Jump to content
Dogomania

Marta i Wika

Members
  • Posts

    1817
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marta i Wika

  1. Marta i Wika

    Agresja

    [quote name='ekardas']Mam dorosłego psa-suka owczarek niemiecki, wyciągnelam ja z azylu była tylko tam przez weekend, ale poprzedni właściciel tak zwichrował jej psychikę że do dzisiaj jest dla mnie zagrożeniem, nie toleruje głasania, raz pozwoli przy drugim już marszczy się, natomiast do męża ma normalny stosunek, to jego wyznaczyła na przewodnika, a ja...mimo ze ja karmię, gotuję najlepsze żarcie, czesto oddaję "swoje"[/quote] Spróbuj karmić psa tylko za coś. Z ręki. Za siad, za spojrzenie na Ciebie, za dotknięcie, za to że daje się pogłaskać. Ważne żeby robić to stopniowo. Nie dawaj psu nic za darmo.
  2. [quote name='Zbyszek'] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ja jednak jestem skłonny popierać tą o genetycznym uwarunkowaniu, z tym że nie schemat zachowań jest wrodzony, a jedynie pewne predyspozycje do nich. Dlatego łowca musi nauczyć się łapać i zabijać. Może zainteresować się uciekającym zwierzęciem a nawet ruszyć za nim w pościg i na zasadzie prób i błędów może w końcu nauczy się polowania z sukcesem. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Naśladownictwo jest chyba jednak lepszą formą nauki. Prawda?[/SIZE][/FONT] [/quote] Co to znaczy lepszą? Skuteczniejszą? Zależy, czego chcemy (się) uczyć. W niektórych przypadkach - być może. [quote] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Chodzi mi też o to, że nie można zabawy zwierząt traktować jako odzwierciedlenia zachowań wrodzonych danego gatunku. Bo zabawa jest tylko zabawą. Służy sama sobie i czasami zachowanie zwierzęcia podczas zabawy daleko odbiega od jakiegoś schematu polowań czy innych zachowań potrzebnych do przetrwania zwierzęcia.[/quote] A może zabawa jest "treningiem", ćwiczeniem pewnych zachowań, które w dorosłym życiu pojawiają się jako polowanie? [quote] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zwierzęta roślinożerne bardzo często bawią się w ten sam sposób jak łowcy. [/quote] Bardzo często? Nie powiedziałabym. [/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][quote]Zresztą tego typu tłumaczenie jest według mnie typowym pójściem na skróty. Ten kto to wymyślił, musiał być strasznie zaślepiony antropocentrycznością. [/SIZE][/FONT][/quote] A nie jest antropocentryczne przypisywanie psom schematów uczenia się naczelnych??
  3. [quote name='Zbyszek']Marta Zgodziłbym się z Tobą, gdyby kurczaki miały kontakt z sokołem na tyle, aby te "wzmocnienia" miały możliwość zadziałania. Ale drób tylko czasami widuje drapieżnika i nie na tyle, aby się z nim "zapoznać" przy jedzeniu czy "innych przyjemnościach" [/quote] A na jakiej podstawie wnioskujesz, że widuje go za rzadko, żeby się zapoznać? Czy ktoś to ustalił? Jeśli widzą go codziennie, to się zapoznają wystarczająco, a jeśli raz na trzy dni, to za rzadko? To może być bardziej złożony mechanizm, mają zestaw gospodarz+żarcie, za chwilę widzą zestaw gospodarz+sokół, wszystko to w środowisku kojarzącym się pozytywnie... Tak sobie spekuluję, myślę że można to wykazać w badaniach.
  4. [quote name='Zbyszek'] Jak to wytłumaczyć? Ja nie wiem:shake: . Po za tłumaczeniem, że "swój" jest nietykalny i niegroźny ;)[/quote] Myślę, że to nie jest trudne do wytłumaczenia. Bo co to znaczy "swój"? To znaczy ten, który był czasem obecny przy jedzeniu czy innych przyjemnościach. "Swój" znaczy, że w jego obecności pojawiło się wystarczająco dużo pozytywnych wzmocnień, żeby zniknęły lęk czy wrogość. I tyle.
