Tweety
Members-
Posts
5658 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tweety
-
[quote name='BeataSabra']Alarm na razie odwołany koty rozlokowane - jak się coś wydarzy to wet ma do mnie dzwonić[/quote] lepeij, żeby nie musiał dzwonić Jutro Justyna zabiera kociczkę z Prądnickiej z Chirona, na jej miejsce przywozi maluszka na wpół żywego od kociego kataru, może z rodzeństwem;( dzwoniłam do pani Ani, która złapała tę kotkę i tam kotka nie może wrócić :angryy: ktoś usiłuje wykończyć koty, zatruł karmę w miseczce, nacięły sie na nią gołębie i teraz leżą obok dwa martwe :shake: Kot, który tam gdzieś żył sobie od dwóch dni się nie pojawia, może zjadł i schował się przed śmiercią.
-
kto umie łapać koty (maluchy) podbierakiem i w ogóle posiada go? te maluchy ze Słomczyńskiego w ogóle nie chcą podchodzić do czegokolwiek po ostatniej łapance :shake: Jest tam jeszcze dziczek z wyrwaną łapą, którą ciągnie za sobą. Trzeba go złapać, zdiagnozować, wyleczyć i przetrzymać ze dwa tygodnie, bo później wraca z urlopu pani, która tam teraz łapie te maluchy. U niej mieszkała kićka, mama tego kocurka z łapką i to jest jedna z tych , które prawdopodobnie nie żyją
-
[quote name='Angie :)']wklej histori zwierzakow tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=117183[/URL][/quote] dzięki, na razie są tylko dwaj z bezwładnymi łapkami i Mufasa wymagający leczenia do końca życia, bo Fruzinka ma dom. Reszta na szczęście wyleczona albo w stanie prawie normalnym
-
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
Tweety replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
no, troszkę Wam popadało;) -
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
Tweety replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
jest przepiękny:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: -
[quote name='malagos']kochani, to ten sam kot, kolor zależy od zdjecia z lampą czy bez :razz: Zaraz zawołam tu Tweety, bo mam wrazenie że mi zarzucacie kłamstwo?....[/quote] a kto tu czepia się mojego Boryska?;)
-
Fruzia, sparaliżowana kotka, nie żyje :-((((((((((((((
Tweety replied to Tweety's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='Ines_Chorzów']Fruzia była w piątek na ogródku na grillu. Bardzo jej się podobało, szczególnie u sąsiadów za płotem :D Nawet nie wiem kiedy przecisnęła się przez dziurę i już była u nich. Dobrze, że mają niski płot, to Sławek się przez niego przewiesił i ją wyciągnął :) Jak widać nawet smycz ją nie powstrzyma przed zwiedzaniem świata :D Teraz ta mała strzyga zjadła kolację i się myje, pewnie zaraz pójdzie spać :)[/quote] światowa panniczka;) -
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
Tweety replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
:crazyeye::crazyeye::crazyeye:ja Cię kręcę! -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Tweety replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
i ja też Lisiurku ['][']['] -
[quote name='BeataSabra']OK Ja się rozglądnę za Advocate. Już nie załatwiaj. Tweety rozumiem Cię wiem że się nie rozerwiesz ale też spróbuj zrozumieć mnie.....[/quote] rozumiem Cię świetnie, bo pamiętam też Nikę na tymczasie jak siedziała rok, tylko mnie tak nie wiercili dziury w brzuchu, żeby już sobie poszła. Nie mam go gdzie wziąć, do siebie nie dam rady, bo mam ósemkę i sama nie długo wyjeżdżam nie mając co zrobić z maluchami a nawet o duzych nie wspominając, bo okazuje się, że mama może przychodzić do nich raz dziennie pod warunkiem, że w końcu się wyleczy. A gdzie drugi raz? a co jak się nie wyleczy... Sama już nie wiem co zrobić, bo Chiron ma urlop dokładnie w tym samym czasie co ja:shake:
-
jeden maluch złapany, już bezpieczny, drugi chciał mnie zjeść (przegryzł skubany rękawiczki i moje palce) i jego mamusia też stanęła ostro w jego obronie więc go odruchowo wypuściłam z rąk:angryy: Reszta łapanki na dniach, pani ma zostawioną łapkę (to na mamunie) i kontener. Albo poradzi sobie sama jeszcze dzisiaj albo będę ją wspierać w ten weekend
-
[quote name='LALUNA'] I jest jeszcze cos. Z każdym dniem jego szanse maleje. Tak jak widac na przykładzie tego ON co Ulka wstawiła. Operacja czyli połączenie stawów. To koszt około 1800 -2000 tys, podejma sie tylko dwie kliniki. Wrocław i Warszawa. I nie gwarantuja przeżycia, bo podaje sie dużo leków przeciwzapalnych. Znam przypadek opisany w necie, gdzie pies w cierpieniach padł po artodezie łap. W kazdym razie operacja polega na brutalnym zniszczeniu stawów i zrobieniem ich na sztywno. Ale to jest chirurgia, a pies ma problemy ze zwiotczeniem miesni. .[/quote] przeczytałam trochę wyrywkowo więc pytanie może głupawe: czy Ty może proponujesz przeprowadzenie operacji połączenia stawów na sztywno w tym momencie czy ja gdzieś zbłądziłam?:oops:
-
[quote name='trol']w odpowiedzi na Twojego meila napisałam ci ,że po 15.07. zrobię wpłatę na AFN , i to za każdego tłumacza ja wpłacę 20 zł za sztukę , wiem że to niewiele w morzu potrzeb , ale zawsze coś także czekam na pozostałe tłumacze : niemiecki i rosyjski[/quote] pieniądze doszły, dziękuje :loveu:
-
Fruzia, sparaliżowana kotka, nie żyje :-((((((((((((((
Tweety replied to Tweety's topic in Kotki już w nowych domach
Frzuzinko, trzymaj się kochanie :loveu: -
[quote name='BeataSabra']Pchełka :loveu::loveu:. Moje cudo. Tweety jutro się kończy lipiec...... Trzymaj kciuki żeby się nie okazało po jutrze że on nie ma gdzie się podziać ....... Ten dom musi się znaleźć jak najszybciej. Aha jakby stał się cud - dokumentacja Mafii jest w niebieskiej teczce format A4 z naklejoną naklejką z kotami (lub jednym kotem). Ona musi się odnaleźć. ja tam nie pójdę bo .......(cenzura)[/quote] nawet nie chcę mysleć, że jutro zostaniemy z kotem na ulicy:-(
-
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
Tweety replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos'][IMG]http://i38.tinypic.com/20igmdf.jpg[/IMG] Takie cudko czeka na ratunek w schronisku w Olsztynie! koteczka, juz ostrzyżona, troche odkarmiona, ale chora na kk. Nie ma mozliwosci wykonania badać na białaczke i FiV. Ma jej Ania i Kropka zalozyć wątek.... :shake:[/quote] a wiadomo w jakim wieku? Patsi z Bytomia pytała dzisiaj o persika -
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
Tweety replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos']aniołek Borysek dzis był rozgadany, dał się głaskać po łepetynie i pod bródką :p Te siuśki to chyba nie jego sprawka, podejrzewam Szarą albo Maciulinka. Materac nadal na balkonie, dziwe zapachy wokół niego sie roznoszą, bo szorowałam szmponem, płynem do prania dywanów i na koniec spryskałam jadowitym dezodorantem :razz:[/quote] ten dziwny zapach nie gorszy od siuśków?;) -
[quote name='noemik']Tweety, zgubiłam się w połowie. Dzielna z Ciebie kobieta. Melduję, że mamusia z małymi mają się dobrze. Ona się boi, zrobiła sobie legowisko w pojemniku na pościel, wychodzi jak mnie nie ma. Małe bardziej towarzyskie, ale jeszcze takie ciapowate klopsiki. A, baardzo przepraszam za moje spóźnienie, jeszcze raz się kajam, utknęłam w korku. Przeprosiny dla męża i córci, że musieli na mnie, świnię jedną, czekać. Też lecę spać.[/quote] nic się nie dzieje, korki w Krakowie to chyba nasza specjalność. Trzeba było słyszeć co Gem mówił w tamtym tygodniu jak byli z Szarikiem i korek był od mostu Grunwaldzkiego do Matecznego:evil_lol: Cieszę się, że u Was wszystko w porządku:loveu: Pojawił się problem, bo prawdopodobnie dzisiaj muszę złapać te trzy maluszki ze Słomczyńskiego gdzie koty znikają i nagle okazało się, że zupełnie nie mam ich gdzie dać:-( Klapa totalna. Chiron zatkany a od 17.08 nieczynny przez dwa tygodnie. Ja nadal mam full. Nie mam pomysłu a zabrać stamtąd trzeba je koniecznie, póki żyją....
-
[quote name='BeataSabra']Ok + 10 znaków[/quote] w Krakvecie nie mieli:shake: wogóle dzisiaj dzień, z gatunku tych, których nie cierpię. Wiadomo było, że przyjeżdża dzisiaj z Częstochowy kielecki wilczurek Szarik na konsultację do doktora Orła, jak również to, że stachurka z miau będzie łapać maluchy kocie aby wyleczyć je w Chironie, jak również to, że Miuti musi dzisiaj jechać do weta z Fasolką po zabiegu w ciężkim stanie, z Mati po zabiegu i z 3 buraniami, które przestały jeść i wywaliło im węzły chłonne a także, że mam odebrać trikolorkę Kaję od p. Kazi, i pokazać ją wetowi przed wydaniem do domu a wieczorem zawieźć do tego domu za Kraków (aby przy okazji sprawdzić jak będzie mieszkała). Do tego wszystkiego miałam ze sobą iść dziś koniecznie do lekarza, aby podali mi kolejną dawkę leków. Oczywiście już rano okazało się, że Miuti ma jeden kontener za mało, potem, że Stachurka złapała tylko mamusię z jednym maluchem i zostały jej jeszcze dwa, i jednego z nich na szczęście odstawiła sama do lecznicy, bez udziału mojego TŻ-ta, drugi nie dał się złapać. W międzyczasie zadzwoniła pani, że będzie próbowała złapać koteczkę, na którą poluje od miesiąca i czy ja w razie czego odbiorę tę kotkę i odstawię do weta. Prawdę mówiąc uznałam, że i tak jej nie złapie, sądząc po poprzednich akcjach ale wiedziałam, że w razie czego jakoś tę kotkę odbiorę. Ledwo mój TŻ wrócił z Chirona to pognaliśmy do "ludzkiego weta", żeby podali mi to paskudztwo i oczywiście cały czas dzwonił telefon, a to Fiona, że już są w Krakowie, a to umawiałam się z Miszeliną, że odwiezie Miuti i weźmie ode mnie transporter i jak przyszła moja kolej na wejście do gabinetu to dałam telefon Robertowi, jak coś to niech odbiera. Oczywiście wtedy zadzwoniła pani od złapanej (jednak!) koteczki, że dlaczego ja mam cały czas zajęte, że ona złapała kotkę, że trzeba natychmiast przyjechać i wogóle dlaczego to nie ja odbieram telefon i co sobie myślę:crazyeye: Robert się wkurzył i tłumaczył babie, że właśnie usiłuję połatać sobie zdrowie aby mieć siłę biegać na każde zawołanie takich jak ona a mnie potem udało się złapać Basię od Kosmy aby odstawiła koteczkę do Chirona. Pół godziny później jechałam już z Fioną, Gemem i Szarikiem po Kaję i do Krakvetu. Za chwilę dzwoni kolejna baba, że ta pani co miała być za pół godziny po kotkę to już spóźnia się 10 minut i gdyby wiedziała, że tak traktujemy ludzi to były nie łapała żadnego kota i co my sobie myślimy:angryy: We mnie się już zagotowało ale wytłumaczyłam jej w miarę grzecznie, że czasem na pogotowie trzeba czekać dłużej i pożegnałam się chłodno. Odebraliśmy Kaję, w lecznicy byliśmy około 18-stej, godzinę później przyjechała moja Joaśka z chłopakiem i jego mamą i z kocurkiem Edkiem, 11-letnim panem z naroślą na karczku. Pół godziny później zadzwoniła Stachurka, że w Chironie była awantura, bo doktor nie miał czasu zrobić testów na panleukopenię i nie oddali jej transporterka i ona musi wracać po niego 20 km i ja rozumiem bardzo dobrze jej wzburzenie. Jutro zapewne wysłucham drugiej strony. Weszliśmy w końcu o 20:30. Z Szarikiem jest tak sobie, ma swój wątek, kto zainteresowany to zapraszam, piękne szczenię wilczura z niedźwiedzimi łapami i w ogóle cały jakiś nie taki, podrzucony do lecznicy. Kaja ok, może iść do domu. Edek - nowotwór złośliwy, nie operowany ma około 2-3 tygodnie życia, operowany, może się nie wybudzić, może umrzeć niedługo potem, może jeszcze kilka lat pożyć. Termin operacji ustalony na czwartek. Wyszliśmy stamtąd dobrze po 21-ej. Zadzwoniła pani, która miała wziąć Kaję, że dzisiaj juz nie zdąży, bo nadal jest w pracy więc odwiozłam kićkę do p. Kazi i wróciłam do domu i po prostu ... idę spać
-
w lecznicy byliśmy ok. 18-stej, do gabinetu weszliśmy 20:30 a z lecznicy wyjechaliśmy dobrze po 21-ej :mad:. Z Szarikiem jest średnio, żle chodzi na tylnych łapkach i możliwe, że ma coś z kręgosłupem. Po 17-stym sierpnia, jak wróci doktor z urlopu, Szarik będzie miał robione prześwietlenie całego kręgosłupa. Niestety, nie udało się dzisiaj zmienić gipsu na ten lekki, bo operacje były już umówione nawet na godzinę 24-tą. Trzeba obserwować czy nie zaczyna chodzić gorzej, czy spod gipsu nie śmierdzi. Krew była pobrana, wyniki jutro po południu. Fiona z Gemem są w drodze do Częstochowy. Wybaczcie tak "suchą" relację ale był z nami jeszcze kocurek z nowotworem i jak się okazało ma przed sobą jeszcze max 3 tygodnie życia więc we czwartek operacja, której też może nie przeżyć:-(
-
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
Tweety replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
[quote name='EVA2406']To pomaga? :crazyeye:[/quote] koty nie cierpią tego zapachu. wszystkie odstraszacze są na bazie zapachu cytrynowego i czegoś tam jeszcze przyjemnego dla ludzi. Są takie specjalne odstraszacze albo może być to sok z cytryny