Jump to content
Dogomania

Ewa i flatki

Members
  • Posts

    2569
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ewa i flatki

  1. [quote name='Marycha35']Aśko, jesteś wreszcie na swoim wątku. Dlaczego psy były w takim stanie, co się stało?!?!? Przecież nie tak to wszystko miało wyglądać...[/QUOTE] Nie wierzę ...................
  2. [quote name='memory'][URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/208570-Królewna-Fiona-i-jej-syn-Książe-Wilczuś-szukają-domu!-Kochane-szorściaki-w-hotelu"] Fiona[/URL]: [IMG]http://vlep.pl/n5xe0h.jpg[/IMG] A jakieś szczegóły, informacje na temat domu, który chciałby ja przygarnąć?[/QUOTE] Mam nadzieję, że adoptować ją będziemy od Fundacji Zwierzęca Polana, więc to oni dostaną dane chętnych.
  3. Macie tyle samozaparcia, że tylko można Wam dziękować i kibicować. Trzymajcie się, teraz kolejna rocznica wyciągnięcia Ajaksa z Boguszyc leci. Tylko już bez Zosi :(
  4. [quote name='yumanji']Szalenie mnie nurtuje jedna rzecz...[/QUOTE] No proszę. Wnioski nasuwają się same: wyrwane przody do kojców, czyli w nowym miejscu nic nie było budy jeszcze pozostają na miejscu starym, więc psy bud nie mają rozebrana część płotu w Samorządkach i przygotowana do zabrania, czyli w nowym miejscu płotu brak Może ktoś wybierze się do Chotyni - to po drugiej stronie szosy lubelskiej - bo tam podobno są psy, pójdzie do wójta i się dowie.
  5. Tak dzisiaj wyglądało miejsce, gdzie były psy: [url]https://plus.google.com/u/0/photos/115255404252565466761/albums/6009318329122387377[/url]
  6. Byłam dzisiaj razem z innymi znajomymi u właścicielki posesji. Yumanii przyjechała, weszła na teren, weszła do stodoły po ...smycz. Potem robiła zdjęcia samochodów, którymi przyjechaliśmy, wsiadła i odjechała. Jeżeli kogoś stać na wielokilometrowe wycieczki palącym kupę benzyny samochodem tylko po to, żeby szpiegować gości swojego wroga, to chyba powinno go stać na karmę dla psów ???
  7. Jak bardzo się cieszę, że tu zaglądacie, ja o niej gadam z Gagatą na przykład. Wspominamy... Zosia żyje w nas <3
  8. Tak całkiem prywatnie i ze względu na znajomość z właścicielką terenu proszę koleżanki yumanii, żeby przypomniały jej o zabraniu - w ramach przeprowadzki - tych gratów z piętra,ton papierów, zgniłej słomy i gówien, które zalegają część przez nią użytkowaną. W następnym tygodniu Sąd z Garwolina przybywa na wizję lokalną do Samorządek, ciekawe co zastanie...
  9. [quote name='Bonsai']Yumanji zabrała psy do swojego nowego domu, tak jak pisałam od samego początku, a moment, w którym "złapaliście" yumanji był momentem jej przeprowadzki. Gdyby nie było tej afery, psy i tak byłyby zabrane, nic się w tym temacie nie zmieniło. Uprzedzam pytania: nie wiem gdzie obecnie mieszka yumanji ani tam nie byłam. Obrończynie yumanji... niech będzie, choć tak się nie czuję. Piszę "w obronie" yumanji, bo wiem, że nie wszystko jest tak jednoznaczne, jak niektórym się wydaje i wkurza mnie to. Oczywiście warunki w boksach, jakie widać na zdjęciach, są fatalne - nie ulega wątpliwości, że psy nie powinny siedzieć we własnych odchodach. Tylko ucieka Wam wiele "ale", nie interesuje Was to, zamykacie oczy i uszy na całokształt sytuacji, wiecie lepiej co powinna zrobić, jak i kiedy, nie potrafiąc realnie wczuć się w jej położenie... Nie widzicie (nie chcecie widzieć) tego, że yumanji przez wiele lat opiekowała się swoimi psami bez zarzutu (tak, psy zawsze były w betonowych boksach, co trudno