Jump to content
Dogomania

Edzina

Members
  • Posts

    490
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Edzina

  1. I u nas niestety sie potwierdza co mowicie. Tez sie zastanawialam czy aby dobre te wszystkie szkolenia, skoro efekty mizerne? Ja tu ze smakolykami, klikerem, przeczytalam kilka ksiazek, czytam, ucze sie, a tu spotykam pana z psem, ktory pewnie niczego nie czytal. Klikera nie zna. A pies patrzy w niego jak w obraz, bez problemu zostaje odwolany z najwiekszej zabawy i nie lata po polach za sarnami, kotami czy czymkolwiek co sie rusza.. Pies nie nagradzany za kazde dobre zachowanie, ale i nie bity. Chyba po prostu trzeba miec ten autorytet u psa.. :-) Podejrzewam, ze gdyby Maks trafil w jego rece to nauczylby sie co wolno a czego nie. Odnosze wrazenie, ze im bardziej prosty czlowiek, tym szybciej trafia do psa czego sie od niego oczekuje.
  2. Coz.. Nie bylabym taka pewna z tym "nie prowokowany". Ciezko jest ustalic takie fakty. Chyba, ze atakowany pies ma kaganiec. Bo jesli nie, to wlasciciel atakujacego psa moze powiedziedziec, ze tamten sie wyrwal ze smycza.. Oczywiscie jak nie ma swiadkow. U nas spotykam czasem psy bez wlascicieli. Chcialam puszczac Maksa w kagancu ze wzgledu na bezpieczenstwo innych, ale w sytuacji, kiedy stanie na jego drodze pies gotowy do walki Maks nie mialby wtedy szans. I w sumie to nie bardzo wiem co robic..
  3. A jak pies nie ma jader? :evil_lol:
  4. Moj tez jest dominantem. Ma takiego znajomego, mlodego psa. Widze jak sie bawia. Maks ani razu nie polozyl sie na grzbiet. Ciagle tamtego tlamsi, lapie za skore na karku, podgryza za nogi, kopuluje.. :-? Cale szczescie, ze tamten tak sie daje. Kaja, to, ze wolala go slodkim glosem to dobrze. Pies przeciez nie przyjdzie jak bedzie sie na niego krzyczec. Wtedy to nie ma sensu. Ja tez jak widze zagrozenie, to wolam "Maksiu, chodz, biegniemy", zeby polecial za mna. Zero zlosci. Czy psy, ktore bawily sie jako szczeniaki, beda dalej to robic jako dorosle? Czy jak wyrosna, to moga sie na siebie rzucac?
  5. U nas jest raczej malo psow. Zwlaszcza na spacerach. A widocznosc mam nie na kilkanascie a na kilkaset metrow, wiec zazwyczaj odpowiednio wczesniej moge zapiac Maksa. Najczesciej jade rowerem, bo wybiegac Maksa jest ciezko, wiec robimy spore trasy. Kiedy widze, ze nie zdaze go zapiac na smycz, to zaczynam mu uciekac. Wtedy mnie goni. Aha. W sytuacji jak obydwa psy byly na smyczy, to Maks nie skakal na niego. Po prostu staly i sie obwachiwaly, a pozniej tamten na niego z zebami. Maks jest wykastrowany. Zabieg mial dwa tygodnie temu. Czy psy beda traktowac go inaczej, czy to nie ma znaczenia?
  6. No wlasnie jest z tym roznie.. Bylam z Maksem na lakach. Maks puszczony, nagle zobaczylam psa sasiada, ktory jakos uciekl za ogrodzenie. Psy dosc daleko. A ja zamarlam i czekalam co dalej. bo i tak niewiele moglam zrobic. Psy sie zobaczyly, ogony nieruchomo.. Ale..nic sie nie stalo. Pomerdaly i tamten sobie poszedl. Maks skakal na niego i chcial sie bawic, tamten troche sie odgryzal, ale juz wiedzialam ze nic sie nie stanie. Inna sytuacja. Jestesmy w lesie. Maks puszczony. Zywej duszy nie ma. Nagle widze przed soba owczarka. Wlasciciela oczywiscie nie bylo. I juz wyobrazam sobie co sie stanie jak zobaczy Maksa, bedzie rzez.. Ale nie. Maks go zobaczyl i zaczal do niego leciec. Tamten uciekl a ja jeszcze nasluchiwalam czy aby na pewno sie nie gryza.. Po chwili Maks wrocil. I jeszcze jedna. Maks na smyczy, ten drugi tez. Pamietajac o tym, zeby nie panikowac, nie sciagac smyczy itp. pozwolilam mu podejsc i sie przywitac. Wiedzialam, ze moj nic zlego nie zrobi, bo mlody i chce sie bawic. Ale tamten skoczyl na niego z zebami. No i musielismy odciagnac.. I juz nie wiem jak mam reagowac na psy. Z tego co widze, psy go atakuja. Moze ze strachu? Maks chce sie z nimi bawic. Ale widze, ze bawi sie tak "dominujaco". Ciagle przewraca tego drugiego na grzbiet, skacze na niego i podgryza. Z suczka tak samo. Ale zadno z nich nie warczy. To chyba obydwojgu to odpowiada? :-) Tylko nie wiem co by bylo w sytuacji, gdyby ten drugi nie dal sie tak tlamsic?
