Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Powodzenia, Piękny :). Trzymam kciuki za wspaniały domek :) http://olx.pl/oferta/mlody-wesoly-frodo-szuka-domu-CID103-ID9nkFR.html#856b6421ef;promoted
  2. No, niestety - ta domność inaczej psów wiejskich i małomiasteczkowych. Ja też niedawno przeprowadziłam rozmowę z właścicielem domnego inaczej Spaniela - jak się okazało o imieniu Marcin, który biega goły i wesoły po Makowie. Na szczęście, chyba podziałało(zobaczymy na jak długo), bo go nie widuję. Właściciel widać, że "kocha" psa, ale ma podejście do niego .....tutejsze :(. Jak powiedziałam, że przyszłam w sprawie psa, to zaraz stwierdził, że pies nie jest na sprzedaż. A że lata? No, taki sprytny - zawsze potrafi się wyrwać na swobodę. Chybzika nie znam, ale nie będę szukać w necie, bo to nie o to chodzi ;). Podbiały - widziałam na nieużytkach. Wdeptane w glebę, ale kwitną. Wiosna :)
  3. Jutro będę się umawiać z tutejszym Doktorem na zdjęcie szwów - tak w piątek/sobotę. Nie ma sensu jechać w tym celu do Ostrołęki. Jak ten czas leci......
  4. A może Rudzika ogłosić na portalu "Moja Ostrołeka". Wrzucę to zdjęcie z zabawkami, trochę tekstu (mało) i dam kontakt na Marysię? I reszta informacji telefonicznie i na @(też Marysi). Może chłopakowi jest sądzony powrót "do korzeni"? Na ew. PA, mogę pojechać z TZem po Świętach. Co o tym sądzisz, Marysiu?
  5. A gdyby szafę zaklejać "w poprzek" taśmą klejącą? Wyżej możliwości psów - o ile taka granica istnieje ;)
  6. To ta "amstafka", z obciętymi uszami? Czy inna?
  7. No właśnie. Ślicznota wyjątkowo podatna na kleszcze :(. Zakropiłam go ektoparem, zdjęłam ponad 20, a TZ malagos - znalazł kolejne. Myślę, że oprócz spot-on, warto mu dołożyć obrożę p. kleszczową. Tak zabezpieczam Bliss. Ona też ma tonę kłaków - nie do przeszukania, a chodzimy na spacery po łąkach i lasach Na Pomi, było tylko kilka kleszczy i dopiero niedawno złapanych. Szagi długo musiał być bezdomny. Pomi - pewnie od cieczki.....
  8. No a Kaktus? Trudno mu odmówić urody. A - siedzi :(. Chociaż może jak bardziej zarośnie i ten afgan w nim się ujawni ;), to dom sie znajdzie?
  9. No, to mamy podobnie, tylko moja loczkami nie zarasta ;)
  10. Błyskawiczna adopcja - gratulacje :). Szaggi, to szczęściarz :). Złapany 8 marca i zawieziony do DT, do DS pojechał 14 marca. Tymczasował się 6 dni :). Powodzenia, Szogunie :) Dzięki malagossy i Tomku za całokształt i wożenie Szaggusia do domku ;)
  11. No, a teraz - domna, szczęśliwa, kochana :)
  12. Oczywiście, że mogę. Czyli skopiować tekst i zdjęcia, dać Twój telefon(ale @ do mnie?, tak? - bo chyba na OLX identyfikują konto @ ? ) i na Warszawę Śródmieście - z wyróżnieniem. Będzie OK? Kapitalny pies :)
  13. Irenko, po 40 może i jeszcze było parę osób, ale ci po 60, byli w mniejszości ;). Naprawdę młodzi - też byli. Ja się zawsze spieszę, ale wcale tego nie lubię. Zaśmiecone na wszystkie możliwe sposoby lasy - zarówno państwowe, jak i te prywatne, to niestety, kolejny polski obyczaj. No, chyba, że to głusza i żadnych dróg, ani siedzib człowieka(?) Mnie najbardziej dziwi koszmarne śmiecenie rodaków nad zbiornikami wodnymi z których rekreacyjnie korzystają :( Może lubią się opalać i kapać wśród potłuczonych butelek, puszek po piwie i petach po napojach i petach papierosowych, papierkach, opakowaniach po chipsach.....
