-
Posts
1817 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Marta i Wika
-
Ja bym pozwalała do momentu, w którym pies okazuje niepokój. Fajnie, jeśli pies lubi ludzi, ale to może zadziałać w odwrotną stronę - może zacząć się ich bać, jeśli będą zbyt natrętni. Wikę nadal molestują w tramwajach, na przystankach, na spacerach, bo ona taka trochę misiowata.
-
[quote name='Tośka_m']A celem jest wyrobienie nawyku wchodzenia lewym barkiem?[/quote] To na pewno, a poza tym nauczenie slalomu po prostu ;-) Potem - jak rozumiem - te pary tyczek są coraz bliżej siebie? :-)
-
[quote name='fish']Tonu nie pamietam, ale samo pochylanie sie jest juz wystarczajaco "groźne"... Mocno sie pochylasz - musisz?[/quote] Sprobuje sie nie pochylac. Ale ton tez musze zmienic, bo juz sie na tym przylapalam, ze nie wiedziec czemu, w przeciwienstwie do innych komend, "zostan" mowie tak jakbym mowila "zostan, bo oberwiesz" ;-) A Wika jest strasznie wyczulona na zmiane tonu.
-
[quote name='fish']Marta, widzisz CS? :lol:[/quote] No ja pisalam na liste klikerowa, ze Wika mi CSuje jak ja zostawiam. Ostatnio mniej (no, nie odmawia wspolpracy przez wywalenie sie na bok i patrzenie smutnymi oczkami, to juz sukces), ale jak widac cos jej sie w tym ciagle nie podoba. To ze sie pochylam...? Kurde nie wiem... Czy ja to wypowiadam zbyt groznym tonem...? ;-) Fotki super :loveu:
-
[quote name='Marysia_i_gończy']Czego warto nauczyć? (...) Nic nie robienia! - to niezwykle przydatna umiejętność na wystawach czy jakichkolwiek zawodach, gdzie psa się parkuje przy jakimś słupie czy drzewie często na kilka godzin i człowiek wręcz nie jest w stanie cały czas się tym psem zajmować. Naprawdę warto nauczyć psa, że można go przywiązać i że pies ma wtedy nic-nie-robić, najlepiej spać ;) Mojego psa tego nie nauczyłam i teraz strasznie żałuję...[/quote] Zaczęłam wpisywać w blogu ćwiczenia na relaks, wyciszenie, nic-nie-robienie właśnie, może komuś się przydadzą. Właściwie wszystkie opierają się na tym samym - na nagradzaniu psa za spokojne leżenie. [URL]http://martajermaczek.blox.pl/2006/09/wpis-2.html[/URL] M.
-
[quote name='Agnisia =)']Natomiast szczeniak dosłownie palił się do nauki i mimo, że czytałam, że dopiero w wieku 3 lub 4 miesięcy zacząć naukę, nie mogłam się powstrzymać.[/quote] Tak twierdzono kiedyś, kiedy szkolenie psów polegało na metodach awersyjnych i karaniu. I rzeczywiście tymi metodami nie da sie wyszkolić szczeniaka. Można go tylko smiertelnie nastraszyć i pozbawić radości życia. Natomiast metodami pozytywnymi możesz szkolić psiaczka praktycznie od pierwszych dni życia... :-)
-
[quote name='=VioaoiV=']Marta i Wika- a jakiego masz pieska? Bo border jednak troszeńkę waży.. :cool3:[/quote] Małego mam :-) I to jest jeden z licznych plusów małego psa :-) Ale taki mały border nie waży aż tak dużo. A kwarantanna nie trwa aż tak długo :-) Ja miałam też o tyle łatwiej, że to była zima, mrozy i co chwilę padał śnieg, przykrywając wszystko, jeździłam też na wieś do rodziców, gdzie było ogrodzone podwórko.
-
[quote name='=VioaoiV=']jak sobie poradziliscie z kwarantanna? z jednej strony ZDROWIE, z drugiej SOCJALIZACJA.. ani jednego ani drugiego nie da sie przecenić.. [/quote] Ja poradzilam sobie tak, ze podczas kwarantanny nosilam psa gdzie sie dalo. Czasem puszczalam, ale unikalam absolutnie wszelkich trawnikow przed blokami itp. Ale nosilam, zawinieta w sweter (byla zima), wozilam tramwajami, autobusami, pociagami, zabieralam na uczelnie, na wyklady, do knajp, na rozne zebrania, na konferencje itp. Zabieralam do domu znajomych gdzie byly bezpieczne, zdrowe psy, do rodzicow gdzie byl pies. Do kolezanki u ktorej byly koty. I jakos sie udalo.
