-
Posts
1229 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by swan
-
z tą reakcją osobniczą na ból to faktycznie jest różnie moja Wera jedyna w noc po sterylce dostała pyralginkę, późno wieczorem obudziła się, usiadła na legowisku, zaczęła popiskiwać, spojrzałam na nią i się przeraziłam, mordka zapadnięta (tak jakby jej się zupełnie "rysy twarzy" zmieniły), ból w oczach, nie ruszała się tylko płakała dałam pyralginkę i dosłownie po kilku minutach spokój, mordka wróciła do normy, Wera spokojnie zasnęła tylko raz trzeba było podać i tylko jej jednej z licznego stada pso-kociego, a wszystkie miały sterylki/kastracje i żadne inne nie musiały dostawać dodatkowych leków oprócz zastrzyku który normalnie wet daje standardowo
-
Dog De Bordeaux :o) Sunia jest już gruba :o) a szczeniaki wielkie.
swan replied to 79beata's topic in Już w nowym domu
[quote name='gemsi'][CENTER]czy tak na pewno powinien wygladac de Bordeaux ? :)[/CENTER] [/quote] PIĘKNIE :loveu::loveu::loveu: -
[quote name='PaulinaT']Zakładam, ze od wyrwania będę wszędzie już jeździć bez zęba...[/quote] no to jak będziesz po wyrwaniu zęba , to trzeba będzie dziurę po zębie zdezynfekować przecież :diabloti: a do tego spotkanie u Kariny jak znalazł:evil_lol: poza tym trzeba być optymistą i założyć, że do drugiej, przynajmniej tej bardzo drugiej połowy września szpital się skończy :cool3: a co z remontem, to już nie wiem, wymieniasz jedno okno czy przenosisz ściany?
-
fajnie że Teoś się uspokoił czyli porzucił strajk kuwetkowy i wybrał wygodniejsze posłanie:cool3:
-
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
[quote name='samoglow'] [SIZE=1]Swan, Paulina...to u Kariny aktualne?[/SIZE][/quote] a to Kariny pytaj :cool3: -
koty są niesamowite kotka szwagra, po sterylizacji przez kilka dni nie dała się pogłaskać, odchodziła obrażona i totalnie odmawiała kontaktu z człowiekiem :diabloti: Teoś niesamowity jest, dużo zdrówka przesyłam,niech łapie jak najwięcej :lol:
-
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
to są kłopoty przy psie w mieście, a Colinda po przejściach na pewno zgarnie cokolwiek znajdzie na trawniku mój PON miał to samo i jak miał kilka miesięcy to go też ledwie odratowaliśmy, ponad tydzień na kroplówkach leciał a w domu nie miał siły wstać, cudem jakimś się wykaraskał a to wszystko z tego, że zjadł coś wyrzuconego z balkonu, przy naszych blokach pod balkonami zawsze jakieś świństwa leżały :shake: może nawet jakaś trutka, kto wie w każdym razie od tego czasu na spacery chodził w kagańcu :cool1: a od kiedy mieszkam poza miastem, jakoś nigdy nie miałam takich problemów :p no tak, ale moje nie jedzą niejadalnych grzybów, tak jak kariny.....:evil_lol: Cola, zdrówka dużo!!! -
u kotów stres zpowodowany opatrunkiem itp jest ciężką sprawą, to prawda mój Kacper, jak mu cokolwiek jest, przy czym siedzi w kołnierzu i nie powinien wychodzić na dwór, to od niewychodzenia ma już dyspensę od naszego weta to od czasu, kiedy jak mu brak szwankował i został zamknięty w domu, zastrajkował i dopiero po trzech dobach złamał się i wreszcie skorzystał z kuwety:p wet stwierdził, że już lepiej, żeby sobie ten bark obciążył trochę bardziej niż powinien, niż żeby doszło do perforacji jelita :diabloti:
-
a może to ból nagły ostry tak zaczął działać,że Teoś się wściekł tak bardzo? jego zachowanie przypomina mi zachowanie Pumy, która spadła z płotu i zawiesiła się na drucie na jednym palcu, wisiała dobre kilka minut na złamanym palcu, zanim udało jej się uwolnić, mi się nie udało mimo prób a ból musiał być tak silny, że ona wisząc na tym paluchu, gryzła z wściekłością wszystko, co sięgnęła, płot, własną łapkę, moje ręce próbujące ją uwolnić zdaje się, że mogło znieczulenie/przeciwbólowe przestać działać, a takie zerwane więzadła to pewnie bolą jak choinka to może pyralgina pomoże ???? wet nic takiego nie mówił?
-
koty normalnie mało piją, to się pewnie nie ma co przejmować, jak zjadł i skorzystał z kuwety to wygląda, że wszystko dobrze :thumbs:
-
to cuś co tam kwitnie to nagietki som :cool3: a te rojniki, to ja nie powiem, żeby miękkie były, toż to gruboszowate jest, twarde jak kaktusik, tyle że bez kolców, więc Abi chyba na fakirkę się szkoli :evil_lol:
-
ale te Twoje karina to są jakieś wyjątkowe :cool3: moje na grzyby nie zwracają totalnie uwagi, ciekawe, dlaczego Twoje jedzą ? :p ja znalazłam przy drodze kilka dni temu prawdziwka średnicy 20 cm kapelusza, a znalazłam go tylko dlatego, że Wera postanowiła się właśnie koło niego "wypiąć" i uratowałam go w ostatniej chwili, przy okazji obok wypatrzyłam następnego, niewiele mniejszego :evil_lol:
-
podeślesz jakieś linki na FSF? masz jakąś lekturkę, to się podszkolę trochę
-
no i tak trzymać dziewczyny:lol: kinga, trzymam Cię za słowo:razz: ja bym tak chciała dwa od razu i z głowy :p a póki co idę się wylegiwać, w ramach zwolnienia lekarskiego:p a tak w ogóle to Wam powiem, że przez ostatnie kilka tygodni wyszło kilka spraw, które powinnam zrobić, a które musiały poczekać to teraz zrobię sobie to RTG kolana, bo teraz mogę, RTG zęba, bo mogę, no i przymierzam się do malowania ścian, bo brudno po 7 latach aż strach, akurat starczy mi zajęcia na 2 miesiące , a potem do roboty :cool3::evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
ha ludzie, jednak przyszła kryska na matyska i Wera odchudzania odroczonego mieć nie będzie :evil_lol: dopadła mnie jedna z licznych chorób cywilizacyjnych, a mianowicie ciąża z pierwszymi objawami prawidłowymi, włącznie z prawidłowo wyglądającym USG, okazała się być ciążą bez zarodka nie pytajcie jak to jest, fakt faktem, zdarza się to w 50% pierwszych ciążach, w kolejnych też nierzadko,a ja po prostu pospieszyłam się z dobrą nowiną w weekend wybyczyłam się w szpitalu, teraz jestem w domku na 10 dniowym zwolnieniu lekarskim ;) się oszczędzam na wszelki wypadek i .... mam nadzieję za kilka miesięcy już pewną dobrą nowinę przekazać :p a póki co w drodze ze szpitala zajechaliśmy na giełdę i przed domem czeka na mój powrót formy superaśna czarna dameczka, koła 28 cali, 7 przerzutek, koszyczek na froncie (myślę, coby Luśkę przystosować do podróżowania w nim:evil_lol:) i już niedługo Wera nie wiadomo kiedy zacznie sadełko gubić na drogach polnych :cool3: aha, proszę się tutaj nie smucić itp, wszystko jest w porządku, nie teraz to następnym razem, badania niby mówią, że prawie nigdy takie coś się nie powtarza, więc ja jestem optymistycznie nastawiona na przyszłość (niedaleką mam nadzieję :cool3:) i Was o to samo proszę :p
-
[quote name='samoglow']Ryby zapraszam do nas. Tu zawsze jest woda. :evil_lol:[/quote] ale te moje to nie morskie :niewiem:
-