  5. [quote name='Zbyszek'] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]A jeśli chodzi o zachowania wrodzone, a zwłaszcza o „zachowania łowcze”… Czy ludzkie dziecko goniące za piłką wykazuje „instynkt łowiecki” ? A owca?;) [/SIZE][/FONT] [/quote] Czemu nie ;-) Fotka super. Myślę, że i u dzieci, i u owiec pogoń za piłką ma inne biologiczne podstawy. Niemowlę nie goni za sznurkiem, bawi się piłką dopiero później i nie jest to od razu zabawa w pogoń, kocięta i szczeniaki od początku. Jeszcze o zachowaniach wrodzonych - było wiele eksperymentów nad tym, wrodzone jest też rozpoznawanie pewnych kształtów, moja suczka boi się ciemnych dużych kształtów w mroku (kamienia, korzenia) czy błyszczących punktów, mimo że nie wychowywała się w lesie, nie zaatakowało jej żadne zwierzę z ciemności, matka też nie miała okazji jej tego pokazać. Były eksperymenty nad kurczakami - to już klasyka - pokazywano im taki kształt: -I--- czyli krzyż, najpierw przesuwano go w prawo - nie było reakcji, potem w lewo - i kurczęta wpadały w panikę. Proporcje długa szyja-krótki ogon mają ptaki wodne, brodzące, niegroźne, odwrotne proporcje mają ptaki drapieżne. Naprawdę sądzisz, że łańcuch zachowań łowczych nie jest wrodzony??
  6. [quote name='Zbyszek'][FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]Marta.[/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]I co? Ja mam teraz podać parę cytatów mniej lub bardziej uznanych autorytetów?:p ;) [/quote] Możesz podać, jeśli chcesz :-) Nie zacytowałam tego żeby się z kimkolwiek licytować czy cokolwiek udowodnić. Zacytowałam, bo uważam to za ciekawe, i może kogoś jeszcze zainteresuje, zainspiruje do przemyśleń. Szczególnie że zawiera opis, jaki jest biologiczny mechanizm tych zachowań, a ja jestem biologiem. Mam wrażenie, że się nie rozumiemy - to wszystko jest kwestia terminów. Nie mówię przecież, że psy, koty czy ptaki drapieżne nie są w stanie nauczyć się czegoś obserwując inne osobniki. Można to nazwać naśladownictwem, ale nie zawsze będzie to naśladownictwo w ścisłym tego słowa znaczeniu.[/SIZE][/FONT] [quote] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Antoni Gućwiński opisywał na przykład młodego żbika odłowionego w lesie ( sierotę ), którego musieli karmić mięsem, bo nie potrafił polować na żywe zwierzęta ( chcieli go nauczyć polowania, aby wypuścić do lasu ) Myszy wpuszczane do klatki, traktowały kota jak legowisko a on nie interesował się nimi zupełnie. Poza obwąchiwaniem i odganianiem, gdy były zbyt nachalne.[/SIZE][/FONT] [/quote] Co do zachowań wrodzonych i zwierząt drapieżnych nie umiejących polować - mój pies też nie poluje, jeśli za polowanie uznamy przeprowadzenie od początku do końca cyklu łowczego - od wypatrywania ofiary, przez skradanie się, pościg, chwycenie, zabicie aż do zjedzenia. Znalazła kiedyś ptaka-podlotka i nic mu nie zrobiła. Ze szczurem mojego brata bawiła się, za królikiem biega kiedy on ucieka ale nie próbuje go chwycić. A przecież ma wiele cech terriera, psa wyhodowanego do polowań. Mieszka w jednym mieszkaniu z dwoma kotami we względnym spokoju, pomijając zabawy. Jeśli jednak spojrzymy na to od strony pojedynczych zachowań, mój pies z całą pewnością [B]poluje[/B] - goni za piłeczką, łapie ją, potrząsa, gryzie, często bawi się swoim posiłkiem - bierze kość w zęby, podrzuca ją żeby "uciekała", łapie, szturcha łapą itp. Wpatruje się w poruszający się przedmiot, skrada się do narzuty poruszanej przez kota który za nią siedzi. I to są wrodzone zachowania łowcze, które każdy pies ma i każdy pies umie.
  7. Myślę jeszcze o tych jamnikach. To chyba nie jest prawdziwe naśladownictwo. Tzn. myślę, że ten drugi jamnik znał już takie zachowania jak chwytanie czegoś i ciągnięcie, w jakimś tam celu. Zobaczył, że ten drugi to robi i zrobił to samo, nie jest to całkiem nowe zachowanie, czyli to nie jest prawdziwe naśladownictwo. Ale może źle myślę...
  8. Kopiuję fragmenty ksiazki W. Wyrwickiej „Nasladownictwo w zachowaniu się ludzi i zwierzat", PWN , 2001, zacytowane przez Basię na forum o szkoleniu pozytywnym. Może się przydadzą. "(...) Thorpe (...) opierajac się glownie na obserwacjach zwierzat,(...) badacz ten koncentrowal się na spolecznych skutkach zachowania nasladowczego. Wedlug niego,,...wiele tak zwanego nasladownictwa u zwierzat jest albo spolecznym ulatwieniem lub lokalnym wzmocnieniem i prawdopodobnie nie zawiera zadnej formy uczenia się przez wglad (insight learning)". „Nasladownictwo jako calosc ... może być okreslone jako uczenie spoleczne, a spoleczne ulatwienie może być opisane jako zarazliwe zachowanie, kiedy wykonanie mniej lub wiecej instynktownego wzoru zachowania przez jednego osobnika będzie mialo tendencje do wyzwalania tego samego zachowania u innego osobnika lub innych osobnikow i w ten sposób rozpoczyna się ta sama forma akcji w calej grupie". (...) Dalej pisze troche o tzw. „prawdziwym nasladownictwie", czyli o kopiowaniu tylko calkowicie nowego zachowania, ale poza kotami, autor nie sadzi, żeby przyklady takiego zachowania wystepowaly w swiecie zwierzat ponizej naczelnych. O psach nie ma niestety ani slowa. (...)nasladownictwo jest oparte na wrodzonym, bezwarunkowym odruchu. Przypuszczalnie, przedmioty i czynnosci uzywane w testach (...) zawieraja pewne elementy, które wystepowaly również w czynnosciach modeli i były nieodzowne dla wywolania odruchu nasladowczego u noworodkow(...) Tu były przytaczane miedzy innymi badania nad dziobaniem przez nowo wyklute kurczeta; można je było wywolac przez kure, sztuczny dziob lub stukanie olowkiem w podloge. Jaki jest mechanizm mozgowy tych zachowan? Podczas jedzenia, które jest czynnoscia oparta na wrodzonych odruchach (jak lizanie, zucie czy przelykanie) w tych samych okolicznosciach, ustala się w mozgu specyficzny wzor kojarzenia miedzy tymi warunkami i cechami pokarmu. Czyli widok innych osobnikow zajetych jedzeniem aktywuje ten wzorzec asocjacji w czuciowym ukladzie mozgu, nabyty w poprzednich wlasnych doswiadczeniach w podczas jedzenia. Ten sam mechanizm jest odpowiedzialny za sytuacje, w ktorej zwierze je wiecej w grupie niż wtedy, gdy jest karmione oddzielnie. Były robione eksperymenty nad kotami, które nasladowaly matke w jedzeniu nowego pokarmu (bananow), czyli nietypwego dla danego gatunku. Czyli mechanizm był taki: zlozony bodziec warunkowy (matka plus pojemnik pokarmowy) polaczony z jedzeniem nietypowego pokarmu dal w efekcie reakcje warunkowa. Satysfakcja ze spozytego pokarmu była nagradzajacym wzmocnieniem. To wszystko powodowalo, ze kocieta jadly banany podczas nieobecnosci matki. Bodzce wzrokowe wywolane ruchem demonstratora dochodza do okolicy odpowiadajacej temu ruchowi w ukladzie czuciowym mozgu."(...) Aktywacja tej okolicy czuciowej prowadzi do wysylania impulsow nerwowych do odpowiedniej okolicy ukladu ruchowego mozgu, przez czuciowo – ruchowe polaczenie miedzy tymi okolicami (...). Dzieki temu jest możliwe wykonywanie dokladnie tego samego ruchu co obserwowany model. Za ten rodzaj zachowania odpowiada „bezwarunkowy odruch nasladowania", czyli wrodzony odruch, czyli instynkt. Nasladowanie czegos wymaga szczegolnego stanu emocjonalnego."
