-
Posts
1229 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by swan
-
a co tam, przyjeżdżaj Gacusiowa:p wprawdzie Cię nie znam :razz: ale tak naprawdę z całego towarzystwa na forum to widziałam na żywo tylko PaulinęT i kingę, reszta może się okazać bandziorami z siekierami i też może być niebezpiecznie :cool3::evil_lol::evil_lol::evil_lol: tutaj same doświadczone psiary będą, to jak Cię przeszkolą w sprawie charta, to nie będziesz wiedziała, którą furtką uciekać :evil_lol: no a odległość niewielka, grzech by było marnować okazję :roll:
-
fajnie fajnie, grupka rośnie w siłę :multi: mar.gajko??? :cool3: Camarrrrra???:cool3: kogo tam jeszcze przeoczyłam, kto się kiedyś deklarował? dobrze pamiętam, że Angelika???:oops:
-
[quote name='kinga']:loveu::loveu::loveu: odwdzięczę się z sercem za ten mus :loveu: ...czym, kochana? :p[/quote] hihihi , to Karinę nauczy nie odzywać się jak nie pytają :evil_lol:;););)
-
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
no przecież jestem ...:Dog_run: ja wszędzie dzisiaj spóźniona jestem, sorry.....:oops: -
dobra, to kolejno odlicz: samoglow karina1002 PaulinaT swan kinga? kto jeszcze na 28 czerwca?
-
joaaa, co to te marne 400 km, 400 km, to mój TZ dwa razy w tygodniu do i z lotniska w Wawie musi dojechać, a potem jeszcze leci, jak będzie budowa gdziekolwiek bliżej niż na Ukrainie, to dojazd będzie spacerkiem :p a tak zmieniając temat na ulubiony przez kingę :cool3: to dzisiaj było wyjmowanie szwów wszystko rewelacja, Lusia jest po prostu wzorowym pacjentem (poza tym że jak wysiadła na parkingu z kontenterka i zobaczyła pod łapami znajomy żwirek, to zrobiła w tył zwrot i uciekła do kontenerka :evil_lol:) i goi się na niej też wzorowo, jeszcze dwa dni w kubraczku na wszelki wypadek i gotowe :multi: a po zachowaniu to widać od wczoraj że już jest zdrowa, po operacji nie uciekała z domu ani przez płot, a od wczoraj znowu muszę pilnować drzwi, bo wymyka się jak są niedomknięte , przełazi przez płot i chodzi sobie nad strumyk albo nad stawek :mad: ale już dzisiaj na spacerku szkolimy na przychodzenie, w ogrodzie sama bez nadzoru nie jest tak więc mam na nią oko :diabloti:
-
[quote name='kinga']nie uciekłoby ci, kochana :p czuwam. ps: TYCH z Krakowa nie będzie. ze niby daleko...:roll: (tak mówiła Camara :angryy:)[/quote] a to ja się odsunęłam geograficznie przez te dwa lata?? :mad: dwa lata temu Camara miała być, odwołała w ostatniej chwili bo coś się stało i nie mogła:cool1: a teraz to już na starcie odpuszcza ??? :watpliwy:
-
jak sobie przed chwilą popatrzyłam, jak Lusia ociera się o sofę, to się zaczęłam zastanawiać, czy ona przypadkiem nie uczy się zachowań również od moich kotów ...:hmmmm:
-
Co wracam ze spaceru z psiurami to się muszę tutaj wypisać, żeby z Wami się podzielić Lusia jutro ma zdejmowane szwy i, pani Zofio, się nie sprawdziło straszenie, że dopiero się zacznie jak zacznie swędzieć ;) udało mi się a na Lusi się goi jak na przysłowiowym psie :p przed chwilą mi zrobiła karuzelę na spacerze ciągle oczywiście chodzi na flexi, tak samo jak Wera, a po obejściu naokoło całego pola dostała świrka i zaczęła gonić naokoło , dopadać do butów, zaczepiać do gonienia, poszczekiwać i cieszyć się jak wariatka :loveu: próbowałam ją przystopować, bo babulec ciągle przecież ma szwy i nie powinna tak szaleć, ale z marnym skutkiem , po chwili się uspokoiła ale patrzeć na tą radość, patrzeć że ją nic nie boli i operację zniosła jakby nigdy nic, to jest dla mnie niezły wzór do naśladowania :evil_lol: aha, z bieżących osiągnięć, dzisiaj był dzień suchego chleba, zostają mi takie małe kromeczki , to je zasuszam i co jakiś czas daję po jednej psom, lubią sobie poskrobać i zęby trochę poczyszczą dałam Darmie, poszła z tym na legowisko dałam Werze, zaniosła na nasze łóżko :mad: to zgoniłam na legowisko dałam Lusi, zaniosła na swoje legowisko do klateczki :multi: duży krok do przodu, myślę że faktycznie teraz będziemy mogli ją spokojnie traktować jak stałego domownika ciekawa jestem, czy uda się ją przyzwyczajać do zostawania poza klatką, albo czy jak będzie miała to schronienie w klatce ale z możliwością wyjśćia, bo drzwiczki będą otwarte, to czy będzie dalej buszować po domu niszcząc różne materiałowe rzeczy, czy sobie odpuści i wybierze klateczkę.....
