Jump to content
Dogomania

konisia

Members
  • Posts

    1017
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by konisia

  1. Zrobione: [URL]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=132645850[/URL] Jak trzeba coś poprawić to piszcie.
  2. Mogę wystawić maluszka Oleczka na allegro (już nawet wklepałam dane;) tylko nie wiem jaki kontakt podać. Podpowiedzcie coś,plz.
  3. Przecież to taka Pusia salonowa, a nie psinka na łańcuch...:(
  4. A tak na wakacjach Oscarek zawsze wieczorkiem zasypiał jak siedziałam, żeby troszkę poczytać:
  5. Brązowa hahaha, tak to obrazowo ujęłaś, że aż nie mogę sobie tego wyobrazić:evil_lol: Oktawio...główka albo nóżka to zostaje na mnie jak Oscarek niechcący ześlizgnie się ze mnie w czasie snu. Jak zasypiamy to kładzie się na mnie cały (aż się mój TZ śmieje - jak widzi moją minę, że chyba jakąś masochistką jestem skoro mu na to pozwalam),a przytyło mu się troszeczkę...Specjalnie dla Oski zmieniłam pokój do spania, żebyśmy się bez problemu mieścili na łóżku. A propos układania się do snu to czasami potrafi zrobić tak, że położy swój policzek na moim i tak śpimy:loveu: No ale czasami zdaży mu się ułożyć jakoś tak, że głowę i większość tułowia ma na moim brzuchu i klatce piersiowej a pupkę przy twarzy:mad:...
  6. Hopaj maleńka...Dlaczego ludzie się boją:shake: ?
  7. Oktawio wylizywanie i mlaskanie nie ustąpiło. Z tym że wylizywanie występuje tylko przed snem, a mlaskanie w każdej sytuacji która jakoś go pobudza emocjonalnie (chociaż ja mam wrażenie, że w więkoszści w negatywnych sytuacach - jak np. atak Dziadka). Brazowa1 Oscarka puszczam w parku i wtedy zajmuje go zabawką, obserwuję, jak zauważam że zaczyna go już zabawka nudzić i zaczyna się oddalać to go zaczepiam na smycz. Tak samo jak bawi się z innymi pieskami (chociaż to bardzo rzadko się zdarza, bo pieski - nieboksery- nie chcą się z nim bawić za bardzo). No i oczywiście jak jedziemy na działkę do teściów to biega do woli i jest wtedy w siódmym niebie:loveu:
  8. No nie śmiejcie się już z Dziadusia:P - on jest kochany:loveu: Tylko czasami trochę za dużo szczerzy się na Oskarka. A nasz ulubieniec zaczął nowy etap. Rośnie wszerz:) z czego oczywiście jestem bardzo zadowolona. I powolutku przyzwyczaja się już do innych pokarmów. Tzn. nie zjada tego wiele, ale próbujemy mu dawać tak po drobince od czasu do czasu czegoś nowego i na razie jest ok:) Więc może jeszcze kiedyś Oscarek będzie mógł jeść normalne (różnorodne) posiłki? Mam taka nadzieję. A teraz foto:
  9. Widać, że Papuniek to jeszcze psiak w sile wieku. A może te oczy to po urazie głowy tak się zachowują? Jeśli rzeczywiście mógł być pobity tak jak piszesz to całkiem prawdopodobne...Biedactwo...Koniecznie zapytaj weta co z oczami,plz:(
  10. Faro dziś wyjeżdżam ( z Oscarkiem oczywiście), ale jak tylko wrócę zaloguję się na boksiach. Co do szkoleniowców to kontaktowałam się z jednym (nie będę pisała nazwiska) i niestety odmówił współpracy. Na 100% Oscarek nie jest całkowicie głuchy, bo słyszy np. szczekanie Dziadka - ratlerka (co innego, że jak ratlerek się rozszczeka to mało kto nie usłyszy;)) Próbowałam z gwizdkiem wysokotonowym, ale nie reaguje:shake:
  11. :crazyeye: Kasiu! Fajnie się złożyło:) Oczywiście pozdrowię. A co do p.Haliny to jak tylko w pierwszej telefonicznej rozmowie posłuchałam jej opowieści o psiaku, wiedziałam, że trafiłam na dobrych ludzi:loveu:
  12. Cioteczka Mosii pewnie zajęta całą zgrają, ale miejmy nadzieję, że się niedługo pojawi:cool3:
  13. brązowa1 jedyną "karą" jaką Oscar dostaje to jest klaps w dupeczkę,ale tak leciutko, bo my z mamą jak z jajkiem się z nim obchodzimy i właśnie chyba tu leży problem:oops: Tylko, że jeśli jest tak że ja postanawiam sobie - "ok. od dziś będę bardziej surowa w stosunku do Oska" to wtedy pojawia się moja mama, która nie pozwala go tknąć palcem, bo on jest przecież chory itd. Więc dobrze, że nie ma zębów, bo z dyscypliną w stosunku do Skuni będzie trudno;)
  14. Koszeńko dlaczego każdy omija Cię tylko dlatego, że zachorowałaś? Przecież zachorowałaś przez człowieka...teraz ktoś powinien Ci pokazać, że człowiek potrafi także czynić dobro...(chociaż jak to piszę i myślę o całej sytuacji to już sama nie wiem...)
  15. Muszę powiedzieć, że Oscarek robi ciągłe postępy w okazywaniu uczuć:loveu: Dziś przywitał mnie baaardzo ruchliwym kikutkiem i skokami! Prawdziwymi, wysokimi skokami:multi: To nowość w jego zachowaniu, więc rozpływałyśmy się z mamą w pochwałach. Były ochy i achy:lol: Ale pokazał też tę gorszą stronę:mad: Jak chciałam go zabrać od pojemnika z karmą to warknął na mnie. Pierwszy raz w życiu (na mnie), ale tak nieprzyjemnie - wiedziałam co to warczenie oznacza. Potem to samo powtórzył z moją mamą i rzucił się na jej rękę. Nie panikujemy bardzo z tego powodu bo nie ma zębów, ale gdyby miał to cała sytuacja nie wyglądałaby ciekawie. Byłoby na prawdę niebezpiecznie.Nie wiem czy już go za bardzo rozpieszczamy i zaczyna sobie na coraz więcej pozwalać (na początku agresja była tylko w stosunku do mężczyzn) czy może odzywają się jakieś zmiany pochorobowe.
  16. Ach te ciocie:loveu: ! Wspaniałe rezulataty działań widoczne prawie natychmiastowo:cool3: Mosii dlaczego nie wiedziałam, że będziesz w Wawie? I dlaczego nie było odwiedzin:razz: ?
  17. No i foto (wiem, że Czapla pewnie nie będzie za bardzo zadowolona:evil_lol: ) [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img204.imageshack.us/img204/275/cxxk0.gif[/IMG][/URL] Z Państwem: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img224.imageshack.us/img224/387/jopm4.gif[/IMG][/URL] Z Panią: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img218.imageshack.us/img218/9302/ythp0.gif[/IMG][/URL]
  18. Jestem. Przepraszam, że dopiero teraz,ale miałam problem z kontaktem z właścicielami Dredka - Kerrego, dlatego, że zgubiłam telefon (wraz z nim wszystkie numery:() no i został mi tylko mail. Czekała, czekałam aż w końcu Państwo odpisali. Wklejam maila:) Witam serdecznie Pani Karolino. Dziękuję za kontakt i od razu przepraszam, że odpisuję dopiero dzisiaj ale ostatnio wyjeżdżałam służbowo i dopiero dzisiaj odczytałam Pani list. Dziekuję również - ponowie - za nasze zwierzątko. Piesek jest wspaniały, znakomicie się zaaklimatyzował u nas i w zasadzie nie mamy z nim żadnych problemów. Piszę " w zasadzie" bo jedyne co mnie martwi to fakt, że baaaaardzo trudno go chociaż troszkę "podtuczyć" mimo dobrego ( mam nadzieję ) karmienia. Jada sporo i treściwie, ale nie bardzo to widać. Wprawdzie jest jak sprężynka i bardzo ruchliwy ale mógłby troszkę się poprawić. Wakacje oczywiście spędził z nami na łódce. W tym roku pływaliśmy na Mazurach od 24.06 do 14.07. Zaskoczył nas mile - po raz kolejny- odwagą w skakaniu do wody. Jest bardzo odważny - z pomostu skacze z pełnego rozpędu na odległość 3 metrów, na głęboką wodę. I widać, że sprawia mu to przyjemność. Pierwsze jego kontakty z wodą były dość nieśmiałe, daliśmy mu czas aby się oswoił i nie zmuszaliśmy go do niczego aż sam nabrał ochoty na zabawy w wodzie. Tym większa nasza radość, że tak świetnie się rozkręcił i z taką pasją pływał i chlapał się. Równie odważny jest w kontaktach z innym psami - ma trochę naturę "chuligana", szuka zaczepki z innymi psami, ale konsekwentnie to tępimy i wygląda na lekką poprawę. Na spacerach chodzi już dawno bez smyczy i potrafi nawet grzecznie wracać do nogi nawet wtedy gdy widzi innego psa. Widać, że ciężko mu to przychodzi ale jednak... . Na początku gonił do napotkanego psa jak szalony - oczywiście z awanturą, ale pomału udaje się go zdyscyplinować. Jesteśmy dobrej mysli, że będzie jeszcze lepiej, bo wtedy mógłby przy rowerze biegać całkiem bez smyczy, a tak niestety na rower zabieramy go na smyczy. Przy rowerze biega jakby od dziecka nic innego nie robił !!! Chyba miał wcześniej jakiś kontakt z rowerem, bo na pierwszych spacerach z rowerem żywo reagował na mężczyzn nadjeżdżających rowerem, jakby wypatrywał pana. Zrobiliśmu mu platformę na bagażniku z tyłu i do lasu dojeżdża na rowerze a dalej, nad zalewem puszczamy go i tam ma pełną wolność. Czasem, kiedy wybieramy sie na dłuższą wycieczkę i zostaje w domu jest bardzo nieszczęśliwy. Ale oczywiście po powrocie ma swój solidny spacer. Zdarzyło mu się też skoczyć na "bandżi" (bungee?) A to z racji tego, że jak jedzie na rowerze to w szelkach i jest przypinany delikatnie gumą zakończoną zaczepami. Raz zamarzyło mu się skoczyć do mijanego psiaka i było to piękne - skok na "bandżi". Podyndał chwilkę, oczywiście nic mu się nie stało, po czym został ponownie posadzony na rower i...... od tej pory nigdy więcej. Proszę sobie wyobrazić, że więcej nie wyskoczył. W ogóle bystrzak wszystko pojmuje błyskawicznie. Po jachcie też nauczył się poruszać bardzo szybko. Jak więc Pani widzi, same radości dla nas, dumni jesteśmy, że mamy takiego mądralę. Mamy nadzieję, że dajemy mu również sporo radości, poczucie bezpieczeństwa i troszkę szczęścia. Naszych znajomych uwiódł już dawno - najbardziej skokami do czubka głowy - tak wita wszystkich, bardzo spontanicznie i zaskakująco. My już przywykliśmy. Jutro postaram się spakować Pani trochę zdjęć żeby łatwiej przeszły. Póki-co życzę dobrej nocy, jeszcze raz dziękuję za maila. I odezwę się w najbliższych dniach. Halina M. Nie wiem jak Wy, ale ja wiem, że trafił najlepiej jak mógł. Bardzo, bardzo się cieszę, że ma taki wspaniały dom!:loveu: :multi:
  19. Oskar i cała rodzina trzyma kciuki za Bunieczkę:loveu:
  20. A ja myślałam, że to tylko mój TZ tak reaguje na Dziadka:lol: I że tak na prawdę (Dziadkowi) nie ma czego zarzucić (w kwestiach wyglądu),ale skoro nawet wśród "wytrawnych psiar" Dziaduś wzbudził taką sensację to może ze mną coś jest nie tak? Może już zagubiłam gdzieś moje poczucie estetyki skoro dla mnie on jest taki piękny?:evil_lol: Dałyście mi do myślenia...;) Dziaduś ma ok. 15 lat. Przyszedł do mnie mniej więcej w tym samym czasie co Oscarek. Został oddany do schronu przez rodzinę właściciela który zmarł. I jak go tak bliżej poznałyśmy (ja i mama) to wcale nie dziwimy się dlaczego tak się stało:eviltong: Oprócz kwestii wyglądowych dochodzi jeszcze niesamowity smród z pysia:cool3: , charakterek który dla innych może być bardzo uciążliwy (generalnie Dziadek akceptuje tylko siebie i mnie:lol: , więc w stosunku do innych zachwouje się tak jak mu przyjedzie do głowy, także gryzie), ma problemy ze słuchem, sika do tyłu bo ma wyszytą cewkę moczową i w dodatku jest straszną pokraczką z wygiętym kręgosłupem i dziwnym chodem, więc jak widać nie jest idealnym kandydatem do adopcji:) Ale jak już powiedziałam ja uwielbiam takie poczwarki:loveu:
  21. Aga trzymam mocno kciuki za Bunieczkę, żeby wszystko się udało:thumbs: a jak już się dostanie w ręce cioteczki Mosii to napewno będzie pod najlepszymi skrzydełkami, otoczona opieką.
  22. Ja to najbardziej takie potworki lubię:loveu:
  23. Aganiok masz rację:) Szczególnie jak otworzy pyszczek i np. ziewnie prosto w nos:evil_lol:
×
×
  • Create New...