  9. Jeszcze przyszło mi do głowy - nawet jeśli chcemy stosować w relacji z psem takie zachowania jak w stadzie wilków (co nie jest konieczne i nie jest zwykle dla psa zrozumiałe), to musimy pamiętać, że akurat szczenięta są zawsze w takim stadzie na pierwszym miejscu, pod specjalną opieką - i mają specjalne prawa. Dorosłe osobniki pozwalają im na wiele więcej, a jeśli brakuje pokarmu, to szczenięta jedzą pierwsze, a nie samce alfa. Nie znaczy oczywiście, że mamy maluszkowi pozwalać na wszystko - trzeba być konsekwentnym i zdecydowanym.
  10. [quote name='la_pegaza']A kto chętny na Cytadelę?? ;)[/quote] Ale kiedy?
  11. W międzyczasie doczytałam trochę ;-) i myślę, że opisywane przez Ciebie zachowania bernardynów czy psów pasterskich to na pewno nie jest naśladownictwo, myślę to coś dużo bardziej złożonego, właśnie coś w stylu uczenia społecznego. Naśladownictwo było stwierdzone u kotów, więc u psów też może występuje. Myślę, że granica między naśladownictwem a uczeniem społecznym jest płynna, mechanizm mózgowy może być całkiem różny, a efekt podobny. Suczka moich znajomych mogła zjeść wszystko, jeśli tylko zauważyła, że jej właściciel to je. Szczytem był kiszony czosnek ;-) Ale robiła to tylko tuż po tym jak on zjadł, nie uczyła się jeść tego już od tej pory zawsze. A znasz jakiś przykład z naśladownictwem lub "naśladownictwem" człowieka przez psa?
  12. [quote name='Malta-GD'] Ja uważam, że jak na taki malusieńki móżdżek, to i tak baaardzo wiele...:smile: (...) Czekam na wasze rady i wychwałki! [/quote] Gratulacje :-) Ale nie pisz, że jak na taki malusieńki móżdżek, to bardzo wiele. Małego pieska możesz nauczyć dokładnie tyle samo co dużego! :-) Twój maltańczyk może umieć tyle różnych rzeczy, co owczarek niemiecki - naprawdę :-)
  13. [quote name='puli'][B]Jak to nie?! [/B]Od tysięcy lat,wszyscy,którzy mieli do czynienia z psami pracującymi wiedzieli,że najszybciej i najskuteczniej pies uczy sie naśladując swoich starszych pobratymców.[/quote] Fish podała naukową definicję naśladownictwa. Ważne, żebyśmy byli precyzyjni, unikniemy w ten sposób kłótni bez sensu. Nikt nie przeczy, że istnieją zachowania, których psy uczą się łatwiej w grupie; nie jest to jednak naśladownictwo w ścisłym sensie.
  14. [quote name='runner']Jak do mojego juniora podchodzi inny pies dorosły czy to samiec czy suka to w momencie obwąchiwania przez dorosłego psa mój szczeniak kłapie paszczą i to nawet skutecznie bo drasnął kiełkami jednego jamnika. Nie pozwala aby dorosły pies nim zaczął rządzić i to każdy.[/quote] To nie jest kwestia dominacji czy rządzenia, Twój piesek po prostu boi się tych psów. Wcale nie jest odważy, psy pokazują zęby często ze strachu. Szczególnie taki maluszek! Polecam poniższy tekst: [url]http://www.szkoleniepsow.fora.pl/viewtopic.php?t=343[/url] Teoria dominacji to już naprawdę przeszłość, a najlepiej wychowanego psa będziemy mieli budując relację opartą na wzajemnym zaufaniu, radości z bycia razem i wspólnej pracy, a nie przemocy czy strachu. Wybór należy do Ciebie!
  15. [quote name='Iras']a próbowaliście w chwili gdy zaczyna się napięcie porzadnie nawrzeszczec? Albo obu naraz przywalić?[/quote] :angryy: A może od razu oba zastrzelić, będzie problem z głowy :angryy:
  16. [quote name='loozerka']Marta- w ogole :D :D !! [/quote] No to super :-D Ja bardzo się cieszę, jak mój pies jest pewny siebie, stanie na szczycie schodów i patrzy na mnie wesoło - wreszcie z góry :-)
  17. Marta i Wika

    Agresja

    [quote]Ja tak w ramach ciekawostki - bo takich problemow nie mam - ale co zrobic, jak np. pies warczy (i wiemy ze moze nas ugryzc) jak podchodzimy i ma kosc. Karcic - nie (prawda?? :oops: ). Bo to moze sie skonczyc odgryzieniem reki i i tak nic nie da. Nagrodzic - (za co!!! :-( ). Odciagnac uwage (???) co to da? Nie wiem, nie znam sie. Ale znam wiele osob, ktorzy maja takie problemy z psami i fajnie by bylo wiedziec co z tym robic.[/quote] Na warczenie przy jedzeniu najlepszy sposób to dokładanie żarcia. Pies warczy gdy zbliżasz się do miski - weź garść jedzenia i dołóz mu. Warczy kiedy je kość - weź kawałek parówki i połóż mu koło nosa. Zrozumie, że nie podchodzisz po to żeby mu coś zabrać, tylko skojarzy Twoje podchodzenie z czymś przyjemnym. A co do warczenia... to przede wszystkim trzeba wiedzieć, co oznacza warczenie psa, co pies chce nam powiedzieć warcząc, dlaczego warczy. Baaardzo gorąco wszystkim polecam poniższy tekst Pat Miller: [url]http://www.dogs.gd.pl/kliker/agresja/warczenie.html[/url]
  18. [quote name='fish']Marta, na klikerze byla kiedys o tym dyskusja, ze naukowo zdefiniowana nauka przez nasladownictwo polega na tym, ze jeden osobnik obserwuje poczynania drugiego, a nastepnie tylko na tej podstawie potrafi je powtorzyc. Taki rodzaj uczenia sie podobno u psow nie wystepuje. [/quote] Dzięki za definicję, pamiętam, że byla gdzieś jeszcze taka dyskusja, jakoś nie mogłam znaleźć. Znalazłam za to na forum o szkoleniu pozytywnym, ciekawe cytaty na ten temat: [url]http://www.szkoleniepsow.fora.pl/viewtopic.php?t=385&highlight=nasladownictwo[/url]
  19. [quote name='Fioletowa'] Jutro jesteśmy umówione na sterylkę, i szczerze mówiąc liczę, że to też pozwoli zmniejszyć jej zapędy ( gwoli wyjaśnienia nie sterylizuję jej z tego powodu, ma początki ropomacicza i coś z pęcherzem). pozdro[/quote] To może trochę też z tego powodu zachowuje się inaczej niż zwykle?
  20. Ja się z Wami generalnie zgadzam, że Fisher nie jest zły od pierwszej strony do ostatniej, gorzej jak ktoś na nim kończy "psią" edukację; do dyskusji nad teorią dominacji (nie pierwszą i nie ostatnią) baaaardzo polecam ten tekst: [url]http://www.szkoleniepsow.fora.pl/viewtopic.php?t=343[/url] loozerka - piszesz: [quote] jak np. wchodzenie po schodach- nie wyprzedza mnie, jesli przez przypadek mu się zdarzy, zaraz czeka- ale wystarczy mu dać klucz od domu w pochewce w mordkę - od razu pędzi do góry, nie oglądając się na mnie, czeka pod drzwiami. Moze kompletnie to zle interpretuję- ale ja mam wrazenie, jakby od razu czuł się wazniejszy. [/quote] A przeszkadza Ci to? :evil_lol:
  21. Zastanawiałam się nad metodą uczenia się przez naśladownictwo, chętnie poczytałabym od stosujących ją osób, jakie maja rezultaty i czego tym uczą, wydaje mi się bowiem, że metoda ta ma zastosowanie (w relacji pies-człowiek, nie mówię o dwóch psach) tylko w przypadku naprawdę jasnych, międzygatunkowych sygnałów, które pies odczytuje. Przyszło mi do głowy kilka rzeczy na pewno nauczonych tą metodą. Na przykład określony rytm dnia - Wika nauczyła się kłaść spać i budzić się wtedy, co ja. Ale też w zupełnych początkach tropienia wykorzystywałam naśladownictwo, "węsząc" i tym samym prowokując psa do węszenia. Nie wiem, czy naśladownictwem było to, że szczeniak przeskakiwał za mną przez przeszkodę lub wskakiwał na ławkę, to już jednak było naprowadzanie, szczególnie że jednocześnie klikałam. Ale czytałam też gdzieś, że często psy uczą się jedzenia różnych rzeczy przez naśladownictwo - to też jest czytelny, międzygatunkowy sygnał. Odkąd "odkryłam" CSy dzięki lekturze Turid Rugaas, mogę ziewnąć i pies ziewa, ale to nie jest naśladownictwo, raczej dialog, "wymiana uprzejmości" :-)
  22. [quote name='megii']Próbuję wszystko chować i idzie mi coraz lepiej :cool3: więc może niedługo już będe miała wszystko pochowane :diabloti: [/quote] :klacz: [quote] Próbowałam jeszcze rzucać czymś w psa- np szyszką- nie mocno, tylko po to, zeby odwrócić uwagę od zdobyczy i skierować na nowej zabawce.. czasem pomaga.. [/quote] Pomysł z odwróceniem uwagi od "zdobyczy" świetny, lepiej jednak pokazać psu szyszkę, zabawkę którą lubi, zamachać mu przed nosem, uciekać z nią - i dać mu jak zostawi zdobycz :-)
  23. [quote name='loozerka'] Musze powiedzieć, ze mi naprawde ogromnie dla mojego podejscia do psa dalo przeczytanie Fishera- Okiem PSa. Wszyscy "psy" wieszają na jego teorii dominacji, ale ta ksiazka to kopalnia wiedzy na temat sposobu myslenia psa, jego hierarchii wazności, metod uczenia poprawnego, czy pożądanego zachowania, itp.[/quote] Ja wieszam ;-) ale to nie znaczy że wszystko co napisał jest bez sensu. Wniósł bardzo dużo do naszej wiedzy o psach i stosunków z psami.