[quote name='olekg18']Ooo:D Moja koleżanka ze schroniska w Gliwicach:P Najgrzeczniejszy pies którego wyprowadzałem:) czarne wielkie bydle:) Pozdrawiam:)[/quote] witaj, o Adze mówisz? kochany pies, a obecnie wulkan energii, przesadza z jej spalaniem, dlatego chudnie:mad::evil_lol: no, chudła, bo dostosowałam karmę do jej energii:p
-
u mnie Wera też miała ostatni atak prawie rok temu, w upały włąśnie, odpukać od tego czasu nic, fakt, że jest dużo młodsza od Szarika, ale również fakt, że były straszne upały wtedy, teraz też są, ale jak tylko mogę ściągam ją ze słońca, bo już wiem, czym to grozi
-
TZ mi wywiózł aparacik zagramanicę i się nie może z nim rozstać :mad: a w mojej komóreczce aparacik bardzo cienkiej jakości :-( ale znalazłam jeszcze fajne fotki z przeszłości , powklejam jak temperatura trochę spadnie nie myślałam,że tyle jest tego sprzętu niestandardowego jeżdżącego, tylko ten bike-stepper wygląda jak narzędzie tortur, na takim to się człowiek zmęczy pewnie trzy razy bardziej niż przy normalnym pedałowaniu :evil_lol: upał taki, że stawy mi wysychają :shake: musimy wody dopuszczać, bo niedługo ryby się wyprowadzą :roll: ufffffffff
-
no właśnie kombinuję jak mogę z tymi pojazdami, muszę wymyślić na czym miałyby mnie wozić :razz: a jeśli chodzi o trójkołowiec, to wierz mi Gacusiowa, juz tą opcję brałam pod uwagę :lol: niestety w rowerze główną przeszkodą dla ciężarnych jest siodełko :roll: a w tym jest takie jak w standardowym rowerze:p sprawdzałam nawet tzw rowery poziome, albo hulajnogi elektryczne, na których się stoi :cool1: ale wszystko jest koszmarnie drogie :diabloti: wczoraj w desperacji zainicjowałam wieczorny jogging:cool1: kondycję mam równie słabą jak Wera, poza tym jogging jest dla mnie jakoś tak... nudny.... ale coś muszę zrobić, nawet dla siebie, bo już w letnie spodenki nie wchodzę :oops: a na tym etapie teoretycznie nie powinnam nic przytyć :shake:
-
[quote name='Mrzewinska'] Swan, naucz aportowania i szukania zguby. Ty sie nie nabiegasz, a pieseczek będzie zmeczony ze hej.... Zofia[/quote] no właśnie nad tym aportowaniem pracujemy, ale idzie jak krew z nosa, bo akurat Wera bardzo szybko aportem się nudzi:cool1: a poza tym próbowałam się wycwanić, to znaczy zmęczyć jednocześnie wszystkie trzy, na rowerze to by miały ruch nie tylko Wera ale i Darma i Lusia, ech, trzeba będzie na raty to robić jednak :p
-
no wiecie co, chyba mi ta kosiarka faktycznie zostanie, szkoda że to paskudztwo tak strasznie hałasuje, ale jak nie mogę inaczej, to pewie na tym się skończy :diabloti: a tak przejazdem byłam dzisiaj koło sklepu rowerowego, no to sobie weszłam, zobaczyć co mają, i albo można kupić górala, ewentualnie górala, ewentualnie coś z ramą jak damka tylko sportową, ciężką i oponami jak góral, a jak już się nie można zdecydować, to można kupić ... górala :mad: z tego co wiem, to był największy sklep rowerowy w moim mieście :cool1: