-
Posts
3190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Baltimoore
-
Witaj Guccio, jak zobaczyłam ten wpis pomyślałam jak miło Cie widzieć na wątku Szczebrzeszyniaków i że przyjmuję Twoje wytłumaczenie, rzeczywiście zawaliłaś nie dopilnowywując, żeby umówić kobietę z odbiorcą kota. Sprostuję, że pani nie miała dowieźć kota bezpośrednio do domku w Bochni, tylko upierała się na zamknięty z powodu remontu rynek w Bochni, na który nie ma wjazdu. A ja nie mogłam się do Ciebie dodzwonić w tej sprawie i wysłałam Ci 20:47 sms, że skoro z panem nic nie uzgodnione, to ja kotkę odbiorę w Tarnowie i ją odwiozę do domu. "oddzwonię" było 21:29, ale wtedy rozmawiałam z domkiem Mirabelki (tym do którego jedzie w niedzielę) i nie mogłam rzucać słuchawką. Taki wyrwany z kontekstu fragment mojego sms niczego nikomu nie tłumaczy. Bo wszystko się zgadza. Osobiście jestem przeciwniczką upubliczniania prywatnej korespondencji bez zgody drugiej osoby, ale dokładna treść sms od kobiety wysłanego w poniedziałek 11:58, którego Ci forwardowałam z zapytaniem oraz pełna treść naszej smsowej wymiany mogłaby być interesująca i wyrażam zgodę na jej upublicznienie na Twoim wątku, tylko jeśli już to w całości.
-
I powiem, że od niedzieli trafia mnie trochę, że przez to że ktoś zawalił z organizacją transportu dla wiejskiej kotki do nowego domu i jeszcze w taki sposób, że o braku transportu dowiedziałam się przypadkiem, gdy już nic na blabla do kolejnego weekendu nie było (plan był chyba taki, że brak transportu miał wyjść na jaw później i wtedy już nic by się nie dało zrobić, a dom kotka by straciła, bo znajomi byli gotowi panu już z w niedzielę kota przywieżć jak się dowiedzieli że adoptuje), przez co kot zamiast pojechać za 35-40 zł blablacarem miał transport PREMIUM, ale te pieniądze wydane przeze mnie i przez Ala123 na paliwo mogłyby iść na pomoc innym potrzebującym zwierzakom, np na koszty hotelikowania u Murki. Myślałam o tym całą drogę. Tej podłej osoby spoza forum nie traktuję osobiście, jest dla mnie dosłownie nikim, od czasu do czasu jakiś transport nie wypala, wszyscy to znamy z doświadczenia. Bardziej przykre są okoliczności w trakcie i po "forumowo" jeśli wiecie co mam na myśli. Dług u Murki musimy nadal traktować priorytetowo.
-
Uratowane szczebrzeszyńskie pół-ślepaczki potrzebują wsparcia
Baltimoore replied to Baltimoore's topic in Koty w potrzebie
:))) -
Uratowane szczebrzeszyńskie pół-ślepaczki potrzebują wsparcia
Baltimoore replied to Baltimoore's topic in Koty w potrzebie
Napiszę, że ślepaczki w swoich domach suuuper :)) Rudy Bursztyn adoruje swoją koleżankę, która na razie trzyma dystans, ale na jednym łóżku z panią się mieszczą :)) Czekoladowy Bazyli- metamorfoza zupełna, towarzyski, wesoły, atencyjny :)) I zdecydowanie czarny teraz. Czekoladowy i Rudy- tak było w ogłoszeniach blisko 3 lata temu. Oby to już był ostateczny Happy End. Czekam jeszcze na jedną fakturę za Bazylka, wysłana pocztą tradycyjną. -
Kolejne pozytywy :)) Wizyta pa dla Mirabelki w Pruszkowie bardzo dobrze :)) Dziękuje Ewie że pojechała taki kawal drogi. I mamy już dla kotki zaklepany transport na niedzielę hihi Bezpośrednio z Izbicy praktycznie do Pruszkowa :)) za 46 zł. Myślę Tysiu, że możesz już zamienić ogłoszenie Mirabelki, chyba że nie jest wyróżnione to zostaw dla niezapeszania. Pan z Bochni napisał mi " Z Kicią miłość od pierwszego wejrzenia" i mogę potwierdzić bo tak to dokładnie wyglądało :))
-
Nie, to normalna grupa zawodowa, podobnie jak moja, nawet z obocznych branży. W każdej grupie trafiają się różni, w mojej zapewne też. Szokiem było, że usłyszałam to w pierwszych słowach, jak zadzwoniłam do pani w niedzielę po południu, gdy dowiedziałam się , że jest coś na rzeczy z transportem, a Guccio odmówiła dzwonienia czy wyjaśniania. To był transport organizowany przez Guccio i na początku się z tego cieszyłam, że kotka będzie wiozła taka super zwirerzulubna osoba. Dobrze że to był tymczas od Ala123, która dosłownie 2 dni wcześniej wzięła Marysię z lecznicy i Ala zmieniła plany niedzielne, żeby ją dowieżć do Zwierzyńca- cały czas nie było wiadomo na którą. Gdyby to była Mela, problem byłby dużo większy, Ala 123 byłaby zupełnie gdzie indziej. Choć pewnie wtedy też wsiadłabym w auto i po kotka bezinteresownie pojechała, bo co kotek winny, że "cudowna zwierzolubna" pani, która przyjechała po swojego kotka, zostawiłaby ją na podwórku. Guccio zresztą panią dalej jest zachwycona, ja tego zachwytu nie podzielam i bynajmniej nie traktuję tego osobiście- jak w "Ojcu chrzestnym" :)) Im więcej o tym myślę, to mi się różne puzzle układają na swoich miejscach.
-
Ja tylko w zaistniałych okolicznościach napiszę, że mocno trzymam kciuki za Bolusia i życzę mu dobrego życia. Na podstawie wieloletnich doświadczeń z adopcjami martwię się i mam nadzieje że się mylę. Są ludzie, którzy jednego pieska mają pupilka na kanapie, a drugiego "do pilnowania" na krótkim łańcuchu, więc pewnie są też ludzie którzy inaczej traktują kota "swojego", a inaczej cudzego lub "niczyjego". Czy to jest ten przypadek pokaże czas.