  24. [quote name='Tośka_m']Widzę, że zostałam wywołana do tablicy ;) Dziękuję za pochwały :oops:[/quote] No bo ten filmik jest extra :-) Wszystkim go pokazuję ;-) A Wika też już tak umie! Planuje zakup aparatu, to nagram :-)
  25. [quote name='loozerka']diabełkowa, trzymaj się. Na pocieszenie powiem Ci, ze ja własnie tez przechodzę okresu buntu i naporu. Nagle 3 dni temu kompletnie zignorował moje do mnie, zaczyna włazić, gdzie miał zakaz- lazienka i na meble. Po prostu probuje swych sił. Ale to zlości, to wscieka, szczegolnie , gdy psiak juz jakoś zaczał sluchac. Trzeba chyba się pogodzić. [/quote] Jest coś takiego jak [B]"wybuch przedeliminacyjny"[/B]. Pies prawie już nie robi czegoś co ma zakazane, ale tuż przed całkowitym wygaszeniem tego zachowania próbuje jeszcze raz ze wzmożoną intensywnością - a może jednak? A może akurat to przynosi rezultat? Ważne jest, żeby w tej sytuacji tymbardziej zachować konsekwencję. Podam przykład. Wika wchodziła na świeżo zasiane grządki na podwórku moich rodziców. Miała wtedy 4-5 miesięcy. Po prostu nie wiedziała, że nie wolno. Radziłam im, żeby zamontowali jakiś płotek, zrobili sznurek, ale co znaczy sznurek dla psa? Kiedy tylko wchodziła na te grządki, zaraz wszyscy biegli, krzyczeli że nie wolno, machali rękami, słowem - robili rzeczy dla psa po prostu wspaniałe :-) Oczywiście uciekała po grządkach, czyniąc jeszcze większe szkody i bawiąc się świetnie. O to chodziło! Zaproponowałam, żeby to zachowanie ignorować. Pies wchodzi na grządkę - nikt nic nie zauważył. Jednocześnie starałam się nie stwarzać jej okazji do wchodzenia na grządkę, odwracając uwagę gdy była w pobliżu albo idąc z nią na smyczy pobiegać gdzieś dalej. No i Wika przestała wchodzić na grządki. Przestały ją interesować. Pewnego dnia wszyscy siedzieli przy stoliku na dworze pijąc herbatę, Wika nudziła się, zapomnieliśmy już o tamtym zachowaniu - i wtedy weszła na grządkę, zerkając w naszym kierunku. Nikt nie zareagował. Zaczęła więc biegać w tę i z powrotem. Nikt nic nie zrobił! Zaczęła więc skakać, szaleć, tarzać się. Tego już moja mama nie wytrzymała i pobiegła w jej kierunku. Pies uszczęśliwiony, że jednak metoda działa, zaczął szaleć jeszcze intensywniej :-) Z naszej strony porażka :-( Na szczęście wkrótce kwiatki podrosły i zarośnięte grządki stały się mniej atrakcyjne, ale przez kilka tygodni musiałam z psem pzechodzić na smyczy przez tę część podwórka...
×
×
  • Create New...