Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Nie wiem dlaczego twój cierpiał, bo moje psy po operacjach raczej nie przeżywają męczarni. Po to właśnie są leki.......
  2. Apokalipsa św Jana jest księgą bardzo tajemniczą i niejasną i żeby ją ośmielić się interpretować to naprawdę trzeba mieć o wiel większą wiedzę niż Ty (bez obrazy) i bardzo dużo odwagi. A upieranie się, że napewno umiesz poprawnie ją odczytać, zakrawa na bluźnierstwo. Trochę pokory...... BTW zapis cytowany przez Ciebie równie dobrze mozna by odnieść do peselu, dowodu osobistego, NIP-u, albo jakiejkolwiek innej formy ewidencji. ------------------------------------------------------------- EDIT: No to się u licha zdecyduj, cierpiał, czy nie. Albo pies był ratowany rozsądnie i nie cierpiał, albo "konał w męczarniach". Jeżeli widziałaś, że pies cierpi i nie zaradziłaś temu, to rzeczywiście kuźwa gratuluję. Ratowanie ratowaniu nierówne. Jeden pies, żyjąc dłużej nawet z zaawansowaną chorobą będzie miał zapewnione komfortowe życie, a inny chociaż uspiony wczesniej to i tak się nacierpi. Istnieje coś takiego jak opieka paliatywna, są nowoczesne środki przeciwbólowe.....
  3. Ja w miarę mozliwości proszę o usunięcie całości, razem z woreczkiem, dla estetyki ;) Właśnie mam takiego delikwenta, z tym, że kastracja przy okazji innej operacji, żeby nie powtarzać narkozy. Nic się nie paprze, pies sie czuje bardzo dobrze. I chyba ani razu nie miałam powikłań po kastracji. Psy chodzą w kołnierzach. Ciekawostką jest, że faktycznie jak mamy stale w domu sukę i psa, to pies zazwyczaj zaczyna się poważniej interesować suką dopiero, kiedy zbliżają się dni płodne. Aktualnie moja Pi ma cieczkę i Żubr jeszcze nie jest zbytnio zainteresowany (aczkolwiek jak wychodzę, to już ich rozdzielam). Cóż, przeczekam, przypilnuje i w końcu będę musiała ciachnąć Piku....
  4. Czy on jest kastrowany? I które wyniki krwi były przekroczone? Pomyślę nad wetem ;)
  5. A właśnie, zawsze wybitnie wręcz mnie bawi jak coponiektóre osoby "wierzące" zapatrują się na kastrację zwierząt. Jestem ciekawa jak według nich w czasach biblijnych panowano nad rozrodem i zachowaniem zwierząt (owiec i kóz chociażby ;) )
  6. Ona wcale nie musi się bać w przyszłości innych psów. Ani Bilbo, ani Maja, ani Czesio nie wykazywali specjalnie nasilonego lęku przed psami- a przecież u mnie zawsze jest stado.
  7. Maja była pogryziona w schronisku, po tym jak wróciła z adopcji (nie wiem "za co", bo to pies idealny)....
  8. Pomóżcie, proszę..... [B]WYDATKI:[/B] Koszt operacji wyniósł [B]390 zł[/B] Koszt usg- [B]40 zł[/B] [B]WPŁYWY:[/B] [B]50 zł[/B] od Misiepysie pokryło koszt usg, 10 zł idzie na sterylkę; Poszła też faktura do sterylkowej skarbonki, mam nadzieję, że pokryją połowę kosztu sterylki. Kora "od moich psów" dostała olej z ryb i witaminy, środek na robale i na pchły. Bardzo potrzeba nam dobrego szamponu, takiego łagodzącego świąd skóry....
