Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Tylko pamiętaj, Martusiu, że trzmielina jest bardzo trująca. Chociaż jesienią - przepiękna "Wszystkie części trzmieliny pospolitej są silnie trujące. Zatrucie objawia się osłabieniem, wymiotami, biegunką, a także dreszczami i zaburzeniami w pracy serca. Może prowadzić do paraliżu, a w konsekwencji nawet do śmierci. Za śmiertelną dla dorosłego człowieka dawkę uważa się 35 owoców."
  2. Dzisiaj odebrałam przesyłkę,wspaniałe zapakowana, fanty super, dziękuję
  3. Uparty Lilek! Dobrze że Ninek szybko się adaptuje, ale widać, że biedak też swoje przeżył....... Ale się bardzo stara być "dobrym psem"
  4. Trzymaj się Mari. Niestety, życie często bywa trudne, a jak do tego dojdą jesienne pluchy, to robi się jeszcze trudniejsze. Na szczęście, po nocy wstaje dzień, po jesieni i zimie, jest wiosna i lato i wszystko się staje łatwiejsze
  5. Mazowszanko, Agat, jesteście cudowne Dziewczyny . Podziwiam Was i cieszę się ogromnie ze szczęścia Szorstkiej, czyli... Czetki ( tak miała na imię podopieczna Nutusi, trochę podobna z wyglądu do bohaterki wątku, a to podobno szczotka po czesku).
  6. Ja też bym poszukała grosza, na stałą dla niuńka. Bardzo go żal..
  7. Nie do końca . Sonia, to subtelna panienka, a Ninek w schronisku po kastracji, przytył 4 kg ( w sumie, waży 14!!), ale na szczęście spacerki i dieta chyba działają, bo optycznie jest szczuplejszy. Za jakiś czas, go zważymy i okaże się, jak jest. Ale masz rację, mówiąc, że są podobni do siebie i może dlatego, wpadł mi w oko
  8. Ninek jest u nas od 27 września. To mały +/- dziesięcioletni kundelek, który przesiedział w pobliskim schronisku prawie 6 lat. Na jego ogłoszenie, trafiłam przypadkiem na fb i oboje z mężem, po wzajemnej dyskusji, postanowiliśmy dać mu dom. Wszystko wskazuje na to, że była to dobra decyzja
  9. A my już od połowy września w miasteczku, a na działkę dojeżdżamy co jakiś czas, coś jeszcze zawieźć/wywieźć/sprzątnąć przed zimą. Psów nie zabieramy, bo i tak ledwie się wyrabiamy, a domek mały, letniskowy. Może w drugiej połowie października, uda się nam pojechać tam tylko na spacer z psami. Na szczęście, Ninek nie ma (odpukać), lęku separacyjnego i oba psy, grzecznie śpią i czekają na nasz powrót. Obecność Ninka spowodowała, że Lerka, jak za czasów Bliss, przestała płakać, kiedy zostaje sama w domu. Bo już nie jest sama, a z Ninkiem .
  10. Trzymam kciuki z całej siły. Będzie dobrze
  11. Ja teraz odchudzam Ninka i na oko, to trochę już schudł ( dieta, spacery). Lerkę, też co roku, odchudzam po zimie. Daję ilość jedzenia, na wagę należną ( Ninkowi na początek ciut więcej). Daję 1/2 należnej karmy mokrej ( u mnie Rocco z wołowiną i kurczakiem) i to jest obiad, a na śniadanie i kolację - 1/2 należnej karmy suchej, podzielonej na te dwa posiłki. U nas, to Bosch mini light dla dorosłych, małych psów. Dla Pongulca, pewnie lepszy większy ( midi) rozmiar chrupek. No i spacery. Ale na spokojnie, bez przesady, zanim pies nie odzyska formy Ps Do karmy mokrej, dolewam trochę wody, i ją trochę rozgniatam, żeby było " więcej"
  12. Ok. Wszystko wyjaśnione. Biorę i te buty i firankę i cegiełkę.
  13. Chyba 7, to 40, a nie 39? To niestety, rezygnuję. Poproszę w zamian cegiełkę
  14. Dzień dobry . Poproszę nr 9 ( buty) i 51 (firanka)
  15. ONka Bliss, też była adoptowana ze schroniska 9 lat temu. Niestety, odeszła za TM w ostatnim dniu maja br. A obecnie ta nasza ukochana psia rasa (psy duże, ciężkie, kłopoty z tylnymi łapami i kręgosłupem prawie gwarantowane), nie są już dla nas.... No, to jest mała Lerka i mały Ninek, który koniecznie musi schudnąć przynajmniej 3 kg
  16. Na zapoznaniu nad przydomowym trawniku, było super. Gorzej, jak się okazało, że "obcy", będzie u nas mieszkać na stałe. Było i lekkie powarkiwanie i reakcja obrażonej księżniczki - nie wejdę do pokoju, bo on tam jest. Na szczęście, Ninek jest zupełnie pozbawiony agresji - w schronisku, psy go gryzły i mieszkał z sukami. Pomału, już go nie unika, a na wspólnych spacerach, jest machanie ogonkami. W kuchni, przy dawaniu smaczków i szykowaniu jedzenia, dystans społeczny przestaje obowiązywać. Jedzą w separacji, ale potem, lecą wylizać swoje miski. Będzie dobrze, bo Lerce brakuje psa i na spacerach, padała na plecy przed prawie każdym, spotkanym psiakiem. Będzie dobrze
×
×
  • Create New...