Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Też nie mam pojęcia, co to mogło być, że tak jest oskalpowany. Niedługo idę do tutejszej Krysi, a po powrocie, zadzwonię do Krysi od Pomi, a wieczorem, skontaktuję się z Panią Asią od TGPP. Krysia mówiła, że ostatnio był na terenie SKR , ale chociaż dawano mu tam jeść, to nie podchodzono, bo się go bano. Podobno błąkał się po okolicy od dłuższego czasu...... Mazowszanko, jak sama wiesz, ogrom psiej biedy jest nieskończony...... Kędzierzawy Białas, o którym Wam pisałam i który ma tu fotkę, to kolejny kandydat do TGPP (trzeba go złapać) , a i duży czarny kudłacz, który kilka miesięcy temu dotarł tu do panienek razem z Onkopodobnym (leżeli razem przy drodze na Ciechanów), nadal jest widywany w okolicy. Popytam Pani Asi, co możemy zrobić. A za chwilę - wakacje i wnuk na działce ;). No i Lerka(w oczekiwaniu na sterylizację) i Pomi....... Widziałam też dzisiaj Dziadeczka od Pomi i Szoguna. Jak zwykle, biegł gdzieś w swoich sprawach. Wygląda, że całkiem dobrze sobie radzi w tej bezdomności......Nie jest duży, nie zaczepia ani ludzi, ani psów.
  2. Mogę się tylko podpisać pod Poker i przytulić Cię do serca...... Myślę, że Nionia powinna jak najszybciej pójść do swojego nowego domu i tam dochodzić do zdrowia.
  3. Wróciliśmy. Tyle się tutaj działo, pod naszą nieobecność. W hotelu, przywitały nas dwa wariujące z radości na nasz widok psy. Pani Ewa powiedziała, że Bliss jest podminowana obecnością Lerki i żeby jej dać odpocząć od tymczasowania przez jakiś czas. Ba, ale jak to zrobić? Obie psice padły i odsypiają. Bliss jest taka jak zawsze(fizycznie i psychicznie), Lerka wystraszona i chudsza. Bliss, pomimo obroży z permetryną, nakropionego ektoparu(też permetryna) i fiprexu(fipronil) na końcu ogona, miała wczepionego kleszcza. Napitego. Zobaczyłam, bo go pracowicie sobie wygryzała. Innych kleszczy - nie było. Czy to znaczy, że psikać należy i na psi ogon(kitę)? Nigdy tego nie robiłam :(. Irenasie, może sprawdź i popsikaj ogon Szerloka? Pani Ewa mówiła, że Lerka bała się innych psów(nawet małych, starych i łagodnych), bez Bliss, nie chciała wychodzić na dwór - chciała wracać do swojego pokoju w hotelu. Dzisiejszy spacer z nią, był jak jeden z tych pierwszych - przyklejona do mojej nogi, wpatrzona we mnie i zainteresowana głównie powrotem do domu. Biedulka :(. Mam nadzieję, że szybko wróci do równowagi.
  4. Wróciłam. Pies uratowany przez Krysię i Asię(szefowa TGPP w Makowie Maz.), to nie benek, a kaukaz. Super łagodny i przyjacielski. Wiem wszystko od "mojej" Krysi i z całego serca gratuluję Jej i Asi wspaniałej akcji. Uratowały psa. Wiem, że Krysia współpracowała z malagos i wspólnie szukały rozwiązania. Biedak jest teraz u Koleżanki Pani Doktór Makowskiej - też lek. wet.(to są dwie różne Panie). W w takim stanie w Radysach, by zginął marnie :( . Błąkał się na tamtym terenie co najmniej trzy miesiące.......Litościwe dusze, dawały mu czasem jeść, ale nikt nie pomyślał o pomocy medycznej dla niego....... Ma mieć wydarzenie na fb i Asia będzie zbierać dla niego kasę na utrzymanie i leczenie. Każda pomoc mile widziana :). Nutusiu, strasznie Ci współczuję całego zajścia. Rozumiem, że nie chcesz teraz brać Pomi, chociaż za Boga, nie mam na nią pomysłu :(. Jak Trzecia Krysia nie będzie jej mogła dalej trzymać, to zostaje tylko boks w gminnym punkcie przetrzymań :(. I - samotność w tym boksie (będzie pierwszą i póki co - jedyną jego lokatorką lokatorką) - bez ludzi, bez psów...... Astopodobny, który miał tam trafić(pojechała po niego Pani Asia z wolontariuszką), znalazł dom u jednego Pana z osiedla, jak się okazało, że pójdzie do boksu(na osiedlu, niektórzy się jego bali, inni -głaskali i karmili). Wspaniała wiadomość - powodzenia, piesku :)
  5. Straciłam chęć do tego wyjazdu, po wczorajszym popołudniu. Pisałam Wam o Onkopodobnym spod słupa elektrycznego na polu. Łagodny, przyjazny. Karmiony przez Panią z MOPSu i Panią Marzenkę. Ja też tam byłam dwa razy, pstryknęłam zdjęcia, przesłałam je Pani Asi, która ma prowadzić TGPP - że jest podopieczny do boksu(z resztą, nie on jeden). Przedwczoraj, dowiedziałam sie, że Pies ma ranę na karku, a miejscowi zaczynają straszyć, "że coś mu zrobią", bo mały piesek z pobliskich działek pracowniczych , został rozszarpany i że to na pewno ten pies. Bo duży. Na tych działkach, ludzie hodują gołębie,kury, kaczki i krążą tam co najmniej dwa lisy. Te małe pieski, mają bronić tego drobiu. I pewnie - wygrały lisy :( . Ale miejscowi znaleźli innego winnego i zaczęli wymierzać"sprawiedliwość". Rano, Pani Asia pojechała tam z Panem z UM, zabrać psa do gminnego boksu(i co z tego, że bez budy), ale Pani karmicielka zdecydowała, że ona go zabiorze jutro, czyli dzisiaj i znajdzie mu dom. Żeby nie do boksu. Pójdzie do zaprzyjaźnionej lek.wet. z Przasnysza. Deszcz lał i po południu po 18, okazało się, że mała nieufna sunia, która kręciła się obok Onkopodobnego już wcześniej, leży na polu martwa - zobaczyły to panie, które przyszły nakarmić miejscowe koty. Na maleńkich zwłokach nie było było zranień, tylko powiększony brzuszek - mogła być w ciąży i coś poszło nie tak, może babeszjoza, może otrucie.......... Znowu przyjechała Pani Asia i razem z Paniami, długo łapała psa. Był wystraszony, a jednocześnie osowiały. Było dobrze po 20. Wszystkie punkty wet. były nieczynne. Lecznice w Pułtusku i Ciechanowie, nie odbierały telefonów. Dziewczyny pojechały w rezultacie w nocy do Pani dr z Przasnysza (tej, która miała wziąć psa). Wykonano na cito badania. Wykluczono otrucie i chyba(?) babeszjozę. To pewnie reakcja na ranę na karku. I stress. Dostał kroplówki, antybiotyki i będzie w boksie lecznicowym(!!) do czasu wyzdrowienia, pod fachową opieką. Potem kastracja i do DS. Jestem z ogromnym uznaniem dla "naszej szefowej" od TGPP i dla Pana Michała z UM, który Jej pomagał. Wspaniali Ludzie. No i ta Pani doktór z Przasnysza :) - kolejna cudowna osoba. Warto z Nią współpracować. Podobno b. dobrze wyposażona klinika i Pani z sercem i kompetentna (w Makowie, otworzyła filię lecznicy) http://www.vetopedia.pl/Gabinet_weterynaryjny_6409_Bonifacy_Magdalena_Balawejder_Makow_Mazowiecki_Przasnyska_31.html Okopodobny uratowany. Żal małej, nieufnej suni. Nie dowiemy się, co lub kto, był przyczyną jej śmierci. Syn jednej z Pań ją zakopie i niech śpi biedulka spokojnie za TM A ja jeszcze w największą ulewę, biegałam po ciemku do Aresa, bo ten rozdarł obrożę(fakt, była marna, bo od Chińczyka) i jego właściciel , omotał mu szyje łańcuchem, o czym mnie lojalnie zawiadomił. No to złapałam dobrą mocna obrożę z adresówką(tel, właściciela) i pognałam . Pan zszedł razem z bratem, nałożyli obrożę, przestawili budę bliżej psa i w miejsce, w którym się chętniej kładzie. Wszystko w błocie, psich kupach(na szczęście, nie widać) i w ulewnym deszczu. Wróciłam cała mokra i brudna, bo Ares bardzo się cieszył z moich odwiedzin, ale widać, że swojego Pana - kocha, a i On jest dla niego przyjazny i czuły. Powiedziałam Panu, te do po Świętach, będę bardzo zajęta i gdyby coś się działo i była mu potrzebna pomoc dla Aresa, niech się kontaktuje nie ze mną, tylko z Panią Marzeną(która wcześniej poprosiłam o taką pomoc) No, i jak tu planować urlopy?
  6. Dzieci są wspaniałe ze swoimi neologizmami :)
  7. Rudzik grzeczny chłopak. Nie będzie starszych zaczepiał ;)
  8. Towarzyszyła mi przez cały czas. Po raz pierwszy mam takiego psa, który wciąż się we mnie wgapia i koniecznie chce się przyłączyc do każdej mojej aktywności. Zasypia, jak ja siedzę spokojnie i czytam, albo "komputeruję".
  9. Gwiżdżą kos, szpak i wilga. Pani wilga,jest oliwkowo-zielona. 1000 lat temu, miałam zajęcia z ornitologii, ale wszystko zapomniałam. Teraz czasami, próbuję dopasować obrazki z atlasu i dźwięk z netu, do tego,co widzę i słyszę w naturze. Mnie nie przeszkadza, że deszcz pada na umyte szyby - ważne, że są umyte. Sprzątanie, to praktykowanie feng shui ;). U mnie tez tylko "popaduje". Prawdziwy deszcz, jeszcze nie przyszedł. Zebranie było całkiem owocne i trwało około godziny :)
  10. Dzień dobry :). Powodzenia w łapaniu i buziaki dla Froda :) Statystyka u Froda Warszawa wejść 132, tel. 32 - wyróżnione do 15 kwietnia http://olx.pl/oferta/mlody-wesoly-frodo-szuka-domu-CID103-ID9nkFR.html Kraków wejść 78, tel. 6 - wyróżnione do 21 kwietnia http://olx.pl/oferta/pies-co-fajny-jest-CID103-ID9sLSj.html Trzymam kciuki za TEN telefon :)
  11. U Marysi O, też tkwi mój protegowany Rudzik Makowski Podbalkonowy, Piękny, młody, mądry , wesoły i....nic. A tylko go brać i kochać :)
  12. Imuszko, nie bądź upiornym szaleńcem :). Małe chyba są narwane :). Lerka biega z zabawka lub kapciem w pyszczku i kręcąc pupcią, powarkuje że nikt jej nie chwali za przyniesienie kapci, ani nie chce rzucić słoniem.....Bliss to przy niej siła spokoju - ba, nawet swawolna Randa ;)
  13. Zaglądam wieczorową porą do chłopaka :)
  14. Dzisiaj było tak pięknie, że pomimo zebrania w UM i porządków wiosennych, pojechaliśmy z psami do lasu. Tak na 1,5 godziny. A jutro, ma padać deszcz.....wiosną bardzo potrzebny. Okna pomyłam - no to niech pada :).
  15. No, to ja z tych, które nie lubią gotować. Wolę sprzątać, co nie oznacza bynajmniej, że mam w domu porządek. Lubię ten krótki moment, kiedy jest czysto, no i sprzątając, rozładowuję negatywne emocje ;). Jak byłam zdenerwowana, zawsze brałam się za generalne porządki (ale układania w szafach i szafkach nie robię, bo nie znoszę ). Lerka koniecznie i dzisiaj chciała się przyłączyć i nawet w pewnej chwili złapała szmatę do podłogi i usiłowała ją "wręczyć" Bliss. Lerka jest psem, który cały czas obserwuje człowieka - siedzi i patrzy - i jak ten człowiek bez sensu lata po domu i nie rzuca psu aportów, ani nie siedzi spokojnie w fotelu, to pies sie męczy się od patrzenia na człowieka. I nie ma mowy, żeby mógł uciąć sobie słodką drzemkę. Ale jak Pani przestała się miotać po domu, biedny pies mógł się wreszcie zdrzemnąć. Ciekawe, że Bliss nie ma najmniejszych kłopotów ze spaniem w takiej sytuacji. Na fotce - śpiąca Lerka(zdjęcie nieskromne ;))
  16. Dzisiaj było zebranie w UM w sprawie TGPP. Władza miasta i wolontariusze.Oraz - prasa. Dwa boksy już są, budy będą po Świętach. Jak to wszystko będzie funkcjonować, okaże się "w praniu" :). Póki co, po obu stronach są dobre chęci :) Onkopodobny spod słupa elektrycznego, zaczyna przeszkadzać miejscowym. Albo pojedzie do Kruszewa, albo do gminnego boksu (zadaszony), chociaż jeszcze bez budy. Tu zadziałają młodsze ode mnie wolontariuszki, bo ja już na etapie pakowania. No, chyba, że się przydam, to może znajdę chwilę czasu ;)
  17. Czyli Rudzik nadal w oczekiwaniu (a razem z nim i my). Mam nadzieję, że Dżet łaskawie się obejdzie z młodzieńcem, zwłaszcza, że ów młodzieniec, jest kastratem. "Nasz" Max (pełnojajeczny), inaczej traktuje wykastrowanych kolegów, a inaczej, tych "kompletnych".
  18. Piękny głos ma Randa - ona "gra" - jak te ogary(?). Nisko, basowo, a dźwięcznie. Dzisiaj cały dzień sprzątałam. I raptem duży pokój i kuchnia (bez szafek), za to - z myciem okien i kwiatów doniczkowych. Co roku, coraz wolniej mi to idzie. Lerka co chwila przybiegała do mnie, lizała mnie po ramionach (jak działałam na poziomie podłogi), przynosiła zabawki - może rzucę? i strasznie się męczyła, patrząc na mnie. Jutro drugi pokój i przedpokój. Czasami dobrze jest mieć małe mieszkanie ;)
  19. A wiesz, że mój TZ też powiedział, żeby jej zdrową nóżkę "przybandażować" - ma facet czuja, chociaż jest zdecydowanie bardziej radykalny ;). Sobota już za chwilę....to ma być ta sobota? o, matko...... Też czekam na relację wieczorną :)
  20. Może ją połączyć w pakiecie z Lerką ;) ? Pasują do siebie :)
  21. Byłam na 100% pewna, że do tego czasu po Rudziku u Marysi, będzie już nawet pozamiatane..... Z tym testem na psa, strach się bać, chociaż Rudzik był przyjazny dla psów i z każdym chciał się bawić, tylko śp Collar go czasem gnębił.
  22. Nie wiem, jak Lerka do krów, ale oprócz podgryzania nas w piety i podszczypywania Bliss w pęciny(mam nadzieję, że się w końcu nie zdenerwuje), uwielbia aportowanie i czasem staje słupka - jak surykatka. A to też ponoć cecha heelerów. Tylko głosik ma cieniutki i przenikliwy - ptasi. No, chyba że warczy ;)
  23. Coś drgnęło :). Trzymam kciuki za dobry dom dla naszego chłopaka :)
×
×
  • Create New...