Edzina
Members-
Posts
490 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Edzina
-
Przeciez to najzwyklejsze kundelki! Chociaz ten jest ladny: [URL]http://www.dogbreedinfo.com/cadoodle.htm[/URL] Ale wiekszosc to nawet na kundelka sie nie nadaje, bo nikomu by sie nie spodobaly. Ale to robia ludzie, ktorzy sie nudza..
-
Oddałem psa, czy mogę go odwiedzić.
Edzina replied to Arktos's topic in American Staffordshire Terrier
Powiem jeszcze, ze odwiedzanie psa dla samego odwiedzania jest bez sensu. Jesli wiesz, ze ci ludzie nie potrafia go wychowac, zapanowac nad nim, to czym predzej zabierz go do siebie. Jeszcze nie wszystko stracone. Mozna isc z nim na szkolenie. Dzieci (nastolatek!) moga sie nim zajac chocby podajac mu miske z jedzeniem na poczatek. Wyprowadzaniem trzeba sie po prostu podzielic. Obawiam sie, ze tamci nie dadza sobie z nim rady, bo nie maja pojecia o wychowaniu. Pies przerzucany z rak do rak bedzie coraz gorszy.. Taki pies uwiazany na lancuchu moze byc po prostu niebezpieczny, zwlaszcza ze JUZ jest agresywny. Zaczna mu w koncu podawac jedzenie podsuwajac kijem.. A jak sie zerwie.. No i dorzuce tu jeszcze o nieodpowiadzialnym, bezsensownym i idiotycznym rozmnazaniu! :angryy: A pozniej rozdaje sie te psy w rodzinie i nie martwi o to czy ktos potrafi sie zajac psem czy nie. Wazne, zeby sie szczeniakow pozbyc bo jakis idiota mial ochote sobie porozmnazac. Arktos chyba jednak nie lubi krytyki. No coz.. Do tego tez trzeba dorosnac.. Rybc!a !!! Ty mi sie tu odzywaj! :-) Co z tym seterkiem? Wyslalam Ci priv. Sama sobie odpowiadam. :-) Dzwonilam do Chorzowa. Seter jest 15 miesieczny i niszczyl w domu. Ma ksiazeczke zdrowia i wszelkie szczepienia. Kolejny ktos madry wzial sobie slicznego pieska i obowiazki go przerosly... :angryy: Dalam znac odpowiedniej osobie. To bylby dobry dom, bo moglby przebywac na dworze. Niszczenie by nie przeszkadzalo.. Ale szkolenie tez by sie przydalo. -
[quote name='14ruda']Wyobrażasz sobie Edzina,że przy dzisiejszej zadymie z tym wielkim owczarkiem trener próbuje odciagnąc atakującego psa smakolem,piłeczka:evil_lol: .[/quote] No jakos slabo mi idzie. :evil_lol: Cale szczescie, ze mial kaganiec. Cale szczescie, ze Maks tez mial wtedy kaganiec, bo marny bylby los szkoleniowca... :evil_lol: A i tak mu sie oberwalo.:p A z tym owczarkiem widzialam, jak wlasciciel zaczal panikowac, krzyczec na niego, wlasciciel drugiego owczarka (tego zaatakowanego) tez zaczal panikowac i bylo ogolne zamieszanie. Szkoleniowiec podszedl. Szarpnal raz i pies sie uspokoil. Pozniej pozwolil, zeby psy podeszly do siebie. I byl spokoj.
-
Oddałem psa, czy mogę go odwiedzić.
Edzina replied to Arktos's topic in American Staffordshire Terrier
[quote name='Rybc!a']Edzina- przepraszam za całkowitego OFF'a, ale czy ty nie szukałaś setera do adopcji?[/quote] Skad go wzielas??? Piekny! Czy jest do oddania? Wyglada na mlodego. -
[quote name='anabelka']Tam gdzie konczy sie wiedza, zaczyna sie przemoc![/quote] No to jestem ciekawa jaka TY mialabys rade. Od tej pory pies nie skacze. Kiedy probuje, mowie "zostaw" i przestaje. Dzisiaj probowal skakac, ale to juz jest takie bez przekonania. Zupelnie nie to co bylo wczesniej. Nie moglam go szkolic na kliker, na smakolyki, na zabawki. Ten pies skakal za kazdym razem kiedy mu sie znudzilo, kiedy chcial wymusic smakolyk za nic, kiedy szedl na spacer.. Konczylo sie to gryzieniem rak, siniakami i podrapanymi rekami, nogami a nawet twarza. Dobrze jest sobie pisac jak nie ma sie na codzien takiego psa. Kiedy kazdy spacer jest niewiadoma - zacznie skakac czy nie zacznie? Podejrzewam, ze sporo ludzi juz by go oddalo. Wcale nie ubolewam nad tym jak go szkoleniowiec potraktowal, bo krzywda mu sie nie stala. A duzo przyjemniej mi sie teraz z nim przebywa. Nie ma tych nerwow, nie ma obaw. Jest dobrze. Widac nie na kazdego psa dziala nianczenie i same pozytywy. Niektore potrzebuja "zlamania", zeby w koncu uznac kto rzadzi. Ten jeden raz przyniosl wiekszy efekt niz pol roku klikania, smakolykow i pozytywnych bodzcow.
-
Oddałem psa, czy mogę go odwiedzić.
Edzina replied to Arktos's topic in American Staffordshire Terrier
Sorry za wyrazenie, ale strasznie gowniarskie podejscie do psa. Ciekawe czy dzieci wyrzuca swoich "starych" jak zaczna im przeszkadzac... A widac, ze biora przyklad. :diabloti: My tez pracujemy. Tez mielismy problemy z Maksem. Ale poszlismy w koncu na szkolenie, bo nie dalismy rady. I juz sa efekty. Najprosciej powiedziec: nie mozemy, nie mamy czasu, dzieci chcialy. 15 lat! Niech w koncu zaczna sie poczuwac do jakis obowiazkow! Taki scenariusz jest bardzo czesty. Sama znam jednego goscia, ktory sprawil sobie "labradorke". Pozniej stwierdzil, ze nie ma dla niej czasu. I oddal na wies. :angryy: Cale szczescie, ze do dobrych ludzi. Najwyrazniej ci ludzie ze wsi nie potrafia zajac sie psem. Pewnie skonczy na lancuchu albo dostanie siekiera w glowe, bo po co komu pies, ktory rzuca sie na wlasciciela? -
[quote name='BabyCakes']A offowo nieco: dlaczego ? Slownik Jezyka Polskiego stawia znak rownosci miedzy jesli i jezeli :roll:[/quote] Chyba troszke nie zrozumialas. Ja jej nie poprawialam. Zaznaczylam to "JESLI pies jest zsocjalizowany", w sensie, ze bardzo malo takich jest. :-) Podkreslilam to jej "jezeli".
-
Ale o jakiej przemocy mowisz? On przeciez go nie bil. Trzymal tylko smycz. Pies sam sie rzucal. W koncu zrozumial kto jest silniejszy. Jakos nikt nie potrafil mi powiedziec co mam zrobic jak na mnie skacze. Do tej pory to ja bylam ofiara psa.
-
[quote name='Tośka_m']Jeżeli są to psy wychowane i dobrze zsocjalizowane to co niby ma się wtedy stać?[/quote] Po pierwsze JESLI, a po drugie, tam po prostu nie bedzie jak sie ruszyc. :-) Myslisz, ze zaden z tych psow nie zareagowalby na kota? :evil_lol: Jesli wlasciciel chociaz raz mial problem z psami albo z wlascicielami, ktorzy uwazali sie ze swoim psem za pepek swiata, to na drugi raz nie pozwoli nikomu wejsc z psem.
-
A ja Wam powiem cos niepoprawnego "politycznie". Poszlam z Maksem na szkolenie. Na razie mielismy drugie zajecia. Wczesniej probowalam ze smakolykami, klikerem, zwracalam uwage na te wszystkie rzeczy dominacyjne. I co? I guzik. Pies skakal na mnie dalej. Nawet tu nikt nie potrafil podac mi skutecznego sposobu na to. Na szkoleniu facet powiedzial, ze mamy kupic kolczatke. Pomyslalam, ze nie bede go trzymac na kolczatce. Po pierwszych zajeciach wszystko mnie bolalo. Zwlaszcza rece, tak ciagnal. Skakal na mnie i gryzl jak mu sie znudzilo szkolenie. Na drugie zajecia kupilam kolczatke. Bylo o wiele lepiej. Pozniej jednak Maks zaczal na mnie skakac i gryzc. Szkoleniowiec polecil, zebym zalozyla mu kaganiec i wzial go w swoje rece. Maks sie szarpal a on kazal mu usiasc. Maks mimo kaganca go dziabnal w reke. Tamten nie puszczal. Maks skomlal i sie rzucal. W koncu usiadl. Do konca szkolenia byl innym psem. Kiedy cwiczylismy zostawanie na miejscu - bylam w szoku. Maks bez problemu zostawal i byl najgrzeczniejszy ze wszystkich. Ani razu nie skoczyl. Po prostu nie ten pies. Na razie na mnie nie skacze. Jak probuje to mowie "zostaw" i rezygnuje.
-
[quote name='BeataSabra']Pies w kagańcu puszczony w lesie nie pogryzie zagryzie sarny zająca ale może ją zagonić na śmierć lub na ruchliwą ulicę bo dosyć czesto zdaża się że las sasiaduje z drogami.[/quote] U nas akurat sa pola wikliny. Sarny tam uciekaja a pies nie ma szans. Poza tym mowie o lace a nie lesie. W lesie nie puszczam, bo faktycznie pies ginie z oczu. [quote name='BeataSabra']Myśliwy jak chce to i tak zastrzeli takiego psa potem może mu zdjąć kaganiec i wyrzucić- niestety takie przypadki się zdażają.[/quote] Jesli pies jest w zasiegu mojego wzroku? Rownie dobrze moze byc w druga strone prawda? Zastrzelonemu psu moge zalozyc kaganiec i nawet do smyczy przypiac.
-
[quote name='kurczak_wtw']zadam teraz takie przewrotne pytanie-a co z psami używanymi do polowań (legalnie) jak aportery i psy wystawiające(chyba tak się je nazywa?:roll: )? one też muszą chodzić na smyczy?:diabloti:[/quote] Mysliwy twierdzil, ze tez ich nie puszczaja. Inna sprawa ma sie jak ida z nimi na polowanie. Prawdopodobnie nie maja nawet obrozy, zeby pies sie gdzies nie zaczepil. Ale te psy sa mimo wszystko szkolone i nie gonia zwierzyny zeby sobie pogonic. One wyplaszaja i wystawiaja. Podejrzewam ze mysliwy jest w stanie odwolac takiego psa w ferworze polowania. A z naszymi roznie niestety bywa. Jestem w stanie to zrozumiec gdyby dano mi jakas alternatywe. Np. ten kaganiec. I gdyby nie biegaly stada psow tak po prostu wypuszczanych na wioske (w miescie zreszta tez..). Akita weszla sobie na moj teren i zabrala Maksowi kosc. :angryy: Czyli co? Psy miedzy ludzmi moga biegac bez zadnego nadzoru, a pies z wlascicielem nie moze pojsc na spacer?
-
[quote name='Kuolematon']@Edzina pomysł z kagańcem trafiony, tylko nie każdy pies lubi kaganiec, no i włąściciele tez sa niepokorni...[/quote] Ale ja bardzo chetnie zalozylabym mu kaganiec w zamian za to, ze moglabym go puszczac. A tak nie mam ZADNYCH mozliwosci. W miescie nie, na wsi nie. To gdzie? Czy pies wybiega sie na wlasnym podworku? Nie. A moj akurat potrzebuje duzych przestrzeni i jest szczesliwy, kiedy moze biec i biec.. Eh..
-
[quote name='Mona4']Hmmmm tylko w Polsce okresla sie psa rasowego bez rodowodu Kundlem!![/quote] A bo to wlasnie u nas powstala moda na "rasowe" bez rodowodu. Bo to u nas liczy sie w psie najbardziej to, ze ma byc tani i rasowy. Wiec moze tez troche z przekory nazywamy ich kundlami, zeby wlascicielom uswiadomic, ze nie wszystko zloto co sie swieci. :-) [quote name='Mona4']W innych Krajach jest to nazywane Pies/rasowy/Z nieudokumentowanym pochodzeniem.:evil_lol: [/quote] A mnie zawsze zastanawia ow procent "rasowosci". Bo jeden moze widziec w swoim psie super rasowego, prawie wystawowego psa, a inny popatrzy na niego i zobaczy zwyklego kundla. Tak sobie mysle, ze pod te kategorie podpadalaby wiekszosc naszych kundelkow. :lol: Niestety jest tak, ze im czlowiek bardziej sie interesuje rasa, tym bardziej widzi jak bardzo pies nie wyglada "rasowo". Ale oczywiscie przecietny Kowalski w malym, niskim, dlugouchym widzi jamnika. Ja na przyklad nie nazwalabym swojego rasowym, bo porownalam sobie z ciekawosci psy na wystawie. No i widac jak moj jest skundlony: zwichrowana siersc, za jasny, zbyt masywny, za krotki wlos, chyba tez jest za duzy. A podobno po rodzicach seterach. ;-) Ale dla ludzi to byl pies rasowy i nawet zdjecia robili! :evil_lol: A mi bylo glupio, bo pomyslalam, ze wyrobia sobie mylne pojecie o tym jak wyglada seter. BA! Niektorzy pytali czy to labrador. :lol:
-
Zeby chociaz mozna bylo puszczac psy w kagancu.. Przeciez nie zagryzie sarny, co najwyzej pogoni. Irytuja mnie tylko zakazy. I to gdzie? W miejscu, gdzie wydawaloby sie, ze pies moze w koncu swobodnie pobiegac. Powiedzialam mysliwemu, ze po sie wyprowadzilismy z miasta, zeby pies mogl sie wybiegac. I ze nie wchodze do lasu, tylko jestem na lace i go widze. Ja rozumiem okresy, kiedy sa male zwierzaki, no ale caly rok to juz przesada.
-
[quote name='Tośka_m']Nie kupuję kości i mięsa w spożywczym, a gdybym zamierzała to kupiłabym je w tym sklepie, do którego wpuściliby mnie z psem. I tak robię - nadkładam spory kawałek drogi do piekarni i sklepu mięsnego, do którego wpuszczają mnie z psem.[/quote] Sprobuj zrozumiec ludzi, ktorzy nie lubia psow. Oni tez przychodza do zoologicznego i maja pelne prawo do zakupow. Sprobuj zrozumiec dzieci, niektore panicznie boja sie KAZDEGO psa. Przyznaje, ze nie rozumiem takiego podejscia. Sa miejsca, gdzie pies nie powinien chodzic a jesli juz to wlasciciel powinien sie zapytac a nie wchodzic i udawac ze nic go nie obchodzi. Kiedy ide na zakupy do spozywczego to kosci dla psa kupuje przy okazji normalnych zakupow, wiec nie widze w tym nic zlego zeby psa nie zabierac. Trzeba go wszedzie ciagac ze soba? Co to dla niego za przyjemnosc lazic po sklepie? Odnosze wrazenie, ze zdanie innych respektuja bardziej wlasciciele duzych psow. A te wszystkie yorki sa noszone na rekach niemal wszedzie. Tak sobie mysle, ze niechec niektorych do psow w niektorych miejscach wziela sie z tego, ze spotkali albo niewychowane psy, albo niewychowanych wlascicieli, ktorzy uwazaja ze wszyscy powinni podziwiac jego psa i pozwalac mu na wszystko (tak samo jak z dziecmi zreszta ;-) ). Uwierzcie, ze mile podejscie sprawia, ze i druga strona tak do nas podchodzi. Gdybym po chamsku zaczela wchodzic gdzie mi sie podoba z Maksem to szybko narobilabym sobie wrogow. Trzeba byc odpowiedzialnym i niestety czasem zjesc te bulke na miescie a nie w restauracji. I na wszelki wypadek miec kilka adresow hoteli, gdzie wpuszczaja z psem. :evil_lol: I jeszcze cos dla wyobrazni: do malutkiego sklepu 2x3 wchodzi 5 wlascicieli z 5 duzymi psami. I jeden z kotem.. :evil_lol:
-
[quote name='Tośka_m']Edzina - zgadzam się prawie ze wszystkim co napisałaś, z wyjątkiem tego:[/quote] Dopoki pies sam sobie nie kupuje, to jednak Ty jestes klientem a nie on. Czy tak samo podchodzisz do kupowania miesa czy kosci dla psa w spozywczym? ;-) W zoologicznych sa tez inne zwierzeta, jest czesto karma w workach na podlodze, no i inni klienci. Dlaczego pies mialby wchodzic do zoologicznego jesli kupujesz mu jedzenie? A jak obslini jedzenie, ktore stoi w worku? A jak podkradnie troche? Psy sa nieobliczalne. I chodza tam ludzie, ktorzy moga nie lubic psow, bo hoduja rybki. Szanujmy sie wzajemnie.