-
[quote name='samoglow']ja bym byla za 28-29 czerwca![/quote] mi tam pasuje :p a jak reszta?
-
łoj matko, no widzisz, ja nie dzieciata i stąd taka niedoinformowana :oops: to dajcie znać czy koniec szkoły dyskwalifikuje ten termin czy nie:p możemy lecieć przecież dalej w kalendarzu, w końcu lato dopiero się zaczyna :evil_lol:
-
może rzeczywiście dzień dziecka to nie najlepszy termin :oops: wieczorkiem muszę skonsultować z rodzinką i spróbujemy kolejny termin, nie wiem czy 7-8 mogę, bo 7 urodziny chrześnicy w innym mieście, ale brata z kolei nie ma bo na delegacji i nie wiem czy w ten weekend akurat będą wyprawiać potem w kolejny ja wyjeżdżam z miasta :roll: potem jest 21 czerwca, mam wolny i można by zrobić zlocik to wieczorem rzucam nowy termin i zobaczymy czy Wam podpasuje, tylko proszę nie być baaaardzo wymagającym, bo przecież zawsze jest tak, że komuś jakiś weekend nie pasuje, albo się sprężymy albo wyjdzie jak dwa lata temu, że przyjechały dwie osoby :evil_lol:
-
ona różne rzeczy kradnie, ciuchy z fotela, ręcznik z wanny itp raczej takie miękkie :roll: pani Zofio, ja mam problem z tym szkoleniem, bo chcę coś z nimi robić, szczególnie że ostatnio widzę, że im się po prostu ze mną nudzi a ja mam mało czasu tylko dla nich aportowanie można tylko w pojedynkę, a to oznacza,że pozostałe dwa psy siedzą w domu i dalej się nudzą a potem mam mało czasu na spacer z nimi czy mogę coś innego co się niekoniecznie robi w pojedynkę? zastanawiałam się nad namiastką agility, mam tutaj pieńki, kłody, żerdzie, zrobić sobie na początek coś do przeksakiwania, coś do przejścia wzdłuż, jakiś slalom, jak się uda i się wciągną, to obręcz, pochylnię i tunel już jakoś się postaram wyprodukować może takie coś by pasowało dla większej ilości psów naraz,mogę je brać wszystkie, dwie odstawiam na chwilę na bok, z jedną przebiegam trasę, potem biorę następną, czy to też taki konflikt pomiędzy psicami może wywołać jak aportowanie?