  9. Zawoziłam pięknego dobka od nas ze schronu do DT pod Częśtochową. Formalności w schronie - w efekcie byłam tam dwie godziny później niż planowałam.... Ok wracam. I tu diabeł mnie podkusił, żeby zamiast w Opolu zjechać na autostradę, to pojechać sobie opłotkami (taki swir, lubię jeździć bocznymi drogami). Aż do Brzegu było rewelacyjnie, bo wybrałam maksymalnie zadupia [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/206287-Bezpłatny-DT-ulvhedinn-Dramatyczna-sytuacja-wszyscy-chorują-Pomoc-potrzebna!!!!!/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Cisza, spokój, ciemno, żadnych innych aut. Uwielbiam. W Brzegu doszłam do wniosku, że pora się napić wody [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/206287-Bezpłatny-DT-ulvhedinn-Dramatyczna-sytuacja-wszyscy-chorują-Pomoc-potrzebna!!!!!/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] więc zwalniam i szukam stosownego miejsca na poboczu. I widzę, ale nie miejsce, tylko .... pod murem przy drodze kuli się pies. Brudny kłębek. Stanęłam, idę oblukać. Pies przerażony, skulony, powarkuje. Pobliski ochroniarz stwierdza, że pies błąka się już co najmniej kilka dni i lata między autami (a to już niestety wylotówka, tiry i inne auta pędzą.....). Pies nie chce się dać złapać. To suka.... Ucieka po drodze, paskudnie kulejąc. Ja za psem. W aucie przecież mam ciastka (swoje) i karmę Kry? Dobra, piesa z początku ostroznie, ale daje się nakarmic. Potem je z reki, ale na kazdy ruch uskakuje. Wpadłam na genialny pomysł i mówię twardo siad!!! Usiadła. Dała się zawiązać na smycz (nie miałam akurat obroży). Do auta wlazła i padła./..... Teraz siedzi w przedpokoju i zawywa, że chce stąd uciec. Boi się kotów....... Sucz jest fajna, na bank zna niektóre komendy, jeździ autem, otwiera sobie drzwi z klamki (!). Bardzo, bardzo pilnie szukam dla niej DT, przy tej lękliwości, sunia po przejściach- w schronie się zmarnuje. Sucz jest taka ciut bulowata, ale niezyt duża, za to nieco włochata. Pręgowana. Nie wyrabiam. Mani po operacji, Lusia ma jutro sterylkę. Koty chore ciężko sztuk 3. Piku ma cieczkę, Żubr musi być izolowany.... Kra się średnio goi po operacji.... [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/1449/dsc0745j.jpg[/IMG] Dzieki skarbonce sterylkowej i ofiarodawcom Kora jest po sterylce aborcyjnej. Zagoiła sie ślicznie. Niestety chora skóra nie reagowała na dotychczasowe leczenie- zrobiono zeskrobinę, wyszedł gronkowiec. Wiadomo na jakie leki jest wrażliwy (był robiony antybiogram). Niestety oprócz gronkowca Kora ma AZS. Leczenie już kosztowało ok 150 zł, a trzeba kupić dodatkowo specjalistyczną karmę.... :-( Niestety znów musze poprosić o pomoc..... :oops:
  10. Syla, dzięki Tobie Karenka miała to co powinien mieć każdy stary pies- spokojny schyłek życia, miłość, ciepło, opiekę i spokojne odejście z kochającą osobą obok..... dziekuję.
  11. Ratunku!!!! Na już, natychmiast potrzebny jest DT dla suni, takiej trochę zmiksowany-bull.... Sunię znalazłam wracając z Częśtochowy do Wrocławia. No, pojechałam trochę opłotkami i w pewnym momencie natknęłam się na kłębek leżący przy drodze. Bardzo ruchliwej drodze..... pobliski ochroniarz stwierdził,że pies koczuje już kilka dni przynajmniej. Okazało się że to sunia, wystraszona, bardzo nieufna i brzydko kulejaca. 40 minut gadania i paczka karmy, oraz ciastka zrobiły swoje i wpakowałam psicę do auta. Dojechała grzecznie. Niestety jest przerażona moją bandą (szczególnie kotami) i usiłuje się ewakuować, oraz piszczy i zawodzi..... Zna na bank auto, umie otwierać sobie drzwi naciskając klamkę i ślicznie robi siad. Sunia jak na bulla jest ciut zbyt włochata i kundelkowata, ale zdradza ją coś w rysie głowy, masywność i pręgowanie ;)
  12. [quote name='Litterka']I tu się zgodzę :evil_lol::evil_lol::evil_lol: P.S. Ale to oczywiście kwestia gustu - ja po prostu lubię mikropsy. A ciocia po prostu okropna. Nienawidzę, jak mi się ktoś wtrąca do metod wychowawczych!:angryy:[/QUOTE] Po doswiadczeniach z chorym, oraz niestety nieżywym bernardynem muszę się zgodzić z powyższym.....
