-
Posts
12534 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by konfirm31
-
~ Szaggi spod śmietnika - prześliczny młody "hovawart" już ma dom!
konfirm31 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Oczywiście, że ogłoszę :) http://www.ogloszenia.moja-ostroleka.pl/piekny-szaggi-szuka-domu,1111094.html -
Pomału schodzą z nas emocje. Nawet Lerka jest trochę przestraszona ostatnim zamieszaniem. Chodzi za mną i mnie pilnuje - czy nie zginę, czy i jej gdzieś nie wywiozę. Najpierw - 8 marca(Międzynarodowy Dzień Kobiet :) ), w domu na krótko pojawia się Szogun - Szaggi. Wystraszony, niepewny. Pani i Pan, biegają po domu i coś głośno mówią. Spaceru prawdziwego - nie ma. Na obiad - same chrupki. Lapia Szoguna, gdzież zabierają. Wracają po kilku godzinach - bez niego. Na spacerach - smutna Pomidorowa, którą Pani usilnie do siebie wabi. Po co? Potem 10 marca - Dzień Mężczyzn. Też Międzynarodowy ;)?. Pani od rana biega zdenerwowana i co chwila , gdzieś wychodzi. Znowu z Panem głośno rozmawiają. Pani wybiega i wnosi ogromnie przerażona Pomidorowa, która chowa sie pod stołem. Znowu nie ma spaceru i na obiad same chrupki. Pani wyciaga spod stołu Pomi, bierze na ręce i razem z Panem gdzieś wychodzą. Wracają bardzo późno, znowu - bez Pomidorowej!!! Dziwnie pachną....... No i czy biedna Lerka, może zachować spokój w takiej sytuacji? Ciekawe, czemu Bliss jest niewzruszona? Byliśmy dzisiaj u Pomi (u Pani Krysi Karniewskiej) z Panią Krysią Makowską.Znaczy w sumie trzy Krysie i jeden Tomek. U Pomi - OK. Ma swój pokoik. Dużo śpi, ale wstaje, a nawet już dzisiaj zjadła. Zawiozłam drugą sukienusię, octenisept, długą smycz, szelki i pożywny rosołek kurczakowy z ryżem. Pomi reaguje na swoje imię. Wygłaskałam ją - nie czuje do mnie żalu. Krysia Karniewska mówi, że to dobra, łagodna sunia...... Dzwonili do mnie z UM. Wiedza już wszystko od Pań Makowskich. Teraz podobno ludzie do nich dzwonią, co się stało z psami z Osiedla - gdzie się podziały? Biedny, samotny Dziadeczek, biega po okolicy(nakarmiłam) Znalazł się Pręgus - w drugiej części Makowa, bo teraz tam suki mają cieczki. I....przeszkadza :(, chociaż łagodny do ludzi. Idę z Panią Basią z UM robić mu foty i go ogłaszać. Może ktoś go zechce? W najgorszym razie, czeka go boks w punkcie przetrzymań(jak zrobią), albo - Kruszewo. Ale już nie pojedzie baaardzo daleko....... Biega po mieście "właścicielska" sunia w bardzo zaawansowanej ciąży. Głodna - dałam jeść. Karmią ja i inne Panie i dzieci wracające ze szkoły. Będziemy rozmawiać z właścicielem ws. uśpienia ślepego miotu A dzisiaj była jarmarczna środa..........
-
POPCORN teraz Luna już w swoim domku <3 teraz szukamy domu Piance!
konfirm31 replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
I ja zachwycam się tekstem Nutusi. Jak zwykle :) -
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
konfirm31 replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
I ja. Do Ptysia :) -
Ile tych bied tam jeszcze :(.........