-
jak Wam powiem, że to najlepsze zdjęcie jakie mi wyszło, to pewnie nie uwierzycie :oops: jak się bardzo wysilić, to na początku tego peletonu widać jeszcze czarną plamę, to jest Darma :cool1: [IMG]http://images25.fotosik.pl/215/0b1ccf450131fcaa.jpg[/IMG] a za nami szła Puma [IMG]http://images30.fotosik.pl/216/64a8360de6dc7984.jpg[/IMG] a tutaj Aga na wczorajszym spacerze, tuż przed burzą [IMG]http://images27.fotosik.pl/215/3a99d7b7e151ad92med.jpg[/IMG] właśnie sobie dzisiaj wracałam ze spaceru, już zmierzchało, znad lasu wylazł gigantyczny żółty księżyc w pełni, słowik zdzierał gardło, w tle gdzieś lelek terkotał, samochodów prawie nie słychać, z drugiej strony lasu słychaś "szczekanie" koziołka i się sama z siebie zaczęłam śmiać, gdzie to ja trafiłam, wychowana w betonie w centrum dużego miasta :evil_lol: ale łatwo się mnie stąd nie wygoni :cool3: i pomyśleć, że przez pierwsze dwa lata jak tutaj mieszkaliśmy, to nie wiedzieliśmy, że w dolinie jest strumień :oops: pola naokoło i zbocza doliny tak były zarośnięte chaszczami, że zimą skutecznie zagradzały drogę wysuszone łopiany i rzepy wyższe ode mnie, a wiosną wszystko zarastało wielkimi pokrzywami, ale kawałek po kawałku wygryźliśmy naturze to co nasze, troszkę uporządkowawszy, upiękniwszy, przygładziwszy i zostawiwszy dzikie miejsca dla saren, które dzisiaj (bo za późno poszłam na ostatni spacer) niechcący przegoniłam z ich wodopoju czyli naszego stawku SŁUCHAJCIE MAM POMYSŁA dwa lata temu miało być tutaj u mnie spotkanie dogomaniackie, wyszło fajnie, ale frekwencja nie dopisała :cool3: a może w tym roku podejście drugie ? :cool3: proponuję termin 31 maja/1 czerwca proszę się zgłaszać kto chętny będzie grillowanie, ogniskowanie, śpiewanie i piwowanie albo i inne zaspokajanie płynów, alkohol nie jest obowiązkowy :evil_lol: gadanie gadanie gadanie, zwiedzanie ogrodu, który w tym roku już tak ładnie dojrzał, że jest co podziwiać :cool3: kto chce może się bawić w gonienie saren, zajęcy albo bażantów, do wyboru o zmierzchu obowiązkowe słuchanie słowika i konkurs, kto pierwszy wychwyci głos lelka kozodoja:roll: pieczenie ziemniaków i jabłek tudzież kiełbasek w ognisku kto chętny, może sobie nawet przez ognisko poskakać:p do tego wszystkiego mamy dużo wolnej podłogi na piętrze do spania :p bardziej wygodnickim możemy nawet użyczyć materacy dmuchanych :evil_lol: a tak serio, to na piętrze jest wielkie nieużywane biuro, tam jest rozkładana kanapa, można wnieść podwójne łóżko z pokoju obok, mamy 3 miejsca na dmuchanych materacach, na dole wolną podwójną choć dość wąską sofę, jak chętnych będzie więcej, to skombinujemy więcej leżanek warunki trochę spartańskie, ale ciepło, czysto, dostęp do łazienki z ciepłą wodą i normalnej toalety, elektryczność też jest ... no to kto się zapisuje????????:cool3::cool3::cool3::cool3:
-
właśnie wróciłam z ostatniego spaceru wieczornego z Agą i Koralem, Aga coraz bardziej energiczna, na moje oko sierść jej się poprawiła, już bardziej lśni, nie jest taka matowa, na moje oko to nie wygląda na wychudzoną, ale na oko to pewnie niejeden umarł, bo jak ją dotknę, to można sobie palce poobdzierać o wystające kości, w tym tygodniu już będzie czas ją zważyć to pojadę i zobaczę naoczni i naważnie, czy coś się poprawiło czy nie, póki co skacze coraz wyżej i energiczniej, żeby dopaść jedzenie, a ostatnio to prawie palce straciłam, bo jak wyciągnęłam z saszetki kawałek takiej psiej kiełbasy w folii to z narażeniem obu rąk wydzierałam jej z pyska tą folię, w którą to było zapakowane, bo mi normalnie mięcho wyrwała z rąk :mad: a wcześniej byłam na spacerze z domowcami i mam zdjęcia z komórki, zaraz wkleję, słaba jakość ale fajnie to wygląda pochód zaczynał Kacper, potem szła Darma, potem na smyczach Wera z Lusią, potem ja a zamykała Puma:loveu: zanim udało mi się zrobić w miarę ostre zdjęcie