lubić, ale trudno też nazwać to znęcaniem się nad zwierzętami, zwłaszcza, że psy były zawsze zadbane, a yumanji nikomu nie wciskała kitu, że pieski śpią w domu na perskich dywanach); że sytuacja była przejściowa; że brała psy "na hotel" po to, by utrzymywać resztę psów, które ktoś jej podrzucał lub zgarniała z drogi, rowu; że psy hotelowe były u niej porzucane przez opiekunów z dogomanii, bo nikt nie poczuwał się do odpowiedzialności; wreszcie, że miał miejsce eskalujący konflikt z sąsiadką (dopiero obecnie właścicielką terenu), skutkujący nieustannymi konfliktami, w tym m.in. odcinaniem mediów przez sąsiadkę. Tymczasem posypały się na dogomanii już takie słowa, że aż żal się do nich odnosić: od epitetów zaczynając, na pochwale łamania prawa kończąc. Jedyne, o co mam żal do yumanji, to że nie prosiła o pomoc, zanim problem tak narosnął (choć niewątpliwie pretensje można mieć również do siebie - gdzie się było, gdy yumanji prosiła o pomoc w ogłoszeniach, czy np. znalezieniu czegoś dla bulla). Przez kilka lat jeździłam do yumanji i widziałam jej psy. Nie mieszkały w takich warunkach, w jakich ktokolwiek z nas (w tym i yumanji) by chciał by mieszkały, bo betonowe boksy nie są tym, czego pragną psy... Ale też nie przebywały w boksach cały czas, bo biegały po ogrodzonym terenie przy domu (w pewnym momencie w obawie przed sąsiadką yumanji nie pozostawiała ich tam). Psy były zadbane, zdrowe, przywiązane do yumanji i jej synów (do większości z nich nie potrzeba było smyczy na spacerach, bo trzymały się ich). Taki stan na pewno był co najmniej do mojej ostatniej wizyty tam (lato-jesień 2013). Cóż, ja jestem w stanie zrozumieć, że ciężko żyć bez wody i prądu. Yumanji mogła napisać na wątku, jak zmieniła się ta sytuacja, że się przeprowadziła. Pewnie i tak zostałoby to zignorowane jak większość informacji, jakie zamieszczała, ale przynajmniej miałaby argument w ręce, gdy wszyscy zbiegli się, bo usłyszeli, że yumanji jest okrutna wobec zwierząt. Dopiero wtedy wszyscy się zainteresowali wątkiem... Uprzedzając zarzuty "a co ty, obrończynio yumanji, zrobiłaś, by jej pomóc? Czemu nic nie pisałaś?". Cóż, ogłaszałam jej zwierzęta, robiłam im zdjęcia, od czasu do czasu wpłaciłam pieniądze na karmę, a raz przyjechałam z nowymi koszulkami dla jej synów - niby niewiele, ale więcej nie dałam rady. Nie wiedziałam też jak na chwilę rozpętania się burzy wyglądały boksy i psy w nich, wiedziałam tylko, że yumanji jeździ w kółko organizując przeprowadzkę, która na dniach miała nastąpić. Dla mnie to wszystko nie jest takie czarno-białe, jak wszystkim się wydaje, po prostu. Żal mi bulla, żal Szamana, należała im się pomoc niewątpliwie - nie rozumiem tylko dlaczego ktoś chciał im pomóc w atmosferze afery, a nie wtedy gdy ktoś na swój sposób prosił o pomoc. Yumanji jest upartą i dumną osobą, niektórym ciężko się z nią dogadać, ale to naprawdę jest możliwe. Tylko trzeba być fair. W obie strony. Czy byłaś w tym miejscu, gdzie yumanji obecnie trzyma psy?[/QUOTE] Niesamowite, jak niektórzy potrafią z uporem maniaka powtarzać te same bzdury....
  10. Ja też czytam, ale ręce mi opadły, jak się dowiedziałam, że te psy wywieziono w nieznane... Mam tylko jedno miejsce, gdzie umieszczałam psa wyciągniętego z Boguszyc. Mam z nim kontakt od lat nieustający i ufam, bo mogę pojechać w każdej chwili. Odwiedzałam też inne psy umieszczone przez znajomych. Ten hotelik nie ma kojców w chlewie ani nieprzeliczonej ilości miejsc.
