Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Dzięki za kciuki. Aresowi już dzisiaj w 6 godzin po imizolu, było lepiej. Ucieszył się biedak, kiedy zobaczył mnie i TZta. Teraz dużo pije(dostał steryd), ale to dobrze, bo się płucze. Pospacerkował z Tomkiem, a ja posprzątałam boks. Jak wrócił, zjadł całkiem sporo gotowanego ryżu z kurczakiem. Jutro, jedziemy do niego na 8.30 i mam nadzieję, że uda mi się mu zrobić zastrzyk z antybiotyku. Mojego weta, strasznie znielubił po dzisiejszym dniu i nie chcę go nadmiernie nakręcać przed podróżą. Obszukałam go całego - kleszczy już nie znalazłam. Ares robi duże postępy w akceptowaniu bliskiego kontaktu z człowiekiem, tyle, że głównie ze mną :(, ale i TZtowi też już ufa. Dwa albo 3 lata swojego życia, stracił stojąc uwiązany pod ścianką, lub latając luzem, gdzie nos i oczy poniosą.....
  2. Pani i Pan latają w sprawach innych psów, a własne - siedzą same :(. Póki co - grzecznie. Lerka odzyskała radość życia, a Bliss spokojnie to toleruje. Co rano, Lerka jak kiedyś, przynosi mi zabrane wcześniej kapcie, i śpi na fotelach a Bliss podchodzi do tapczanu i nadstawia głowę do głaskania i drapania.
  3. Niedoczynność tarczycy, to jeden z ubocznych efektów kastracji - zarówno u psów, jak i suk....:( A idąc do lasu/na łąkę , stosować repelenty - np OFF. Psa, też można nim dopsikać. Miłej ;) lektury http://medycynapracy-portal.pl/prawo/wydawnictwa/poradnik_borelioza_dla_bhp.pdf Moją koleżankę, użarł kleszcz z boreliozą w jej własnym, przydomowym ogrodzie. Von Karajana - kleszcz z wiedeńskiego trawnika.......One są wszędzie.....Niestety :(
  4. Trzymaj, Nutusiu. Wreszcie musi być dobrze......
  5. Póki co, żaden kleszcz mnie nie użarł, ale Aresa - niestety tak. Miał i głodne i niestety - napite zarówno na na początku i po nałożeniu obroży p. kleszczowej. I nie zawsze, dawał je z siebie zdjąć :(. Niestety, dopadła go babeszjoza :(. U nas, urodzaj na kleszcze..... Od wczoraj gorzej jadł, dzisiaj rano - wcale (ale parówki - tak). Posmutniał, ale energii i werwy - nie stracił. W południe, podjechałam do niego z "moim" panem doktorem. Temperatura - 39.....(walczył jak lew - nawet mnie podrapał :) ). Dostał imizol, antybiotyk, steryd. Zawiadomiłam Papryczkowo o całej sprawie..... Wysłałam swoje dane do umowy. O 18 jadę z TZtem do niego. Jutro rano jedziemy na 8, potem o 9 dojedzie lekarz i poda mu antybiotyk. Potem, wracamy do MM i o 11.30, pakujemy sunię i szczeniaki. I znowu - po Aresa. Trzymajcie za niego kciuki. Biedak miał niewesołe życie, a teraz, jak ma mu się odmienić na lepsze, dopadła go babeszja....... :(. W drogę do hotelu(jak imizol przestanie działać), zabierze Fiprex spot-on..... O 16 - idę do szczeniaków................nie wiem, z kim, bo "moja" Pani Krysia, ma dzisiaj operację swojego starego psa(nowotwór jądra) :(. A chcę przypomnieć Panu o dniu jutrzejszym, dać maluchom ich mamie jeść i zakropić sunię Fyprystem.
  6. Pani Ewa od Rudzika podbalkonowego, wpłaciła na sterylizację Małej, kupiła podkłady i karmę, oraz wysłała jeszcze jakąś wielką pakę z różnymi psimi różnościami - spotkałam Ją na poczcie. Mała zapadła Jej w serce i często ją karmiła, kiedy biedulka biegała głodna i w ciąży po śmietnikach. Są dobrzy ludzie w MM, wrażliwi na psią i kocią biedę...... Ja, póki co, karmię czeredkę(razem z Panią Krysią) i....biegam do Aresa. Jego kolega Fifi znalazł dom (hurrra!!), więc od jutra(na szczęście - krótko), będzie sam, a ja "niezastąpiona" ;) biegam do niego rano i wieczorem. A w środę - transport. Przeraża mnie wszechobecność kleszczy :(. Z Aresa, zdjęłam kilka dorodnych egzemplarzy już na samym wstępie, założyłam mu nową obrożę Pess(niestety, z permetryną), zdjęłam kolejne - też napite :(. Dzisiaj, spsikałam go fipreksem, chociaż bardzo protestował. W dodatku, Ares broni swoich kleszczy(tych na głowie i szyi), jak niepodległości :(. W lesie z Lerką(krótka i jasna sierść), w krótkim czasie, kilka razy zdjęłam wędrującego kleszcza. Po powrocie do domu, obie panienki pofipreksowane dodatkowo
  7. Lerka bez kiecki. Wpadlismy po drodze do lasu - masakra. Jedno kleszczowisko. Lerka oczywiscie, odzyskała humor i chęć podgryzania Bliss. Końcżę, bo zaraz lecę z Krysia do szczeniaków i suni. Druga dawka "na robale" no i karmienie codzienne......
  8. Dzieki za wsparcie - ja tez tego nie ogarniam. Jak złapie oddech - napisze co i jak
  9. Codzienne porannne wizyty u Aresa, a popołudniowe - u suni i szczeniaków. Karmienie (i tu i tam), sprzątanie boksu, spacery - to tylko u Aresa. Obroża Pess z permetryną - zupełnie nieskuteczna - stale zdejmuję z niego kleszcze. Jutro w Ostrołęce, kupię jemu i Małej spot - on z fipronilem. No i smycze, obroże i adresatki. Bo jutro o świcie - muszę w taxi i do Aresa - sprzątanie, spacerek, karmienie, pojenie. W tej działalności, jako singelka. Potem, jedziemy do Ostrołęki do lecznicy, zdjąć szwy (i kieckę) Lerce, Bliss - zrobić kontrolną morfologię po babeszjozie, oraz zrobić te bardziej ambitne zakupy weterynaryjne ;). Potem, w MM, kupić obroże, smycze i adresatki dla dorosłych psich podróżników :) Po południu - do suni ze szczeniakami - z moją Panią Krysią - ofkors :) - zanieść jedzonko O matko ;)
  10. Chyba masz rację, Irenko. Czysty ageizm u tego Świętego - ot co ;)
  11. Nutusiu, a czemu domek z goldenką nie będzie dobry dla Imki? Może w takim razie, Pomi się nada ;). Jak trzeba, zawieziemy :).
  12. I mnie jest słodko i promiennie jak na to patrzę i to czytam :)
  13. Wczoraj była u nas Mazowszanka po budę po Aresie (zabrała ją do siebie na wieś na działkę) - będzie dla Jej bezdomniaków i .......chyba ;) Lerka podbiła i Jej serce. Gosia zrozumiała moje lerkowe zauroczenie. Bo malizna jest słodka i przezabawna :)
  14. Nie lubisz czerwonego? ja też nie za bardzo ;). W ramach majówki, latam do Aresa (sprzątać boks, karmić, poić i wyprowadzać) i do szczeniaków - karmić , odrobaczać itd. Bardzo się cieszę, że wkrótce sobie pojadą - cała siódemka :D ( w dodatku, do takich wspaniałych miejsc), a ja wreszcie znormalnieję :) .
  15. Pozdrowienia dla Ptysia i Pianki - psów z Radys, a teraz szczęśliwych :) . No i dla całego Papryczkowa - ludzkiego i zwierzęcego :) Dzięki za Aresa. On o tym nie wie, ale się pakuje ;). Dzisiaj rano jak zwykle, zasuwam do niego. Sprzątnąć boks, dać jeść i pić, zaliczyć szarpany spacerek. Wieczorkiem - do szczeniaków. Dzień jak co dzień (ostatnio ;) ). Bardzo się cieszę, że wkrótce całe to towarzystwo( w sumie 7 psów) "spadnie" z mojej skołatanej głowy ;) i będę miała tylko dwa własne ;)
  16. Trafiłam :). Kredka, to mniejsza Blisia, a Krasnal - łaciata Lerka ;). Tyle, że u nas czapeczkę/okularki? ma Lerka, a nie Bliss. Fajny wątek, tylko szkoda, że zdjęcia "padły" .
  17. Nie martw się :) Już znalazłam http://www.dogomania.com/forum/topic/29547-kredka/ i idę czytać :) Na zdjęciach - Lerka w przerażającej czerwonej sukience - wkrótce p zabiegu. jak jej sukienke zdejmę, to skacze na dwóch łapkach rzuca sie z dzikim warkotem na pęciny Bliss i odzyskuje radość życia. Jak nałożę - klops :(. Musi jeszcze dotrwać do poniedziałku. Brzuszek ładny, ale sterczą z niego czarne nici. Przerażająca sukienka, nadal niezbędna. Unieruchamia Lerkę.
  18. Nie wyadoptujemy go z ulicy :(, chociaż jest piękny i łagodny.......
  19. Wiem, że Pani Małgosia, to cudowna osoba i Jej Mama - też. Rozmawiałam, weźmie maluszki, wysterylizuje i "przechowa" ich mamę tj Małą. Flo, wyślij mi adres na pw. Dzisiaj wieczorem idę z Krysią do maluchów i Małej, a w środę, pojadą po lepsze życie. Ares - też ;). To wspaniałe, że istnieje dogomania :) i ludzie pomagający psom w potrzebie :)
  20. Gdzie szukać tego wątku? Lerka ma fotkę w sukience. Obowiązkowo :)
  21. Całkowicie popieram malagos :). Kiedyś, na te chowające się, pomagał Św. Antoni. Teraz w niego nie wierzymy, to przestał
  22. Lerka szelki zjadła w hotelu, kiedy miała je na sobie u siebie , w apartamencie ;). W domu, zaraz po sterylce na sukienkę nałożyłam szelki, żeby ją dodatkowo przytrzymały i żebym nie musiała jej niepokoić przy kolejnym wkładaniu i zdejmowaniu. Była w nich 4 doby. Nie ruszała. Teraz, jest tylko sukienusia, ale i tak jest nieszczęśliwa. na szczęście, coraz mniej, na i coraz juz krócej :)
  23. W schronisku w Bąkówce, z którego wzięłam Bliss, dostałam książeczkę z wklejonym nr czipa i zostałam poinformowana, że mam ją zarejestrować na swoje nazwisko. Tylko, że trzeba wiedzieć, "o co biega" i potrafić to zrobić i mieć czym ;). Zarejestrowaliśmy w safe animal, a potem okazało się, że do ubezpieczenia od szkód wyrządzonych przez psa (do wysokości 100.000zł), w Allianz, trzeba psa zarejestrować w bazie rejestracja.pl. no, to jest w obu. Ale czip ma ze schroniska. U nas podobno jest kilka różnych "baz", które nie mają ze sobą żadnych powiązań :( .
×
×
  • Create New...