Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. O ile dobrze pamiętam, to "ruda suka" ;). Formalności , załatwiał TZ, a ja siedziałam z Pomi w samochodzie i pilnowałam, żeby nie zwiała ponownie ;)
  2. Tylko to, co przeczytam na jego wydarzeniu na FB.
  3. Przelałam 150 zł na konto Amicus Canis z dopiskiem Dla Kaukaza, jako wpłatę ze zbiórki na Forum Dogomanii. Dziękuję w jego imieniu :) 10 zł od waldi481, przeniosłam dla Bezdomniaków Makowskich - dziękuję :)
  4. Sprawdzić, to pojechać znowu do Stolicy, a po ostatniej tam bytności, zbytnio się nie spieszę :). W sprawie Pomi - trwa cisza. Nasze dotychczasowe tymczasy, były nad wyraz udane, ale to fakt, że dużo ich nie było, więc póki co, żadna cholera się nie trafiła. A Tomek? chyba polubił Lerkę, jak my wszyscy........i pewnie się boi trafienia na "cholerę" :)
  5. Sabunol miałyśmy poprzednio(zmieniam co 2 miesiące). I Fiprex spray(psikam co miesiąc). Krople(spot on), też są różne. Najpopularniejszy Frontline, to fipronil(czyli - fiprex). Dotychczas przez kilka ostatnich lat( Buka i przez dwa lata u Bliss), ten układ się sprawdzał: Pess z propoxurem(lub Sabunol -Imidaklopryd, permetryna, pyriproksyfen ) i fiprex spray. Teraz - nie :(
  6. Masz rację. Tak będzie dobrze :)
  7. Noszę się z tym problemem, jak przysłowiowa kura z jajkiem :( Irenko, Pess jest teraz na Bliss. I - był w czasie jej zakleszczenia . Ale, to "nowy " Pess. Poprzedni był z propoxurem(jak Kiltix), ale teraz na rynku krajowym, jest tylko ta z permetryną - jak np ektopar. Obawiam się, ze jest mniej skuteczna :( http://pess.eu/produkty/obroze-owadobojcze
  8. Strasznie jestem ciekawa, co z tych rozmów telefonicznych wyniknie ;) . W razie czego, jest Lerka http://olx.pl/oferta/malutka-lerka-szuka-domu-CID103-ID8DOlB.html#e29e7bd1e1 albo Pomi http://olx.pl/oferta/pomi-subtelna-i-wrazliwa-CID103-ID9J5b3.html#ff916facdf;promoted Obie w poszukiwaniu domu, tyle, że są daleko i nie sa kudłate - ale nie ma złej drogi, do swej niebogi ;), a nie ...." szata" zdobi sunię ;) Polecam szczególnie Pomi. To bardzo osobliwa emocjonalnie sunia i bardzo żałuje, że ze względu na obecność Lerki, nie mogę się z nią bliżej zapoznać. Tyle, co na samym początku znajomości, która nie była bezstresowa ;). Jest teraz u mojej Odpsowej Przyjaciółki :)
  9. Nutusiu, nie zasmucaj Liluchny :). Boksie są przeurocze :). Jedyne psy, którymi pewnie bym się nie zachwycała, to grzywacz chiński, bezwłosy pies meksykański, czy peruwiański, chociaż pewnie, gdybym poznała jakiegoś bliżej osobiście.......... ;). W erze przedlerkowej, nie przepadałam za szczurami, przebranymi za psa :D.
  10. Może faktycznie spotkanie? Ale "na gruncie neutralnym", może być zupełnie insza inszość, niż kiedy dziewczyny zostaną w domu sam na sam. Nawet jak szły razem z Bliss do hotelu(gdzie też często były tylko we dwie i żadnego miejsca ucieczki z zamkniętego 7 metrowego pokoju, też się troszeczkę bałam o Lerkę.Nie te gabaryty, jak by co :( . I to co pisze Irena - 14 latki szybko się zmieniają w swoich zainteresowaniach - chociaż, też niekoniecznie. No, to nadal mam wątpliwości. TZ basuje - zostaw Lerkę, gdzie znajdziesz lepszego drugiego psa dla nas i Bliss. No i chyba dla Michałka i Maksa. Tylko - żadnych kolejnych tymczasów .....trzeciego psa nie może być!
  11. Wracając do Lerki, to kiedy siedziałam z Bliss, leżąca pod kroplówką, zadzwonił telefon w sprawie Lerki. Bo lerka, cały czas ma ogłoszenie, tyle, że nie wyróżnione, ale systematycznie odświeżane. Dzwoniła miła Pani - obiecałam, że oddzwonię. Oddzwoniłam. Pani, mieszka w Stolicy razem z 14 letnią wnuczką, która szuka dla siebie małego psa. Spodobała się Jej Lerka. Pani pracuje przez cały tydzień, wnuczka chodzi do szkoły. Są gotowe czekać na Lerkę, aż będzie po sterylizacji i gotowa do adopcji. Obiecałam przesłać filmiki na @@. W domu jest adoptowana w 2010r obecnie7 letnia sunia. Przyjazna dla wszystkiego, co żyje. Tyle, że - pitbulka. I jestem w ogromnej kropce :(. Lerka nie kocha wszystkich dużych psów - Randa jej się zdecydowanie nie podobała i zdecydowanie, chciała jej dać czynny odpór. Nawet nie myślała o pokazywaniu brzuszka, jak np Bliss, czy Maxowi. Póki co, Lerka swoją miłość skierowała wyłącznie do ONków. W dodatku, tych co bardziej łagodnych i cierpliwych. Bo ta malizna, potrafi być męcząca. Skacze dużemu psu go gardła, podgryza w pęciny, dziabie za ogon(może dlatego był u Bliss kleszcz na ogonie, bo była mikro ranka?). Nie wiem, czy Pitbulka bedzie tak wyrozumiała i łagodna, jak Bliss, czy Max, które w takich przypadkach, wstają i zmieniają miejsce leżenia ;). A jaka jest Wasza opinia? Póki co, nie dzwonię, nie wysyłam filmów. Nie jestem rasistką, ale......
  12. Asiu, przeczytałam z uwagą cały Twój post. Każdy z nas, ma własną koncepcję pomagania skrzywdzonym przez los psom, na miarę możliwości i realiów w których żyje. Po to jest np dogomania, czy inne fora pomocowe, żeby wspólnie organizować pomoc dla konkretnego psa, a po to wyspecjalizowane fundacje, stowarzyszenia itp, zrzeszające miłośników danej rasy, żeby wspierać biedy mniej lub bardziej w jej typie. Ja, kochając wszystkie psy, głupieję, kiedy widzę owczarka w potrzebie i dlatego stale wspieram organizacje, pomagające psom w typie ON i należę do różnych forów owczarkowych. Wieczorem, przeleję na konto podanej przez Ciebie fundacji wpłaty irenas, Malwy i swoją. Mam nadzieję, że obie Dziewczyny się zgodzą. Ponownie, przypominam tu Twoje wydarzenie na FB, dotyczące pomocy Maksymowi/Lolo - czyli biednemu kaukazowi i roześlę je swoim znajomym, jako kolejne, dotyczące tego samego psa. https://www.facebook.com/events/1843519249206627/ W poście cancer43 - nr 59, są podane telefony do Fundacji Adopcje Kaukazów. Drugi tam podany numer, jest do Wiceprezesa tej Fundacji, z którym rozmawiałam. To mądry człowiek i ogromny miłośnik tej rasy. Może On będzie widział jakieś rozwiązanie tej trudnej sprawy, najlepsze dla psa? Bo to o niego tu chodzi. O Maksyma/Hugona/Lolo.
  13. Murko, przyłączam się do podziękowań za kolejnego psa, któremu dałaś znacznie więcej, niż można to przeliczyć na pieniądze :). Teraz jest czas Tabaki i niech ma ona co najmniej tyle szczęścia w trzecim życiu, ile go miał i ma Kaktus. W każdym razie, dziewczynka wkroczyła na dobrą drogę, zamieszkując w Twoim hotelu :). Czekam na jej wątek, na diagnozę i na leczenie. No i na własny dom, bo o to w tej całej sprawie chodzi. Będę ją wspierać :)
  14. Wiadomo, że każdemu psu jest lepiej w domu, niż w schronisku. Lepiej jest mieć swojego kochającego ludzia od 17 do rana, no i w weekendy , niż wcale. Cudownie jest mieć go cały czas przy sobie, chociaż są psy, które tego bardziej potrzebują i takie, które mniej Jeśli pies jest u nas w DT, poznajemy go bliżej i wiemy, czy jest z tych , którym potrzebny jest stały kontakt z ludźmi i innymi psami, czy niekoniecznie. Każdy kochający DT marzy o tym, aby znaleźć dla swojego detowicza dom stały, w którym mu będzie lepiej, niż u niego, w DT. W tedy łatwiej jest się z nim rozstać, bo robimy to dla jego dobra......
  15. Nasz poprzedni pies(też ONka), chorowała na babeszjozę i ledwo ją odratowaliśmy, więc i Bliss bardzo systematycznie zabezpieczamy - obroża(chemiczna) i Fiprex spray.Obroża zmieniana w sezonie co 2 m-ce, fiprex psikany - co 1 m-c. Ponieważ Lerce nie mogę dawać obroży (Bliss ją "gryzie" w szyję), mała była spsikana fiprexem i miała nakropiony ektopar. Na wszelki wypadek, Bliss też ten ektopar nakropiłam, bo w jej futrze, trudno jest coś odszukać. Bliss użarł kleszcz w sam koniec ogona, a nigdy, żadnego psa, nie psikałam po ogonie, ani nie szukałam tam kleszczy. Kleszcz był napity i to Bliss zaczęła wygryzać go z ogona - i dzięki niej go tam znalazłam. To było 6 kwietnia wieczorem. 16 kwietnia, Bliss nie chciała zjeść kolacji(chociaż obiad zjadła cały i normalnie zachowywała się w lesie na spacerze), zaczęła dużo pić, dyszeć, miała gorący nos, zrobiła się osowiała. Błony śluzowe, miała nieodbarwione, mocz w normalnym kolorze. 17 o godz 11, byliśmy już w Warszawie, w lecznicy. Oczywiście, śniadania nie zjadła, nadal dużo piła. Temperatura - 40, 1 st. Pobrano krew do badań,dostała natychmiast kroplówkę, leki p. zapalne, p. bólowe, antybiotyk, witaminy. Zaczęły jej blednąć śluzówki, a na wyniki, trzeba jeszcze było czekać 2 godziny..... Dostała imizol. Wyniki badań, potwierdziły diagnozę. W Polsce, po ciepłej zimie, jest teraz epidemia kleszczy. Kleszcze, niestety, często są zakażone :( - babeszja, borelia, KZM.....i odporność kleszczy na stosowane środki chemiczne wzrasta. W dniu, kiedy byłam z Bliss w lecznicy, były tam jeszcze dwa psy z babeszjozą. W Makowie, też teraz chorują psy http://makowonline.pl/uwaga-na-kleszcze,a320 chociaż tamten kleszcz, pewnie był z okolic Prażmowa, gdzie moje sunie, były w hotelu. Kleszcze zarażone babeszjozą, są głównie w woj. mazowieckim i warmińsko-mazurskim, ale nie tylko. Tak było w 2013r. Teraz jest jeszcze gorzej....... http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/934746,kleszcze-atakuja-co-trzeci-jest-zakazony-gdzie-sa-kleszcze,id,t.html
  16. Randę miała odwiedzić Bliss, ale z konieczności - zastąpiła ją Lerka. Jak przyjechaliśmy, Randa była na spacerze z Panią, a nas, przywitała pani Mama i Pan Mąż. Lerka witała się, machała ogonkiem, zaglądała w kąty. A potem - wróciła do domu Randa. Nie powiem, żeby panienki się sobie spodobały. Lerka wyraźnie bała się Randy, ale szczekała na nią, warczała i starała się wyglądać na dużą i groźną. Randa machała ogonem, ale jak to małe szczekało, no to ona też. W rezultacie, Lerka albo siedziała u mnie na kolanach, albo każda pod innym stołem( Randa pod dużym, Lerka pod małym), a nawet, trzeba było je na trochę rozdzielić, żeby móc spokojnie pogadać. Randa jest bardzo szczęśliwa ze swoimi Ludźmi i widać, że I Oni ją kochają. Na nas, Randa początkowo nie zwróciła specjalnej uwagi - bardziej, interesowała ja Lerka ;). Potem, jak przeszłyśmy do innej części mieszkania( już bez tej małej "paskudy" między nami, Randa dała się mi spokojnie głaskać i miziać, ale raczej jak miłej znajomej, a nie - "utraconej" pańci ;). Ona ma już swój dom i jest tego świadoma. To bardzo cieszy. Randa urosła, zmężniała - może nie miała pełnych dwóch lat, jak ją spotkaliśmy na swojej drodze ? Teraz, to naprawdę spora sunia, o potężnej, szerokiej klatce i mocnych łapach. I oprócz gończego, ma jednak coś w sobie z labradora - o wilczastym umaszczeniu. Niesamowity mix. Tylko oczy ma nadal takie piękne, wymowne i cudownie miękką, aksamitną sierść na łebku - jak kiedyś.... Zostaliśmy obdarowani przez Domek Randy przysmakami dla naszych psiaków, słodyczami dla naszego wnuka i dla nas i dużym datkiem(150zł) dla Bezdomniaków Makowskich. Dziękujemy :). Mam nadzieję, że wszystkie moje tymczasy znajdą takie kiedyś takie kochające domy, jak Domek Randy :) W załączeniu - fotorelacja z wizyty :)
  17. Uff, uff...... Wróciliśmy ze Stolicy, do której pojechaliśmy odwiedzić Randę - naszą poprzednią tymczaskę http://www.dogomania.com/forum/topic/143015-m%C5%82oda-%C5%82agodna-randa-zamieszka%C5%82a-w-warszawie-u-kochaj%C4%85cej-rodziny/ Przyjechaliśmy w piątek rano, ale....prosto do lecznicy, bo od czwartku wieczorem, podejrzewałam, że Bliss ma babeszjozę. Nie omyliłam się. Zaliczyliśmy trzy kolejne dni na kroplówkach, antybiotykach, sterydach, lekach p. bólowych i innych atrakcjach - że o imizolu nie wspomnę. Na szczęście, choroba została szybko zduszona w zarodku, więc nerki ok, a próby wątrobowe, tylko nieznacznie podwyższone. Ale hemoglobina - tylko 7 ......płytki, też nisko. No i B. canis w erytrocytach - obecna :( Zamiast Bliss, Randę pojechała w sobotę odwiedzić Lerka ;). Na wątku Randy, będą wieczorkiem stosowne zdjęcia i opis - zapraszam. Wracając do atrakcji w Stolicy, to Lerka po przyjeździe do mieszkania naszej córki, bardzo się bała Maxa i nie chciała wejść do środka, a potem - schowała się w kącie. Max ją zupełnie zlekceważył, więc Lerka wylazła z kąta i go obwąchała. Stwierdziła, ze pachnie inaczej, ale jest równie dobrotliwy, jak Bliss, która była w czasie wizyty rzadko obecna w domu , niechętna do zabawy i stale spała. No, to Lerka musiała się zająć Maxem. Pod koniec pobytu, zaczęła już go lizać po pysku, ale jeszcze nie zaczęła gryźć w pęciny..... Na zdjęciach - Bliss pod kroplówką w lecznicy i Lerka z Maxem i moim kapciem. Ja dostałam obsesji kleszczowej i wcale mnie nie trzeba było namawiać, żebym kupiła Bliss kolejny preparat antykleszczowy(oprócz obroży, fiprexu i ektoparu) - Bravecto http://aktywnizpsami.pl/bravecto-nowy-srodek-zwalczania-kleszczy-i-pchel/
  18. Też mam wątpliwości, czy należy szukać takiego "właściciela"?
  19. Ja jestem za , ale swoja stałą kaktusową(20 zł), najchętniej bym przeznaczyła na Boba, czy Faworka - Radysakom z odzysku
  20. No, niestety. Nie je, dużo pije, smutna, męczy się. Nie siusia na pomarańczowo i błony śluzowe prawie normalne. Ale chyba ma gorączkę - muszę zmierzyć. Cóż, niedługo jedziemy i zaczniemy od kliniki wet
  21. A ja mam problem, bo Bliss gorzej je, dużo pije, smutniejsza. A 6 kwietnia, pomimo obroży, fiprexu i ektoparu, zdjęłam jej z końca ogona, napitego kleszcza :(. Jutro jedziemy do Stolicy, to najpierw pognamy do weta :(, zrobić badania.......
  22. Malagosku, nie mamy żadnego wpływu na los Maksyma. Tak, i Krysia i ja, czujemy się zbędne - w/s pomocy kaukazowi, ale dookoła tyle psiej biedy, wiec z pewnością się przydamy. Psom :) Póki co, nie wybiegam zbytnio na przód. Co ma być, to będzie. Teraz jest Lerka i Pomi. A wczoraj - był jarmark......
  23. Dziewczyny, przepraszam Was bardzo, ale nie układa nam się współpraca z Panią Asią i nie bardzo wiem, jak bym mogła prowadzić dogomaniackie rozliczenia finansowe i informować Was o dalszych losach Maksyma :( . Wątek założyłam, bo bardzo żal mi było cierpiącego psa i chciałam pomóc "mojej" Krysi, która jako pierwsza szukała dla niego pomocy - kolejno u malagos i u Asi. Wydawało mi się, że "razem, możemy więcej" - niestety, razem nie zawsze się udaje :( Jeszcze raz Was bardzo przepraszam. Szczególnie - Akcję Adopcje Kaukazów, bo nie ukrywam, że jako osoba nieznająca specyfiki tej rasy, bardzo liczyłam na Ich pomoc merytoryczną.Nie wiem, ile jest prawdziwego kaukaza w Maksymie i czy i kiedy, dojdzie on w nim do głosu, ale mam świadomość, że w takim momencie, wsparcie osób znających rasę, jest bezcenne. Dziękuję Panu Wiceprzewodniczącemu Fundacji za zrozumienie i nieodmawianie ew. pomocy w przyszłości, kiedy na mojej drodze stanie jakiś kolejny Anton Maksymowicz. Dziękuję wszystkim - wpłacającym, robiącym bazarki dla Maksyma, cancer43 i Mazowszance, administrującym jego wydarzeniem na FB. Dogomaniackie(założone przez cancer43) wydarzenie na FB, zostało zlikwidowane. Nie mogą być dwa konta fundacyjne dla jednego psa, do to budzi podejrzenia i niepotrzebne emocje. Teraz więc, jest tylko wydarzenie Pani Asi. Osoby zainteresowane śledzeniem losów Kaukaza Hugo(naszego Maksyma), mogą osobiście(czyli bez mojego pośrednictwa) przeczytać co się u niego dzieje na bieżąco, lub wziąć udział we wspieraniu go https://www.facebook.com/events/1843519249206627/ Fundacja, która jako druga użyczyła konto, też jest OK i można bezpiecznie wpłacać na potrzeby biedaka. Ponieważ jak napisałam, nie będę raczej miała realnej możliwości rozliczania faktur, wpłaty, które wpłynęły na moje konto mogę zwrócić wpłacającym, lub przelać na konto fundacji z wydarzenia prowadzonego przez Panią Asię na FB. Osoby, które wpłaciły, proszę o napisanie, jaka jest ich decyzja. Konto to podaję tutaj i wkleję na początek wątku Amicus Canis - Fundacja na Rzecz Zwierząt Skrzywdzonych ul.Kolbe 2/4 m 30 97-200 Tomaszów Maz. Nr konta 65203000451110000002613570 PayPal: [email protected]<script cf-hash='f9e31' type="text/javascript"> /* */</script> IBAN : PL65203000451110000002613570 SWIFT : GOPZPLPW Wpłaty koniecznie z dopiskiem – Dla Kaukaza ************************************************************************************ Cioteczki, które zrobiły bazarki dla Maksyma, też proszę o decyzję, czy nie zmieniają celu bazarku, a jeśli nie, o przelanie dochodu bezpośrednio na podane wyżej konto. Cancer43 powiedziała, że będzie miała na uwadze osobę z FB, która rozpoczęła licytację na bazarku Nutusi i będzie z Nią w kontakcie
×
×
  • Create New...