  7. Jesli szczeniaki sa na jej dzialce, pod jej domkiem, to chyba tylko wejsc ze straza i kazac jej udostepnic dzialke, zeby mozna bylo zabrac psa. To nie jest jej suczka i nie ma jak tego wykazac, wiec sprawa jest jasna. Wylapujecie bezdomna suke, bo stwarza zagrozenie i tyle. A bez sensu, zeby szczeniak trafil znow na dzialke, a jesli to znow suczka to kolko sie bedzie ciagnac..
  8. Skoro pies jest jej to niech to udowodni. Niech pokaze swiadectwo szczepienia, ksiazeczke.. Bo inaczej to suczka jest po prostu bezpanska i tyle. Co kobieta moze zrobic? Nic. Moze co najwyzej nie wpuscic na swoja dzialke, ale nie moze zabronic zabrania suczki. A skoro twierdzi, ze jest jej to niech ja zabierze do weta i wyleczy, bo inaczej mozna zlozyc doniesienie o zaniedbanie.
  9. My to tacy wsiowo-miastowi, przeprowadzilismy sie z miasta, bo tam byly tansze dzialki i moglismy miec wieksza. :-) Ale cala reszta w miescie: praca, szkola, przedszkole, no i do weta tez do miasta jezdze. To raptem 5 minut autem. Zreszta nawet nie wiem kto obsluguje tu np. krowy czy konie. Ale powiem wam, ze nie jest najgorzej. Rozmawialam niedawno z miejscowym, to nawet sie nie dziwil, ze pokastrowalam zwierzaki. Chyba po cichu licze na to, ze pokaze nimi, ze niczym sie nie roznia od tych niekastrowanych: kotka dalej lapie myszy a pies dalej szczeka basem. :lol: A przynajmniej nie ma problemu ze szczeniakami, kocietami, ucieczkami i bojkami. Nikomu tu nie narzucam swojej woli, nie krzycze, nie kaze, tylko mowie o zaletach. Moze ktos sie przekona..
  10. Teoretycznie tak, ale w praktyce czesto jest tak, ze tatuaz jest nieczytelny.. A co mozna wytatuowac psu, ktory nie nalezy do zwiazku? Zastanawialam sie nad Maksem, bo po tatuazu predzej mozna znalezc psa niz po chipie. Przeciez nikt nie nosi ze soba czytnikow. Czy sa jakies odgorne ustalenia czy kazdy robi co chce?
  11. No ja bym wolala, zeby jednak cos zostawil :-) Nawet puste. Ale powiedzial, ze pozniej w tych woreczkach moze gromadzic sie krew i dlatego wycina. No i fakt. Ma wieksze szycie. Jak pies to i woreczki powienien miec, no! ;) My tez mieszkamy na wsi. Wprawdzie pod miastem, ale czasem odnosze wrazenie, ze to wies zabita dechami. Zwlaszcza jesli chodzi o zwierzaki i rozmnazanie. :angryy: Strasznie sie dziwia, ze tyle wydaje na weta dla psa. No i niestety sasiadka zobaczyla jak wnosimy go do domu po kastracji. Teraz juz cala wies pewnie wie. :lol:
  12. Jesli to kotka podworkowa, to sprobuj wrzucic watek na miau. Moze ktos z Twoich okolic jest w stanie przygarnac ja na te kilka dni po sterylce i pozniej wypuscic. Jesli kotka nie ma wlasciciela, to jest mozliwa sterylka na talony. U nas np. mozna pobrac taki talon ze schroniska i sterylka jest darmowa. Teraz to juz nie wiem.. Czy to kotka cioci czy bezdomna? Moze moglaby chociaz w piwnicy ja przetrzymac te kilka dni? Zrobcie cos, bo w krotkim czasie bedzie stado kotow, nad ktorymi juz nikt nie zapanuje... :shake: A wiedz, ze juz 6 miesieczna kotka moze zajsc w ciaze.. Sorry, watek nie mial byc o kotach..
