właściwie mamy - zawsze jak się przewrócę i leżę na ziemi, natychmiast pies robi mi masaż serca i sztuczne oddychanie ;) Potem jak leżę na brzuchu, a potem w żółwiku, ew. na czworakach. Powinno się udać :-)
-
[quote name='PaulinaT']Mnóstwo śniegu napadało... Dziewczyny małe zadziwione. Layla zdegustowana. Abi przyjęła rzecz ze stoickim spokojem... jak to Abi ;-)[/quote] A Wika na śniegu dostaje pie**olca ;) Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i dla Layli z okazji rocznicy :p
-
[quote name='saJo']Elementem obowiazkowym we frisbee jest wskakiwanie na rece :cool3: Renata chce go jeszcze nauczyc odbijania sie od ciala i przeskakiwania przez jej pochylone cialo :cool3: Zaproponowalam jej, zeby kupila sobie od razu jakas kuloodporna kamizelke :diabloti:[/quote] Jest jeszcze wybijanie się z pleców i skok do frisbee :razz: Frisbowcy używają takich specjalnych kamizelek z pianki, żeby nie mieć pleców jak niewolnica Isaura :evil_lol: