Jump to content
Dogomania

KingaW

Members
  • Posts

    1612
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KingaW

  1. No, że niby tak, ale, że z drugiej strony coś "kręcimy" z jego stanem zdrowia i żeby się nie okazało, że jest chory na raka i za pół roku umrze... A ta pani będzie rozpaczać, bo się przyzwyczai... (co mi troche przypomina czarnowidztwo mojej mamy: "on taki duży, co to będzie jak umrze, gdzie my taki duży dół wykopiemy" - to o moim Brave'ie...:lol: ) Jakby ktokolwiek, kiedykolwiek dawał komukolwiek gwarancję na półroczne życie psa... Zwłaszcza, że najmłodszy, ustalmy, to on nie jest...
  2. No właśnie! Ronja, a nie mogłaś zamiast tamtego pseudo-połamanego, capnąć na podmiankę, tego z niedowładem? Czy, jednak to tak tragicznie nie wyglądało? Czy jak?
  3. Ale te Ciotki to są wyrodne! Żadna tu nie zerknęła, nawet na chwilę!!! Wstydźcie się! A fe!
  4. No bo śmy się napaliły jak szczerbaty na suchara na te adopcję! Taka szansa dla Finka może się już nie powtórzyć (tfu, tfu, tfu - odpukać w niemalowane)... Jakby mnie na psie zależało, to bym brała i dopiero później pytała o szczegóły dotyczące jego zdrowia... I jakby się okazało, że jest lepiej niż na to wskazywały pierwotne wyniki badań, to bym se flaszkę otworzyła z tej wielkiej radochy...
  5. [quote name='gdgt']to ja już wyjaśniam. Pani wczoraj dzwoniła do beam, a potem do lecznicy. Tam wet jej wszystko o Finie opowiedział, niestety jego zeznania kompletnie różniły się od moich: stwierdził, że Fin nie ma kamicy nerkowej, że to po prostu zagłodzenie, które doprowadziło do złego funkcjonowania nerek. Jestem wściekła, bo nie dość, że wyszłam na kretynkę (lub co gorsza oszustkę), to jeszcze kupowałam Finowi specjalistyczną karmę dla nerkowców zupełnie niepotrzebnie. Jutro po południu pani ma pojechać do lecznicy, pojadę z nią i pogadamy na spokojnie z wetem. Przed podjęciem decyzji o adopcji pani może skonsultować się jeszcze z jakimś innym wetem, bo w tej lecznicy porozumienie jest baaardzo trudne. Przecież dopiero wczoraj były nowe wyniki Fina. Czyli dopiero wczoraj się okazało, że to jednak nie kamica. A karma z pewnością pomogła mu w powrocie do zdrowia. W końcu ma chory pęcherz, a nie zapalenie zatok np... A Pani chętna na Fina jest chyba trochę niepoważna, umawiała się wczoraj wieczorem, telefonicznie z P. Maćkiem na odbiór Fina na dzisiaj, a nie na jutro... :roll: Jutro P. Maciek nie ma dyżuru! Zostawił natomiast szczegółową "rozpiskę" na temat leczenia Fina, jego badania, kartę choroby etc... Gdyby Pani jednak chciała koniecznie pogadać osobiście z Panem Maćkiem, to P. Maciek zaprasza we wtorek. PAMIĘTAJCIE, PROSZĘ, ŻE W LECZNICY SĄ OBECNIE SAMI NOWI PRACOWNICY (Z WYJĄTKIEM P. MAĆKA I P. PIOTRA), więc faktycznie może dochodzic do jakiś nieporozumień czy niefortunnych i niezamierzonych przekłamań. Ale nie znaczy to, że mamy sobie pozwalać na jakieś negatywne uwagi na temat tej lecznicy na forum! Jak się komuś nie podoba, może przecież wozić psy z Ostrowi do jakiejkolwiek innej lecznicy...(gdgt - to nie do Ciebie, tylko tak ogólnie do wszystkich i na zapas...) Ja zawlokłam tam mojego Brave'a w lutym tego roku (jak jeszcze nie był ani moim ani Brave'm), całkiem przez przypadek... I tak jakoś mi się spodobało... Wielka w tym zasługa podówczesnej "załogi", z której pozostał tylko p. Maciek... A co do diagnozy "kamicowej" - mojemu Brave'wi groziła amputacja łapy... To co? Moze sie powinnam obrazić, że mu ją jednak Weci z Tatarka uratowali? :razz:
  6. Z pozytywnych informacji, to nowe badania Fina wskazują na chwilową infekcję pęcherza, a nie na przewlekłą chorobę... :multi: Fin w nastroju wybornym, spacerowicz, że aż miło... Przyniosłam mu tym razem kurczaka i marchewę z kluchami (a nie ryżem), pomna słów weta, że na ryżu to jeszcze nikt nie utył... Wmłócił (część, bo zaniosłam gar wielgachny, więc nie dałam mu wszystkiego), że aż miło... Na zdrowy rozum, to uważam, że nie ma się co marwtić o małe przybieranie na wadze... Weci dawkują mu jedzenie małymi porcjami, wiadomo, że nie wolno tak od razu dawać dużo, bo by się chłopina przekręcił... No i jechał od początku na ryżu.... To co tu się dziwić.
  7. No cze! A dlaczego Whippety Tylko Ty?Przecież masz podhalankę? (dla niewtajemniczonych - Justyna to ta 'Pani' z 'Twojego Psa', która była na naszej imprezce w 'Jadłodajni'...., koleżanka Moni J.)..:-)
  8. Finek będzie miał na Tatarku powtórzone wszystkie badania (krew i mocz) i zrobione badanie kału...Zamiast ryżu można mu dawać kluchy (z marchewą i małą ilością mięsa kurczaczego) to powinien zacząć szybciej przybierać na wadze... Takie psie kluchy (przed gotowaniem sine, po ugotowaniu ładne bielutkie się robią) kiedyś kupiłam Brave'owi i utył na nich straszliwie.
  9. Mówiłam od początku: tam większość wetów jest nowa.Rozmawiaj albo z p. Maćkiem Bekierem (wtorki, czwartki i soboty), albo z p. Piotrem (zapomniałam nazwiska) - starszy szczupły z wąsem (pon., śr., pt.)... Z innymi w ogóle rozmowy nie zaczynaj.Z SGGW mamy też fatalne doświadczenia (przy okazji leczenia psów nosókowych) - tam to dopiero nie ma z kim gadać. A i kasę biorą zdrową. I nie rozumiem Twojego ostatniego zdania... Że niby za badanie moczu tak dużo biorą? I niby co? Na SGGW wezmą mniej? Na SGGW za samą dobę hotelową zapłacimy ze 2-3 razy więcej. Na Tatarku liczą za Fina 15 zł za dobę.
  10. Mnie od dawna mówili (i takoż Beatce przekazałam), żeby zamaist drogiej karmy dawać kurczaczego mięcha mało, dużo ryżu i marchewę...Tak też i zawiozłam w sobotę. I dzisiaj też zamiaruję... I pogadam jeszcze na temat tego jego braku tycia.Może czasu wciąż za mało? No bo co niby jeszzce badać na tym SGGW? Może w ramach oszzcędności tylko same wyniki Fina pokazać jakiejś sławie nefrologicznej?
  11. [quote name='AśkaK']Prawda że impreza była bardzo udana?:multi: :multi: :p Kto nie był ten trąba!:eviltong: :evil_lol: Witokretki, może na boksach tych psów, które mają dostawać lepszą karmę, powiesić kartki lub coś podobnego, żeby chłopy pamiętali gdzie mają karmę sypać? I koniecznie każcie zwrócić opakowania, żeby karmy nie opchnęli.:diabloti:[/QUOTE] Takie mają w lecznicy "bździągwy" na kartę piesa i zawieszają na klatce z adnotacja co jak. Spytam gdzie takie nabyć... By się pisało... Żeby "chłopy pamiętali"...
  12. Marnie oceniamy, ale co robić.... Ten pies chyba nie nadaje się do mieszkania w bloku, po opuszczeniu klatki notorycznie obsikuje ściany lecznicy..., no i kto weźmie chorego psa..., to tylko my takie "głupie" jesteśmy.... Marnie to widzę... Jeszcze mi coś do głowy przyszło.... Sprawdzę.... Ale nadziei dużej to ja nie mam...:shake: Do tej pory za jego pobyt+leczenie (antybiotyk ileś tam dni) + odrobaczenie wisimy ok. 400 zł. Jak na mój gust, to nie jest źle z tą kasą, jak za prawie 2 tyg. pobytu... Byłam u niego wczoraj.... Spacerowaliśmy sobie troszkę... To fajny psiak, ale gdzie znaleźć mu dom na jaki zasługuje: z duża ciepłą budą, dużym ogrodem i odpowiednią dietą...
  13. No I Dlaczego Nikt Tu Nie Zaglada, Co?
  14. [quote name='malagos']KingaW, mama jak najbardziej wskazana, bym miała z kim wypić piwo, bo Wam, młodziezy młodszej, zezwalam na sok jabłkowy :evil_lol:[/quote] Moja mama lubi piwo, ale wszak kierowcą jest!
  15. [quote name='ronja']dam Ci w sobotę wieczorem[/quote] he, he, ale zabrzmiało....;-)
  16. To daj mi cynk, czy mam brać te styropiany, czy nie...
  17. Ronja, ja mam styropianu troszkę!Jeśli moja mama wyrazi ochotę na udział w naszej niedzielnej imprezie upchnę do jej auta... Co? Chyba zaprosiłaś swojego TŻ z Waszą fantastyczną bryką? ;-).Mam chyba z 5 kawałków jakieś 50x70 cm b. grubego styropianu (jakieś 10 cm, jak nie więcej, grubości).Pewnie ogólnie będzie go za mało na całą budę ale zawsze to coś... A w ogóle to styropian nie jest drogi, wiec dam co mam, a reszte moge dokupić, jeśli będzie taka potrzeba...
  18. Dogomaniacy, prośba o rozesłanie info o imprezce w świat....Chętnym prześlę maila przechodniego!B., b. prosimy o pomoc! A nóż, uda nam się, dzięki Wam, choćby jedną sierotkę wyadoptować w dobre, kochające i odpowiedzialne ręce!
  19. [quote name='hankag']Przekazałam tel. pani zajmujacej sie kotkami Iwonie bedzie działać , chciałam zaskoczyc ją informacją o imprezce ....:evil_lol: a ona ze wie ....bo Wasz plakacik wisi u niej w sklepiku....ktos jej przyniósł .... :loveu:[/quote] Nie 'ktoś', nie 'ktoś', tylko ...............moja mama! :-) ...Wszak, my stałe bywalczynie....
  20. Mamy! Zadwoniła do lecznicy na Tatarkiewicza, byłą tam akurat Pani, która opiekuje sie kotami w okolicy i ma jednego nieboraka na zbyciu: pięknego 1,5 rocznego kocurka, burego z pieknymi złoto zileonymi oczami. Kot nie jest kastrowany, ale tylko dlatego, ze jest spokojny, 'przytulajny' i nie znaczy terenu...Gdyby jednak zaczął znaczyc, to coś pokombinujemy, zrobimy zbiórkę i ciachniemy.... Namiarna Panią od kota, pzresyłam Ci Haniu na PW.
  21. Milady, a może będziesz dzisiaj jechać przez Śródmieście?Też bym Ci trochę wykładziny podrzuciła: mam zbunkrowaną w pracy taką w kawałkach 50x50 cm - sądzę, że by była idealna na zabezpieczenie wejść do bud (no taki 'wiatro- i śniego- łap), jakby ja troszkę naciąć...I mam taki kawał szarej filcowej wykładziny w całości tyż mam....
  22. Ciotka Ronja myślała, że ma kolejnego psiura, a tu się okazało, że to kulawy kameleon.... ;-)
  23. tak i sobei właśnie pomyślałam :-)
  24. No to tzreba było brać kontakt do tej osoby! Małe przecież też mamy!!!
×
×
  • Create New...