  14. U Pomi, nadal OK. Sygnalizuje(piszczy) potrzebę wyjścia. Wychodzi na szelkach i na smyczy. Śpi już razem ze wszystkimi psami. Biedulka, czasem sprawia wrażenie, że szuka Szoguna - Szaggiego. Jest dobrym, łagodnym psem, o nietypowych(?) właściwościach. Jeden z psów Karniewskiej Pani Krysi, ma padaczkę. Pomi była z Panią i resztą psów w domu, Misiek(ten z padaczką), na dworze. Nagle Pomi podeszła do drzwi i zaczęła piszczeć. Reszta psów nie reagowała. Pomi już wychodziła wcześniej "za potrzebą", więc Pani też nie reagowała. Pomi nadal piszczała pod drzwiami. No, to Pani Krysia podeszła do drzwi i je otworzyła - Pomi uspokoiła się. Pod drzwiami, leżał Misiek w ataku padaczki(obecnie, ma je rzadko i słabe, ale - jednak)....... I co, jak myślicie? Zbieg okoliczności, czy coś więcej?
  15. Piękny tekst, Marysiu :). Powinien zadziałać. Taki fajny pies i tak długo czeka na domek :(
  16. Irenasie drogi :) Kurs był bardzo ciekawy i wiele nam rozjaśnił w głowach, poznałyśmy wspaniałe Koleżanki ( i jednego Kolegę) z Otwocka, Jaktorowa, Milanówka i Warszawy. Dostałysmy świetnie opracowane rózne materiały, zwiazane z Ustawą i zasadami przeprowadzania interwencji. Drużyna makowska i krasnosielska - była w komplecie. Tempo kursu - ogromne. Wykłady i ćwiczenia( przykłady różnych interwencji) ciurkiem od 10 do 17, krótka przerwa 30 min na obiad(dojście, zjedzenie powrót) i....bardzo na serio egzaminy testowe i pisemne - opisowe z nowo zasłyszanych wiadomości. Ja to pewnie będę mieć poprawkę, bo na szybko, to już tak nie przyswajam - ale było warto. Nie wiem, co i jak, bo zaraz po zakończonym egzaminie o 20, uciekłyśmy do taksówki, która mnie i P. Krysię zawiozła na Dworzec Zachodni, skąd ostatnim autobusem pojechałyśmy do Pułtuska(do Makowa, już nic nie jeździło). Mój TZ przyjechał po nas o 22.20 i około 23, wróciłyśmy niezbyt żywe do domu. O przyzwoitej porze, zadzwonię do P. Krysi i spytam, czy żyje, do Krysi od Pomi - co z dziewczynką i do malagos - jak się skończyło( i o której), omawianie szkolenia, testów itp. A malagos ma dla Wszystkich b. dobra wiadomość, ale to już Ona napisze :)
  17. Śmietnik, to całkiem dobra miejscówka ;). Przesiadkowa :)
  18. Dziękuję :)
  19. Nutusiu, w każdym razie, nie możesz narzekać na nudę. Nie masz na to czasu ;)
  20. Dziękuje za życzenia i imieniu własnym i Kryś :). U Pomi - wszystko OK, tylko na dworze(w szelkach i na smyczy), próbuje uwolnić się od sukienki. W domu - leży na posłanku. Ma apetyt, fizjologia prawidłowa ;). Jest cicha, grzeczna, przyjazna dla Krysi i Jej psów. Z kotami(bo też są), jeszcze nie było kontaktu - celowa izolacja(brzuszek pooperacyjny). Krysia będzie ją przyzwyczajać do smyczy i szelek/obroży. Przetrzyma dziewczynkę "do po Świętach". Mówi, że Pomi raczej nie była psem domowym, ale widać, że potrzebuje człowieka. Pomi była w mocno zaawansowanej ciąży - sutki mocno powiększone - i jeszcze (hormonalnie) do niej nie dotarło, że dzieci nie będzie. Trochę szuka miejsca, gdzie może bezpiecznie urodzić, ale z każdym kolejnym dniem, to sie będzie zmniejszać.Tak mówi Krysia. Trzymajcie kciuki za Pomi. Dziadeczka dzisiaj nie widziałam pod śmietnikiem, ani na osiedlu. Nie mogłam go nakarmić. Może jeszcze tu wróci? A może stracił poczucie bezpieczeństwa - jego towarzysze zniknęli.......
×
×
  • Create New...