-
Brawo! :klacz: Gratulacje!
-
[quote name='Taura']Yyyy czy ja dobrze słyczę że ktoś ma psiaka o tym samym imieniu co mój? :razz: [/quote] Jakaś plaga ;-) W poprzednią sobotę była moja Wika oraz Viki (york Pauliny), trochę nam się myliło ;-)
-
A może ktoś wklei jakieś foty? :-)
-
[quote name='Kala_Gracja_Kiwi']Co do tej komendy ,,prosi" to polecam metodę kilkierową:p Zbędne jest zaklejania maluchowi oczka:smilecol:[/quote] Chodzi chyba o klikerową :-) Ale rzeczywiście - jeśli chcesz uczyć psa różnych sztuczek tak, żebyście oboje z psem mieli z tego fajną zabawę, to kliker jest naprawdę super. Nic nie trzeba psu zaklejać, tylko ukształtować zachowanie kroczek po kroczku. Ale ja najpierw nauczyłabym psa klikerem prostszych rzeczy, ta komenda moze byc trudna dla psa na poczatek.
-
[quote name='kacpru'] W jaki sposob nalezaloby zaczac prace z psem o takich problemach? pozdrawiam i z gory dziekuje za odpowiedzi[/quote] Można różnie, jest wiele sposobów na odwrażliwianie. Przede wszystkim na spacerach musisz mieć oczy dookoła głowy i wypatrywać "strachów", jednocześnie obserwując psa. Jeśli wykazuje jakiś niepokój (mój pies na coś strasznego reaguje tak: [url]http://martajermaczek.blox.pl/2006/08/wpis-1.html[/url], prześledź jak wyglądają te etapy u Ciebie), wtedy możesz zacząć z nią pracować. Zawsze pracuj z psem nie wtedy, kiedy jest pobudzony i już się boi, tylko wtedy kiedy już widzi "stracha", ale dopiero odczuwa niepokój. Najprostsze co można zrobić, to nauczyć psa skupienia na Tobie. Możesz wykształcić w niej jakąś reakcję zamiast rzucania się i warczenia - na przykład siad jak widzi stracha, i jeśli usiądzie to pakuj w nią smakołyki. Jest coś takiego jak "barowanie" - np. zbliżacie się do placu zabaw gdzie są krzyczące dzieci, w momencie kiedy pies je dostrzega i zaczyna się niepokoić, "otwierasz bar" - podajesz psu smakołyki, na coś takiego dobry jest podobno pasztet do lizania. Obchodzicie plac takim łukiem, na którym pies jeszcze nie wykazuje agresji/strachu, a dopiero niepokój. Jak tylko miniecie plac, "zamykasz bar". Następnym razem może pies nie będzie już się bał tak bardzo i będziecie mogli podejść z barowaniem bliżej. Ważne jest, żeby aranżować sytuacje odwrażliwiania. Jeszcze jedna ważna rzecz, to dać psu możliwość ucieczki. Pies jak się czegoś boi i jest luzem, to jeśli ma możliwość, obchodzi to szerokim łukiem, często wąchając przy tym ziemię. Nasze pieski na smyczy mają tę możliwość ograniczoną, więc reagują jak reagują. Obserwuj Twojego psa, jeśli widać że chce coś obejść, nie ciągnij go, nie napinaj smyczy, tylko wejdź za nim na ten trawnik, pozwól mu ominąć to czego się boi. Im luźniejsza smycz, tym spokojniejszy pies. A właśnie o spokój nam chodzi. I przede wszystkim nie krzycz na psa kiedy "wybuchnie", bo to go jeszcze bardziej nakręca i przekonuje, że rzeczywiście było się czego bać.
-
Baaaardzo proszę kogoś, kto jutro się wybiera, o zabranie mnie z Ronda Rataje lub dowolnego miejsca gdzie podjeżdża komunikacja miejska! Po zmianie godziny zupełnie nie pasuje mi dojazd (chyba że się spóźnie 20 minut, a nie chcę). Nikt się nie zlituje nad nami, biednymi sierotkami :placz:
-
[quote name='Kenzo']Przyznam szczerze,że znam ten ból-mój mąż ma na to jedyny ale bardzo skuteczny sposób-gwałtowne szarpniecie smyczą. Pies idzie naprzód bez żadnego ale...[/quote] Ale to nie oduczy psa zapierania się. Ja nauczyłam komendy "idziemy". Pozwalam Wice wąchać ile wlezie, ale jeśli powiem "idziemy", to znaczy że idziemy. Nie działa jeszcze w 100%, ale skuteczność wzrasta. Jest to bardzo łatwe. Nauczyłam tak (bez klikera): - podsuwam psu smakołyk pod nos - jak tylko się ruszy, mówię "idziemy" i ułamek sekundy później mówię "dobry pies!", ważne jest to żeby w początkowej fazie nauki nie mówić "idziemy" kiedy wiemy że pies się nie ruszy, ani nie szarpać smyczą po słowie "idziemy" - bo się nauczy: "idziemy" znaczy że trzeba mocniej się zaprzeć, - kolejny ułamek sekundy później podaję ten smakołyk. [quote] Zaprze sie jak osioł i musiałabym urwać mu głowę aby ruszył z miejsca. zawsze tak jest jak jakaś suka w okolicy ma cieczkę. W domu stoi bexz przerwy pod drzwiami i ściemnie,że chce siusiu...Nic z tych rzeczy-natura wzywa-poprostu:razz:[/quote] Jeśli tak mocno reaguje na to, to może dobrze byłoby go wysterylizować?
-
Czym innym jest mleko, a czym innym produkty mleczne, które jak najbardziej piesek może, a nawet powinien jeść. Najlepsze są kefir i maślanka - z kulturami bakterii. Wika akurat nie lubi, ale czasem zje trochę. A jeśli chodzi o jedzenie dużych ilości trawy która potem jest w kupie, to może być to skutkiem nadkwaśności. Doraźnie, od czasu do czasu podobno można dać na to Ranigast taki jak dla ludzi, ale lepiej zmienić coś w diecie.
-
[quote name='Jola_K'] potrzebuje instrukcji i poprowadzenia przez ten problem. [/quote] Odpowiedzialam Ci juz na forum pozytywnym :-) Probowalas zabrac oba gdzies na dlugi spacer, zeby razem sobie pobiegaly?
-
Ja myślę, że nauka różnych komend i sztuczek to nie tylko sposób na usprawnienie życia, to również świetna droga do wzmocnienia więzi między psem a przewodnikiem - oczywiście pod warunkiem, że nauka opiera się na wspólnej przyjemności i zabawie. Poza tym za pomocą uczenia odpowiednich zachowań można wyeliminować te, które nam się nie podobają.
-
My będziemy!! I jak zwykle szukamy transportu z Ronda Rataje :roll: Albo z jakiegoś miejsca bliże centrum, jeśli ktoś przypadkiem stamtąd jedzie :-)
-
Jeśli chodzi o restauracje, to staram się wybierać takie z ogródkami, nigdy nie miałam problemu żeby wejść z psem do ogródka. Jak nie ma, to grzecznie pytam czy wolno. Rzadko odmawiają. Czasem nawet przynoszą psu wodę... Do sklepów nie wchodzę z psem nigdy.
-
[quote name='Mrzewinska'] Wiec bede nadal obserwowac zachowania zwierzat i unikac jedynie slusznych teorii.[/quote] Ja również - zgadzam się w 100% :-) M.
-
[quote name='batiskaj']Moje "kundle" są mniej więcej od tygodnia na Barf-ie i własnie wczoraj zauważyłam że zaczęły się mocno drapac.Ponieważ są to psy białe i długowłose , więc skłonne do alergii.Podejrzewam że Barf im nie słuzy, chyba za duzo mięsa.Dostawały po 3 skrzydełka dziennie+warzywa i owoce, dostawały także szyje indycze i wołowine.Dzisiaj wogóle odmówiły jedzenia surowego, natomiast ugotowane bardzo ładnie zjadły .[/quote] A były przestawiane stopniowo? Czasem po kilku dniach na BARFie pies nagle przestaje jeść, mówi się, że po prostu wreszcie jest naprawdę syty. Jednodniowa głodówka na pewno nie szkodzi. Wika ma raz na jakiś czas taki dzień, że nie je. Gorsza sprawa z alergią, na tym niestety nie znam się zupełnie - na co mogłyby tak zareagować? Może rzeczywiście za dużo mięsa?
-
[quote name='nathaniel']Kiedy się przesuwam tak w lewo i w prawo,Gbur, przesuwa się o 2-4 kroki po czym "spada" ze skrzynki z narzędziami i wskakuje przednimi łapami sporotem na skrzynkę. [/quote] Wika początkowo też tak robiła. Ona w ogóle na początku nie łapała, że chodzi o kroczki, tylko schodziła i wchodziła. Co robiłam: - podwyższyłam podstawkę - dużo wzmacniałam stanie na podstawce - klikałam tylko jak stała na podstawce, a jeśli po kliku spadła, podawałam smakołyk wysoko, tak żeby musiała wejść. [quote] Klikam te kilka kroczków. [/quote] To dobrze, podwyższaj kryteria stopniowo. Ważne że robi już jakieś kroczki. Pamiętaj, żeby uczyć i w prawo, i w lewo. Ja najpierw nauczyłam w jedną stronę, potem w drugą, jak wolisz. [quote] [SIZE=1]dodam że Gburowi ono się szaleńczo podoba, frajdę sprawia mu stawianie łap na "podwyższeniu" :loveu::loveu:[/SIZE][/quote] No to super :-) O to właśnie chodzi :-)
-
[quote name='Romas'] W kazdym razie u zwierzat raczej nie pojawiaja sie zabawy calkowicie abstrakcyjne ,jak u czlowieka,tylko sa osadzone mocno w elementach isc hm....braknie mi slowa ale chodzi o przygotowanie do pozniejszego zycia.[/quote] Ja myślę, że u człowieka też nie ma zabaw czysto abstrakcyjnych, każda ma jakiś element związany z codziennym życiem.
-
[quote name='Mrzewinska'] Wiec skoro przez tysiace lat w imie nauki wykazywano wyzszosc lub nizszosc pewnych stworzen (zeby daleko nie siegac w przeszlosc - nie tak dawno uznawano ze mozg kobiecy nie jest w stanie pojac pewnych nauk dostepnych tylko panom) - ja wole uznac, ze nasza wiedza o mozliwosciach uczenia sie zwierzat nie jest kompletna i ciagle chodzimy po kruchym lodzie.[/quote] Ja myślę, że nie w imię nauki, raczej w imię ideologii (religijnych i nie tylko). To nie naukowcy stawiają człowieka ponad innymi zwierzętami. Albo mężczyznę ponad kobietą. To raczej nauka w służbie ideologii próbowała udowodnić pewne rzeczy. Oczywiście, tak, pełna zgoda, nasza wiedza o możliwościach uczenia się zwierząt jest niewielka i właśnie dlatego trzeba uważać z wieloma stwierdzeniami. Na przykład nie znamy w większości sposobów komunikowania się zwierząt ze sobą (kiedy odkryto calming signals?), a to chyba podstawa do wnioskowania o bardziej złożonych mechanizmach uczenia się. Co wiemy o komunikowaniu się psów za pomocą sygnałów zapachowych? A to przecież zapewne podstawa. Nie mówię, że tych mechanizmów nie ma, sądzę, że są, ale pisanie o nich na podstawie tych przesłanek, które mamy, wydaje mi się właśnie błądzeniem we mgle. Dotyczy to również tych form "naśladownictwa", o których była tu mowa. Podejście behawiorystyczne do szkolenia i wychowania psa (nie tylko psa), na którym co niektórzy wieszają tu psy ;-) podoba mi się z dwóch, a właściwie trzech powodów. Po pierwsze, bazuje na tym, co wiemy, a nie na chodzeniu po kruchym lodzie. Po drugie, umożliwia jak najlepszą komunikację dzięki wykorzystaniu prostych, uniwersalnych sygnałów. I używam ich, a przynajmniej staram się używać w pełni świadomie, wiedząc co robię. Po trzecie, podejście behawiorystyczne nie wyklucza, hmm, humanistycznego (nie mylić z antropocentrycznym!). Ja się naukowo zajmuję łąkami, ale mogę od czasu do czasu napisać wiersz o zielonym kobiercu upstrzonym białymi, żółtymi i różowymi cekinami, położyć się na łące, poczuć jej zapach, pogapić się w chmury, wzruszyć się feerią kolorów. Ale mogę też napisać o Arrhenatheretum elatioris (Cardamine pratensis 5%, Ranunculus acris 15%, Lychnis flos-cuculi 10%). Żadnego z tych opisów nie uznaję za gorszy czy lepszy.