Jump to content
Dogomania

konisia

Members
  • Posts

    1017
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by konisia

  1. DO mnie rowniez mozna wysylac zaproszenia na bazarki ;-) Pozdrawiam.
  2. Przepraszam za offtop, ale znalazlam takie ogłoszenie: [URL]http://tablica.pl/oferta/oddam-pieska-ID1usnn.html#358db41c;r:;s:[/URL] Może jest tu ktoś z łódzkiego schronu, kto kojarzy tego pieska? Adoptowali i chcą oddać :(
  3. Przeglądam allegro i takie ogłoszenie przypadkiem znalazłam: [URL]http://tablica.pl/oferta/oddam-za-darmo-sharpya-ID1vSVb.html#162b7fdd;r:;s:[/URL] [IMG]http://img09.tablica.pl/images_tablicapl/51195819_1_644x461_oddam-za-darmo-sharpya-mysliborz.jpg[/IMG]
  4. Nubijka miej w takim razie oko na tych właścicieli i na to jak wygląda/zachowuje się suni, bo nic innego nie można chyba zrobić:roll:
  5. Właśnie też widziałam te wątki na molosach i chyba nie wyglądają wiarygodnie...:roll:
  6. Fajnie, wielkoletnie dogomaniaczki się odzywają. Pozdrawiam.
  7. Irene, moze wstaw obecne zdjęcia, z tymczasu u Ciebie oraz zeskanuj (lub zdjęcie) wyników badań. Gdzie leczysz Oskarka? Co aktualnie bierze na wątrobę?
  8. Moje Drogie, odzywam się po latach i ja...a widzę, że wątek Serwusia to dobre miejsce - skupia "starą gwardię" z dogo. Niezapomniana historia. Przy okazji widzę, że dużo nowych osób na forum, sporo też złości i kłótni (ale te akurat już kiedyś były;-), a coraz mniej osób z długim stażem. Wręcz widzę, że niektóre ciotki oficjalnie zadeklarowały koniec swojej obecności na dogo. Czy możecie mnie proszę uświadomić, czy powstało jakieś alternatywne forum na które ludzie przenieśli swoją działalność? Czy może w ogóle dali już sobie spokój? Będę wdzięczna za krótkie wprowadzenie ;-) Ściskam wszystkie cioteczki.
  9. Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia dla mnie i Mamy. Mama szczególnie źle znosi rozłąkę z Oskarkiem i cały czas nie może się z tym pogodzić...nawet miseczki jeszcze stoją niesprzątnięte, ale nie poganiam, każdy potrzebuje czasu... Tyle szczęśliwych (mimo chorób) lat za nami. Wszystkie jego minki, pózki podczas spania, nawyki, rytuały, wszystko to pozostanie w naszej pamięci. Jeszcze raz wszystkim Wam BARDZO DZIĘKUJĘ!
  10. Moje Drogie...smutne wiadomości....Oskarek odszedł od nas we czwartek :((( Zdecydowałyśmy się na eutanazję, aby go nie męczyć. Mimo podania dwóch chemii, guz powiększał się i przybylo mnóstwo małych guzków. Praktycznie cały pęcherz pokryty był drobnymi guzkami. Dodatkowo krwiomocz ze skrzepami no i ból. Bubuś budził się w nocy i stękał. Wet powiedział, że już nie ma sensu...:((( Odszedł w domku, na swojej ukochanej kanapce, przytulany i głaskany. Leży teraz na cmentarzyku dla zwierząt :((( Straszny żal, masę pytań,czy to byl właściwy moment, czy mogłyśmy jeszcze coś zrobić...Pocieszające jednak jest to, że już się nie męczy...Ola wciąż go szuka...Wielka pustka i smutek. Biegaj szczęśliwy, bez żadnego bólu i ograniczeń [']. Dziękuję też wszystkim cioteczkom, dzięki którym Oskuś do nas trafił i które przez tyle lat o nas pamiętały.
  11. Witajcie, szczególnie te wszystkie cioteczki, które pamiętają jeszcze Oskarka. Postanowiłam napisać tylko krótki, acz smutny update. Około 3 mies temu zdiagnozowano u Oskara nowotwór złośliwy pęcherza moczowego. Oczywiście jak najszybciej zdecydowaliśmy się na operację - biopsja potwierdziła najczarniejszy scenariusz. Została wycięta 1/3 pęcherza (okazało się, że oprócz jednego dużego guza, było jeszcze kilka małych). USG po miesiącu od operacji nie wykazało nawrotu, więc wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Niestety po ok.2 mies, objawy powróciły (krwiomocz). Kolejne USG pokazało już guza o wielkość 2x3cm oraz liczne drobne zmiany rozsiane po wszystkich ścianach :( Niestety w takiej sytuacji nie możemy już operować. Została chemioterapia. Początkowo, ze względu na inne liczne przypadłości Oskarka (padaczka, serce, problemy z jelitami, zaburzenia z OUN) i leki, które cały czas musi brać nie chciałam zgodzić się na chemie. Jednak im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem w stanie zaryzykować. Przekonuje mnie fakt, że oprócz samej ingerencji na nowotwór chemia działa też przeciwbólowo i w tym przypadku, może też pomóc zatrzymać krwiomocz. We wtorek mamy wizytę u lekarza, wiec podejmiemy ostateczną decyzję. Czy macie jakieś doświadczenia z chemioterapią u psów? Oskarek pozdrawia i ściska wszystkie cioteczki :*
  12. Witamy cioteczki!!! Wszystkiego dobrego w Nowym Roku ! Przy okazji, że wpadłam na chwilę na dogo, wklejam kilka zdjęć Oluni (niestety komórką). Olcia wszystkich pozdrawia: -)) Bardzo lubię patrzeć jak mama robi na drutach: [URL="http://img262.imageshack.us/i/img0088kp.jpg/"][IMG]http://img262.imageshack.us/img262/5431/img0088kp.jpg[/IMG][/URL] Czasami nie moge się powstrzymać i ukradnę jej kłębek: [URL="http://img97.imageshack.us/i/img0003xl.jpg/"][IMG]http://img97.imageshack.us/img97/5858/img0003xl.jpg[/IMG][/URL] A jeśli się nie uda to chociaż zdrzemnę się w koszu z robótkami: [URL="http://img829.imageshack.us/i/img0026ds.jpg/"][IMG]http://img829.imageshack.us/img829/1491/img0026ds.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  13. Kochane cioteczki! Witamy Was w Nowy Roku i życzymy przede wszystkim dużo zdrówka, spełnienia marzeń oraz energii do realizacji nowych celów :-)) Tak jak napisała Aga - z dogo już na zawsze będzie nas łączyć masa wspomnień, wzruszeń i radości, że mogliśmy poznać tylu wspaniałych ludzi. Ale niestety brutalna rzeczywistość, czyli praca, codzienne obowiązki i nieliczne dni wypoczynku sprawiają, że bardzo, bardzo rzadko zaglądam na dogo. Boję się, że znów jakaś bida mnie urzeknie i nie będą mogła spać spokojnie nim nie pojawi się u mnie w domu, a na to warunków na razie nie ma.Tak więc zaglądam sporadycznie na PwP. Częściej na Wet, żeby poczytać sobie o różne ciekawostki, bo to zawsze w codzinnym życiu może się przydać. U nas wszystko w porządku. Sytuacja padaczkowa Oskara ustablilizowana, ataki raz na 3-6mies, więc da się przeżyć. Poza tym ok.miesiąca temu odwiedziliśmy doktora Niziołka, aby kompleksowo przebadał serduszko i okazało się, że jednak nie ma żadnej wady! A więc spokojnie mogliśy odstawić leki na serce z czego bardzo się cieszę. Obecnie bierzemy Encorton, bromek potasu, Luminal i Hepatil osłonowo na wątrobę. Zdarzają sie nam oczywiście sraczkowe wpadki od czasu do czasu, ale nie mam na to wpływu, bo Oskara apetyt jest niepohamowany :-) Zamierzam tez zrobić testy alergiczne, ponieważ ostatnio zaczął się drapać (szcególnie pysk, uszy-czyste i podgryzać łapki - skóra w tych miejsach wieczorem robi się zaczerwieniona). Poza tym życie toczy się "po staremu" i z utęsknieniem czekamy na wiosnę :-))) Całujemy Was!!!! Załączam zdjęcia królewicza i zdjęcie przyjaciółki Oli (niestety komórką). Z kostką Jak śpię to zawsze muszę być przytulony do kogoś: Ja już jestesm zmęczony, a Olka nadal szaleje: P.S. Wspominałam kiedyś na wątku o Misiu, którego znaleźliśmy przy drodze. Adpotowali go moi teściowie i teraz jest oczkiem w głowie, u ludzi którzy nawet nie myśleli kiedyś, że będą mieć psa ;-)) Odpoczywam sobie przed domkiem po dłuugim spacerku: Uploaded with ImageShack.us
  14. konisia