prawie o zmroku telefonem, to szyk się zmienił i Darma się wysforowała na czoło, no ale i tak fajnie wyszło :evil_lol: a jak patrzę na Lusię, to , no cóż, wątek czarnego stada ostatnio przez Lusię zdominowany :oops:, to się normalnie cieszę, bo z tego strachajła strasznie wesołe zwierzę wyszło taki smutas była, a terac ciągle jej się pychol cieszy, uszy cieszą się, ogon się cieszy, wszystko się cieszy:loveu: Wera lubi się ocierać o meble, takie delikatne drapanie boczków sobie od czasu do czasu funduje, no to dzisiaj Lusia pokazała, jak fajnie się można wyczochrać o kaloryfer:evil_lol: no i Wera po siusianiu rozrzuca swoje ślady i zapachy jak jakiś rasowy brytan, "zakopuje" z werwą no to od jakiegoś czasu Lusia też "zakopuje" tylko Wera to robi tak, jakby chciała kulę ziemską przesunąć ze stałego kursu, a Lusia:roll: Lusia z gracją:lol: Lusia machnie łapą i z tą łapą w tyle zostaje przez chwilę wyprostowaną, potem machnie drugą łapą i znowu tak z nią wyciągniętą chwilę stoi wygląda jakby uprawiała aerobik albo łyżwiarstwo figurowe bez łyżew:evil_lol:
-
jestem ciągle pod wielkim wrażeniem, jak ogromny wpływ na Lusię mają pozostałe psice trochę to tak odbieram, jakbym wprawiła machinę w ruch i teraz już "kula się samo" z lekkim naprowadzaniem przeze mnie, jeśli zboczy z toru Lusia obserwuje suki i robi to co one, wie kiedy iść do kuchni, tak jak one czeka grzecznie pod szafką na swoją kolej do michy kiedy ktoś się pojawia pod drzwiami, szczeka razem z nimi kiedy idziemy na spacer, czeka pod drzwiami aż przyczepię smycz kiedy zostawiam je same w ogrodzie i wychodzę porozmawiać z pracownikami, czeka spokojnie, bo widzi, że Wera nie przejmuje się moim oddaleniem tylko spokojnie wyleguje się na tarasie, więc Lusia kładzie się w pozycji sfinksa obok niej i grzecznie czeka aż wrócę od kiedy ma szwy, śpi w domu i nocuje w klateczce, tam ma swoje miejsce, ale takie na siłę trochę, nie chciała tam wchodzić za każdym razem jak tam wejdzie, dostaje nagrodę, jak zostaje sama w domu to też w klatce i po moim powrocie dostaje nagrodę i dzisiaj sukces, normalnie Lusia siedzi pod łóżkiem, jak trzepię pościel rano, to spod tego łóżka ucieka, bo się tego boi i dzisiaj przed trzepaniem pościeli uciekła do klateczki:multi: dostała od razu nagrodę fajnie, wzięła to za swoje schronienie taki kennel będę musiała wprowadzić na stałe, bo niestety Lusia zostawiona na 2 minuty sama w domu albo kradnie buty, albo jakikolwiek ciuch zostawiony na wierzchu, albo atakuje poduszkę na kanapie (jedną wczoraj rozpruła):mad: W sumie to się zdziwiłam, że legowiska w klateczce jeszcze nie zjadła, a to jutro tydzień mija :crazyeye: Na początku siedziała tam po narkozie to nie byłą sobą :cool3: ale następnego dnia spodziewałam się rozróby, a tu nic dopiero wczoraj w nocy obudził mnie nietypowy hałas, mam czujny sen, bo chcę ją pilnować, żeby nie dobrała się do szwów obudził mnie odgłos darcia, który dotarł do mnie jeszcze przez sen, a potem metaliczny brzęk szybko zapaliłam światło i okazało się, że Lusia zaczęła patroszyć swoje legowisko i wyciągając pierwszy kłąb, odrywając go wyrżnęła potylicą w dach klatki :diabloti::angryy::mad::evil_lol: skarciłam babusa, wepchnęłam kłąb w legowisko, zamknęłam klatkę i poszłam spać i normalnie posłuchała :crazyeye::crazyeye::crazyeye: do końca nocy spała spokojnie, kolejną noc też, nie rusza dalej tego legowiska, zobaczymy, czy i kiedy znowu ją najdzie :cool3::p Chyba nie potrafię przekazać tego, co chcę Wam powiedzieć. Ciągle i bezustannie mam w pamięci Lusię bojącą się spojrzeć na mnie, ruszyć w mojej obecności, a potem chodzącą prawie ciągnąc brzuchem po ziemi A teraz: teraz Lusia leży koło mojego biurka, właśnie przed chwilą przeciągnęła się rozkosznie przez sen i pomruczała przez sen, zrelaksowana totalnie, chodzi w szeleczkach, nauczyłam ją obchodzić przeszkody na flexi, jeśli pójdzie nie z tej strony drzewa co trzeba, jeździ samochodem, chodzi sama ze mną do weterynarza, juz nie muszę wołać weta do domu, chodzi jak cywilizowany zwierz w kubraczku po operacji i zachowuje się, jakby całe życie chodziła w ubrankach dla zwierząt, totalnie jej nie interesuje...... No ogólnie cała masa rzeczy, w które aż trudno mi uwierzyć, a które zmieniły się ostatnio w tempie galopującym :lol: i tym optymistycznym akcentem życzę Wam dobrej nocy :loveu:
-
joaaa, co Ty tutaj tak wcześnie :crazyeye::p moje koty uwielbiają wszystko , do czego można się schować, a właściwie kocur, bo kotki to śpią na podusiach a Kacper to albo w torbie na laptopa w przegródce na takowyż (oczywiście torba stoi w pionie, więc przegródka jest na sztorc:evil_lol:) w tacce na dokumenty w podajniku do papieru w kserokopiarce w kartoniku, w którym zbieram makulaturę (czasem coś na niego wrzucę, nie widząc czarnego kota w czarnej szafce, on się nawet nie obudzi, dowiaduję się dopiero potem, jak kupka makulatury zaczyna się ruszać a spod niej wyłazi kot :lol:) w koszyku z ręcznikami w koszyku z gazetami ogólnie w każdej otwartej akurat szafce:loveu:
-
masz tutaj srebrną [URL]http://www.gardeningtipsnideas.com/images/helichrysum.jpg[/URL] a tutaj złotą [URL]http://www.plantsafari.com/Images350/Helichrysum-petiiolare-Lime.jpg[/URL]
-
[quote name='lupak']Kinga, wydrukuj post Swan, z kartką do ogrodnika- niech da co potrzeba. Zasadzić potrafisz (zielonym do góry ):evil_lol:[/quote] gorzej jak to "zielone"nie jest zielony tylko srebrnoszare albo cytrynowożółte :evil_lol::eviltong:
-
[quote name='samoglow']Wielkie dzieki za rady. Pelargonie, mowisz...hmmmm, lobelie. Dobra po 15-tym zasadzam :p[/quote] ładnie wygląda kompozycja ciemnej czerwieni pelargonii z ciemnoniebieskimi lobeliami i do tego kocanka, te srebrne listki, są kocanki srebrne albo takie zielonożółte, to lepiej srebrne, też dosyć mocna jest, to są same ozdobne listki,a le ładnie bardzo wyglądają i rosną bujnie, fajne tło dla intensywncych kolorów kwiatów :-)
-
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
[quote name='kinga'] ...o ile dożyją :diabloti:[/quote] :roflt::roflt::roflt: to mówisz że mam jakiś cień szansy na spokojną końcówkę starości ? :razz: -
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
Kinga, Ty mi tutaj o wciskaniu, a co z tym projektem ogródka ??.... a z długowiecznej, długowiecznej, mam ciągle dwie babcie i jednego dziadka, dziadek to mąż dzisiejszej jubilatki , Jej równolatek zresztą :razz::loveu: -
to jest właśnie ciekawe joaaa Fen był przecież psem , wychowanym pewnie u ludzi, tylko przerażonym, zrażonym, przestraszonym przez ludzi pewnie natomiast Lusia to dzikusek, który się świata nie boi tylko ludzi nie znała a teraz, jak ludzi poznała, jak widzi obcych to jest spłoszona i się wycofuje, ale już mniej obcych, tj pracowników, sąsiadów, obwą****e, próbuje poznać zaciekawiona nie panikuje w samochodzie chodzi ładnie na smyczy żadne przeszkody, schody nie są jej straszne, ani kaganiec, ani obroża po prostu ona taki jakiś skok ogromny zrobiła i ja się nie mogę nadziwić, że ona taka normalna jest :crazyeye: jest płochliwa, a jakże, taka rozedrgana trochę, natomiast jak wiozłam ją dzisiaj do weta na zastrzyk, to jechała w kontenerku tylko dlatego, że nie chciałam,aby mi dzień po operacji skakała z tylnego na przednie siedzenie i z powrotem elegancko w szeleczkach na parkingu maszerowała, weszła po schodkach do gabinetu, weszła przez drzwi, w poczekalni grzecznie siedziała pod krzesełkiem, jak ja poszłam do gabinetu, to poszła za mną, wcale jej nie trzeba było wlec po podłodze jak jakąś ścierkę zachowywała się dużo bardziej normalnie niż wiele innych zestresowanych psów przyjeżdżających do weterynarza, byłam tym naprawdę baaardzo zaskoczona :lol: