Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/212210-Myślisz-że-widziałeś-już-WSZYSTKO-co-potrafi-uczynić-człowiek-To-zajrzyj.....?p=17367530#post17367530[/URL] Kolejna rozpaczliwa bieda...... :(
  2. Owczarkowaty psiak trafił w takim stanie do wrocławskiego schroniska- Demi mówi, że [B]w tej chwili to już przytył[/B]. Wyłysienia są skutkiem zapalenia skóry od pcheł. Pazury, czego na fotkach dobrze nie widać, ma kilometrowe i powyginane w różne strony. Na tylnej łapie guz. Odleżyny. Pies nie był bezdomny. Ten pies miał właściciela- TOZ wie, kto to był, ponieważ psiak był adoptowany ze schronu- jest spora szansa, że się sk......wi nie upiecze :diabloti: Psiak jest ogólnie sympatyczny, chociaż chwilami potrafi kłapnąć, mam wrażenie że ze strachu (no coż, bardzo dziwne).... [img]http://img192.imageshack.us/img192/56/dsc0011op.jpg[/img] [img]http://img42.imageshack.us/img42/9470/dsc0013bcc.jpg[/img] [img]http://img846.imageshack.us/img846/7578/dsc0015re.jpg[/img] [img]http://img840.imageshack.us/img840/7838/dsc0033sl.jpg[/img] [img]http://img10.imageshack.us/img10/7738/dsc0035npy.jpg[/img] Psiak jest pod pilotażem Demi, jest leczony i karmiony, apetyt na szczęście ma. Jednak [B]bardzo przydałby mu się dobry, domowy tymczas, w którym miałby szansę szybciej i pewniej stanąć na nogi. [/B]
  3. Jakby była potrzebna pomoc w samym Wrocławiu, to melduję że w najblizszym czasie mam czas ;)
  4. Apsa, ratlereczek jeszcze jest? Coś więcej o nim możesz napisać?
  5. Dobrze prowadzony lekami może mieć całkiem sporo życia przed sobą..... Nasza Piesia żyje z ciężko chorym serduszkiem i nawrotami wodobrzusza już ponad 2 lata.
  6. [QUOTE]Zgadzam się... Zwierzę nie ma takiej świadomości jak człowiek... nie rozumie tak jak my, czym jest śmierć... Czegoś/kogoś mu zabrakło, czuje się z tym nieswojo, źle, zaburza mu to jego świat... Śmierć jest dla zwierząt naturalną koleją rzeczy... [/QUOTE] Odbieranie czegoś jako rzeczy naturalnej nie oznacza, że nie ma się jej świadomości, prawda? Otóż mając spore stado własne i tymczasowe jestem absolutnie pewna, ze zwierzęta mają świadomość czym jest śmierć. Zupełnie inaczej zachowują się zwierzaki, kiedy jeden z nich jest oddawany do domu stałego, a inaczej kiedy umrze. Oczywiście jeśli muszę rozdzielić zwierzaki które się polubiły, to tęsknią one za sobą, ale to jest taka "łagodniejsza" tęsknota; natomiast śmierć jednego z nich wywołuje u reszty stada bardzo swoistą reakcję, którą da się zdefiniować jako żałobę. Szczególnie silne emocje wywołuje, jeśli zwierzęta były ze soba związane, oraz jeśli śmierć jest nagła. [QUOTE]a czy Ty widziałaś kotkę zjadającą swoje młode? albo rodzącą i porzucającą kociaki od razu po narodzinach? albo sukę która pójdzie do innej suki i zagryzie jej szczenięta? a co do psów które umierały po stracie właściciela- chodzi mi o te psy które widziałaś. pod jaką opieką były po stracie właściciela? czy trafiły do schronu, czy do domu jakiegoś innego opiekuna? schronisko jest takim stresem dla zwierzęcia, że może przestać jeść i "uschnąć", rzeczywiście. Jeśli jeszcze połączyć to ze zmianą warunków zamieszkania, karmy, znajomych zapachów, właściciela... Tak działa sam stres, nie sądzę żeby pies umierał z samej tęsknoty. Bo miałam okazję wielokrotnie zajmować się psami które pierwsze 2 dni nie chciały jeśc i tęskniły, ale potem, po wypieszczeniu ich, wybawieniu, wybieganiu, karmieniu z ręki- zaczynały jeść i czuły się całkiem dobrze. Sądzę że pozostawione same sobie w jakimś schronie, mogłyby po prostu przestać jeść i po jakimś czasie odejść. To jest kwestia poradzenia sobie ze stresem zwierzęcia, a nie jego jakaś bezgraniczna "miłość" do właściciela. [/QUOTE] Aha, tak samo jak i ludzkie matki mordujace swoje nowonarodzone dzieci. Po prostu czasem z jakiejś przyczyny nie następuje prawidłowa reakcja na akt porodu, która normalnie wywołuje to co pieknie okresla się "miłością macierzyńską". Czasem także samica eliminuje potomstwo chore, czy upośledzone, co w naturze jest koniecznością ze względu na dobro stada; w zasadzie jest też swoistym aktem łaski wobec malucha, który i tak nie miałby szans przeżyć.... Co do zwierząt umierających po smierci właściciela, niestety miałam to okazję obserwować zarówno w schronisku, jak i w DT, nawet przy najlepszej opiece. W tym raz niestety u mnie....
