Jump to content
Dogomania

Tweety

Members
  • Posts

    5658
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tweety

  1. wróciliśmy. Leon pogryziony, na szyi ma paskudny, olbrzymi ropień, z którego sączy się śmierdząca ropa :evil: uszy poharatane, na łapach ślady pogryzień. Ma gorączkę. Oj, nie lubią go kocury :( Został w Krakvecie na czas leczenia tego co na szyi [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images36.fotosik.pl/96/817cb1585399ada0.jpg[/IMG][/URL] tam gdzie pomaziane na szyi to pod skórą właśnie mieści się ten cały syf [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/96/b63e01f7b99948cf.jpg[/IMG][/URL] a to Fionka z dziecięciem (ta czarna plamka), która przyjechała dzisiaj z Siemianowic, na razie rezydują u mnie w łazience [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/96/2db848036117635a.jpg[/IMG][/URL] to wczorajsza Finka, 7-miesięczna z ul. Celnej, słodkie kociątko, dzisiaj już chyba ciachnięta (nie miałam kiedy zadzwonić do Chirona) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/96/909dd0e20ab0825d.jpg[/IMG][/URL] i na deser - Beksa pokazuje jaka to jest grzeczna [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/96/f7525dfe140cff88.jpg[/IMG][/URL] nawet jak nie śpi [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/100/3aa75a62a8e3dfb8.jpg[/IMG][/URL] Robert był jeszcze dzisiaj z Pumą na wymazie, mam nadzieję, że paciorkowiec odpuścił w końcu. Wizyta kontrolna dopiero po świętach
  2. dołączy do nas koteczka z 4-dniowym maluszkiem. Mieszka w śląskiej piwnicy, jeden debil odgraża się, że ją zabije a dzieci wczoraj wywlekły tego maluszka na dwór i bawiły się nim [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_evil.gif[/IMG] Koteczka jest domowa, bardzo miziasta, wyrzucona pewnie z racji ciąży [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_evil.gif[/IMG] nadal czekam na rodzinkę ze Sląska, utknęli w korku. Od czasu ich przyjazdu zależy tez, o której odbiorę zmasakrowanego kota z Bieżanowa i pojadę z nim do Krakvetu, rodzinka pojedzie z nami na przegląd, potem pewnie na Wielopole
  3. [quote name='karusiap']Tweety jaki masz Nivalin?potrzebujemy w ampulkach 2,5 mg. I cocarboxylase tez w ampulkach,musze poszukac bo to moze mam.Reszte mam w zastrzykach albo kupie w aptece.[/quote] nivalin mam właśnie taki, tylko 5 ampułek a zamiast cocarboxylazy Shila dostawała milgammę, ponoć lepsza i mniej bolesna, może dopytaj w aptece czy może być jako zamiennik
  4. mały OT - jeżeli jest ktoś zarejestrowany na miau to może już głosować w ankiecie na missieek jako kandydatce do głosowania na krakvecie [URL="http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=4283439#4283439"]Miau.PL :: Zobacz temat - Krakvet-kogo wybieramy w kwietniu????[/URL]
  5. laser mają na Centralnej u Bakowskiego, jeździłam tam codziennie z Sheridanem, zabieg kosztował 10 zł. Jest też, o ile dobrze pamiętam, w Chironie, na Kuczkowskiego, bo też któraś kotka miała robione zabiegi i tutaj chyba, jak dla nas, cena byłaby niższa. Gdybyś potrzebowała to daj znać
  6. i jak pomyślę, że niektórzy bez skrupułów wyrzucają zwierzaka z samochodu albo przywiązują w lesie a tu coś takiego ...eh :shake: Czy ja wczoraj pisałam, że Beksa jest grzeczną dziewczynką? :diabloti:Oświadczam, że miałam omamy i chwilowe zaćmienie a doszłam do takich wniosków jak wstawałam dzisiaj do niej o 2, 4 i 6-stej :mad::diabloti: Przerzucamy się na kurzęce mięso, coby treściwie zapchać beksowy śmietniczek. Ma szczęście, że po jedzeniu śpi grzecznie w kontenerku trzymana przez drzwiczki za cokolwiek
  7. Eva, będzie dobrze! Na pewno! Kacperek przyjechał, nie chciałabym już więcej uczestniczyć w takim rozstaniu :-(. Pani płakała co chwilę a jak już opowiadała, że dzisiaj w nocy Kacperek po raz pierwszy przyszedł do niej i spał całą noc przytulony, to mnie już tez mocno dławiło, bo pamiętam jak w dniu wydawania go po raz pierwszy przyszedł do mnie i wtulał się jak oszalały także spóźniliśmy się do przedszkola. Niestety, nie było szans aby został, mama tej pani, ma prawie 80 lat i choruje na szpiczaka (nowotwór). Obecność kota powoduje, że zwyczajnie się dusi a nie może dostawać leków odczulających. W dodatku miesiąc temu odszedł im yorczek i Kacper miał wypełnić pustkę po nim. Strasznie przejmujące to wszystko było :( Kacper dostał wszystko, łącznie z legowiskiem i swoim ręczniczkiem aby się lepiej czuł, drapakiem, kuwetą, miskami i zabawkami. Musiałam obiecać, że znajdę mu dom najlepszy na świecie aby nie stała mu się krzywda
  8. karusiap, mam 5 ampułek nivalinu, w razie czego jeszcze milgammę (kombinacja wit. z grupy B), zostało mi po Shili, może potrzebujesz?
  9. [quote name='karusiap'] Operacja nie ma sensu w tym wypadku. [/quote] czyli zaoczna ocena dr Orła była poprawna :shake:
  10. [quote name='majqa']Moje kciuki również zaciśnięte aż woda tryska!!![/quote] moje też!!
  11. Eva2406, dziękuję za ciepłe słowa ale co tu podziwiać jak człowiek sobie nie radzi z tym wszystkim?:shake: Za to Beksa dzisiaj pokazała, że potrafi być grzeczną dziewczynką. Dostała jeść o 1 w nocy i przespała W KONTENERKU! aż do 6 :crazyeye: Postawiłam kontener koło łóżka i co prawda musiałam trzymać palce przełożone przez kratkę a ona się w nie wtulała ale spała grzecznie. Okazało się, że powodem rozwolnienia najprędzej było mleko Bogeny, bo jak zmieniłam na convalescenca, to problem zaniknął właściwie od ręki. Także jest co raz lepiej (tfu, tfu, tfu)
  12. [quote name='karusiap']jestesmy juz we WRoclawiu.Roxi spala bardzo duzo w pociagu.kochane sloneczko.troszke sie bawi,probuje w kazdym razie.jest kochana i grzeczna. [B]jutro o 10:30 mamy zdjecie[/B].[/quote] [SIZE=1] [/SIZE]Roxi, trzymamy mocno! [SIZE=1]mam nadzieję, że zgodzą się na tę fakturę przelewową :roll:[/SIZE]
  13. Jutro o 8 rano łapanka na Daszyńskiego w wydaniu Lutry i mojego TŻ, trzymać kciuki proszę! Wieści z Theriosa - rana u Amandy jest spowodowana popękanym ropniem, przemywana, ładnie podsycha. Jutro USG, zobaczymy co z tą ciążą. Powiedzieli, że jeżeli bardzo wysoka to bezpieczniej dla koty będzie uśpić maluchy po urodzeniu. Dla mnie każde wyjście jest beznadziejne :-( ale będę się martwic jutro jak będzie wiadomo coś więcej. Z adopcji wraca Kacper. Do rodziny, która go miała wprowadziła się na stałe seniorka rodu, niestety po pierwszym dniu wylądowała w szpitalu :( Na chwilę zamieszkała gdzieś po rodzinie, Kacpra jutro mi przywiozą z całym zakupionym osprzętem aby miał już wyprawkę do innego domu. Tak się cieszyli, że już się oswoił, dzwoniła ta pani do mnie ze 4 dni temu, że jest super, grzeczny i przymilny :(
  14. A Beksa po wizycie u wetki, oczywiście koncert był stosowny, bo oglądano kota a kot sobie nie życzył. Kot dostał nifuroksazyd i miał wymasowany brzuszek więc się wysiusiał, w tym względzie jednak trzeba jej jeszcze pomagać. Kot ma też dostać gerberka indyczego, bo tak obgryza palce, że powinna sobie poradzić ze zjadaniem z nich "mięcha". Kot w związku z tymi zaleceniami poszedł do sklepu po to mięcho i jakoś dziwnie wszyscy klienci zauważyli jego obecność, jak również kot poszedł do apteki i też nie przeszło to niepostrzeżenie :cool3: Teraz rozrabia z rezydentem mojej mamy Kubusiem, z którym bardzo przypadli sobie do gustu
  15. Patuś, u Was może chociaż trochę spokojniej, co? Przecież nie mogą tak te koty wymierać jeden za drugim:-( Beksa oczywiście koncertowała dzisiaj ile się dało :mad: Dostała jeść o 2 to myślałam, że może do 6-7 pośpimy. A gdzie tam, punkt 3 pobudka, oczywiście o 6 też. W dodatku pojawiło się rozwolnienie więc została spakowana i pojechała do mojej mamy i do weta. Beksa w ogóle bardzo mało siusia, wczoraj dwa razy tylko, dzisiaj jeszcze wcale :roll: Samopoczucie ogólne chyba niezłe sądząc po moich obgryzionych i podrapanych rękach, bo jak jest już najedzona to leży na pleckach i walczy ze mną bardzo dzielnie i skutecznie
