KingaW
Members-
Posts
1612 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KingaW
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Halo, potwierdzam słowa Asi, mnie też miła Pani Wetka telefonicznie powiedziała, że domek tymczasowy, to to, czego Keksowi trzeba - a to b. miła kobitka i jedna jedyna tak zainteresowana Keksem....Szukamy domu! Może dać apel na Miau? Bo tu wszyscy zapsioni i to psimy wypierdkami ;-), więc ryzyko zbyt duże... A Keks nie wygląda na takiego co to stanowi zagrożenie dla kotów... No przynajmniej w obecnym stanie. -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ha! sama pytam i sama sobie odpowiem!;-) Dzisiaj była Esperanza i jak dobrnie do kompa, to na 100% zda piękną relację.... -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Halo, ponownie pytam: kto się dzisiaj wybiera do Keksa? -
Dobrze, że chociaż ona nam zdrowieje, bidulka!
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak z moich obserwacji wynika, że na SGGW nikt nie ma czasu na przesiadywanie z psim pacjentem, a jednak taka psina jak jest uwiązana do kroplówki i nie może wstać na siusiu męczy się strasznie... No i karmienie...Keks woli jeść z ręki (o czym już zresztą pisała Maćka), a kto tam ma czas żeby się tak z nim pieścić... Nasze wizyty są więc niezbędne... No a ja dzisiaj muszę jechać z Bravem (kulawy choras też z Ostrowi, który jest u mnie na tymczasie) do lecznicy na Tatakiewicza, bo się okazało, że Brave ma piasek w moczu i musi dostać antybiotyk.Kto może podjechać do Keksika? A, no i wizyty są do 18-tej, o czym nie wiedziałam i miałąm wczoraj drobne kłopoty... z których wyszłam obronną ręką... ;-) -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Spokojnie Kobitki, już skrobię - ja mam net tylko w pracy...Byłam wczoraj wieczorem. Jest bez zmian. Tzn. antybiotyki zadziałały na zapalenie płuc-Keksik więc nie dusi się i nie ma większych problemów z oddychaniem, ale od mojej poniedziałkowej wizyty te jakby czkawkowe spazmy, które wstrząsają jego klatką piersiową chyba powtarzają się odrobinę częściej... A to b. źle. Już kolejny wet ocenił to jako objaw neurologiczny... :-( No nic, trzeba obserwować...Ale pocieszające jest, że Keks nie cierpi jakoś strasznie. Tzn. te spazmy przyjemne nie są, ale to go nie boli.Byłam u niego przeszło godzinę. Sprzątnełam gigant kupę i ogólnie tam posprzątałam. Miał kroplówkę więc z nim trochę pochodziłam tam po tym pomieszczeniu trzymając flachę z kroplówą, żeby sobie mógł spokojnie zrobić siku.Na prośbę technika wet. (którego zresztą znam z innej lecznicy) odczekałam (prawie) do końca kroplówki i Keksa od niej odłączyłam. Zabandażowałam łapkę z welfronem. Nakarmiłam puszką Royala (drugą zostawiłam na dzisiaj). Wygłaskałam i...pojechałam do domu. Biedny psinek. :-( -
Jezu, dopiero co znalazłam na ten wątek...Krew się w żyłach ścina....Dobra, że właściciele sqrwy.......y to rozumiem, ale to przecież miasto, na Boga, tego psa widziało na pewno mnóstwo ludzi i co? Nikt nie zareagował? Każdy kto przeszedł koło cierpienia tego psa i nie zareagował jest prawie tak samo winien jak ci jego pseudo-właściciele...Wszystkim, którzy wzięli udział w tej chlubnej interwencji b. dziękuję i serdecznie gratuluję.
-
Hmmm...Jest takie przysłowie.... O nożycach i o stole.... Tak sobie właśnie całkiem przez przypadek przypomniałam...:-) PAROS, spróbuj może skontaktować się z Felą. Jest w tej chwili w okolicach Ostrowi i nie ma dostępu do netu. Jak będzie wracała z długiego majowego, może będzie w stanie podjechać... Ale wiem, że ma problemy z autem, tak więc to też nic pewnego. :-( Przesyłam Ci na pw telefon do niej.
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kochana z wieczorka raczej. Kole 19-tej....Ale sugeruję, żebyśmy dla dobra psa się rozdzieliły i każda przyjechała o innej porze. Tak i żeby jemu było milej i żeby pańskim okiem konia podtuczyć, czyli wetów nękać naszą obecnością i zmuszać do bacznej obserwacji naszego pupilka i leczenia na najwyższym poziomie...A na zapoznawczy meeting to się mozemy umówić jakoś niezależnie od Keksa... ;-) -
Tak jeszcze a propos słusznych czy nie sposobów leczenia nosówki...1. zdań i opinii jest bodajże tyle, u ilu weterynarzy zasięgałyśmy rady. 2. jak ktoś uważa, że inna metoda, niż ta obrana przez Dziewczyny (nota bene osoby inteligentne i z psią tematyką obeznane), jest słuszna - nikt nikomu nie zabrania przecież wycieczek do Ostrowi Mazowieckiej i leczenia psów inną dowolną, byle skuteczną, metodą. 3. inaczej leczy się każdą chorobę, jeśli do leczenia ma się prawie nieograniczona ilość środków i mało pacjentów, inaczej gdy te proporcje zostaną odwrócone...
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bidulinek... :-( -
Halo Asia, dobrze, że jesteś, bo kasy brak, a słyszałam, że masz jakąś małą drukareczkę, czy jakoś tak...;-)Osobą smyczkową jest Witokretka i z tego co wiem panuje nad dalszą produkcją smyczek na festyn majowy... Ja dysponuję kilkoma sztukami, ale, jak sądzę, Ciebie pewnie hurtowe ilości interesują? ;-)Foty Ci już podesłałam na maila.....Keksik troszkę je. Przynajmniej wczoraj zjadł puszkę Intestinalu... No i chyba udko od Gajowej... Bo podobno zostawiła, a jak przyszłam to już go nie było... Z relacji Maćki, którą dostałam za pośrednictwem Feli, wygląda na to, że dzisiaj jest z nim prawdopodbnie odrobinę lepiej. Nasiliły mu się za to, już wczoraj przeze mnie obserwowane, takie jakby spazmy.... Wygląda to tak jakby pies bezgłośnie czkał... Maćka podejrzewa, ze to jakieś odjelitowe objawy. Kroplówy cały czas dostaje. Przy mnie jedna się skończyła i po pół godzinie założyli mu drugą. Na tyle jest aktywny, że dobiera się do welfronu i podkubuje go sobie... Maćka podkarmiła dzisiaj biedaka ryżem z kurczaczkiem. Z miski nie chciał, z ręki jadł.
-
Póki co nie ma osobnego, więc występuje w wątku schroniska w Ostrowi Mazowieckiej:[URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=17010&page=262&highlight=Ostr%F3w"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=17010&page=262&highlight=Ostr%F3w[/URL] Bardzo przygnębiony, można rzec w depresji... Myślałyśmy nawet, że jest chory, ale okazało się, że po wyprowadzeniu z boksu zachowuje się jak zdrowy, tylko taki starszawy, spokojny pies...Oceniamy go na jakieś 8 lat.... Wyraźnie nie lubi jak mu się inne psiaki naprzykrzają... Powarkuje na nie. Ma jedwabistą (mimo schroniskowych warunków) sierść. W schronisku jest od niedawna (nie dłużej niż 2 tyg. sądząc po tym, że nadal siedzi w budynku kwarantanny - siedlisku nosówki... Boimy się o niego, żeby się nie zaraził! Konieczny choćby tymczasik!
-
Mówiąc, a raczej pisząc szczerze, nie rozumiem pytania.Nie jestem weterzynarzem i nie mnie oceniać skuteczność działania surowicy...(a swoją drogą nie słyszałam też żeby psa z nosówki uleczyła glukoza). Wiem tylko, że w tej chwili nie ma kto podawać kroplówek. Nie ma tam na to warunków. Nie ma nikogo na miejscu, kto by mógł podać choćby dodatkową miskę wody, a co dopiero kroplówkę.Psy w stanie ciężkim staramy się przewozić do W-wy i umieszczać w lecznicach. W domach tymczasowych psów z nosówką z wiadomych względów nie trzymamy, więc i kroplówek nie podajemy. W każdym razie za każdą ofertę pomocy b. serdecznie dziękuję...
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Maćko prześlę Ci mój numer na PW, gdybyś była tak miła naskrobać 2 słowa o dzisiejszym stanie Keksika, albo zadzwonić... Albo puść sygnał to oddzwonię. Gajowo, ja też byłam wczoraj u Keksika... Wieczorem od 19-20-tej.Przy mnie zjadł całą puszkę Intestinala (karma Royala zalecana dla nosówkowców). Na raty, ale zjadł. Po Twoim udku (tzn. udku kurczaka od Ciebie) nawet śladu nie było.Wstał też na siku i nawet po kilku nieudanych próbach udało mu się zadrzeć nogę. Ogólnie było źle, ale nie gorzej niż wcześniej. Miła młoda wetka sugerowała, żeby odczekać jeszcze ze 3 dni i jeśli nie będzie poprawy... Wolę o tym nie myśleć... :-( Ale argumenty o strasznym cierpieniu psów chorujących na nosówkę i ich powolnej agonii (jeśli nie ma poprawy) jak najbardziej do mnie przemawiają...Póki co ściskam mocno kciuki! Wszyscy ściskamy! MUSI BYĆ LEPIEJ! Do Keksika wybieram się jutro z kolejnymi puszkami Intestinala. -
Z tą solą to sama nie wiem... A inne dziewczyny na wywczasie... Chyba póki co dzięki za sól i etc...Te egzemplarze w najgorszym stanie i tak wywozimy do lecznic z oddziałami zakaźnymi (SGGW i na Gagarina), a na miejscu warunków na podanie czegokolwiek nie ma...Tzn, może by i były, ale nie ma kto tego przypilnować. Jak my tam jesteśmy.... tzn, nie wiem jak inne dziewczyny, ale ja, to latam jak w amoku. Teraz jak byłyśmy w piątek, to się skupiłyśmy na wybieraniu tych psów którym należy podać surowice (miałyśmy 14 dawek, czyli albo na 14 małych psów, albo na 7 dużych, dałyśmy i dużym i małym..., ale tylko kilku, bo naszą surowice wzięłyśmy też ze sobą do podania tym 2 psiakom, które zabrałyśmy do W-wy, no bo przecież nigdzie w lecznicach surowicy nie ma), nabieraniu tejże surowicy do strzykawek i trzymaniu psów, żeby pracownik mógł im w dupska te surowice wstrzyknąć, oraz typowaniu 2 psów do zabrania... Z tym wybieraniem i typowaniem czułam się jak SS-man w obozie na rampie... Koszmar.:-( :-( :-(
-
Kochana, jeśli mogę prosić, to nie wysyłaj póki co zapytania do ROLSTALU, bo tu obiecał pomoc mój kolega z pracy - co z tego wyjdzie, to nie wiem, ale wstrzymajmy się przez chwilę z ROLSTALEM. A w ogóle, to jak my stoimy z możliwośćią zamieszczania podziękowań i logo sponsora na stronie schroniska? Bo coś tym sponsorom trzeba na zachętę rzucić... A w czwartek po długim majowym może będziemy mogły dorzucić coś więcej.... To tak enigmatycznie zabrzmiało, ale chodzi mi o możliwość umieszczenia banera lub billboardu z logo sponsora przy szosie przy wieździe do schroniska.... Będziemy pytać w gminie czy można i czy za darmo...
-
Kochana Lavinio, to starszne, że się nie udało...Bardzo, bardzo Ci współczuję. Na moich rękach odszedł 4 lata temu kilkumiesięczny kotek - wiem co czujesz... A tak nas od dziecka karmią bzdurami, że jak się bardzo czegoś chce, to takie życzenie się zawsze spełnia...A tu tyle osób bardzo chciało, żeby Ptysiulek żył i był zdrowy .... a nic z tego nie wyszło :-( :-( :-(Wszystko to bujdy na rasorach...
-
Dopiero odkryłam ten wątek.Sama mam Yorczycę i uważam, że jeśli chodzi o stan szaty małego, to trochę przesadzamy, po zdjęciach sądząc nie jest tak źle... Widać, że był strzyżony, czyli nie ma mu co tej sierści zapuszczać, zwłaszcza, że to chłopiec, po co ma wyglądać jak gej z kokardeczką... Jeśli znajoma się zniechęci, to wal na Dogo jak w dym. Jestem pewna na 100%, że mimo kłopotów wychowawczych znajdzie się mnóstwo chętnych. A piesek jest b. młody, więc nie ma co rąk załamywać, jeszcze będzie normalnym, wesołym i wszędobylskim Yorczkiem! Miałam Pudlicę, którą kupiłam z hodowli jak miała 6 m-cy i w ogóle nie była nigdy na spacerze (pani pseudo-hodowczyni wypuszczała pieski przez balkonowe kratki na smyczce, mieszkała oczywiście na parterze) i bała się wszystkiego, nawet gołębi... Przez pierwszy miesiąc trzeba była ją karmić łyżką grysikiem dla niemowląt, robiła kupę z krwią, o mały włos a by wyskoczyła przez balkon (zawisła na skrzynce od kwiatów, a to było 7 piętro!). Ale b. szybko stała się najukochańszym i najmądrzejszym psiaczkiem w historii mojej rodziny. Latała z nami samolotem, pływała łódką, była na safari. Mądrala jakich mało. Od jej śmierci minęło już bez mała 10 lat, a nie ma dnia żebyśmy jej z mamą nie wspominały. A na początku była dzikusem jakich mało...
-
Fela, Ty jak ten Światowid - w tym sensie, że on wszędzie patrzył, a Ty wszędzie jesteś! A kiedy jedziemy - wiesz gdzie? Na kiedy mam wolne brać???
-
Maleńka bidulka... :-(Dobrze, że już lepiej.... No bo chyba lepiej, skoro stan jest określany jako stabilny?
-
Kurcze, a czy to jest naprawdę taki wielki wydatek, żeby kupić trochę siatki i kilkanaście słupków i zrobić taką enklawę dla chorzaków, gdzieś w kącie schroniska ? ? ? Czy ci faceci to już w ogóle są całkiem niereformowalni?Dziewczyny, jak myślicie, ile to może kosztować? Tak na mój gust, to nie jest kwestia kilku tysięcy, tylko kilkuset złotych..... No plus robocizna. Ale to to już chyba by się udało wyegzekwować od szanownych panów olewaczy..... Sprawdzę w jakimś Obi, czy innej Castoramie i zrobię wstępny kosztorys....