-
Posts
3190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Baltimoore
-
Rozliczenie z Izbicy na dzień 20 kwietnia 2021 =860 zl Czarny cukrzycowy Rademenes 7-17 kwietnia= 100 zł Biało ruda Mirabelka 7-18 kwietnia=110 zł Czarna Jagódka (jedzie jutro do hoteliku u Murki) 7-20 kwietnia 130 zł Wpłat do lecznicy nie było RAZEM do zapłaty 520 zł (zadłużenie na 6 kwietnia 2021) +340 zł= 860 zł.
-
Szukamy domów i wirtualnych opiekunów dla kotów z lecznicy
Baltimoore replied to sue's topic in Koty w potrzebie
Rozliczenie z Izbicy na dzień 20 kwietnia 2021 =860 zl Czarny cukrzycowy Rademenes 7-17 kwietnia= 100 zł Biało ruda Mirabelka 7-18 kwietnia=110 zł Czarna Jagódka (jedzie jutro do hoteliku u Murki) 7-20 kwietnia 130 zł Wpłat do lecznicy nie było RAZEM do zaplaty 520 zł (zadłużenie na 6 kwietnia 2021) +340 zł= 860 zł. KOREKTA 630 zł zadłużenie na 6.04.2021 +340 zł= 970zł zadłużenie na 20.04.2021 -
Za tego czarnego koteczka z cukrzycą, którego oferowałaś wziąć do siebie i leczyć, ale znalazł się dom we Wrocławiu, który to wziął na siebie i dziewczyny, które wzięły nad nim opiekę merytoryczną i finansową, choć tez są pop prostu prywatnymi osobami jak my. Jestem im z całego serca wdzięczna, że zaoferowały praktyczną pomoc gdy tylko dowiedziały się o nim od Bgry. Murko, bardzo dziekuję :))
-
Jeszce napiszę, że byłam dzisiaj w drodze powrotnej na wizycie poadopcyjnej u Pana Skarpety 2 w Katowicach, podpisać umowę adopcyją. Kotek, który był nieśmiałkiem nr 2 w lecznicy i pierwsze kilka dni spędził w ukryciu, jest teraz bardzo towarzyski i gadatliwy, umie przybijać piątkę i biegnie na imię Elvis :))
-
Dziękuję Sue, że napisałaś wczoraj , ja nie miałam jak. To nie jest smutny kotek, wręcz przeciwnie, przyjacielski i towarzyski, pół drogi przytulał się do mojej ręki, którą wykręcałam, żeby trzymać palce w transporterze przez kratki, bo się tego głośno domagał. Wygląda, ze został na ulicę wyrzucony z domu, pewnie z powodu choroby. Niestety, jego stan jest zły, to zdekompensowana cukrzyca. Cała nadzieja, że dziewczyny z Wrocławia, które przejęły się jego losem i zaoferowały pomoc mają doświadczenie z kotami z cukrzycą i weta, który potrafi ją ustawić. Niezależnie były już z Rademenesem na dyżurze, wczoraj i dzisiaj dostawał kroplówki, teraz potrzeba żeby jego wola życia okazała się wystarczająca.
-
I jeszcze ostatni raz podkreślę, ze problem nie jest w tym, że osoba adoptująca Bolusia nie chciała wziąć po drodze kota, bo zmieniła zdanie. Problem jest w tym że nikt nie zamierzał mi o tym powiedzieć zdaje się do momentu po odjeżdzie pani z Bolusiem ze Zwierzyńca, a wtedy mogłabym już tylko prosić o zabranie kota z powrotem na wieś. Nie wiem kto zawalił , ale okropne jest to że kobieta nie dała się ruszyć w rozmowie ze mną, byłą bardzo zjadliwa, a Ty wyłączyłaś się z tego problemu i nie wiem kiedy zamierzałaś dać mi znać i dlaczego nie chciałaś rozmawiałaś sama z cudowną "zwierzolubną" , żeby zabrała kota. W niedzielę przestałam się też dziwić, dlaczego niedawno do Katowic były dwa jednoczesne transporty zwierzaków osobno ze Zwierzyńca osobno ze Szczebrzeszyna. Pewnie również kwestie organizacyjne. Ja już kończę, jakbyś jeszcze miała potrzebę, to możemy przenieść się na Twój wątek. Nie chce kolejnej nieprzyjemnej sytuacji na tym wątku szcebrzeskim. Wolę koncentrować się na pomaganiu RÓŻNYM zwierzętom w potrzebie, bo dla mnie one nie są moje-twoje. Twoim też pomogę oczywiście.
-
Guccio, błagam, jaki brak kontaktu, cytuję: Brak jakiegokolwiek odzewu telefonicznego,SMS,na wątku." Czemu nie trzymasz się faktów, jak już. Przecież ja do Ciebie zadzwoniłam w sobotę 9:03 pytając czy jest transport, powiedziałaś że Pani się zgodziła i że załatwisz resztę, bo bez zgody nie dasz mi jej numeru, rozmawiałyśmy dość długo. Czas na załatwianie blabla był w sobotę. A nawet niedziela rano. Twój wpis na wątku pojawił się po naszej rozmowie telefonicznej, dokładnie o godzinie 9:33. !!! Podobnie jak to ja zadzwoniłamdo Ciebie w poniedziałek, żeby wyjaśnić dlaczego kot omc nie został na lodzie. Dla dobra naszych kontaktów. Tylko że nie chciałaś rozmawiać na ten temat. A informacje o domu dla kota miałam w środę, tylko na wizytę pa byłam umówiona na piątek, żeby zdążyć przed weekendem. Tematu nie drążę, napisałam nazajutrz po namyśle, a teraz odnoszę się po prostu do Twoich wpisów.
-
Jak zobaczyłam ten wpis, to widzę że ucieszyłam się przedwcześnie :(( W wieczornej rozmowie z kobietą nic się nie wydarzyło, poza tym tym że chodziło jej za ile zabierze "mojego "kota i czułam przez skórę, że umówiona kwota jej nie zadowoliła bo liczyła na więcej. Wystarczyłoby, żeby w niedzielę rano na mój sms odpowiedziała, że zmieniła zdanie i nie weźmie "mojego" kota i nie byłoby sprawy. I szkoda, że nie próbowałąś nic wyjaśniać z kobietą, nawet mi nie dałaś znać, że coś jest nie tak Tak się nie robi. Ale ludzie popełniają błędy, ja też, tylko wtedy umiem się do błędu przyznać. Tak jak teraz przyznaję się do błędu, że nie znając wszystkich szczegółów, "wbiłam się" podczas niedawnego spięcia między Ciebie i Dora1020. Swoją drogą chciałabym Ci podziękować , bo dzięki Tobie zauważam kiedy ludzie znający mój zawód traktują mnie jak bankomat i to był właśnie ten przypadek. Na marginesie "zwierzolubna kobieta" mogłaby zabrać tą wiejską kotkę za darmo "po drodze", nawet niektórzy kierowcy blablacar tak robią.