  16. Jednak musiałam porzucić na chwilkę moją najmłodszą "córunię", bo okazało się, że u p. Wisi na Kolorowym sytuacja robi się coraz bardziej dramatyczna i jej kot umiera. Właśnie wróciłam z Krakvetu odstawiwszy p. Wisię do domu z pustym kontenerem :placz: Przy niej jeszcze jakoś tam trzymałam fason ale wracałam do domu już rycząc wniebogłosy, bo mam tak serdecznie dość patrzenia na śmierć, odbierania telefonów, że któryś nasz kot odszedł, walczenia o każde 5 minut życia, które i tak ulatuje. Najgorsze, że kotka umierała cierpiąc, tak przeraźliwe krzyczała co jakąś chwilę a z Huty na Kurdwanów jednak w kilka sekund się nie dojedzie. Był dr Orzeł, oglądając ją nie był w stanie stwierdzić co kotu było. Kotka w piątek przestała jeść, nie miała temperatury, wymiotów, biegunki a teraz pojawiły się objawy żółtaczki. Kotka nie wychodziła z domu, jej towarzysze też nie. Odeszła sobie głaskana do końca Pusieńko [']['][']
  17. cholerny FIP :angryy: pojawia się znikąd, nic nie można zaradzić ani wcześniej ani później:-( Blue, kochanie ['][']['] :placz: dla Beksy jest już potencjalny dom, który od dawna czeka na czarną panienkę. Myślę, że i Beksa się nada a i dom sprawdzony więc powinno być ok. W takim razie powinni wziąć ją w miarę szybko, jak ma się oswajać z psem. Podchowam ogona, nauczę jeść jak "człowieka" i załatwiać się tam gdzie trzeba i gdzieś za miesiąc powinna nadawać się do wyjścia z domu. Na razie to wszyscy ją chcą wyrzucić. Jedzonko o 3 nad ranem jest ok tylko, że jest to tez koniec spania w klateczce na termoforku. Jest to czas aby przenieść się do łóżka, powygłupiać ze dwie godziny i łaskawie można usnąć. Jakakolwiek próba przeniesienia do klatki wywoływała ryk okrutny, najpierw ze strony kota, potem dzieci, które chciały spać a nie mogły,TŻ jakoś tylko nieśmiało mamrotał o potrzebach spokojnego snu :cool3: No więc smarkacz wygrał, ja spałam snem "na zająca" czyli jedno oko otwarte coby przyuważyć gówniarza dającego nogę z łóżka. Nad ranem zamknęłam drugie, bo dzieci wstały i przejęły obowiązek patrzenia. Generalnie panna daje do wiwatu, jutro muszę ją odstawić na czas pracy do mamy, bo sąsiedzi policję wezwą z powodu znęcania się nad kotem. Dzisiejsza łapanka maluchów na Daszyńskiego staje pod znakiem zapytania, bo umówieni byliśmy z Lutrą ale w takim wypadku nie mam co zrobić z Beksą, chyba, że Robert zdecyduje się sam pojechać. A może ktoś inny ma czas i ochotę, są śliczne dwa pingwinki około 2-miesięczne do złapania, klatka jest u nas
  18. witam wszystkich w tę kocią sobotę. Blue nie żyje. Jak przyjechałam w południe do Myślenic dowiedziałam się, że koteńka odeszła rano, mogłam jej tylko podziękować, że nie musiałam podejmować tej strasznej decyzji ale to i tak bardzo boli. Nie mogę zapomnieć o tych pięknych oczach, jak podmalowanych czarna kredką, wpatrzonych z taką ufnością :cry: Na jej miejsce, jak się okazało, przywiozłam Amandę, dziką koteczkę z paskudną raną na tylnej łapie. Jutro mam dzwonić co i jak z pannicą. Wracając do Krakowa miałam telefon ze schronu, że właśnie przywieziono Beksę czyli to coś [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/98/05dcb51d00938385.jpg[/IMG][/URL] I czy moglibyśmy, bo nie ma jej tam kto karmić. Beksa ma ok 3-ech tygodni i w zupełności zasługuje na swoje imię :twisted: No to odwiedziliśmy Krakvet, pani doktor obejrzała i osłuchała smarKOTka, na razie wygląda zdrowo. W dalszej kolejności było Wielopole, bo tam stała nasza klatka na smarKOTki, no i trzeba było nakarmić kociuszki. Teraz Beksa śpi, a ja tylko zdaje relacje i też znikam, bo trzeba sobie nastawić budzik w związku z nocnym karmieniem. Ciężki był ten dzień :(
  19. Zadzwoniła pani z Daszyńskiego, złapała tę kotkę z gnijącym bokiem, oczywiście panna dodatkowo jest w ciąży i trzeba ją ciachnąć, bo rodzi chore lub martwe kociaki. Zawieziemy ją jutro do Myślenic tylko z tym ciachnięciem przy takiej zgniliźnie będzie problem, bo może nie przeżyć narkozy. Nie wiem jak wysoka jest ta ciążą :( A u Blue FIP na 99%, jeżeli duszności będą się utrzymywać to będę musiała zadecydować o czymś obrzydliwym, bo kotka zacznie cierpieć. Ja tak nie chcę, nie mogę, już wystarczy mi ta sterylka aborcyjna :evil: :cry:
  20. [quote name='Neris']O ta :loveu:: [SIZE=3][FONT=Century Gothic]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=88746&sid=fefc7d9d4d34e6dce42b14a39c4826bf [/FONT][/SIZE][IMG]http://images46.fotosik.pl/63/2e85dd04d8c39b87.jpg[/IMG][/quote] Fruzieńka wróciła do Was, w odrobinę innym futerku
  21. wiecie co? mam dość! u Blue najprawdopodobniej rozwija się FIP bezwysiękowy, obserwują ją cały czas, dołączyła duszność, malutka jest w komorze tlenowej, płuca pracują tak na pół gwizdka, wielka wątroba, zaplata jej się kuperek, ilość leukocytów trochę miesza obraz gdyż przy FIP-ie ponoć ma być ich za dużo a nie za mało ale nikt nie mówi, że FIP ma tylko typowe objawy. Do tego ma wahnięcia temperatury. Na razie leczą ja objawowo a co dalej? To taka kochana kotusia, bardzo dzielna, milusia i mrucząca i czemu ją to spotkało?? [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG] [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG] [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG]
  22. a będzie miał ją kto zawieźć?
  23. [quote name='Isabel'] Martwię się tylko o Blue :shake:[/quote] ja tez bardzo, oby wyzdrowiała maleńka, mrucząca kotka :modla:
  24. no właśnie, generalnie kiepścizna, tylko Kłaj wchodzi w grę ale czy to nie wybór między dżuma a cholerą? :shake: dzwoniłam w sprawie Blue, niestety, neupogen nie zadziałał, leukocyty znowu spadły tym razem do 2300. Dzisiaj-jutro będzie miała usg wątroby, za 2-3 dni biopsja szpiku i wątroby. Klinicznie jest w niezłym stanie, gorączka spadła, biegunka była jeszcze tylko rano dzisiaj, sama troszkę je i troszkę pije, dostaje antybiotyk, kroplówki, ostatni Virbagen dzisiaj leci. Czy ktoś ma jakieś koty wymagające USG? bo mam kilka miejsc na darmowe badania w przyszłym tygodniu mam też niespodziankę [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] . Dostaliśmy darowiznę celową na zakup środka transportu dla krakowskich kotów i udało mi się sfinalizować zakup stosownego pojazdu, mało pali (niecałe 5 litrów ropy) przestronny (ładowność ponad 600 kg), w bardzo dobrym stanie i co najważniejsze za dosłownie pół ceny gdyż pan, który mi go sprzedał tyle opuścił gdy dowiedział się, że to dla krakowskich kotów [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] .
  25. [quote name='Dorothy']szkoda zeby mala byla "jednym przypadkiem z wielu", wcale nie jestem pewna czy to takie cudowne dla niej warunki :shake: i czy rzeczywiscie nikt inny tak doskonalych jak fundacja- nie zapewni...:shake:[/quote] póki co nikt inny, przynajmniej tutaj na wątku, oficjalnie , nie zgłosił się do opieki nad Roxi. Chyba, że karusiap ma jakieś inne informacje, których nie zdążyła jeszcze przekazać. Roxi za chwilę będzie musiała opuścić miejsce, w którym się znajduje i nie wiem czy jest jakieś, do którego mogłaby zostać przeniesiona. Nie sądzę aby ktoś z KŚ miałby cos przeciwko sprawdzeniu warunków jakie u nich panują, miejsca, w którym Roxi miałaby zamieszkać.
×
×
  • Create New...