-
Niestety nie wszystkie psy sa dobrze wychowane. A jesli pozwoli sie wszystkim na wprowadzanie wszedzie psow to bedzie masakra. Gdyby kazdy pies musial przejsc przynajmniej PT, to moze nie byloby takich sprzeciwow. Ale w sytuacji kiedy jeden na drugiego rzuca sie i szczeka, to jest to nie do pomyslenia. A i niektorych wlascicieli przydaloby sie podszkolic z kultury i przepisow. Kiedy ide z moim psem, staram sie, zeby nikomu nie przeszkadzal. Jesli ktos zwraca mi uwage to nie rzucam sie na niego, tylko uwzgledniam to, ze ktos moze sobie nie zyczyc i ma do tego prawo. Nie pozwalam na skakanie na ludzi, podbieganie do nich czy obslinianie. Jesli ktos chce poglaskac to moze, ale uprzedzam, ze pies skacze i moze pobrudzic. Nie puszczam psa w miejscach publicznych i nie kaze go znosic w sklepach czy tam gdzie sie je. Bo niby dlaczego ktos moze wejsc z psem a nie z koniem? :diabloti:
-
Wlasciciel lokalu ma prawo wyprosic. A niestety kultura powinna tez obowiazywac wlascicieli psow. Jesli wybieram sie na zakupy to nie zabieram psa. Bo i po co? Dzieci tez nie zabieram zreszta.. :-) Jak chcialam wejsc do zoologicznego z Maksem, zeby mu kupic kaganiec to najpierw zapytalam czy moge, bo bez niego bedzie mi trudno wybrac wlasciwy. Nie bylo zadnego problemu. Szanujmy sie wzajemnie i nie obarczajmy innych obecnoscia naszych pupili, bo moga sobie tego nie zyczyc. Mnie na przyklad irytowala obecnosc wszelkich yorkow na plazy wsrod tlumu ludzi. Bo niby dlaczego mialam to znosic, zwlaszcza, ze jest wyrazna tabliczka: ZAKAZ WPROWADZANIA PSOW. Wszystkich psow.
-
[quote name='goldenka245']Chociaż jeden facet mi mówi że mam psu kaganiec kupić, a ja mówie że mój pies by nawet muchy nie skrzywdził a on że mam mu kupić! To niech mi zafunduje to mu kupie...[/quote] Sorry, ale wykazalas sie w tym przypadku brakiem kultury i ignorancja przepisow. Jesli pies biega luzem to powinien miec kaganiec. Guzik mnie obchodza zapewnienia wlasciciela. Mam prawo bac sie innych psow. A wlasciciel nie jest pepkiem swiata razem ze swoim psem. Zapewne mialabys pretensje gdyby ktos go np. kopnal, bo pies by do kogos podbiegl? Facet ma racje.
-
Mi tez mysliwy pogrozil palcem jak zobaczyl Maksa biegajacego po lace. Ale co jest bardziej wkurzajace to to, ze akita lesniczego biegal bez zadnego nadzoru po lesie. Fakt, ze blisko zabudowan, ale co mnie to obchodzi? U nas sarny podchodza zaraz za plot. Nie powinno byc tak, ze pies, ktory jest z wlascicielem moze zostac odstrzelony, ale pies biegajacy luzem miedzy ludzmi walesa sie bezkarnie. Nie puszczam psa samego. Zawsze wychodzi z kims i widze co robi. Tez nieraz znajdowal kosci saren. Kto je zagryzl? Na pewno nie pies, ktory jest pilnowany. [quote name='puli']W Polsce pies niezależnie od pory roku może chodzić bez smyczy i kagańca na własnym podwórku.[/quote] Ale niech tylko cos sie stanie komus jak wejdzie na Twoje podworko, a Ty nie masz tabliczki, ze biega pies... :diabloti:
-
A ja lubie duze psy. Marzy mi sie bernenczyk albo dog. No ale mam juz tego postrzelenca. :evil_lol:
-
Ja pozwalam glaskac, bo zazwyczaj sie pytaja. Ale uprzedzam, ze skacze i moze pobrudzic. :evil_lol: Glaskanie mimo wszystko ostudza wielkosc psa. :p
-
[quote name='Formica']Bony można odebrac w tozie albo schronisku i jedzie się z takim do weta , oddaje na sterylce i wet za niego dostaje kase.[/quote] I taki sposob jest najlepszy. Nikt nie bedzie mial pretensji dlaczego akurat ta lecznica wygrala przetarg a nie inna. Poza tym oszczedzi sie tony papierow i czasu na przygotowanie przetargu. Mozna ewentualnie usrednic cene zabiegu i dawac bon na taka kwote. Jesli ktos chce zaplacic wiecej to doplaci, jesli zaplaci mniej to bedzie nadwyzka i mozna ja wtedy na cos przeznaczyc, np. na sterylki w schroniskach.
-
Odnosnie typowania lecznic. Moze lepiej dawac jakies bony i niech wlasciciel sam sobie wybierze lecznice? Te przetargi i typowania to ciezko bedzie przeprowadzic, jakie kryteria itp.. A i tak zazwyczaj ludzie wola chodzic do swoich wetow albo do najblizszych.