-
Wspaniałe wiadomości, Irenko. No, to do soboty :)
-
Sonia - uroda może i przeciętna, ale charakter - ANIELSKI! :)
konfirm31 replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Pomału wracam do normalności i na wątki. Mizianko dla Nioni :) -
~ Szaggi spod śmietnika - prześliczny młody "hovawart" już ma dom!
konfirm31 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Zdjęcia poleciały . Szaggi jest piękny, a jego ukochana -też już bezpieczna. Malagos, gdzie to forum hovków? -
Pojarmarkowa Lerka zamieszkała razem z Bliss i z nami.
konfirm31 replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj jest jarmark. Głowę odwracam, oczy zamykam....... -
AKCJI STERYLIZACJA - razem walczmy z bezdomnością ! - dołącz do akcji!
konfirm31 replied to 3 x's topic in Sterylizacje
I ja pytam. Chodzi o bezdomną sunię - Pomidorowa z tego wątku - post nr 844 http://www.dogomania.com/forum/topic/137796-bezdomniaki-makowskiemazowsze/page-43#entry16123031 Nie było czasu na wcześniejsze ustalenia. Musiałam działać natychmiast. Zapłaciłam gotówką z własnej kieszeni - 230zł. Mam fakturę na całą sumę - wystawioną na Akcję. Jeżeli będzie zgoda na refundację, wyślę i ją i potrzebne dokumenty na Ostatnią Szansę. Jeżeli otrzymam tylko część zwrotu, różnicę wpłacę na konto Też wpłacam swoją cegiełkę na Akcję -
Dzisiaj jedziemy do Pomi. Zawiozę drugą koszulkę na zmianę i octenisept. No i zupkę kurczaczkową. Wczoraj, najbardziej zadziwiła mnie Lerka - jaka była miła, słodka, przyjazna i zapraszająca w stosunku do przerażonej Pomi. Jak bardzo, chciała ją uspokoić. Wspaniała sunieczka. Jak wrócę to napiszę co u malutkiej. Napisałam na wątku Akcja Sterylizacja, prośbę o refundację. Może wyrażą zgodę?
-
Sonia - uroda może i przeciętna, ale charakter - ANIELSKI! :)
konfirm31 replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Nionieczko, pozdrawiam :) -
Tabaka SPARALIŻOWANA!!! POMÓŻCIE jej stanąć na łapy!
konfirm31 replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Niestety, też mam podobnie na ogłaszane psy i koty. Telefony pobrane (kilkadziesiąt) i ....nic. A czasem, dwa telefony pobrane i....jest domek. I to dobry :). Co prawda, np Randa swój dom znalazła(wspaniały :) ), bo Pani wypisała kilka telefonów z ogłoszeń, przemyślała sprawę(przez ponad 2 tygodnie), przekonsultowała z Rodziną i.....zadzwoniła do nas :). Może z tymi telefonami, to jak u Hitchcoca ze strzelbą? Jak jest, to w końcu musi wypalić :) = zadzwonić :) -
Frodo pojechał do nowego domu!!!! Trzymajcie kciuki!
konfirm31 replied to Xibalba's topic in Już w nowym domu
Frodo - Pies co Fajny jest :). Ja lubię takie czarne - podpalane - może dlatego, że to jedno z umaszczeń ONków ;)? Frodo jest naprawdę ładnym psem i mam nadzieję, że wreszcie ktoś go pokocha - tak jak tego jest wart -
I dziękuje Wam wszystkim, za dobre, ciepłe myśli. To one pozwoliły nam zakończyć dzień sukcesem. Z malagos i Mazowszanką, cały czas byłam w kontakcie telefonicznym - pytając i uzyskując wsparcie na bieżąco. Dziękuję :)
-
Z bezdomniaków makowskich, ubył następny :) . Szaggi pod opieką malagossów, a biedna Pomi(Pomidorowa), samotna i ciężarna. Zabrałam jej faceta, ale ona widać kojarzyła mnie z nim, bo przychodziła na wołanie, jadła z ręki, machała ogonkiem - nawet trochę(na odległość), chodziła za mną po okolicy. Od innych - uciekała. No, to nie mogłam jej zawieść. Od 6 rano jej dziś szukałam(żeby karmić i przyzwyczajać do siebie), a jej nie było. Pojawiła się dopiero po 10. Poszłam pod śmietnik, nakarmiłam Najpierw wspólnie z moim Panem Doktorem, wymyśliliśmy alizin. Miałam ją jutro łapać na sedalin(którego, póki co - nie mamy i został zamówiony na jutro). Zadzwoniłam do malagoss, a ona - spytaj dr Ślusarza z Ostrołęki. Zadzwoniłam i spytałam. Powiedział, że alizin OK, ale jeśli poniżej 40 dnia ciąży. A kto ją wie, od kiedy ona w ciąży??A czy Pan Doktór, może jej zrobić sterylkę aborcyjną? - Tak. Jutro o 14. Zadzwoniłam do swojego Pana Doktora i mówię, co i jak. On, że to super, ale sedalin będzie późnym popołudniem. Dzwonię pod Karniewo(do Pani Krysi od psów szczęśliwych, która zgodziła sie poopiekować Pomidorową), czy przyjmie ją po sterylce aborcyjnej - Kolejne tak :). No, to ............będę łapać Pomidorową bez sedalinu. Teraz. Jest po 11. Pytam TZ, czy jak ją złapię, zawiezie nas pod Karniewo, żeby tam przetrzymać sunię do jutra?TZ popatrzył i mówi.....przetrzymamy do jutra w domu. Podziękowałam Mu i...lecę łapać Pomi :) Pomi, która najedzona spała z Dziadeczkiem (też nakarmionym), nawiała spod śmietnika na mini działki i w chaszcze, bo pod śmietnik, przyszli panowie geodeci i coś mierzą. I pokrzykują. Dziadeczek, też gdzieś poszedł. W krzakach - schowana Pomi. Wołam, żeby przyszła, wabię kiełbasą, odciągam dalej od geodetów. Idzie. Próbuję nałożyć obrożę dławiącą - za luźna, pętlę ze smyczy - a gdzie tam - cofa się. To oburącz, za głowę, pętlę na szyję i - idziemy. A gdzie tam. Rozpłaszcza się. Nie ugryzie, ale nie pójdzie. Biorę na ręce(cholernie ciężka !!), serce w gardle - niosę do domu. W domu, kładę na podłodze, Lerka ją radośnie wita, Bliss powąchała i się wycofała do przedpokoju. Piszę sms do malagos - mam Pomidorową!! Odpisuje - to może dzisiaj ta sterylka?Dzwonię do Pana dr Ślusarza, a On mówi, że OK, ale żeby być na 13. Jest pół do 12. Będziemy. A że najedzona? - nie szkodzi, zwymiotuje. OK TZ idzie po samochód do garażu, ja łapię kolejno Lerkę , potem Bliss - przebieżka dookoła bloku na siusiu. Chrupki wrzucone do misek - psy zostają! Pomidorowa na ręce i do auta (nie chodzi na smyczy). Jedziemy. Jadę z Pomi z tyłu. Pomi w aucie spokojna, ale mocno się ślini. Przed samą Ostrołęką - wymiotuje. Zbieram wszystko w szmaty i ręcznik papierowy i kładę na przednie siedzenie. Dojechaliśmy. Wynoszę na rękach Pomidorowa i wnoszę do kliniki. Dostaje zastrzyk i wychodzimy z nią na dwór. Wręczam TZtowi smycz z Pomi i swoją torebkę i robię kilka kroków w stronę auta, żeby sprzątnąć wymiociny. Pomi, widząc, że sie oddalam, wyszarpuje głowę z obroży i TZ zostaje ze smyczą i obrożą - bez psa. Pomi ucieka przed siebie, w stronę dużego, ruchliwego skrzyżowania......Oczywiście, na wołanie nie reaguje..... Biegnę za nią. Znowu serce w gardle - i...cała reszta ;). Zabiegam drogę -zmienia kierunek i ucieka w stronę domków jednorodzinnych. Biegnie uliczką, ja za nią. Byle nie stracić jej z oczu!! Jest!!!! Po drodze otwarta posesja, zaganiam ją tam. Wychodzi właściciel - głupio się tłumaczę, że pies mi uciekł po zastrzyku u lekarza. Facet mówi - "trzeba pilnować psa". Cóż, ma rację...... Zapędzam Pomi w róg i próbuję ją sięgnąć ręką - kłapie zębami. Chce gryźć. Skończyły się amory. Dociera TZ z moja torebką(z telefonem!), obrożą i smyczą. Stoimy nad Pomidorową i czekamy, aż trochę bardziej padnie. Teraz!! Nakładam obrożę, smycz. Oczywiście, Pomi nie idzie. Co robić? Biorę ją na ręce. Może nie ugryzie? - Nie gryzie :). Przepraszamy kolejny raz właściciela posesji i wychodzimy. Niosę ją na rękach. Ciężka, jak jasna cholera..... TZ mówi, że ją poniesie? A jak Go zje? Niosę. Ale nie daję rady. Pomi przegoniła nas z dobre 600m. Oddaje ją TZtowi. Niesie ja spory kawałek. Ciężka ......Mówię - daj teraz ja. Już blisko. Jesteśmy pod lecznicą . Stawiam Pomi na ziemii, a ta - myk pod stojące obok auto i nie daje się wyciągnąć. Zaraz znowu ściągnie obrożę i będzie powtórka z rozrywki. Oczywiście, znowu kłapie zębami. Proszę TZta, żeby poszedł do lecznicy po pomoc.Przychodzi Pani Doktór ze strzykawką i Pan Doktór z petlą na kiju. Pomi dostaje zastrzyk. Nic. Strasznie trudno jest założyć taką pętlę psu, który walczy o życie pod samochodem......No i żeby nie wyciągnęła głowy z normalnej obroży. Wreszcie została wyciągnięta i zaciągnięta do lecznicy. Walczyła, jak mogła. Została ubrana w lecznicowy kaganiec i zabrana na operację. Mamy przyjść za 1,5 godziny. Jeden z robotników(w lecznicy trwa remont), który widział całe zajście, zapytał TZta, czemu ten nasz pies jest taki do nas agresywny? TZ odpowiedział, że to nie nasz pies, a bezdomny. Pa nie mógł tego zrozumieć....... Idziemy się umyć, a potem na miasto, na kawę i coś zjeść, bo od 7 rano, nic nie jadłam. Odbieramy Pomi. Przytomna, ale trochę kołowata... Zanoszę ją do auta, a TZ odnosi kaganiec i załatwia formalności. Koszt sterylizacji, to 230 zł. Może coś z tego zwróci Akcja Sterylizacja? Została wystawiona faktura, ale Pan doktór nie uwierzył, że sunia nazywa się "Pomidorowa"(jak zeznał TZ) i jest na rudą sukę mix. Okazuje się, że Pomi była w zaawansowanej drugiej połowie ciąży, były cztery bardzo duże płody i piąty zresorbowany. Alizin by sprawy nie rozwiązał, samodzielny poród, byłby bardzo trudny....... Pomoc przyszła w ostatniej chwili....... Dodam jeszcze, że w drodze Pomi była spokojna, podstawiała łepek do głaskania, czasem machnęła ogonkiem. Oczywiście, jechałam obok niej. Pomi będzie teraz pod Karniewem, u Pani Krysi(kolejna Krysia :)), od psów szczęśliwych. Za 10 dni zdejmiemy szwy (to już w Makowie) i.........zobaczymy, co będzie z nią dalej? Może kojec w gminnym punkcie przetrzymań, może inna opcja? Dziś jeszcze nie wiem Z całego serca dziękuję mojemu najlepszemu TZtowi. Ale Mu zrobiłam niezapomniany "Dzień Mężczyzn" (podobno, to dzisiaj) Na zdjęciach - Pomi u nas w domu, obłaskawiana przez Lerkę, Pomi w aucie w drogę na sterylizacje i....już po
-
~ Szaggi spod śmietnika - prześliczny młody "hovawart" już ma dom!
konfirm31 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
-
~ Szaggi spod śmietnika - prześliczny młody "hovawart" już ma dom!
konfirm31 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
No, racja - wypisz - wymaluj Szogun - Szaggi :). Na szczęście, trochę mniejszy. No i ten "nasz", bardziej intensywnie wybarwiony :). Teraz czekam na zdjęcia pięknisia. Cieszę się, że chłopak "mojej" Pomi(=Pomidorowa), ma swój własny wątek :). Dzięki, malagossy :) -
Oooooo, super :). Lecę :)
-
Bardzo mi się ta biała ONka podobała :). Powodzenia w nowym życiu , malutka :)
-
W Makowie - bez zmian. Pomi mieszka z Dziaduniem pod śmietnikiem, przybiega do mnie na wołanie i gwizd, macha ogonkiem. Je mi z ręki, ucieka przed moją drugą ręką i innymi karmiącymi ją osobami. Jak nie mam jedzenia - nie podejdzie. Zje wszystko i w każdej ilości. Czas ucieka......