Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. My!!!!! Tylko pytanie, czy zmieści się pies i wózek? Inwalidzki wózek dla psa, oczywiscie ;)
  2. Bardzo prawie ;) Osoba, której trafi się Lusia, będzie miała psa- cudo. Cicha, miła, łagodna, wesoła i żeby tak te moje wszystkie małpiszony się trzymały nogi na spacerze......
  3. Mała sunieczka, zwykły kundelek jakich są tysiące. Z wielkimi mokrymi oczami, z kłapciatymi ucholami.... Psi dzieciak, bo zaledwie roczna- wesoły, kochajacy zabawę, piłeczki, patyki, słońce. Kochający ludzi. Dwa miesiące temu beztroskie życie suni zostało przerwane przez wypadek. Po małym, zaledwie pięciokilogramowym ciałku przejechał samochód- przejechał dosłownie, miażdżąc miednicę...... bo złamaniem to już tego nawet nie można nazwać, to były kawałeczki. Nie wiadomo, gdzie byli wtedy opiekunowie małej suni, czy porzucili ją widząc wypadek, czy już wczesniej stała się bezdomną ofiarą wakacji? Sunia trafiła do schroniska, weterynarz na podstawie rtg wydał wyrok- żadnych szans na chodzenie, podejrzenie obrażeń wewnętrznych, rokowania w zasadzie zerowe. Na szczęście zgodził się nie usypiać małej od razu, dostała leki przeciwwstrząsowe i... szansę. Po dwóch tygodniach nadal nie chodziła (czemu się zresztą trudno dziwić, sam ból musiał ją paraliżować). Nad sunią znów zawisła groźba uśpienia. Asia zauroczona sympatyczną psinką wyprosiła DT u mnie :evil_lol: Sunia dostała imię- Lucy, Lucynka, czyli Lusia (chociaż na początku mówiłam na nią po prostu Mała ;) )i.... klatkę. No niestety chodziło o ograniczenie ruchu, żeby mogła się spokojnie pozrastać. Potem przyszła pora na masaże, ćwiczenia i naukę chodzenia od nowa. Powoli zaczęła wstawać, merdać ogonem. Jeszcze tydzień temu podwijała jedną łapkę, dzisiaj- biega, chociaż jeszcze trochę widać, że odrobinę "inaczej". Lusia jest już w 100% adopcyjna. Musi jeszcze, owszem, odbudować mięśnie, zanikłe na skutek bezruchu, ale do tego potrzebne są po prostu spacery ;) Jedyny problem jak pozostał, to fakt, że Lusia robi kupkę dość długo i trzeba będzie pilnować, żeby nie miewała zaparć (np nie powinna jeść kości)- to efekt poprzestawianych kości miednicy. Poza tym jest zdrowa, wesoła, żywa jak iskierka. Uwielbia zabawę. Zgodna z innymi psami i kotami. Bardzo posłuszna, na spacerach ślicznie się pilnuje.... Przed wyadoptowaniem muszę małą wysterylizować, bo nawet pomijając kwestię ograniczania bezdomności, ciąża dla Lusi byłaby ogromnym zagrożeniem, a poród naturalny- niemożliwy. Fotki ;) [IMG]http://img687.imageshack.us/img687/8742/dsc0597l.jpg[/IMG] [IMG]http://img560.imageshack.us/img560/162/dsc0585x.jpg[/IMG] [IMG]http://img836.imageshack.us/img836/9620/dsc0603o.jpg[/IMG] [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/1770/dsc0604w.jpg[/IMG]
  4. Poza tym okazało się, że Słowisia bardzo lubi..... pływać. Jak jeszcze było gorąco pojechałyśmy z psami nad wodę. Słowisia patrzyła z niepokojem, jak pływam, a w końcu z rozpaczliwym szczekiem rzuciła się "na pomoc". Normalnie pies ratowniczy :) Potem pływała sobie jeszcze dla przyjemnosci, wzbudzając zdumienie w Mańku i Piku- one lubią wodę wyłącznie w misce ;)
  5. Dwa ujęcia ze Złotego Stoku: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=eeF_-RJG37s[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=pbLSLw6568c&NR=1[/URL]
  6. Dokładnie joaaa ;) Kraksa jest u mnie, na wózku jeździ ponad 5 lat. Biega w dogtrekkingu (mamy całkiem dobre wyniki), pływa, bawi się w sposób nie odstający od zwykłego psa. Jesli chodzi o odleżyny, to u niej jest jedna, ale to niestety sprawa głębokiej martwicy kosci która się zrobiła w tym miejscu na samym poczatku. No i aktualnie jest na najepszej drodze do wyleczenia. Poza tym- na łapach ma swoiste zgrubienia, ale nie rany, tylko takie jakby "wtórne poduszki" na zewnętrznej stronie łapek- bo Kra niekiedy jest puszczna bez wózka na dworze, np nad wodą. Ważne jest regularne opróżnianie pęcherza, zeby uniknąć zastoju moczu, a w efekcie chorób dróg moczowych, np infekcji, czy powstania kamieni bo do tego niestety paralitki mają skłonność. A jesli chodzi o takie ogólne "radzenie sobie" to Kraksa jest sprawną złodziejką, na spacerach dorównuje szybkością i zwinnością wielu zdrowym psom, a jak mi zwieje na schodach, to ja dopiero na dole.... P.S. Pies w domu jest bez wózka i bynajmniej nie leży spokojnie......
  7. Sądząc z fotek, może i TOZ mógłby coś zdziałać....
  8. Leśny Maniek: [img]http://img200.imageshack.us/img200/1323/dsc0475qk.jpg[/img] [img]http://img839.imageshack.us/img839/1131/dsc0477y.jpg[/img] [img]http://img690.imageshack.us/img690/17/dsc0476y.jpg[/img] [img]http://img40.imageshack.us/img40/4770/dsc0509h.jpg[/img] [img]http://img713.imageshack.us/img713/4218/dsc0543v.jpg[/img]
  9. [quote name='Korenia']No ładnie... Jak Ciocia? Deer mogę poszukać, a jak nie to mogę nagrać jak się będziemy widzieć z Magdą ;)[/QUOTE] Ciocia ogólnie w porządku, tylko wygląda tak, że nie chce z domu wychodzić inaczej niż w ciemnych okularach i chustce na paszczy, prawie jak arabka.....
  10. W darciu papierzysk solidny udział miała niszczarka nr 2 czyli Pikulec. Specjalność- papier wszelaki..... z gazety potrafi wyprodukować drobne konfetti.
  11. "Ktoś" mi rozwalił w drobny mak suszarkę do prania, taką z prętów. Ten sam ktoś wrzucił świeżo uprane pranie, częściowo do kociej kuwety, częściowo do sedesu.... Poza tym destrukcji uległ kij od mopa, oraz spore pudło z naszykowanymi do spalenia strzępami papierów. Dokładnie podartymi......
  12. Duża się zgodzi ;) aczkolwiek po weekendzie, bo do piatku pracuje, a potem są targi. Cześć! Smutno u nas było. Szczeniak zniknął, a duża ryczała....... ....a druga duża się potłukła i wygląda .... kolorowo. Znaczy ma kolorowe na czole i na nosie. I czarne wokół oczu i troche jest straszna. No i byliśmy w lesie, takim zupełnie prawdziwym. Las jest fajny! Pachnie różnymi zwierzakami. I jest trawa. I drzewa. Wlazłem na takie fajne zwalone drzewo, a duża się śmiała, że się robię akrobata. I kałuże są i pachną zupełnie inaczej niż w mieście. Lubię pić wodę z takich leśnych kałuż. Tylko jeżyn nie lubię, bo kłują. A duża lubi i je. To znaczy nie te kolce, tylko takie owocki. Fuj. I komarów też nie lubię...... Ostatnio biega z nami na spacery Lusia. Lusia jest fajna, lubie ją. Przedtem siedziała w klatce i była smutna i chora, a teraz biega i jest wesoła. Duża mówi, ze musi jej znaleźć dom. Nie rozumiem, zgubił się czy coś? Jak dom się może zgubić? Ja myślę, że Lusia mogłaby mieszkać z nami, ale duża mówi, ze ona potrzebuje swoich własnych dużych.....
  13. Bardzo, bardzo dziękuję!!!!!!!!!!!! :Rose: Załatwie to zaraz jutro :) Jamnisia ma się zupełnie nieźle, ma co prawda dni lepsze i gorsze, ale ogólnie jest fajnie. Już nie jest upiornie chuda, ale zaledwie chuda ;) Uwielbia piszczące zabawki i ostatnio dostała od cioci jedną, pomarańczowego hipcia, która wydaje dźwięk iście upiorny. Słowik zabawkę pokochała, trzeba ciagle ją chować, bo inaczej psica lata po domu i hałasuje..... na stół potrafi wleźć za zabawką.
  14. Czekam z ciekawością na wynik rozmowy.
  15. Zadzwonisz jutro ? Daj mi znać na PW co wynikło z rozmowy, ok? Niestety też mnie nie stać na psiaka, ale cholera szkoda tych maluchów.....
  16. [quote name='Chiquita&DeeDee']Zobaczcie :( [url]http://tablica.pl/oferta/chihuahua-rodowodowy-ID9ftt.html[/url][/QUOTE] [URL]http://www.isubusz.republika.pl[/URL]
  17. Raczej nie ;) Kiedyś coś nagrywała Korenia, ale "zaginęło w akcji". ewentualnie mogę nagrać..... Wogóle miałam nadzieję, że śmierć Falka będzie ostatnim wydarzeniem z całej czarnej serii, niestety nie. Ciocia mi się wywaliła na głupim parkingu pod marketem- o stojak na rowery..... Uderzyła się w kolano, nos i czoło, najpierw wyglądało to niegroźnie, ale teraz ma czarno-sine pół twarzy, wygląda jak upiór i z samego rana zawożę ją (mimo protestów oczywiście) do lekarza, bo się zaczęłam bać, czy sobie czegoś poważniejszego nie zrobiła......
  18. Rudzia: z Edziem... Rudzia jest niewidoma i ma cukrzycę, w schronisku spisana na straty, żyje do dziś w DS- u Kikou ;) a niby ma już 20 lat ;) ------------------------------------------------------- Dudek: Z na wpół zamarznietej, śmierdzącej i przerażonej kupki kłaków.... ...po zadbaniu wyszedł całkiem ładny pies : P.S. Znaleziony w bardzo złym stanie w Żmigrodzie, w paskudne mrozy - ma dziś super domek we Wrocku :) --------------------------------------------------------------------- Kubuś [']: Na ciałku miał odleżyny, odparzoną pupę i siusiak- jedna rana. Kubuś trzy tygodnie koczował po drzwiami swoich właścicieli po wypadku, ze złamanym kręgosłupem. Miał sam zdechnąć, przeżył dzięki sąsiadom i w końcu- interwencji TOZu.... Pchły zżerały go żywcem, na bezwładnym ciałku porobiły się odlezyny, rany po wypadku miał zapaprane... Odszedł szczęśliwy w domu.
  19. Piękna Helena: W schronie: Zaraz po przyjeździe: Dwa miesiące później: Dziś- w DS:
  20. Jeste jeszcze jedna smutna sprawa- badania Falko były dosyć drogie, miał robiony rezonans. Z tego wszystkiego nie dopytałam, ile dokładnie jestem winna w lecznicy, jutro sie dopytam..... :(
  21. Albno, jesli nie zalezy Ci koniecznie na rasowym szczeniaku. zajrzyj do działu Psy w Potrzebie- niewykluczone, że znajdziesz tam przyjaciela ;)
  22. [quote name='mysza 1']Mój aktualny tymczas też miał być u mnie jeden dzień ;) takie życie ;) A wsparcie idei BDT pewnie, że potrzebne :)[/QUOTE] Moja Kraksa miała byc jedną noc ;) i to był przykład idealnego zrobienia w balona.....
  23. Wogóle mam na dziś dość... Falko pochowałam w tym samym zakątku lasu co kiedyś Kaja, niestety- razem z drugim psiakiem, staruszkiem mojej sąsiadki i przyjaciółki- Pikusiem. Pikusiowe serduszko nie wytrzymało dzisiejszych upałów. :( Do tego uspiono kotkę, któą miałam zabrać w niedzielę ze schronu............
  24. Falko nie żyje. Badanie mózgu nie dało niestety cienia nadziei na poprawę - natomiast najpewniej stan małego pogarszałby się i to szybko. Oprócz potężnego wodogłowia (z tym jeszcze można by próbowac walczyć) Falko miał mocne niedorozwoje niektórych części mózgu, m.in w korze mózgowej. Sam płyn mózgowo-rdzeniowy również nie był prawidłowy. To była wada wrodzona, a uszkodzenie obszarów mózgu odpowiedzialnych np za prawidłowe reakcje emocjonalne itd spowodowało także tą nietypową agresję..... Nawet gdyby udało się opanować wodogłowie, co i tak było mocno wątpliwe i wiżałoby się z narażeniem psiaka na cierpienie, to Falko nigdy nie byłby normalnym psiakiem, z normalnymi relacjami z otoczeniem, a agresja byłaby trudna lub niemożliwa do opanowania (a pies i jego możliwości by rosły). Prawdę mówiąc, weci uważają, że jak na stopień uszkodzenia mózgu to Falko i tak żył długo i zadziwiająco sprawnie. I cieszę się, że chociaż te kilka tygodni mógł sobie być beztroskim, wesołym (chociaż nieco straszliwym) szczeniakiem......
×
×
  • Create New...