Jump to content
Dogomania

swan

Members
  • Posts

    1229
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by swan

  1. no niezłe przygody macie to ja jednak wolę moją dziką Lusię, ona najwyżej palca odgryzie, ręki nie da rady :evil_lol:
  2. ale fajnie, się tak zbieracie razem, cieszę się że to już niedługo :multi: aha, jak kto ma to kaloszki proszę brać, bo u mnie wszędzie trawa, jeśli trochę pokropi, to potem wszystkie buty przemakają, więc brać kto może Gacusiowa, jak się pozbierasz w niedzielę na śniadanie, to przyjeżdżaj, a jak nie , to mnie odwiedzisz indywidualnie innym razem , bliżej masz :cool3:
  3. odpowiadam gremialnie, bo Karina napisała pw, a ja odpowiadam Jej i od razu Wam tutaj na forum ponieważ jedzie Was zaledwie niewielka garstka :p osób paru, mam wystarczającą ilość pościeli oraz materacy na dole nie zmieszczą się wprawdzie wszyscy, ale na piętrze jest jeden zbiorowy pokój, nasze niewykorzystane biuro, z dużą podłogą :evil_lol: zatem materace i pościel tutaj są niewygodą jest niestety, że na górze tam gdzie będzie spanie, jest tylko WC z małą umywalką, łazienka do porządnego mycia jest na dole, a żeby przejść z góry na dół trzeba wyjść na dwór, no ale ciepło jest, więc pewnie przeżyjecie :cool3::lol: ja tutaj zakupy jedzeniowe porobię, żeby mieć z głowy, będzie grillek na pewno, na pewno ognisko więc jakieś kiełbaski, poza tym przecież jakieś śniadanko, nie będę przygotowywać żadnych cudów, bo nie mam czasu :oops: ale z doświadczenia wiem, że i tak będzie fajnie:lol: zobaczymy ile wyjdzie na to jedzenie, ale podejrzewam, że nie wydam dużo więcej niż Wy na Wasze dojazdy, więc pewnie tak już zostanie :p do zobaczenia :multi:
  4. no i jak się mam tutaj odezwać??? no jak ??? :scared:
  5. no już miałam pytać czy brak wiadomości to złe wiadomości i państwo się może w ogóle nie pokazali... trzymam kciuki, przy stopach też :evil_lol:
  6. nie no ludziska, ja szybka jestem, już jestem w domu możecie przyjeżdżać :lol: pojechałam polskie morze zobaczyć, bo już prawie zapomniałam jak wygląda :p przy okazji oczywiście odmroziłam sobie stopy po spacerze na plaży,a czarnule ze wstrętem uciekały przed każdą nadchodzącą falką :evil_lol: Lusia była dzielna, sąsiedzi mieli na nią oko, nawet nie szczekała w ramach protestu, jest dobrze odkarmiona tylko oczywiście niewybiegana, bo nikt poza mną nie ma odwagi jej wypuścić :evil_lol: ale juz wczoraj pobiegaliśmy na długim spacerku, więc jest ok
  7. przywiozłam drewno do lasu to znaczy przejeżdżając samochodem przez pół Polski i mijając stację benzynową w Chojnicach przypomniałam sobie, że ostatnio byłam w tym miejscu, kiedy parę lat temu jechałam najpierw na lotnisko w Gdańsku odwieźć podróżnika, a potem pojechałam do Sopotu i odbierałam Darmę ze schroniska:p opowiedziałam o tym Darmie siedzącej na tylnym siedzeniu,ale nie zrobiło to chyba na niej specjalnego wrażenia:roll: póki co odpoczywam wdychając morskie powietrze, przed chwilą wróciłam z czarnulami ze spacerku po plaży brzuch mi rośnie od ogromniastych gofrów z górą dodatków i przyzwyczajam się do cywilizacji , czyli do sprzątania po pupilach na terenie ośrodka :cool1: obiecuję sobie, że następnym razem Lusia pojedzie z nami na taką wyprawę, tym razem nie odważyłam się jej zabrać w taką podróż, ale potrenuję z nią jazdę samochodem i następnym razem wrzucimy klateczkę do bagażnika i w drogę na razie dzisiaj i jutro pozostałe na naszym "wygnajewie" czworonogi są doglądane przez kolegę
