Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. [quote name='molosmolos']tężyczka nie jest problemem, wystarczy zapewnić właściwa dietę przed porodem i odpowiednią po porodzie. dwie zupełnie inne diety. Chodzi o to aby nie podawać przed porodem pokarmu zbyt bogatego w wapń tak aby nie upośledzić mechanizmu poboru wapnia z kości. Po porodzie wystarczy wspomagać gospodarkę w wapń. Pod ręką przygotowany zastrzyk z wapnia od weta. I po WIEEELKIM problemie. cesarkę możesz zrobić w każdej chwili, pamiętaj [B]zabieg chirurgiczny to nie przelewki a w czasie ciąży jest szczególnie ryzykowny[/B] ze względu na obfite krwawienie i osłabiony organizm suki. Cesarkę powinno się robić tylko w przypadku wskazań medycznych w trosce o zdrowie suki. Każdy inny powód to niepotrzebne ryzyko. Skonsultuj twój przypadek z wetem. Internet to nie gabinet lekarski. [B]Swoją drogą sterylizacja suki w zaawansowanej ciąży, tak modna na tym forum, to głupota i widzimisię rozhisteryzowanych bojowniczek o los zwierząt... Bezpieczniej jest aby suka urodziła i uśpić miot po czym po kilku tygodniach wykonać sterylizację. [/B]Nie mylić sterylizacji z cesarką.[/QUOTE] Nie pisz bzdur na forum, na litość boską!!!!!!!!!!!!!!!!! Sterylizacja aborcyjna rzeczywiście jest obarczona nieco większym ryzykiem niż klasyczna sterylizacja, szczególnie w drugiej połowie ciąży. Dlatego ważne jest żeby przeprowadzał ją doświadczony weterynarz, a suka musi mieć założony wenflon na wypadekkoniecznosci podania leków, lub kroplówki; jeżeli ryzyko jest bardzo duże, można zorganizować, żeby wet miał "pod ręką" krew w celu ewentualnej transfuzji. Jednak to niewiele większe niż zwykle ryzyko zabiegu nijak się ma do pozwolenia suce na urodzenie małych a potem odebrania jej ich!!!!!! Po pierwsze- pamiętajmy, że uzczucia macierzyńskie u suki sa rozbudzane przez akt porodu. O ile sterylizacji aborcyjnej suka nie potraktuje inaczej niż jakiegokolwiek zabiegu, o tyle zabranie jej szczeniąt wywołuje bardzo negatywne konsekwencje emocjonalne. No, ale to trzeba kilka razy zobaczyć sukę, która szuka rozpaczliwie swoich dzieci, wyje, nie je, ucieka od ludzi.... Po drugie, dla samych szczeniąt znacznie humanitarniej jest przeprowadzić sterylizację aborcyjną, nawet w późnej fazie ciąży- szczeniaki będą znieczulone narkozą i dośpione. Przy usypianiu już narodzonych szczeniąt niestety nie da się uniknąć chociażby krótkotrwałego bólu.. A i sam poród szczególnie u psa w typie rasy wielkogłowej nie jest pozbawiony całkiem sporego ryzyka.
  2. No i tak trzymać ;) Cześć! Wczoraj byliśmy nad rzeką. Rzeka była mokra i Piku do niej wlazła. Nie lubię rzeki. Ale chaszcze nad rzeką bardzo lubię :) Poszedłem sobie pozwiedzać chaszcze, ale duża zaraz się darła, zebym wracał. No co za maniery, ledwo pies na chwile zniknie, już wrzeszczeć! Ale i tak sobie pobuszowałem w krzakach.... W krzakach siedzą kaczki i ślimaki. Kaczki uciekają i robią dużo hałasu, a ślimaki są niesmaczne. A głęboko w krzakach siedzą myszy i pachną. Tam nie włażę, bo gałęzie kłują. Nad rzeką leżą rybie łuski, ciekawe skąd? Żubr się wytarzał w kupie :) Duża sie darła i wsadziła go do pudła. Ja się nie wytarzałem chociaz miałem ochotę..... A dzisiaj mieliśmy jechać do lasu, ale sie zrobiła burza i nie pojechaliśmy.
  3. Ja mam pieska z rodowodem, fakt- ma półtora roku i jest z zaznaczeniem "na kolanka" (ale też szczeniaka nie chciałam) za darmo. Bo hodowca szukał dobrego domu...... Piesek jest zdrowy, śliczny, grzeczny i bardzo kochany.
  4. [quote name='Balbina12']Kilka złośliwych komentarzy nt. yorków.Nie napisałam ,że yorka trzeba specjalnie karać ale też nie jest tak ,że ma on jakąś nie wiadomo jak twardą psychikę-z pozoru twardy terier a tak naprawdę to jest trochę inaczej...I nikt mi nie powie ,że takiego psa karze się tak samo(tak samo jak wielu innych ras z delikatną psychiką...) jak psa o silnej osobowości,po którym "wszystko spływa jak po kaczce". Błą. to są złośliwe (a własciwie nawet nie złośliwe, a humorystyczne) uwagi na temat WŁAŚCICIELI yorków. I to nie wszystkich, a - niestety- przeciętnych. Proponuje nabrać dystansu do siebie i odrobiny poczucia humoru życzę.... Swoją drogą, tekst "ale york to nie pies, tylko york" usłyszałam od babki, oburzonej tym, że SZKOLĘ pieska w typie yorka (mój ówczesny tymczasowicz, Dudek). Baba oczywiście prowadziła na smyczy yorkopodobne stworzonko, w kokardkach i ubranku. Mój ganiał właśnie za piłką i ćwiczył aport. I owszem, jestem włascicielką dwóch piesków mikro, z czego jeden jest kaleki i absolutnie rozumiem konieczność wzięcia czasem na ręce psa, założenia ubranka itp. Sukienkę róż też mam, dla wygłupu głównie ;) .....ale niestety spośród wszystkich spotykanych właścicieli psów, to własnie "yorkowi" najczęściej zachowują się jak nawiedzeni.........
  5. Maniek i Żubr: [img]http://img9.imageshack.us/img9/9498/dsc0263gd.jpg[/img] Maniek mówi, że jak nie będzie ciotek na wątku, to opowieści też nie będzie, o!
  6. Takie fotki to balsam na moje udręczone serce.....
  7. Faktycznie szkoda, że watek nie wzbudził zainteresowania, może pies miałby wtedy większą szansę...... [']
  8. I znów jakiś parszywiec zostanie bezkarny....... pozostaje tylko życzyć, żeby wszystko co się robi wracało w takiej czy innej formie. Asiaczek- operacja to kolejna próba załatania odleżyny, znów się zrobiła martwica w kości.
  9. [quote name='Asior']ehehehe szalona rodzinka :) sądzę, że drogę znaleźliście bez problemu???[/QUOTE] Z NH tak, ale potem ciocia wymyśliła, żeby nie jechać autostradą, tylko bocznymi drogami..... Wiesz, że istnieje miejscowość Brzoskwinia?
  10. Asiu mały off na pociechę- wczoraj to był ślimak, nie pająk, poza tym trafiłam..... ;)
  11. Jeśli możesz skup się na Falku, Maniek jeszcze czeka na ostateczną decyzje chirurga i ew zabieg. Kontaktna mnie- 609-325-217 lub 695-320-659 myszor-x@tlen.pl
  12. Nie wiem, na ile Twoje psy są towarzyskie, ale możemy się czasem umówić na wspólny spacer... ;)
  13. A ja kiedyś upuściłam nóż. Taki duży, kuchenny, cały stalowy, więc ciężki. Wbił się w podłogę (drewnianą, na wyjeździe to było) na jakiś centymetr. Co by było, gdyby stał tam pies, niekoniecznie mały...? Wypadki SIĘ ZDARZAJĄ. Ludziom, zwierzakom.... Nasza głowa, zeby starać się zminimalizować ryzyko.
  14. Szczekanie u małych psów niestety JEST problemem, często również dla właściciela- i rzeczywiscie trudniej je do tego zniechęcić ;) Swoją droga, konia z rzędem temu, kto spowoduje w miarę trwałe zamknięcie się mojej Pikuliny..... Tyle, że Balbino, nawet nie o szczekanie tu chodzi, póki kurdupel jest kontrolowany, to trudno, niech nawet szczeka. Tylko rzeczywiście- właściciele yorków są zdecydowanie częściej nawiedzeni. Rozumiem, że można malucha łapać na ręce na widok Kry (swoją drogą zajętej w tym momencie np szkoleniem, czy aportem i NIE podbiegającej). Ale jeśli ktoś w panice łapie swojego yorkokształta na widok dwóch małych psiaków, zajętych zabawą w odległości kilkudziesięciu metrów..... Swoją drogą yorka, który z zapałem wysyłał sygnały "ja też, ja też, mogę się pobawić?" Tylko psa szkoda. Notabene, Piku- kundel waży jakieś 3,20, jest po dwóch operacjach kręgosłupa, o rzepkach można zapomnieć, wad budowy ma więcej niż włosów. I o zgrozo, żyje w stadzie psów różnej wielkości, oraz- o większa zgrozo!!!!- na zlocie pływała, pokonywała strumienie, latała po wertepach i przebywała luzem w grupie psów, gdzie były m.in. dobek, sznup olbrzym i mix leosia..... a w zeszłym roku zaprzyjaźniła się z corsiakiem...... A jak dobrze pójdzie, na nastepny zlot jadę z cziłką ;) I moje psy chodzą i będą chodzić na wspólne spacery z psami. Także dużymi. P.S. Znam dwa bardzo sympatyczne yorki, z równie sympatycznymi i normalnymi ludźmi. I lubię tą rasę, mimo, że ma nieszczęście być modna, co przekłada się na "profil uśredniony" właścicieli....... Ladyswallow, mogę ukraść ten tekst? Padłam.......
  15. [quote name='Martens']O taaak... Muszę się nacieszyć, bo miesiąc życia mi został - sąsiad powiedział, że jak mój pies skończy 2 lata to nas wszystkich pozagryza :razz: Tzn. powiedział, że jak skończy rok - oświeciłam że ma już półtora, to facet niezrażony orzekł, że to będzie po 2 latach :D[/QUOTE] Mi od kilku lat prorokują, że mnie w końcu psy zagryzą, "bo jak się trzyma tyle psów, to one są jak wilki, pani".....
  16. Bo york to nie jest pies, tylko york ;) We Wrocku jest na szczęście trochę ludzi psowych, ale i tak za mało mamy okazji do spotkań- duże miasto, duże odległości.... Za to "znafcuf" spotykanych na spacerach jest multum- i w związku z tym dogo służy mi m.in. do ratowania się po całych dniach wysłuchiwania takich głupot o psach, że mózg boli.....
  17. Temat brzmi[B] "jeszcze jeden dowód, żeby nie kupować w pseudo". [/B] Jak wiele innych osób mylisz pojęcia- to, że jesteśmy absolutnie przeciwni istnieniu "hodowli" psów nierasowych, nie oznacza automatycznie, że uważamy wszystkie hodowle rodowodowe za dobre. Podstawą jest odwiedzenie hodowli, trzeba zobaczyć w jakich warunkach sa psy, jak wygladają rodzice małego, jego rodzeństwo itp. A wogóle na miejscu hodowcy nie "wymieniłabym" psa, jesli nawet "reklamacja" szczeniaka byłaby zasadna, zwróciłabym kasę. Bo ludzie, którzy potrafią wymienić chorego szczeniaka na zdrowego jak zepsuty telewizor- dla mnie zupełnie się nie kwalifikują na opiekunów psa. Swoją drogą, owszem, parwo potrafi się rozwinąć w tydzień, te dwa tygodnie, to górna granica czasu inkubacji. Minimalna to 3 dni!!!!!!!!!! Kurde, miałyśmy przypadek, ze z DT wyszedł zdrowy szczeniak, w ciagu 10 dni nie żył- parwo. Wiemy absolutnie na pewno, że złapał chorobę już w nowym domu, przez niefrasobliwość durnych opiekunów, puszczajacych beztrosko nieszczepionego malucha. Gdyby osoba, która wcześniej tego malucha chuchała i niańczyła dopadła tych ludzi, to chyba by ich rozszarpała. A gdyby pies był z hodowli, to co, oskarżenia w kierunku hodowcy? Jeśli chodzi o mityczne "badania genetyczne", to zejdźcie na ziemię, to nie jest tak, że zbadamy psu "geny" i wiemy, czy będzie zdrowy czy chory. Na wiele chorób, [I]prawdopodobnie[/I] dziedzicznych nie ma jeszcze testów, testy istnieją dla stosunkowo wąskiej grupy chorób, w dodatku tak naprawdę mówią o nosicielstwie a nie o pewnosci zachorowania. Część- tak jak dysplazja jest zresztą oceniania na podstawie badań "fizycznych", a nie badań genetycznych, bo nikt nie wie, jakie geny miałyby odpowiadać za jej wystapienie, zreszta nawet nie do końca wiadomo jaki może być wpływ środowiska na jej pojawienie się ;) P.S. doczytałam, ze chyba chodzi Ci o ustalenie ojcostwa ;) Myślę,że problemem jest mała dostepność miejsc, gdzie się takie badania wykonuje.....
  18. Kojarzyłam dobrze avatar ;)
  19. Aysel, czy mi sie wydaje czy jesteś na forum chi?
  20. Ja mogłabym staruszkę jutro zawieźć za małe dorzucenie do paliwa, ale wszystko musi być dograne tiptop.....
  21. Zachowanie sie poprawia trochę- ale tylko jak ja daję miskę....... Byłoby super, gdyby ktos doświadczony wziął go chociaż na trochę, żeby się chłop nauczył, że nie tylko mnie trzeba szanować. No i niestety z nauka czystosci leżymy. Szczególnie rano- zanim ja wysikam Krę (a od tego bezwzględnie muszę zacząć) juz jest po ptokach. Nie będe ukrywać, nawet wzięcie go przez kogoś na parę tygodni i pouczenie przez ten czas czystości by mi bardzo pomogło..... Zas..a i zalana po raz setny podłoga mnie już dobija. Poza tym, fakt, ja Falka "nie czuję". Bardzo dobrze byłoby, gdyby trafił do kogoś, kto może złapie z nim lepszy kontakt, może wtedy więcej się osiągnie.
  22. [quote name='Black Amy']Jestem tu od godziny,może nawet nie.Podczytałam dwa pierwsze tematy jakie mi wpadły hmmm...pod myszę ;) /nie chodzi o to żeby teraz zlikwidować te wszystkie tematy-ale czasem zamiast rozczulać się na forum kto jak nie nazwał psa,jaka odżywka będzie lepsza-ta za 60 czy za 70 zł,czy cielęcinka góruje nad wołowinką-weźcie lepiej psa na spacer-bo te psiury niczego nie świadome leżą znudzone podczas gdy właściciele piszą elaboraty na tematy...no nieraz poprostu te wasze problemu są "śmieszne" i tyle.Ale zazdroszczę wam jednego-czasu na udzielanie się w takich tematach. Marta-po co ta bulwersacja?Ja nie mam cocer spaniela za 180 zł, nie mam też psa z łańcucha bo nie czuję się na tyle kompetentna aby zajmować się takim psem.Każdy bierze takiego psa jakiego chce dopóki nie robi tym samym komuś krzywdy więc nie rozumiem takiego nakłaniania do adopcji psa bezdomnego...?[/QUOTE] No wiesz, a dla mnie własnie te "lekkie" tematy to taka odskocznia. Bo poza tym, to właśnie myślę, co zrobić ze ślepym, agresywnym szczeniakiem i czy aby nie potrzeba mu tomografii; czy sunia siedząca obok mnie w klatce, która ma miednicę w drobnych kawałkach (przejechało po niej auto) będzie chodzić; za co zoperować nogę Mańka, co siedzi pod łóżkiem, a wcześniej był bity i do tego dwa lata spędził w schronisku z kością udową w dwóch kawałkach? Czy Kry odleżyna po operacji się zgoi? Jak długo pożyje kot-karzełek Misio? Co z pęcherzem sparaliżowanego Arysia? I gdzie mam dać małe kotki, które biegają u mnie na podwórku między autami, jeśli je połapię i skąd pożyczyć klatkę- łapkę żeby złapać ich mamę na sterylizację? Itd.... Myslisz, że jak ktoś się zajmuje zwierzętami bezdomnymi, to siedzi w czarnym szalu i płacze? I nie ma prawa popisać, chociażby o przewadze niebieskich kokardek nad różowymi? Kurcze, a ja owszem, zastanawiam się jakie szelki kupić mojej (kalekiej!!!! tak!!!!) Piku, żeby ładniej wyglądała i owszem, wlezę na wątek z linkami do ubranek, bo mam mikropsy i będę je ubierać ładnie, dla swojej frajdy, skoro i tak muszą mieć kubraczki na mróz.... Po równo i kulawego kundla i rasowca ;) Żeby nie było- psy są wybiegane, szczeniak potrenowany i zmęczony. Kra wymasowana. Martens, dlaczego nie mieszkasz bliżej??????? P.S. A moje "wymyślanie rasy" od czasu do czasu, raczej nie ma na celu dowartościowania się, a raczej nieco złośliwe dopieczenie zbyt nadętym posiadaczom "rasowców" ;)
  23. Kundelki na wsi, szczególnie te biegające luzem są faktycznie zdrowe, bardzo rzadko mają wady genetyczne, rzadko chorują i są do tego mądre. A dlatego, że wśród tych psów selekcja jest bardzo ostra i- bezwzględna. Słaby padnie z głodu, złapie chorobę, ten, który szybko nie nauczy się czego powinien unikać- zginie- pod kołami, pod kopytem, maszyną rolniczą itd. Zbyt agresywny, czy "ciężki" z charakteru, albo po prostu nie umiejący odczytać intencji ludzi zostanie zatłuczony siekierą, czy łopatą.... Zostają najzaradniejsze, najsilniejsze i najzdrowsze egzemplarze. I jak pisze Martens - nijak się to ma do fabryk pseudorasowców, gdzie mnożone są psy jak popadnie, aby więcej. Wręcz sytuacja jest odwrotna, tu nikt nie prowadzi żadnej selekcji, a do tego - skądś się przecież te nibyrasowce wzięły... Najczęściej po rodzicach (dziadkach) itd którzy nie byli w stanie zaliczyć hodowlanki, z powodu zdrowia, charakteru, lub wad urody....
×
×
  • Create New...