Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. [quote name='Ulka18']Pyza mi sie podoba.... poza tym benia biedaczka jest w Mielcu....widzialyscie ta starowinke w Mielcu :shake:[/quote] O rany... obejrzałam ją na stronce schronu, straszna bieda:-(
  2. Może wprowadzimy nową modę- inni mają błyskotki, kamyczki, a my- włosy!!! :eviltong:
  3. Dla rozweselenia: [IMG]http://img441.imageshack.us/img441/3504/image031vx2.jpg[/IMG] "Iiiiiempreeeezzaa bbyyyłaaa uuudaaanaaaa...." [URL="http://img441.imageshack.us/my.php?image=image031vx2.jpg"][/URL]
  4. Nooo... a jak juz jesteś w tej knajpie, czy kinie, czy gdzieś tam, to nie zastanawiac się, co tym razem uległo dewastacji, zostało osikane/okupkane itp... :evil_lol: I te pazurki... ostatnio sie zebrałam, pomalowałam pazury u nóg... tiaaa... tylko nie zdążyły wyschnąć, bo się Pałek radośnie uwalił futrem na pańciowe nogi:shake:
  5. Ano właśnie:p Aksicy już bym na zabawę z maleństwem nie pozwoliła...
  6. Tak mi przykro... te diabelskie nowotwory zabieraja coraz więcej naszych przyjaciół :placz: Wisienka, a Tobie mimo wszystko radzę powalczyć o przyjaciela. Dlaczego?- bo czasem warto. Moja Mi walczyła z chłoniakiem przez ponad pół roku. I było dobrze, chemię znosiła bezproblemowo, była żywa, wesoła, szczęśliwa. Zabiło ją coś innego- biedne bernardyńskie serduszko:-( To był czas darowany, wyjątkowy dla nas obu....
  7. A ciekawe, bo jedyną psią przyjaciółka "z zewnątrz" dla mojej bernardynki była właśnie yorczka:roll: Mała ważyła na oko 2.5-3 kg, a Mila ok.60. Przy czym zabawa wyglądała dwojako- albo udawały gonitwę (tzn. yorcia goniła Mi:evil_lol: ), albo Mi leżała, a yorcia po niej skakała i "mordowałą" ją:evil_lol: i nigdy, przenigdy benia nawet swojej kumpeli nie trąciła mocniej. Jedynie czasem ja polizała, co niestety nie służyło urodzie futerka maleństwa. To nie jest kwestia wielkości, tylko wyczucia i temperamentu psa...
  8. No nie? Człowiek lezy rano w wyrku, cieplutko, miło, a tu albo jakis stwór piszczy i trzeba się ubrać i wyjść- a na dworze leje... Albo rozlega się ciurkanie, obwieszczające, że już za późno i teraz to mop konieczny:diabloti: I sprzątania jest tyyyyleeee:shake:
  9. Jest inny. I co jest faktem- ma zupełnie niezwykłą atmosferę, wyjątkowych ludzi, naprawdę wspaniałą i twórczą młodzież:lol: a wiem, co mówie, urodziłam się w Krakowie, a mieszkałam w różnych miejscach "po drodze"... I jeśli chodzi o mieszkanie w mieśćie, to zastanawiałabym się chyba tylko nad Krakowem. Ale tak naprawdę to marzę o domu na wsi, a najchętniej na Podkarpaciu- wyjatkowo lubię tamtejsze strony:loveu:
  10. Oktawia, głowa do góry- wierzymy jeszcze w cuda, nie?;)
  11. To ja się przestraszę, schowam i nici z dalszych opowieści o Aksie:eviltong: która zresztą przed chwilą porwała mi bułke spod ręki, a teraz udaje niewinną:mad: trudno- mam tym razem drugą bułkę:evil_lol:
  12. Robiła Korenia, pewnie umie, trzeba tylko ładnie poprosić:evil_lol: Rude ma poza wszystkim chore oczka... dostałyśmy kropelki, bedziemy kropic. A jak sie uda juz ustabilizowac małą, to konieczna będzie sterylka- niestety wiem, że to ryzykowne, ale przy cukrzycy konieczne- cieczka destabilizuje kompletnie leczenie :shake:
  13. Pucka, nie krzycz...:oops: Z tymi śmieciami to naprawdę nie jest łatwo. Najpierw jest barierka w drzwiach do kuchni. Potem szafka na haczyk i zastawiona deską. Kra umie zębami wyjąć barierkę z haczyków, odsunąć deskę i ponieść haczyk nosem:mad: KrA umie również ściągnąć plecak z łóżka, ciągnąc za kołdrę. I rozsunąć dziobem zamek. I zdjąć pokrywę z kubła na karmę. A lodówkę zapinam grubą gumą, taką do mocowania bagażu:evil_lol:
  14. Eee tam... po prostu zredukowałam normalnie rozbudowane czynności domowe do minimum:evil_lol: Nie mam żelazka, więc nie prasuję. Kubki myję jak juz nie ma czystego na tyle, żeby można było go ponownie użyć (a piję tylko i wyłącznie kawę:evil_lol: ). Nie mam dywanów. Udaję, że nie wiedzę brudnego piecyka. Etc... Jedynie podłoga jest zadziwiająco często myta:diabloti:
  15. Bo ciotka ulv ma taka cechę, że jej potrafi wylecieć z głowy co miała zrobić w drodze z jednego pokoju do drugiego:evil_lol: No i leniwa jest niemożebnie....
  16. Tak mi przykro, Kam:-( :-( :-( Niestety, czasem tak jest... mimo najszczerszych chęci pewne rzeczy się po prostu zdażają:shake:
  17. Dwa materace- 65x52x7 cm. :evil_lol:
  18. Ty może nie lubisz, ale ja bardzo i nieraz gotuję sobie wspólnie z psami:evil_lol: Dałam Pani Pajakowej (:evil_lol: ) kartkę z wykazem żywieniowym, ale popatrz- o rybie zapomniałam...
  19. :eviltong: Bianka, a własnie na Wojnowie są sarny:eviltong: Jak miałam działkę, to je spotykałam... A lisy mieszkaja w centrum miasta- na końcu Tęczowej, w tych chaszczach na torach... Jeże są wszędzie. Do lasu jeździmy do Mokrej, albo do Rędzina, albo do Marszowic- to są te bardziej "kulturalne". A jak jest czas i beznzyna, to robimy dalsze wypady w "dziksze ostępy":evil_lol:
  20. Aksa dostała resztki starej:eviltong: A dwie sie przydadzą- Kra ma na sumieniu już drugą klawiaturę i trzy myszki:evil_lol: A nie, przepraszam- dwie, trzecią załatwił Skorek....
  21. Własnie ja też mam:evil_lol: A las jest wszędzie dookoła Wrocka, to wykorzystuję ciocię i jej autko i zabieram ferajnę na wyprawy... ostatnio był zestaw: Pałek, Aksa, rudzia i Piesia. Aks i Pao szaleli po chaszczach, a starsze panie dreptały statecznie, węsząc w trawie:evil_lol:
  22. Ale moje psy nie lecą do obcych, czy to "sie pobawić", czy z agresją. Nie wolno im i już. Jedynie KrA jeszcze ma zapędy, szczególnie jesli jakis pies wieje pędem, żeby sobie za nim polecieć, ale wypleniamy to skutecznie. Jak miałam agresywną bernardynkę po przejściach, to była zawsze pod kontrolą. I dlatego może jest mi przykro, kiedy ktoś nazywa mojego psa bestią i domaga się kagańca. Bo wiem, kiedy, który i w jakich okolicznościach powinien mieć ten nieszczęsny namordnik... Ostatnio usłyszałam, że powinnam zakładać kaganiec Rudej, "bo jej źle z oczu patrzy". Jasne- szkoda tylko, że Ru jest niewidoma, stara jak świat, ma cukrzycę, za to nie ma agresji:shake: pomijam fakt, że waży 5.5 kg i chodzi zawsze na smyczy dla własnego bezpieczeństwa. Cała ta obsesja społeczna nt. gryzących psów potrafi doprowadzić do rozpaczy:shake:
  23. Dziękuję przepieknie- ja ciagle jeszcze jestem fajtłapa w kwestiach komputerowych....
  24. Rozumiem obiekcje co do latajacego luzem psa o agresywnych zapędach, ale ja z kolei reaguję alergicznie na ludzi dla których każd pies, a już nie daj Boże większy, powinien być zakagańcowany, uwiązany na krótkiej grubej smyczy (juz usłyszałam, że smycz jest a) za cienka, b) za długa- Flexi:shake: ) i najlepiej w ogóle w klatce... Do dziś pamiętam sytuascję z zapoznawania tymczasowego Dżekiego z suką z którą miał mieszkać. Oba psy na smyczach, bez kagańców, żeby im dac swobodę bo na wstępie nie wykazały negatywnych emocji- wręcz przeciwnie. Fakt- dwa duże ONkowate, ale zajęte wyłącznie sobą, machajace ogonami, zapraszające się nawzajem do zabawy... Oba, przypominam pod kontrolą (mimo, że Dżeki, to za przeproszeniem największa psia doopa wołowa, jaką spotkałam, nawet kiedy obok rozegrała sie psia awantura stał jak durny nie wiedząc co się dzieje... agresji absolutnie nigdy najmniejszej, a suka- prawie jeszcze szczeniak i wesołek). I baba, która podleciała do nas z wyzwiskami i wrzaskiem "bo te bestie zaraz na pewno rzucą sie na jej pieska"- małe kudłate coś latające luzem. Była bardzo chyba rozczarowana, bo nasze psy olały totalnie nawet jego szczekanie:evil_lol: więc tylko ostentacyjnie poszła sobie pogadać z siedzącym na ławeczce właścicielem ratlerka, o tym, że "kto to widział trzymać w mieście takie potwory":evil_lol: Nie mówiąc o tym, że jeśli szłam z dwoma psami i wielki był bez kagańca, nawet luzem (praca nad chodzeniem przy nodze), a mały (10 kg) w kagańcu, lub na smyczy, to niby czemu- taka moja fantazja? Może troszkę wzajemnego zaufania, kultury i mniej histerii nt. dużych psów?;)
×
×
  • Create New...