  11. Mam wielką prośbę - to jest wątek psów od yumanii i na tym się tutaj skupmy !
  12. [quote name='ania75']Dla wszystkich, którzy się martwią o psy, które zostały w kojcach przekazuję info od Yumanji, że psy dziś (tak jak i wczoraj) nakarmione, dostały wodę, były na spacerze ....... życzę wszystkim spokojnej nocy ......[/QUOTE] Żartujesz, prawda ? Wszystko o.k., nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało ? Gdybyś pojechała i widziała na własne oczy, to o.k. ale Ty tylko dajesz wiarę yumanii ............
  13. Jemu jest potrzebny wet dermatolog, typu dra Dembele z Warszawy lub Joanny-Karaś-Tęczy. Na pewno kąpiele w leczniczych szamponach +suplementacja.
  14. [quote name='jaanka']Jeżeli nie zmienimy tego sami to problem nie zniknie. Pytanie o zdjęcia lub wizytę wzbudza agresję lub jest ignorowane. W tej chwili także obecne są takie reakcje na innych wątkach.Tuż pod naszymi nosami. Bardzo proszę przejrzyjcie je i poproście o aktualne fotografie. Lub jeżeli macie tam psy to pojedźcie i sprawdźcie. Dobremu hotelowi ujmy to nie przyniesie. Przecież lokujecie tam własne ciężko zarobione pieniądze i nie jest to żadna łaska. Ten problem znam tylko teoretycznie. Nigdy nie korzystałam z usług hotelu ani pdt. Popieram bdt i własną kanapę.[/QUOTE] Napisz to, proszę, na wątku hotelików, których nie polecamy. Właśnie to, co wyżej DRUKOWANYMI. Ale i tak nie zrozumieją :(
  15. [quote name='kasiek.']Pobieral tam na miejscu w tym przybytku ,czy pies był przewożony ...? bo jak tak to znów jestem w szoku ,tym bardziej ze wiem co nie co[/QUOTE] To wie weterynarz i yumanii, no bo kto ma niby wiedzieć ?
  16. [quote name='rozi']A to przepraszam, nie wiedziałam, że jest jakaś specjalna opcja cytowania na takie przypadki. Z kwiatuszkami się pokazuje? Pomijając osobiste wycieczki rozmawiałam z moim wetem i pytałam o zarabianie na krwi. Jest konkretna stawka za jednostkę, nie dopytywałam jaka. Nie wydaje mi się jednak, żeby tutaj to miało zastosowanie, krew musi być "pewna", nie da się sprzedać tak ot gdzieś poza bankiem. Edit: dzwonił jeszcze raz - faktycznie ok. 400zł za jednostkę, ale mówi, że jakaś przychodnia pod Garwolinem nie ma możliwości przechować krew i transportować, możliwe jest tylko (w/g niego) przetaczanie bezpośrednie, co należy zgłosić do Izby Lekarskiej i Prokuratury.[/QUOTE] Krew pobierał nie "jakiś tam" wet, tylko weterynarz, który ma bank krwi i ogłasza się z nim w necie.
  17. Chciałam tylko powiedzieć, że puściłam mały przelew, wstydzę się za zaległości :oops:, ale życie nie pieści...
  18. [quote name='ania shirley']Kasiu, skrzynka pełna......[/QUOTE] No właśnie
  19. [quote name='Marta72']a skoro zostały to kolejny raz pytam, czy ktoś się nimi zajmuje ???????????????????????????[/QUOTE] Podobno przyjechała, przywiozła karmę, to chyba im dała ?
  20. [quote name='malagos']A ona nie widziała przypadkiem, co się stało z psami?.... Samochód, ruch, szczekanie, chyba w nocy...[/QUOTE] No właśnie, nie w nocy na pewno, bo wtedy wezwałaby ochronę i policję. To musiało być zrobione w dzień, kiedy nikogo nie było w zabudowaniach.
  21. [quote name='joannaloves1']czy to ty jesteś tą sąsiadką która wynajmuje teren jumie.?[/QUOTE] Kasi nie ma na Dogomanii .
  22. Pamiętajcie, żeby pisać, dla którego psa jest wpłata. Myślę, że niedługo będzie można powiedzieć, gdzie jest Szaman :D
×
×
  • Create New...