Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Duzo szczęścia w trzecim życiu, Popkorniasta Luneczko . Wspaniale się ogląda takie zdjęcia :)
  2. No to jej skupienie na tym turlaniu, jest absolutnie zrozumiałe ;)
  3. Nutusiu, co to za tajemnicza igła? Nieustające życzenia zdrowia dla kochanej Nioni :)
  4. Dostałam film, jak Randa bawi się piłeczką. Pięknie ją turla nosem po ogródku. Jest bardzo skupiona - może z piłeczki wysypuja sie smaczki? https://docs.google.com/file/d/0B3XvM68Cyur_YnVBbjB0eHh1bGM/edit?usp=docslist_api Mam też obiecane zdjęcia. Po Świętach i powrocie z wojaży, umówimy się z Państwem Randy na spotkanie poadopcyjne ;) . Ciekawe, jak Randa zareaguje na Bliss i .......na nas? Lerkę (bo z pewnością jeszcze u nas będzie), zostawimy na parę godzin u córki. Mam nadzieję , że i Lerka znajdzie w przyszłości taki dobry, kochający dom :)
  5. Nie pamiętam, który to?
  6. Zadziwiasz mnie tą ciepłą metodą wodną , Irenko :). Jak sobie nabiję guza, to ją sprawdzę. Chciaż, powinnam sobie nabić dwa jednakowe guzy i jednego potraktować żelowym lodowym kompresem(mam takowy w lodówce "na wciąż"),a drugiego - ciepłym, mokrym ręcznikiem. I jeszcze trzeci siniak - kontrolny - niczym nie traktowany ;). Problemów hydraulicznych, szczerze współczuję. Hydrauliczne atrakcje, mamy co roku przy uruchamianiu działki po zimie. Ruszy hydrofor - czy nie? Została gdzieś woda i coś rozsadziła, czy wszystko szczelne? Trzeba wołać Pana Hydraulika i...płacić? W pewnym sensie, wolałam abisynkę, wiadra i miednice - nie było żadnych problemów "hydraulicznych" ;). Na działce, miało to nawet swój urok ;) - zwłaszcza ileś lat temu.......
  7. Mam budę :). TZ ją złoży(wspaniały facet, no nie?) i już jutro(po sprawdzeniu posprzątania "posesji" i podpisaniu umowy urzeczenia) buda może w miejscu przeznaczenia :)
  8. Też nie lubię kołnierza, ale przekonałam się o jego skuteczności - zwłaszcza, pod nieobecność opiekuna. Doszycie nogawki do sukienki, uważam za dobry pomysł :)
  9. Biedna Sonia - NIona :(. I pewnie w kołnierzu........ Ogromne wyrazy uznania dla Państwa Nutusiów i Złotego Doktora :)
  10. O, masz :(. Tylko babeszjozy nam trzeba :(. Nutusiu, mnie też się różne rzeczy otwierają w takich momentach, ale czasem tak trzeba - tak nam tłumaczono na kursie. Kazano kierować się dobrem zwierzęcia, zasadami prawa (niestety) i trzymać nerwy na wodzy. No, to próbujemy obie z Panią Krysią :) Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyniknie.Póki co, Aresowi najbardziej brak budy, a tę lada chwila będzie miał :). No i stałego dostępu do wody, a to będę sprawdzać. Pomi nie ogłaszałam, bo nie mam jej dobrych zdjęć - nie było na to czasu, ani warunków. Może uda mi się coś zdziałać w sobotę, po zdjęciu szwów?
  11. Wpisałam i dziękuję za pamięć. Mam nadzieję, że kiedyś Ci się odwdzięczę w podobny sposób. http://www.dogomania.com/forum/topic/137796-bezdomniaki-makowskiemazowsze/?p=15924227 Martwi mnie, że Akcja Sterylizacja nie odpowiada na posty(sterylizacja aborcyjna Pomi). Zupełnie nie ma życia na tamtym wątku :(
  12. Wspaniale chłopak wygląda :). On nareszcie żyje prawdziwym i godnym życiem,. Dziękuję Wszystkim Zaangażowanym, a szczególnie głównej sprawczyni tej zmiany w życiu Kraba Ptysia-Lorda -Kochanej Ewie. Wzruszyłam się.
  13. A jak myślisz ;)?
  14. Napiszę Wam, już jako społeczny Inspektor TOZ - póki co, bez legitymacji, odznaki itp, ale - jednak :). Oczywiście Koleżanki malagos i Pani Krysia Makowska - też Panie Inspektorki :) Ares był uwiązany przy ściance. Nie miał wody i jedzenia - ucieszył się na nasz widok(mnie i Pani Krysi). Skakał do mnie i się przytulał - może liczył, że znowu go uwolnię? Dałyśmy mu pić - pił jak szalony . Na podane jedzenie - nie reagował. Ares jest dobrze odżywiony , sierść błyszcząca. Zeszła siostra właściciela(właściciel był w pracy). Ares wyraźnie się nią ucieszył - nie boi się jej, nie wygląda na psa bitego. Teraz się napił i rwał się na swobodę. Pouczyłyśmy o zasadach trzymania psa - ze szczególnym uwzględnieniem konieczności zapewnienia schronienia psu, stałego dostępu wody do picia, charakteru i czasu trzymania na uwięzi. -"Ale to nie mój pies, tylko brata." No, tak. Poszłyśmy na poddasze porozmawiać ze starszą i chorą mamą właściciela. Powtórzyłyśmy co i jak, mówiąc, że jak nie są zapewnione ustawowe warunki, mamy prawo odebrać psa i na koszt właściciela, oddać do schroniska, ale chcemy pomóc -a może oni nie chcą tego psa? możemy mu szukać domu ? Mama, wyraźnie nie chce psa i to ona decyduje, że pies nie będzie w domu, bo wszystko niszczy.A pies jest syna i on decyduje co z psem. Kółko się zamyka. Zostawiłam Pani Mamie swój nr. telefonu, prosząc o przekazanie go synowi. Niech zadzwoni do mnie, jak wróci. Zadzwonił - nawet dwukrotnie(bo raz nie słyszałam) Kocha psa, nie odda wychował od szczeniaka, pytał co z budą, którą mu z zimie obiecywałam od malagos. Powiedziałam, ze pomogę i że będziemy w kontakcie. I żeby pies miał stały dostęp do wody, i żeby posprzątał teren, na którym ma stanąć buda, bo w obecnym bałaganie, nie ma gdzie jej ustawić. Pochwaliłam, że Ares jest uwiązany na obroży - tej ode mnie ;) (poprzednio sznur na szyi) i że dobrze wygląda. Powiedziałam, że pies został wprowadzony do ewidencji TOZ i systematycznie będziemy kontrolować warunki, w jakich przebywa - takie są zasady. Zadzwoniłam do malagos - buda u Jej sąsiada stara, ciężka, może się rozsypać przy próbie ruszenia z miejsca. No, to pogadałam z TZem i....załatwiłam budę. Nową :). Pan Aresa, dostanie budę w bezpłatne użytkowanie, po podpisaniu umowy użyczenia na 5 lat (z możliwością prolongaty aneksem). Ja i Pani Krysia, podpisujemy umowę, jako przedstawicielki TOZ Warszawa :). Budę przyślą na początku następnego tygodnia. W sobotę(jutro), o godz 15 idziemy z Panią Krysią sprawdzić, czy teren został sprzątnięty. Będziemy też negocjować jego ogrodzenie, żeby Ares mógł swobodnie po nim biegać. Potem przyjdzie pora na następne działania - czy szczepiony, odrobaczany, odpchlany itd itp. Teraz najważniejsza buda, bo wkrótce wiosenne deszcze i ulewy........ Na zdjęciach Ares i miejsce w którym żyje. Mam nadzieję, że uda mi się to zmienić. Trzymajcie kciuki
  15. Jak jedno oko, to faktycznie - oryginalnie :). U nas w przejściach kładą się duże psy (Bliss), i często wstają znienacka (z nacka - też). Lerka notorycznie plącze się między nogami :) Irenasie, już wiem, czemu Cię nie przyjęli na kurs. Obecnie, trzeba być członkiem TOZ przez min 3 miesiące(statut), żeby dostąpić zaszczytu szkolenia i egzaminu :), więc w Twoim przypadku, zawinił czas (tym razem, zbyt krótki ;) Spieszę Ci również donieść, że malagos, moja Pani Krysia Makowska i ja, zdałyśmy egzaminy summa cum laude i teraz tylko czekamy na insygnia władzy społecznego inspektora TOZ ;) . Najgorsze, że legitymacja ze zdjęciem, a ja nie lubię być zdejmowana. Po Świętach i po powrocie z wojaży, będę musiała się tym zająć :)
  16. Nam też poważnie zagraża Lerka. Plącze się pod nogami - w przeciwieństwie do Bliss, która pojawia się na rozsądnej wysokości naszych bioder. Jak polegniemy, to przez Lerkę. W dodatku jest strasznie ruchliwa i pojawia się znikąd. Współczuję czołowej bolesności i mocno podmalowanych oczu.
  17. Wiem, że już po. Gdyby było bliżej, to bym mogła więcej pomóc, a tak, to tylko dobre myśli przesyłam. Bądźcie Obie dzielne i spokojne. Współczuję z powodu smutku w Rodzinie.
  18. U nas tylko gęś gęgawa. Inne (w tym bernikla), tylko przelotnie. Mój TZ upiera się, że jadąc PKSem widział spacerującego strusia i zaklina, że to z pewnością nie był żuraw. Kto wie, są hodowle - może komuś uciekł? A żurawie, to teraz nawet prawie w Makowie słychać. Obecnie jest ich chyba zdecydowanie więcej, niż kiedyś. Jak byłam młoda, to okulary, też tylko w kinie nosiłam i w teatrze. W dodatku, nakładałam po zgaszeniu świateł ;).
  19. Ja też wielbicielka Pomi :). Dziadunia widziałam wczoraj z daleka, ale pod "mój" śmietnik, już nie przychodzi. Za to dzisiaj spotkałam nowego bezdomniaka, o którym wspominała mi Krysia. Wygrzewał się na słońcu w Jej części osiedla. Wracałam z drobiowego, wiec dałam mu to co miałam - polędwiczkę drobiową(swoja drogą, bezsensowna nazwa). Chudzinka, ale polędwiczki nie ruszył. Wiem, że jak nie jadł, to nie chce, ale gdyby był naprawdę bardzo głodny, to by zjadł. Może to stress, wynikający z wyrzucenia? Pies niewątpliwie, miał do niedawna dom.... Potem wrzucę zdjęcia z telefonu. ************************************************************** Zdjęcie wyszło tylko jedno
  20. A ja zamiast kantarka(nie jest bezpieczny, do skręcenia psu karku włącznie), proponuję szelki Trixie Easy Walk. http://allegro.pl/trixie-easy-walk-szelki-dla-psa-szkoleniowe-l-1303-i5012599688.html Naprawdę działają :) - Bafi mestudio, Randa w DS i nie powoduja urazów u psa :)
  21. W sumie - pozytywnie :). W wolnej chwili, napiszę "na bezdomniakach " ;)
×
×
  • Create New...