  13. [quote name='MorenaMoore']Dlatego, że środek na pasożyty zewnętrzne widocznie nie podziałał. Psa mam niecały tydzień, na drugi dzień po znalezieniu go byłam u weta. Pisałam nawet o tym, że w miejscu spryskania i wtarcia leku przez weta, futerko zrobiło się wiśniowe ... Natomiast dwa dni po zaaplikowaniu środka zabiłam dwie pchły, dziś jedna mnie ugryzła, mimo, że nie udało mi się żadnej znaleźć w sierści. Pies nadal się drapie - wnioskuję, zatem, że nadal ma pchły.:roll:[/QUOTE] Na psie pewnie pchły zabiłaś, tylko że zostały te w środowisku psa ;) Wypierz psu posłanie, odkurz i umyj chatę, a jakby się dalej dawały we znaki polecam sabunol do zwalczania pcheł w otoczeniu. Działa. Aha, co wet podał psu?
  14. [quote name='MorenaMoore']Na razie właśnie nie jestem chętna na wszelkie kontakty z tego względu, że mały nie jest szczepiony, poza tym ma jeszcze pchły, a inne psy prowokuje do ataku swoim zachowaniem i ryzykuje życiem. Czasem zdarzają się kulturalne osoby, które pytają czy mogą pogłaskać, ale czasem po prostu mają to gdzieś czy właściciel zezwala. A jak ugryzie to potem do mnie będą pretensje. ;][/QUOTE] A DLACZEGO ma pchły?????
  15. [quote name='Łukasz__']Na pewno nie. Ami jest zdecydowanie mniejszy od Diddiego. Na bank nie są z tego samego miotu. Diddi jest ponad kolanko - Ami jest niewielki, drobny. Nie są od tej samej suni.[/QUOTE] Owszem mogą być ;) Psy w jednym miocie w przypadku kundelków mogą się drastycznie różnić wymiarami i wyglądem, no i mogą mieć różnych ojców..... Znam przypadek, gdzie mamą była malutka kudłata suczka, ruda, coś w typie szpica mini- jeden synek wyglądał jak Ami, jeden był piaskowy, krępy i bez ogona, jedna suczka jamnikowata, czarna, długowłosa, a jedna wyrosła na mieszańca husky dobrze nad kolano ;)
  16. Santino, kocham Cię i już wysyłam nr konta :) A wiecie jaki ja miałm wczoraj dzień? miałam dzień z cyklu "k..... co ja tu robię". Rano zaspałam, więc lecę galopem na operację z Manim, Żubr zwiał na schodzy, mówię czort, idziesz z nami. Dobra, Maniek na stole, Żubr się socjalizuje (przy okazji go zważyłam: 2,4 kg, upasłam go prawie pół kilo.....). Wracamy do domu, Maniek został na operacji. Na środeczku skrzyżowania pod moim domem radośnie bzykają się dwa psy. Rzuciłam ciężkim słowem, poleciałam do domu, cap za smycze, Żubi zostaje, lecę łapać. Oczywiście auta trąbią, mijając zajęte sobą psy o centymetry, pół ulicy ryczy ze śmiechu, pół udaje, ze nie widzi. Przy pomocy jakiejś dziewczyny złapałam towarzystwo. Rozdzieliły się. Dobra, pannę do łazienki, chłopaka do schronu (miał nakładkę, że chipowany). Włażę do schro, załatwiamy formalności, pies okazuje się sąsiedzki Do biura wchodzi kobita z czymś na rękach. Coś ma rozmiary chomika i wyje w niebogłosy....... no tak, matka porzuciła na działkach, czarne diablę, coś ze dwa tygodnie może, oczy jeszcze niebieski, głodne. W schronie, to woadomo do uśpienia, bo co zrobisz. Dzwonię do Bianki. Bianka po wyklęciu mnie w czorty mówi "przyjeżdżaj'. Dobra, a co z suką? Elzamilicz się zgadza na przerzymanie kilka dni, zrobimy sterylkę, poszukamy właściciela (ja tą suke chyba trochę kojarzę i nie ma opcji oddania bez ciachnięcia). Kot wyje. W międzyczasie dzwoni doktor, że Mani do odbioru. Kot wyje. Jadę po Mańka, zabieram pocerowanego zaćpańca, wsadzam w kenelik, niech odsypia. Jadę do Milicza. Z suką w transporterze. Kot wyje. Z Milicza do Żmigrodu, a raczej kawał za Żmigród. Kot wyje. Wpadam do Bianki, dostaję butle w rękę, kotu do dzioba wtykam, uff, cisza, pije :) Wracam do Wrocka, po drodze ładując się w roboty drogowe i w tym momencie uświadamiam sobie że muszę odebrać leki dla kotów...... szybki telefon do lecznicy, wpadam 10 po dziewiątej, leki w łapkę, idę koty kłuć, karmić etc. Ok 22 dochodzę do wniosku, że mam kompletnie pustą lodówkę, więc udaję się na zakupy do marketu.... Godzina 23.30 Obiad ;) Jakby kto pytał, to mam w tej chwili Mańka po operacji, bardzo poważnej, stare złamanie łapki stabilizowane blachą. Kotka ciężko chora, jej maluszek, ciężko chory (mają infekcję bakteryjna, 7 maluchów już nie żyje, ostatni walczy o życie i o zachowanie łapki, bo grozi amputacja), do tego kicia zagłodzona, z uszkodzoną miednicą, z chorym brzuszkiem i ogonem z martwicą. Plus 8 kotów "normalnych". Kra w kołnierzu po operacji odleżyny lata wściekła. Piku dostała cieczki i nabzdyczona leje wszystkich, Żubr izolowany od Piku leje po ścianach. Luśka dzięki kasce od Santino ma umówioną sterylkeę na piątek. A teraz mam na głowie jeszcze malca u Bianki (przysięgłam znaleźć mu dom) i chyba-czyjąś zapyloną suczkę, której absolutnie z łap nie puszczę bez sterylki..... do tego mam długi po poprzednich tymczasach, głównie po Kaju i Falko. Chyba faktycznie nie jestem normalna...........
  17. No pewnie, że straszne!!! Maniek to moja mordysia ukochana...... A nie pisałam bo: (skopiuję sama siebie): ......miałam dzień z cyklu "k..... co ja tu robię". Rano zaspałam, więc lecę galopem na operację z Manim, Żubr zwiał na schodzy, mówię czort, idziesz z nami. Dobra, Maniek na stole, Żubr się socjalizuje (przy okazji go zważyłam: 2,4 kg, upasłam go prawie pół kilo.....). Wracamy do domu, Maniek został na operacji. Na środeczku skrzyżowania pod moim domem radośnie bzykają się dwa psy. Rzuciłam ciężkim słowem, poleciałam do domu, cap za smycze, Żubi zostaje, lecę łapać. Oczywiście auta trąbią, mijając zajęte sobą psy o centymetry, pół ulicy ryczy ze śmiechu, pół udaje, ze nie widzi. Przy pomocy jakiejś dziewczyny złapałam towarzystwo. Rozdzieliły się. Dobra, pannę do łazienki, chłopaka do schronu (miał nakładkę, że chipowany). Włażę do schro, załatwiamy formalności, pies okazuje się sąsiedzki [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/206287-Bezpłatny-DT-ulvhedinn-Dramatyczna-sytuacja-wszyscy-chorują-Pomoc-potrzebna!!!!!/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Do biura wchodzi kobita z czymś na rękach. Coś ma rozmiary chomika i wyje w niebogłosy....... no tak, matka porzuciła na działkach, czarne diablę, coś ze dwa tygodnie może, oczy jeszcze niebieski, głodne. W schronie, to woadomo do uśpienia, bo co zrobisz. Dzwonię do Bianki. Bianka po wyklęciu mnie w czorty mówi "przyjeżdżaj'. Dobra, a co z suką? Elzamilicz się zgadza na przerzymanie kilka dni, zrobimy sterylkę, poszukamy właściciela (ja tą suke chyba trochę kojarzę i nie ma opcji oddania bez ciachnięcia). Kot wyje. W międzyczasie dzwoni doktor, że Mani do odbioru [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/206287-Bezpłatny-DT-ulvhedinn-Dramatyczna-sytuacja-wszyscy-chorują-Pomoc-potrzebna!!!!!/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Kot wyje. Jadę po Mańka, zabieram pocerowanego zaćpańca, wsadzam w kenelik, niech odsypia. Jadę do Milicza. Z suką w transporterze. Kot wyje. Z Milicza do Żmigrodu, a raczej kawał za Żmigród. Kot wyje. Wpadam do Bianki, dostaję butle w rękę, kotu do dzioba wtykam, uff, cisza, pije [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/206287-Bezpłatny-DT-ulvhedinn-Dramatyczna-sytuacja-wszyscy-chorują-Pomoc-potrzebna!!!!!/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Wracam do Wrocka, po drodze ładując się w roboty drogowe i w tym momencie uświadamiam sobie że muszę odebrać leki dla kotów...... szybki telefon do lecznicy, wpadam 10 po dziewiątej, leki w łapkę, idę koty kłuć, karmić etc. Ok 22 dochodzę do wniosku, że mam kompletnie pustą lodówkę, więc udaję się na zakupy do marketu.... Godzina 23.30 Obiad [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/206287-Bezpłatny-DT-ulvhedinn-Dramatyczna-sytuacja-wszyscy-chorują-Pomoc-potrzebna!!!!!/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Maniek oprócz tego, ze jest obrażony, to siedzi w kołnierzu i na lekach. Oczywiście i tak uskutecznia piski i jęki przy każdej próbie ruszenia....... ale Maniuś to taki macho-histeryk ;) Zalecenia są takie, że ma mieć ograniczony ruch, siedzieć w kennelu, dodatkowo pielęgnacja szwów, leki przeciwbólowe i antybiotyk, a do jedzenia dobrej jakości karma dla szczeniaków lub suplementy, żeby sie kości mogły ładnie pozrastać.
  18. No jestem, jestem. Maniek z lekka zaćpany, obolały i obrazony siedzi w klatce. I narzeka na ciężki los...
  19. Jutro dzień operacji, trzymajcie kciuki......
  20. To jest wątek Lusi: http://www.dogomania.pl/threads/214034-Lusia-przejechana-spisana-na-straty..-wygra%C5%82a-%C5%BCycie-b%C5%82aga-o-na-sterylk%C4%99!! ..gdzie jest skarbonka sterylkowa?
  21. [quote name='Nutusia']Uuuuuu.... to słabą pikaweczkę masz! ;) Mnie po wyczynach mojej boksi Nutusi musieliby w takim razie od razu odstawić... do kostnicy! :) Drzwi załatwiła w taki sam sposób i był to jeden z mniejszych jej "wyczynów". Choć muszę tu oddać sprawiedliwość - do Kry jest jednak trochę brakowało ;)[/QUOTE] Cóż, ja po prostu nie jestem na tyle szalona, żeby sobie takie coś na drzwiach montować, chyba żeby ku uciesze paskudy..... .
  22. Asia nie pomoże. A sprawa jest raczej pilna.... [QUOTE] [INDENT]Lusi potrzeba ogłoszeń... [/INDENT] [/QUOTE] Nie potrzeba. Lusia ma już czekający dom. Potrzeba sterylki.....
  23. Gdyby te wyniki wątrobowe były prawdziwe (no bo niby może być błąd pomiaru), to jeśli to sprawa przewlekła, to widać by było po psie- zażółcenie błon sluzowych, spojówek, ciemny mocz itd. Jeśli się moge powymądrzać, to pewnie psiak dostaje leki przeciwzapalne, ok, ja bym dołozyła z marszu leki osłonowe na watrobę, chociażby dodziobnie dawać essentiale forte, esseliv i za kilka dni bym powtórzyła wyniki.
×
×
  • Create New...