  13. Kurcze.. A moglam wczesniej zapytac.. Do glowy mi nie przyszlo, ze wytnie wszystko. A to chirurg jest... :mad:
  14. Mnie to po prostu nie dziwi, ze zrezygnowali. Wiekszosc tak robi, bo niczym nie sa zobowiazani. Sunie mozesz przypilnowac, a kotka za 3 miesiace znow bedzie miala male. Poza tym sterylka kotki jest tansza. No i wet moze ewentualnie rozlozyc na raty. Przeciez jak jest kocur i kotka, to beda sie mnozyc caly czas! A wy juz teraz nie macie co z kotkami zrobic. Zadziwia mnie wasza niefrasobliwosc.. Z jednej strony ludzie ratujacy psy, koty, szukajacy non stop domow, wyciagajacy chore koty ze schronisk a z drugiej nieodpowiedzialni ludzie.. Rece opadaja.. :angryy:
  15. [quote name='*Monia*']PS. A może ktoś chce słodkiego czarnego kociaczka około 3-miesięcznego? Wcześniej miałam chętnych na kociaki, ale wszyscy porezygnowali :( - odpowiedzialność dorosłych ludzi, którzy mi się wydawali odpowiedzialni :angryy:[/quote] Sorry, ale nie moge.. Obarczasz ludzi odpowiedzialnoscia za cioci nieodpowiedzialnosc? Przeciez wiadomo, ze ludzie nie wezma kotow. To, ze ktos kilka miesiecy temu deklarowal, ze chce, to przez tyle czasu z 10 razy mu sie odwidzi. Zwlaszcza przed wakacjami. Kotke czym predzej wysterylizujcie, bo inaczej w zastraszajacym tempie jej kociaki beda powiekszac grono kotow niechcianych. Zobacz chociazby na miau.pl ile jest wlasnie takich, malych slodkich kotkow, na ktore nie ma chetnych..
  16. Maks mial kastracje w czwartek. Zaplacilam 150zl. Cena jest uzalezniona od wagi psa. Maks wazy troche ponad 30kg. Powiedzcie mi, co wet zostawial u waszych psow? Bo myslalam, ze "woreczki" zostana, tak jak u kota, ale on stwierdzil, ze nie zostawia, bo moga sie tam robic krwiaki. No glupio mi pies wyglada tak bez niczego. ;) Dobrze, ze ma dluzsza siersc i nic nie widac.
  17. Kiessa reprezentuje jedyny sluszny tok rozumowania: jak pies WYGLADA jak rasowy TO JEST RASOWY. :evil_lol: Jak ktos WYGLADA jak POTOCKI to na pewno JEST POTOCKIM. :lol: No przeciez to jasne jest. ;-)
  18. Przyznaje, ze nie czytalam wszystkiego od deski do deski, ale widze, ze Kiessa koniecznie chce, zeby uznac ze jej pies jest rasowy. Ze jak ktos dba o swoje psy to czemu ma ich nie rozmnazac. Otoz nie, nie i nie. Moj Maks zostal kupiony przez kolege na gieldzie w wieku 6 miesiecy za 200zl. Okazalo sie, ze nie moze go trzymac. Szybko szukal domu. Oddal jakiemus koledze. W koncu pies trafil do nas, bo stwierdzilismy, ze szkoda go meczyc w miescie. Pies piekny, duzy, lsniaca siersc, ksiazeczka zdrowia, szczepienia, odrobaczenia. Szok. :crazyeye: Komu sie oplaca sprzedawac psa za taka cene?? Zadzwonilam do "hodowczyni". Chetnie opowiadala o swoich psach, zrobila na mnie dobre wrazenie. Ale.. Nie bardzo juz kojarzyla o ktorego nawet chodzi, bo tyyyle ich sprzedala. Dobor rodzicow odbyl sie na zasadzie - a ciekawe co wyjdzie z dlugowlosej suki i krotkowlosego psa? Dobre rady w stylu: trzeba je od poczatku ustawiac, nawet uderzyc czyms ciezkim (np. lopata... :-o ). Jego ojciec byl dominantem.. Bylam w szoku. To moj pierwszy pies i slysze, ze ojciec byl trudny, ze te psy moga byc agresywne :-? (gdzie nigdzie w opisie rasy NIC takiego nigdzie nie bylo napisane!)... Jak widac za rozmnazanie biora sie ludzie kompletnie sie na tym nie znajac.. Rasa to nie tylko wyglad, ale w duzej mierze PSYCHIKA. Mialam problem z Maksem, powoli sie to uklada, ale maz juz nie raz chcial psa oddac.. A swoja droga jestem ciekawa skad pochodza jego rodzice.. Gdzies tam na pewno ktorys przodek mial rodowod. A Maks bedzie dzisiaj kastrowany. Trzymajcie kciuki. :-)
  19. Mi tez sie Maks fajnie z meblami komponuje. I kafelkami w kuchni.. :p A Filipa to bralam w zasadzie tylko po kolorze siersci. Szukalam kota w typie rosyjskiego niebieskiego. No i trafil sie na miau taki biedak. Bralam w ciemno. Niewazne bylo czy chory, kastrowany, wychudzony, dziki czy co tam jeszcze. Wazne, ze byl w takim kolorze. :-) A reszta byla do przezwyciezenia. Dziki? Nieufny? Oswoimy. Chory? Wyleczymy. :-)
  20. Dlaczego nie da sie wplacic na konto lecznicy? Przeciez z wetem chyba mozna sie tak umowic jesli rzeczywiscie jest problem z pieniedzmi?
  21. Mojemu psu nie myje zebow. I nie bardzo to sobie wyobrazam. On wpada w panike jak ma sie kapac, czy czyscic uszy a co dopiero jak mialabym mu gmerac w szczece.. :-) Zamiast tego gotuje mu jedzenie, nie kupuje puszek, gotuje mu kosci i kupuje suszone swinskie uszy (nie lubi surowego miesa). Ale z tymi sucharami to tez jest pomysl. Musze sprobowac. A jak radza sobie koty? Przeciez nikt im nie myje zebow. A wilki? Moze po prostu wystarczy dawac odpowiednie jedzenie?
  22. Ja mojemu tez sie chowam jak odbiegnie tak, ze mnie nie widzi. Ale on niewiele sobie z tego robi. Szuka dopiero wtedy jak nie ma nic ciekawszego do roboty. ;-) Oczywiscie jak mnie znajduje to pokazuje mu, ze sie ciesze, tylko jaki to ma sens po takim dlugim czasie? A jak wolam i nie chce mu sie przyjsc, to czasem sobie siadam i ani kroku dalej w strone, w ktora on chce isc. W koncu przychodzi. :eviltong:
  23. A oczywiscie tak tez robie. Jak zdaze sie przodem odwrocic. :-) No coz.. Bylo troche spokoju, ale ostatnio spotkalismy sasiada. Maks caly sie cieszyl, ale mialam go na smyczy i nie pozwalam skakac na niego. No i jak poszlismy na spacer, to musial jakos wyrzucic z siebie te energie, ktorej nie mogl spozytkowac na sasiedzie. I skakal na mnie. Komenda nie dziala, siad + smakolyk tylko na chwile. No to zaczelam go straszyc. Jak on biegl na mnie, to ja na niego. Niby taka zabawa. A ten latal jak szalony wokol mnie. Czasem to trwa dluzej, czasem krocej. Zalezy czy zobaczy cos ciekawszego. No i problem z przywolywaniem. Na poczatku przychodzil za kazdym razem. Teraz jak mu sie chce. Chyba sie cofamy w nauce.. :-( Drugi sasiad od niedawna ma suczke a'la labradorka. Tez w wieku Maksa. Ten jak ja widzi to szaleje, bo chce sie bawic. Ona zreszta tez. Ale oni nie wyprowadzaja jej na laki, a przeciez nie puszcze komus psa na dzialke, bo wszystko stratuje! A suczka taka grzeczna, jak zawolaja to idzie. Nigdzie nie wychodzi, chociaz ogrodzenie to w zasadzie atrapa. Eh.. Zazdrosc mnie zzarla.
  24. Obejrzalam. Cuda. A najpiekniejsze sa ich usmiechy. :-)
  25. Powinniscie zrobic watek podobny do tego z miau, jak z brzydkich kaczatek wyrastaja labedzie. :-) Obejrzalam sobie pierwsze zdjecia i porownalam z ostatnimi. To niesamowite jak te psy sie zmieniaja pod wplywem wlasciwych ludzi. :-o
×
×
  • Create New...