  8. Paulina, a na pozostałe emaile masz jakieś odpowiedzi?
  9. [quote name='PaulinaT'] [B]Gacusiowa [/B]- ja to myślę, że każden jeden za siebie decyduje a obiekcje zgłasza jak już to swan ;-)[/quote] swan nie zgłasza obiekcji :p
  10. [quote name='kinga'] - przyjadę SAMA, jak normalna, względnie rozsądna kobieta, bez śladów łap na białym ubraniu, bez białych kłaków na czarnym ubraniu, bez..., bez... miodzio :p.[/quote] do czasu aż nie obskoczy Cię moje czarne stado i czarne koty :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  11. za Darmę nie ręczę :evil_lol: powiem tak , nie ma problemu wziąć psy, tylko że po pierwsze tak długa podróż z psem zwłaszcza w większej części pociągiem to chyba niewielka frajda dla psa poza tym pewnie nic innego byśmy nie robiły, tylko pilnowały każdego gada, bo to wszystko albo prawie wszystko "z odzysku" a więc niekoniecznie idealnie zsocjalizowane, przynajmniej moje tak mogę określić mogłaby się zrobić mieszanka wybuchowa poza tym nie wiadomo by było które wybrać :evil_lol: bo prawie każda ma po kilka czworołapów:roll: ale w ogóle veta na przywiezienie psów nie ma wcale z mojej strony :p Gacusiowa, masz blisko, poza tym Twoja sunia może się czegoś tutaj nauczyć , bierz spokojnie ze sobą za moją Werę i Lusię mogę ręczyć wszystkimi moimi kończynami, za Agę i Korala raczej też, ale nie musi się wcale z nimi spotkać, bo one nie mieszkają w domu, a są duże więc mógłby to być za duży stres dla suni za Darmę nigdy żadnej kończyny nie położę, bo Darma ma charakter jedyny w swoim rodzaju, jak na to co z nią było , to i tak charakter ma idealny dzięki Wiewiórze :p natomiast powiem tyle, że Darma jest nietykalska i trzyma inne zwierzaki na dystans, jak się za bardzo zbliżą, to warczy, czasem postraszy, nigdy nic więcej, więc praktycznie nie ma się czego bać Lusia zakochana w Darmie bardzo szybko się nauczyła, jaki dystans trzeba Darmie zostawić, żeby się dobrze czuła, ale nawet psiak bez jakiegokolwiek zrozumienia mowy ciała innego psa jest bezpieczny, bo Darma doprowadzona do ostateczności nie gryzie, tylko przegania jak widać, masz Gacusiowa różne style zachowania w moim czarnym stadzie, więc przywoź futrzaka, to będzie miał parę lekcji psich zachowań :p
  12. a jakby Paulina wzięła piesy, to by się już nikt więcej nie zmieścił do samochodu :evil_lol:
  13. a potem u Pauliny na klatce schodowej :cool3::evil_lol:
  14. karina1002, świetny pomysł, w Białymstoku jeszcze nie byłam :multi: to następny raz u Ciebie a jeśli chodzi o ogród, proszę to potraktować jak wycieczkę dydaktyczną :cool3: wiele osób nie docenia bylin, natomiast ja je uwielbiam i są wspaniałym uzupełnieniem ogrodu z trawnikiem i krzaczkami oczywiście na zimę giną, odrastają wiosną (przynajmniej zdecydowana większość, a część zimuje w stanie ulistnionym), a moje ulubione byliny duże, dużych rozmiarów, kosztują najczęściej 2,50 za sztukę, po dwóch latach zajmują niemal metr kwadratowy powierzchni, gdzieś najpóźniej po dwóch latach można je dzielić i mieć za darmo więcej :cool3:, zakrywają ziemię tak, że rzadko który chwaścior ma szansę się przebić :p a poza tym w naturze wyglądają o niebo lepiej niż na obrazkach w książkach, więc przyjeżdżajcie na tą wycieczkę dydaktyczną :cool3: aha, z Poznania do Gorzowa jest max 2 godziny jazdy, więc jeśli jesteś ok 11:30 w Poznaniu, to przed 14:00 jesteście u mnie :multi:
  15. akurat chyba jedyna Kinga ma wyjątkową sytuację, ze PKP Jej łatwiej dojechać do mnie niż do Poznania :p kochana, jak się wcześnie zbierzesz, to jesteś u mnie o 11:00 akurat na drugie śniadanie w ogrodzie :lol:
  16. [quote name='joaaa']A Misio tak ma po tatusiu.[/quote] to Misio ma tatusia prawdziwego tygrysa??? :crazyeye:
  17. cieszę się że Wam sie podoba i mam nadzieję, że zobaczycie go naocznie, on się codziennie zmienia, bo codziennie niemal coś nowego rozkwita joaa, to są irysy syberyjskie, mam jeszcze białe o tutaj: [img]http://images31.fotosik.pl/276/2a54314c63101e99med.jpg[/img] Gacusiowa, u nas też glina i to dobrze ! bo gliniana żyźniejsza niż piaseczek i lepiej wilgoć trzyma krzewy rosną tutaj od lat czterech, więc są już całkiem spore, młode drzewa tak samo, więc są ciągle małe :-) byliny czyli te wszystkie kwiatki kwitnące co widzicie, wyglądają tak w dwa lata od posadzenia, więc NIE TRZEBA CZEKAĆ DŁUGO :lol: Niestety Gorzów Wlkp jest odcięty od świata:shake: Jak jeździmy PKP to najczęściej do Krzyża, a stamtąd (60 km od Gorzowa) ktoś jest odbierany samochodem, inaczej połączenia z jakimkolwiek miastem w Polsce są masakryczne. Rzeczywiście pomysł Pauliny jest bardzo korzystny, połączenia Polski z Poznaniem są o niebo lepsze, a z Poznania jedzie się tutaj niecałe dwie godziny Paulina, mamy już otwartą obwodnicę Gorzowa :cool3: nie trzeba się tarabanić przez całe miasto:p a zjazd z obwodnicy jest tuż koło mnie :p
  18. dziękujemy dziękujemy :p :B-fly::B-fly::B-fly: ;)
  19. [SIZE=6]:lol: UWAGA UWAGA, BĘDZIE REKLAMA !!!!!!:lol:[/SIZE] [IMG]http://images32.fotosik.pl/275/52758a0e43d675b1med.jpg[/IMG] [IMG]http://images32.fotosik.pl/275/305e48b82988e70fmed.jpg[/IMG] [img]http://images32.fotosik.pl/275/6f945d48d7b3d0db.jpg[/img] [IMG]http://images30.fotosik.pl/225/c2b0bbfe5c4d43e7med.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/276/4777466599ff5e6emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/276/74dc8f99bf52d9b8med.jpg[/IMG] koty to mają dobrze, nie muszą tego pielić.....
  20. dzisiaj przy pracach w ogródku słuchałam sobie tradycyjnie "świata według blondynki" i potem sobie wlazłam na stronę www pooglądać, o czym Ona dzisiaj opowiadała a tam takie coś :lol::lol::lol: no muszę Wam to pokazać, po prostu MUSZĘ :p śmiech to zdrowie :lol: [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=FzRH3iTQPrk[/URL]
  21. wczoraj moi drodzy, wczoraj postąpiłam zupełnie jak nie ja i mając listę rzeczy do zrobienia na weekend, (bo nikt mi nie będzie przeszkadzał) w ogrodzie, w domu i w szkółce , wyciągnęłam kocyk i pierwszy raz od ładnych kilku lat, mieszkając na wsi po lasem, walnęłam się na kocyku i postanowiłam czytając gazetki trochę się opalić powiem tyle, że w sumie na dobre wyszło mam poczucie, że starsznie się wyleniuchowałam, a tak naprawdę wytrzymałam może ze trzy kwadranse:p potem wzięłam się za pielenie wystawiając do słońca plecki, potem skręciłam do końca nowego grilla (zobaczcie , smoka mamy a nie grilla, w sam raz na zbliżającą się dogomajówkę :cool3:, TZ dostał w prezencie, na pierwszym planie widać nasz dotychczasowy grill :oops: więc prezent był wielce trafiony :lol:) [img]http://images33.fotosik.pl/272/873369869ace98af.jpg[/img] Potem jeszcze posadziłam fuksje w koszyczki, poprasowałam w chłodzie domu, jak już miałam wrażenie, że wyparuję na słońcu, sprzątnęłam Adze i Koralowi kojec.... ufff, w sumie fajny dzień, a brązowa jestem :p ale zanim to wszystko nastąpiło, ległam na kocyku a na mnie psy.... Nie wiem czemu Werze się wydaje, że jej 33 kg masy może bezkarnie spacerować po człowieku :mad:się nieźle musiałam nagimnastykować, żeby jej wytłumaczyć, ze fakt, iż leżę na ziemi, nie czyni ze mnie dywanika :razz: Darma z kolei korzystała z okazji, żeby przytulić się jak najmocniej całą sobą, musiałam gonić na siłę, żeby poszła do cienia, ale wcześniej praktycznie położyła mi się na głowie :cool1: a Lusia zaczepiała wszystkich do zabawy, moje palce też, chyba mi chciała skrócić paznokcie :cool3: Lusia w ogóle się świetnie wpasowała w stado, zaczepia Darmę która momentami jest tuż tuż podjęcia zabawy, ale zaraz sobie przypomina, ze ona nie z tych co się bawią z czworogami swojej płci, zaraz się zatrzymuje i idzie w drugą stronę... z kolei ja na każdym następnym spacerze obserwuję, jak Lusia z Werą próbują się dograć w zabawie Lusia ją zaczepia i niby podskubuje od frontu, na co Wera początkowo nie reaguje, po czym podchwytuje zabawę, ale jak Wera zaczyna sie "bawić" to Lusia truchleje ze strachu przed impetem czarnego labradora i nieruchomieje:cool1: ale wczoraj na tym trawniczku w ogrodzie prawie doszły do porozumienia, Lusia wczołgała się pod brzuch Wery, Wera udawała że próbuje ją zagryźć, a Lusia udawała że jest zagryzana, oczywiście przy obydwóch ogonach zawzięcie merdających radością i , o dziwo, Darmie nie rozganiającej towarzystwa:crazyeye: chwilkę to trwało ale jakieś początki są a fajnie by było, bo Lusia się nudzi z czarnulami, a Werze bardzo by się przydało więcej ruchu :cool3: a tutaj seria zdjęć z poziomu trawnika [img]http://images31.fotosik.pl/271/b3f24c1489c531fd.jpg[/img] [img]http://images34.fotosik.pl/271/7bcb2f9707704284.jpg[/img] [img]http://images27.fotosik.pl/222/ba45e88f7ff61a5d.jpg[/img] [img]http://images34.fotosik.pl/271/2fd3a64783116597.jpg[/img] [img]http://images29.fotosik.pl/222/97426c26fb7b208c.jpg[/img] na pierwszym planie oczywiście wszędzie to futro Darmy :p a swoją drogą, wczoraj na wieczornym spacerze bawiliśmy się w gonito i w chowanego na łące, Lusia nieźle się nabiegała, a jak nas znalazła po raz kolejny, wywaliła się brzuchem do góry, to ją całą wyczochrałam i mogę spokojnie powiedzieć, że już nie ma miejsca na Lusi, którego nie mogłabym na spokojnie potarmosić, można ją "dusić", machać ogonem, drapać po brzuchu, kulać po trawie, ciągnąć za ucho, próbować "wyrwać" kła, Lusia się nie boi, Lusia się cieszy :multi: szczerze? nie myślałam,że tak daleko się da ją "odstraszyć":roll:
  22. obejrzałam sobie jeszcze raz ten filmik, to chodzenie slalomem TYŁEM między nogami dziewczyny to jednak chyba jest fotomontaż, kawałek filmu puszczony od tyłu :cool3: nagle się i psa i dziewczyny ruchy takie nienaturalne zrobiły , nawet włosy dziwnie powiewają na wietrze :eviltong:
  23. znalazłam takie coś na jutubie, no muszę Wam pokazać:p [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=EJkO4xDUBS0[/URL]
  24. jak niejadek to specjalne smakołyki trzeba dawać ja za radą pani Zofii, przerażonej na początku Luśce dawałam co bardziej "pachnące" rzeczy i na to nie ma mocnych :p ruszyliśmy z Luśką z miejsca dzięki gotowanym sercom kurzym i wędzonym sardynkom :p A teraz uwaga, dobre wiadomości: nr 1. Aga została zważona i po czterotygodniowej kuracji kreonem i łatwo przyswajalną karmą przytyła 4 kg :multi: Po konsultacji z wetem robimy eksperyment, odstawiamy kreon i dajemy jej karmę dla psów pracujących (wg badań laboratoryjnych Adze nie dolega nic, może po prostu trzeba jej dobrać odpowiednią karmę, dzieloną na porcje, ona nie wygląda i nie zachowuje się jak chory pies, teraz jak nie biega to nawet jak "stoi" koło mnie, to nie stoi tylko skacze :roll:) nr 2 Zauważony w poniedziałek wieczorem spory guz między żebrami mojego kocurka Kacpra obejrzany został przez weta dnia następnego. Miałam stracha, bo dwa lata temu miał guza koło ogona, doszło do perforacji jelita i wet wykonała niewiarygodną robotę łatając mu wszystko w środku tak, żeby wszystko działało. Po badaniu histopatologicznym okazało się, że był to guz pochodzenia bakteryjnego tzn pewnie prał się z jakimś kocurem, skaleczył, zrobił stan zapalny wewnątrz, z tego powstał guz i stąd cała zabawa. Po takich doświadczeniach Kacper dostał we wtorek antybiotyk działający dwa tygodnie (drogie paskudztwo ale ponoć bardzo skuteczne) i już następnego dnia guz się zmniejszył, a wczoraj to ledwo ledwo znalazłam miejsce, gdzie jest po nim jeszcze lekkie zgrubienie :multi: a to oznacza, że mój ukochany kocurzasty znowu się musiał prać z sąsiadem przez miedzę :mad::angryy: uff, Lusia biega jak opętana o jakiejkolwiek operacji , szwach itp już dawno zapomnieliśmy, Lusia biega tak, że jej łapy wyglądają jak Strusia Pędziwiatra:evil_lol: jak chcę ją zmęczyć, to parę razy przeganiam ją przez nasze pole golfowe, które się wykłosiło i sięga mi teraz prawie do pasa, a Lusi, to wiadomo gdzie :evil_lol: jak się parę razy przez łany trawy przedrze, to zaczyna mieć dosyć biegania ;) wczoraj jej się w tej trawie schowałam, cyrk na kółkach, chociaż ciężko się schować, nawet jeśli siedzące obok mnie czarnule z tej trawy nie wystawały, bo sapały tak głośno , że Lusia nas namierzyła słuchem:lol: ale trochę musiała poszukać , nie było tak prosto:p a jak sie cieszyła jak znalazła:loveu: Aha, bo ja nie napisałam, jak ja teraz wychodzę z nimi na spacery. Paulinie już mówiłam przez telefon :lol: wychodzimy "na zakładnika" Zakładnikiem jest Wera, która nieodmiennie od dnia ucieczki jest wyprowadzana poza ogród wyłacznie na flexi, a jak Wera jest na uwięzi, to Lusia nie oddala się nic a nic:loveu: oczywiście pobiegnie, nawet na drugi koniec pola, ale na pierwsze wołanie jest przy nas z uśmiechem tak wielkim, że aż niewiarygone, że ona ma tyle zębów :roll: a najczęściej nie trzeba jej w ogóle wołać, bo się pięknie pilnuje stada, jak się oddalamy to sama za nami goni, po prostu trzyma się nas, Darma przecież nawet na 3 kroki się nie oddali, Wera jest na smyczy, nie ma mowy żeby się rozdzielić:lol: aha, ktoś gdzieś tam wcześniej jeszcze na wątku Luśki chyba pisał, że ona wygląda jak border collie, no ale jest o połowę za mała, żeby tą rasą być za to w sercu pewnie jest widziałam na filmach, jak to border collie zaganiają stada owiec, biegają naokoło, z jęzorem do pasa, po czym przyczajone padają w trawę, oczy bystre, jęzor na wierzchu, uszy jak antenki pilnuję, potem znowu startują, obiegają stado naokoło, znowu padają w trawę Lusia robi dokładnie to samo :crazyeye: tyle że zamiast nas szczypać, zeby się trzymać razem, to podbiega i zaczepia do zabawy raz Werę, raz Darmę, raz mnie :roll: a potem znowu biega i się czai w trawie :lol: szkoda że nie udało mi się tego sfilmować, ale jak tylko wyciągam aparat, Lusia odstępuje od swoich pasterskich zachowań i udaje, że jej tam wcale nie ma :cool1:
  25. moja Darma też się bała facetów, zwłaszcza dużych, no i miała kłopot, bo mój TZ spory jest :roll: ale się przyzwyczaiła i już nie obszczekuje ale przed parasolem dalej czuje respekt:p chociaż do kijów golfowych się przekonała już, nawet całej torby na plecach nie próbuje już zjeść :lol: z tymi sprawami to spokoju i czasu trzeba, a pies im bardziej się przywiązuje do opiekuna, tym bardziej na nim polega, więc im Ty będziesz spokojniejsza, tym ona, bo po Tobie zobaczy , że nie ma się czego bać
×
×
  • Create New...