Edzina
Members-
Posts
490 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Edzina
-
Moj Maks nauczyl sie, za jak ciagnie - to stoimy w miejscu. To duzo lepsze niz szarpanie psa. Teraz jak staję, to on sie cofa zebym poszla dalej. :-) Jak juz sie wybiega i wracamy, to za kazde rownanie do nogi klikam klikerem i nagroda. Powoli juz sam przechodzi z prawej na lewa strone, bo wie, ze tylko wtedy jest nagroda. :-) No i zapamietaj: NIGDY NIE KRZYCZ na psa, ktory do Ciebie wraca. Nawet jesli go zbyt dlugo nie bylo. On tego nie zrozumie, a nastepnym razem po prostu nie przyjdzie. No i jak przybiegnie do Ciebie, to niech to nie bedzie powrot do domu, bo wyrobisz w nim przekonanie, ze Twoje wolanie = wracamy. A on nie chce. Przywoluj go czesto i dawaj nagrode. Ja mojemu tez sie chowam jak za daleko odbiegnie. Po porannym i popoludniowym spacerze Maks dostaje jesc. Wiec to tez jest dla niego jakas nagroda za powrot.
-
Sonix - wiem o czym mowisz. Jeszcze tego nie probowalam, ale to sie rzuca tak, zeby pies nie widzial, ze to robisz. Wiec w przypadku skakania.. nie wiem czy w ogole powinnam. Juz predzej, zeby go oduczyc np. kopania w ogrodku. Ruda - z Kiara mialysmy sie spotkac, ale jakos zadna nie miala czasu i tak zeszlo.. Musze sie chyba przypomniec. :-)
-
Nie wiem co jest powodem, ale jest jakby lepiej. Maks od tygodnia ani razu nie skoczyl. Mam nadzieje, ze to nie tylko z powodu upalow ;-) Ma teraz chore uszy. Dostal zastrzyki, tabletki i czyscimy. Jak widzi mnie z kawalkami kielbasek i wata to woli juz nie przychodzic po te kielbaski... :evil_lol: Zakladam mu kaganiec, prawie siadam na nim okrakiem, przytrzymuje kolanami i czyszcze. A pozniej zakrapiam. Strrrrasznie tego nie lubi. Ale nie ma rady.. Jeszcze tylko kilka dni i bedzie po wszystkim.
-
Szkoda, ze mieszkam tak daleko.. Ale rozumiem, ze psiak juz ma dom tymczasowy?
-
Wyprobowalam wszystkie te metody. Wczoraj psiknelam mu w nos ze spryskiwacza. Guzik. Nie zrobilo to nim wrazenia.. A z tym przyduszaniem to niestety nie dla mnie. Jestem dla niego za slaba. Tez juz probowalam. Chyba pozostaje mi miec nadzieje, ze wyrosnie.. :p
-
Jesli chodzi o wode to boje sie, ze nie zda egzaminu. Ostatnio wlaczylam spryskiwacz przy siatce. Myslalam, ze to odstraszy psa i nie podejdzie. Nic z tego. Byl caly mokry, ale grzadki podeptal. Co jest dziwne, bo kiedy chcialam go wykapac i wzielam spryskiwacz, to za nic nie chcial stac. Panicznie sie wyrywal. No ale dobrze. Wezme go na spacer. Tylko zaczyna mi juz brakowac rak: kliker, smycz, torebka ze smakolykami i jeszcze spryskiwacz.. :-) Piszac o smyczy, mowie o sytuacji, kiedy spuszczam psa, a smycz po prostu trzymam zwinieta w reku. Pies stara sie mi ja wyszarpac a jak zwijam mocniej, zeby nie mial za co zlapac to lapie za reke. Kiedy probuje ciagnac smycz, jak jest przypiety do niej, to zazwyczaj lapie tuz przy rece. Wtedy nie spuszczam go, poki sie nie uspokoi. Ide i nie zwracam na niego uwagi. Nawet sie nie odzywam. Jesli chodzi o skakanie.. Nie wiem.. Moze za pozno wydaje mu komende.. Ale jest tez tak, ze owszem, usiadzie, wezmie nagrode, ale za chwile znow to samo i juz wcale nie slucha. Jakby sie nakrecal coraz bardziej. A ja? Kiedys probowalam go lapac i przyduszalam do ziemi. Ten sposob nie pomagal. Pozniej wyprobowalam ignorowanie. Pies na to nie zwazal. Nadeptywalam tez na lapy. Jakos chyba nawet nie zauwazyl. Teraz czasem po prostu zaczynam biec, wolam go i uciekam, jakbym sie chciala z nim bawic. Aha. Piszczenie tez wyprobowywalam w domu jak gryzl rece. Przestawal na chwile, a pozniej zaczynal skakac i gryzc po stopach. Przyznaje, ze juz nie wiem co mam robic. A co robic, kiedy skacze na dziecko? Probowac go odciagnac? Bo trudno, zeby dziecko go ignorowalo, skoro pies jest wiekszy od niego..
-
Kiedy puszcze mu smycz, to on bedzie z nia biegal po lace. Czyli w sumie to tez jest nagroda dla niego, bo o to mu chodzilo - o wyszarpanie smyczy. No ok, moge mu ja puscic i nie rzucac smakolykow. Co do drugiej rady - pisalam juz, ze to nic nie daje. Kiedy chcialam ignorowac i odwracalam sie, to on skakal z tylu i szarpal zebami za wlosy. A niestety nie bede stala i czekala az znudzi mu sie mnie gryzc, bo to po prostu boli. Ostatnio wzielam smycz i zaczelam nia sobie machac kolka nie zwracajac na niego uwagi. Wtedy bal sie podejsc a ja sobie szlam i machalam nie zdradzajac niczym, ze to na niego. W koncu mu sie znudzilo i moglismy normalnie isc na spacer.
-
Niestety. Ostatnio nosil pilke. Zignorowalam go i dopiero kiedy moglam, to wzielam ja, zeby sie z nim pobawic. Rzucalam mu, mowilam "przynies", wymienialam na nagrode. Po jakis trzech razach znudzilo mu sie chyba, przybiegal bez pilki, za to chyba chcial nagrode i zaczal na mnie skakac. I tak niestety robil nie raz jak chcialam sie bawic. Nie do konca masz racje z tym, ze mu sie nudzi. On uwielbia weszyc i biegac. Poza tym, po kilku godzinach lezenia, powinien chyba chciec pobiegac? Zreszta widac, ze ciagnie w strone laki, ze chce zeby go spuscic. Gdyby mu sie nudzilo bieganie, to skakalby przeciez pozniej a nie na samym poczatku jak wychodzimy. A pozniej to jest juz spokojny.
-
Nie. Podstaw chce go nauczyc sama, poza tym u nas ciezko znalezc prawdziwych treserow, ktorzy nie szkola "sila". Czytam, szukam, kupilam kliker i staram sie wylapywac dobre zachowanie i klikac. Pies tak normalnie nie jest agresywny. Spokojnie moge go glaskac czy nawet zabrac miske jak je. Przyzwyczajalam go do tego i zazwyczaj dokladalam cos jak jadl. Kiedy idziemy na spacer, najpierw ma usiasc i zapinam smycz. Tak samo jak wracamy. Pomalu uczy sie jak nie ciagnac. Kiedy zaczyna ciagnac, wtedy staje. Ide dopiero jak poluzni smycz. Na spacerze przywoluje go co jakis czas i nagradzam za przyjscie. Nigdy go nie karze, nawet jak dluzej go nie ma, tylko zawsze sie ciesze, ze przyszedl. Generalnie nie ma z nim specjalnie problemu. Tylko to skakanie i gryzienie... Kiedy np. z nim wychodze, odchodzimy dalej, kaze mu sie zatrzymac, usiasc i dopiero odpinam smycz, zeby pobiegal. A on zamiast biegac, zaczyna np. szarpac smycz, ktora mam w reku. O skakaniu nie wspominam. Kiedy szarpie smycz, ide i nie zwracam w ogole na niego uwagi. A jak juz robi to zbyt natarczywie, to rzucam smakolyk i mowie "szukaj". Po kilku razach udaje sie go tym odciagnac i zaczyna biegac po lace. Na poczatku wskakiwal na tapczan i szczekal jak jedlismy. Teraz tego nie robi. Jak probuje żebrac, to kazemy mu odejsc.
-
Nie wiem od czego zaczac.. Trzy miesiace temu trafil do nas polroczny seter irlandzki. No i mamy problem. Pies skacze, podgryza, cale rece mam w szramach. Jak sie nakreci, to nic go nie powstrzyma, ani glos, ani nie moge go zlapac np. za obroze, wywija sie i kąsa z jakby coraz wieksza zloscia.. Najczesciej go przypinamy do takiego filaru przy tarasie, bo nie mamy skonczonego ogrodzenia. Jest tam stol i moze lezec w cieniu. Wyprowadzamy na dlugie spacery, gdzie moze sie wybiegac po lace, w nocy nocuje w domu. Ostatnio puscilismy go wolno. Chodzil za nami po ogrodzie i tylko dwa razy sobie poszedl za ogrodzenie. Ale kiedy moj syn wyszedl na dwor (ma 6 lat), Maks zaczal do niego skakac. Podeszlam i kazalam mu odejsc. On dalej. Chcialam zlapac go za obroze i przypiac przy tarasie. Nie dal sie, uskakiwal, zaczal skakac na mnie i podgryzac. Dopiero maz przyszedl i go przypial. Czasem odnosze wrazenie, ze Maksa przekonuje tylko sila fizyczna. Kiedys mialam go na smyczy. Chcialam z nim wyjsc na spacer. Zaczal na mnie skakac i gryzc. Ignorowanie, odwracanie sie, czy kazanie zeby usiadl niczego nie dawalo. Nakrecal sie coraz bardziej. W koncu tak go szarpnelam w dol, ze zapiszczal. Dopiero wtedy otrzasnal sie i sie uspokoil. Wczoraj pojechalam z nim nad wode, zeby zobaczyc jak zareaguje. To byl nowy teren, wiec prawie wcale nie zwracal na mnie uwagi, wachal i szukal. Utaplal sie w blocie, a ze i ja bylam brudna po jego otrzasaniu, to jak ludzie poszli - weszlam z nim kawalek do wody. Zaczal biegac i skakac, pozniej zaczal skakac na mnie. Na szczescie mial kaganiec, bo inaczej to bylabym juz pogryziona i nie byloby mowy o tym, zebym zapiela go na smycz. Uspokoil sie dopiero jak wzielam go krotko i tak przytrzymalam. Nie wiem co go tak nakreca. Nie wiem co wtedy robic. To duzy pies i silny. I chyba czuje, ze jestem zbyt slaba dla niego, wiec moze to wykorzystuje? Czy mam to traktowac jak dominacje, czy szczeniactwo? On ma 9 miesiecy, nie jest juz malym szczeniakiem..
-
Czy ktos ma jakies namiary? Jesli napisze sie do Urzedu Skarbowego, to maja obowiazek to sprawdzic. Byla w TV sprawa goscia, ktory zbieral makulature na smietnikach. Sasiad go podkablowal do urzedu, ze ma nie opodatkowane dochody. :stupid: I musieli sprawdzic. Ta strona to chyba jakis dowod? Mozna zalaczyc do pisma.
-
Na Maksa raczej dziala ignorowanie go. Ostatnio jak mielismy wychodzic a on zabral, to odwrocilam sie do niego tylem i nic nie mowilam. Za chwile puscil. Kiedy zabiera mi smycz z reki, to nie ciagne i nie szarpie sie a nim, tylko zostawiam i sie odwracam. A pozniej mowie, zeby przyniosl (bo oczywiscie bawi sie nia jakis czas). Przynosi albo nie. ;-) Ale staram sie mu pokazac, ze dopoki nie odda smyczy to nigdzie nie pojdziemy. Podobnie z kagancem. Na poczatku kladl sie i nie dawal go sobie zalozyc. Teraz chyba kojarzy, ze poki go nie zaloze, to nigdzie nie wyjdzie. Na spacer wychodzimy najpierw na smyczy, pozniej stajemy, zakladam kaganiec i nagroda jest spuszczenie go ze smyczy. Jak juz jestesmy blisko domu, to przywoluje go, zapinam smycz i sciagam kaganiec.
-
Jak wracam do domu to z radosci czesto sam lapie i lata z jakims kapciem, no i trzeba mu go zabierac. Wystawiam jedna reke, w drugiej smakolyk i mowie "oddaj". Obawiam sie, czy nie zacznie specjalnie czegos zabierac zeby dostac nagrode (a zabiera wiekszosc rzeczy: jedzenie z talerza, rzeczy z kosza z brudna bielizna, z krzesla, drewno z garazu). Moze jest jakis inny sposob? No i pomyslalam, ze skoro juz je lapie w zęby, to moze wykorzystac to z pozytkiem? :-)