    padaczka

    No wlasnie my też czekamy na weta. Dam znać po wizycie u kardiologa.
  15. konisia

    padaczka

    A! I jeszcze chciałam napisać o tym uspokajaniu. Też tak robię. Z reguły Oski jak przeczuwa atak to sam się budzi i wtedy przychodzi do mnie szukając pocieszenia (wyraźnie się wtedy boi). Więc głaszczę go, całuję, uspokajam, ale sama też staram się być spokojna. Podobno ważne jest, żebym nie pokazywać naszego zdenerwowania, bo pies bardzo dobrze to wyczuwa i sam się zaczyna bardziej stesować. Uważam, że to pomaga i też wierzę w to, że czasami pozwala "odegnać" atak.
  16. konisia

    padaczka

    [quote name='KRYSKA_Z']Witam! Poczytałam trochę w internecie, jest również o diecie. Pozdrawiam[/QUOTE] To ja eż zaraz sobie poczytam, bo nie słyszałam o tym. Jeśli chodzi o dietę, to wiem na pewno, że nie można podawać czekolady (ale to u psów normalne) i winogron, bo mogą nasilać ataki. Wyobraźcie sobie, że dwa dni temu zdarzył nam się bardzo dziwny atak. W nocy ok.4 Oskar wybudzil się i dwa razy "chrząknął" tak jak czasami pies zadławia się powierzem i chrząka. Zszedł z łóżka, przewrócił się, ale był cały czas przytomny (chyba), chrząknął jeszcze kilka razy,bardzo ciężko, jakby się dusił. Potem na leżąco zaczął sikać, bezwiednie, jak przy ataku. Nie było żadnych drgawek, po kilku minutach wstał i był zupełnie świadomy. Nie wyglądał na zdezorientowanego, jak to się dzieje po zwykłym ataku. Zastanawiam się co to mogło być...myślę o sercu, bo Oskar też ma z nim problemy...20.09 jesteśmy umówieni do kardiologa. Spotkaliście się z czymś takim? Pozdr konisia.
  17. konisia

    padaczka

    Witam wszystkich, dawno się nie odzywałam, ponieważ ataki u nas (odpukać) są w miarę stabilne. Czyli ok.2-3 ataków co pół roku. Jednak dwa ostatnie zaniepokoiły mnie trochę. A mianowicie Oskar zaczął podczas nich piszczeć i poszczekiwać tak jak przez sen. Zdarzyło się to pierwszy raz dlatego się przestraszyłam. Czy zaobesrwowaliście podobne objawy w czasie ataku? Pozdrawiam (szczególnie Krysię ;-)) Konisia.
  18. Mada, ja mialam ten sam problem. Moj wet powiedzial, ze nie musi to oznaczac braku minerałów itp. tylko po prostu niektóre psy tak mają (mój zjadał zarówno kupy kocie jak i drugie psa -jesli zdarzylo mu sie zrobic w domu). Rozwiazanie podpowiedziala mi moja kolezanka (tez miala taki problem). A mianowicie kuwete wstawilam do lazienki i wyjelam kratke taki wywitrznik znajdujacy sie u dołu drzwi do lazienki - kot bez problemu wchodzi i wychodzi, a pies nie wejdzie :-) Polecam to rozwiązanie (oczywiście jeśli masz drzwi takiego straszego typu).
  19. konisia

    padaczka

    U nas to samo...dziś nawet dostał nadprogramowy czopek Luminalu, bo dziwnie się rano zachowywał, a my do pracy na cały dzień. Też obserwuję pobudzenie większe niż zwykle - szczególnie problemy z zasypianiem i "strząchanie" podczas zasypiania.Widać taka pora... Krysiu, my również pozdrawiamy:loveu:
  20. [quote name='obraczus87']...................................................................[/QUOTE] Rozumiem, że tajdzi nie chce, żeby psy zabierac do schronu. Wg mnie rozwiązaniem też nie jest ciągłe chodzenie i kamienie tych psów. Rozumiem też, że pan jest prostym człowiekiem i zwierzę pies, może pomóc mu w pilnowaniu podwórka i ok. A dlaczego Pan nie karmi psów? Twierdzi, że nie potrzebują? Czy nie ma pieniędzy? Może rozwiązaniem byłoby zaopatrywanie go raz na jakiś czas w karmę. Może gdyby karmę miał to by je karmił?
  21. mtf_zalesie, niestety link mi nie działa przez to nowe dogo:/ Wpisz proszę dokładny tytuł wątku tutaj to sobie znajdę przez wyszukiwarkę. Hania wiesz jaki numer ma sunia na Paluchu? Kasiu, postaram sie zaglądać tylko czasu brakuje i serce się kroi jak widzę te bidy...póki co jestem.
  22. No to już napiszę :) Kiedy nie miałam już nadziei i przygotowywałam się psychicznie na najgorsze dla malucha, moja "teściowa" wpadła na pomysł, że ich sąsiedzi stracili jakiś czas temu psa i może warto byłoby im go pokazać. Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy :) Pojechaliśmy i i wpadliśmy niby przez przypadek i na chwilkę, żeby nowe znajdę pokazać. Podjęcie decyzji zabrało 5 min i mały powędrował z nowymi właścicielami. Oczywiście pierwsze co powiedziałam to że mały ma ADHD i sika w domu, ale nie wywarło to na nich wrażenia. Rodzina to starsi Państwo, którzy siedzą w domu i ich 40letni syn(po rozwodzie dlatego mieszka z rodzicami). Poprzedniego psa mieli z Palucha,ale odszedł od nich (już ze starości) w tamtym roku, po 5 latach mieszkania poza schronem. Dowiedziałam się też, że podgryzał starszego Pana, a oni mimo wszystko byli w nim zakochani co bardzo dobrze o nich świadczy:razz: No ale wracając do małego, bałam się, że tak szybko podjęta decyzja może skończyć się zwrotem z powodu x. Jednak następnego dnia dowiedziałam się, że Państwo jeszcze tego samego dnia wieczorem pojechali z małym do weta. Teraz jest w trakcie odrobaczania i przygotowuje się do wszystkich potrzebnych szczepionek:) Już stał się oczkiem w głowie - nazywa się Gacek:lol: i Państwo rozpływają się nad tym jak to na nich spojrzał, a jak mu się uszko zagieło, albo jak zabrał but do gryzienia;) Geberalnie ochy i achy i dziękują "teściowej" za takiego psa. Dodam jeszcze, że to dom z ogrodem + spacery długie poza działką (z tego co pamiętam jak chodzili z Kajtkiem,poprzednim piseim właśnie). A więc lepiej chyba skończyć się nie mogło:cool3: Pozdrawiam i dzięuję wszystkim,którzy zgłosili swoją chęć pomocy, a przede wszystkim Gosi, która zareagowała błyskawicznie na mój apel:loveu:
  23. Jayo, tak jak pisałam nie chce na razie zapeszać i chwalić przed czasem,ale na pewno wkrótce coś napiszę. Na razie kciuki potrzebne:happy1:
  24. Kasiu...z jednej strony chętnie bym wróciła, bo kocham psiaki, ale z drugiej strasznie cierpię jak nie mogę im dać tego czego najbardziej potrzebują, czyli domu:roll: Chociaż staram się bardziej finansowo wspierać jakimś grosikiem od czasu do czasu. A jak u Ciebie? Jak jeżdżę do pracy to widują P.Kamila czasami ze swoim stoiskiem i zawsze wtedy przypominają mi się Cygan i Misiek. Wiesz co u nich?
  25. Nie chcę zapeszać, więc powiem tylko, że (mam nadzieję) napiszę coś konkretniejszego za kilka dni. Trzymajcie kciuki :happy1:
×
×
  • Create New...