  7. W kwestii neandertalczyka- są stanowiska archeologiczne świadczące o długotrwałym przepływie "myśli technicznej" pomiędzy neandertalczykiem, a cromaniończykiem, co świadczy o stałych kontaktach obu gatunków na tych terenach. Poza tym, wbrew popularnej opinii, neandertalczyk nie był "prymitywnym małpiszonem" ;) Grzebał swoich zmarłych (np grób, w którym pochowany zmarły był ułożony na warstwie kwiatów), tworzył coś co mozna uznać za sztukę (znaleziono m.in rysunki na kości, oraz prymitywny flet). Najnowsze założenia archeologii sa takie, że neandertalczyk krzyzował się z homo sapiens i tym samym jest naszym przodkiem. Warto pamiętać, że ród człowieka jest dość skomplikowany, nie brak w nim "nieudanych eksperymentów" natury i ciągle nie wszystko wiemy o nas samych ;) Arwilla, na siłę usiłujesz udowodnić, że dzięki rozumowi jesteśmy w stanie skopiować osiagnięcia natury. Niestety, nic bardziej mylnego. Najprostszy przykład- piszesz: "Nie wytwarza sam, ale potrafi stworzyć jad silniejszy niż jad węży..." - muszę Cię zmarwić, najsilniejsze neurotoksyny są nadal pochodzenia naturalnego; nie jad węży co prawda, ale też wytworzone przez zwierzęta. I mimo naszej "przewagi rozumowej" wciąż nie jesteśmy w stanie sobie poradzić z bardzo, bardzo wieloma problemami, z którymi przyroda sobie radzi. Nie neguję, że mózg mamy wyjątkowo dobrze rozwiniety, z tym, ze warto pamietać, że nie myślimy inaczej, a jedynie na bardziej skomplikowanym poziomie niż inne zwierzęta. I instynkt też mamy ;) [quote name='Arwilla']Nie każde, spróbuj choć jakiś program przyrodniczy obejrzeć... może niekoniecznie z Martyną W... ;) Twoim zdaniem dziwne...moim nie dziwne... obiektywne... ;) Człowiek ma świadomość własnego istnienia, tego, że jutro będzie jutro, tego, że za jakiś czas umrze... człowiek planuje, decyduje co będzie robił jutro, czy za rok... Zwierzę kieruje się instynktem, człowiek rozumem (choć w niektórych przypadkach mogłabym polemizować sama ze sobą w tej kwestii)... Zwierzę nie kocha tak jak człowiek, bo nie jest człowiekiem... Suka nie będzie planowała przyszłości swoich szczeniąt... nie rozmyśla na jakie studia je posłać, jak pokierować ich życiem, nie uczy odróżniania dobra od zła... Robi to, co każe jej instynkt, nie zastanawiając się nad dalszym losem tych szczeniaków... Przychodzi cieczka, więc daje się zapłodnić, nie patrząc, czy absztyfikant jest w stanie zapewnić byt rodzinie... Nie zastanawia się, czy będzie w stanie wykarmić młode... a jak te podrosną, to przestanie je traktować jak swoje dzieci... Pies nie kocha tak jak człowiek. Pies nie czuje tak jak człowiek (nie mówię tu o bólu fizycznym), pies nie cierpi psychicznie tak jak człowiek... To biologia... gdyby było jak mówisz, to suka zapłakałaby się po swoim pierwszym miocie... a tak, odchowa i zachodzi po raz kolejny... Jeśli chodzi o naczelne, to jest to jednak wyższa forma zwierzęcia... Przyznam szczerze, że jakoś się specjalnie nimi nie interesuję, ale chyba zacznę... Jestem w stanie uwierzyć, że orangutan, czy goryl będą bronić młodego tak jak człowiek... [/QUOTE] Ciutkę się myslisz i chyba nigdy nie widziałas np kotki broniącej małych.... ;) Mama wrażenie, że również nie miałas okazji zobaczyć, jak zwierzę po utracie ukochanego opiekuna umiera "ot tak" w krótkim czasie- nie, nie mam na mysli "opowiesci dziwnej tresci", ani fikcji literackich- ale konkretne psy i koty, które spotkałam. ---- Wracając do meritum wątku- mam nadzieję, że nigdy nie znajde się w sytuacji, w której byłabym zmuszona wybrać pomiędzy ratowaniem dziecka, a swojego zwierzęcia. Bo uczciwie mówię, że jesli sytuacja zagrożenia będzie dotyczyć dorosłego, to bez wahania wybiorę moje zwierzaki. Z dówch powodów- po pierwsze, więź emocjonalna, a moje zwierzaki są dla mnie najważniejsze (pewnie odzywa się instynkt hordy ;) ). Po drugie- nawet pominąwszy kwestie uczuć, za zwierzęta, które mam pod opieką jestm odpowiedzialna. Własnie dlatego, że jestem człowiekiem, a one są moje. Odpowiadam za ich bezpieczeństwo, a nie za bezpieczeństwo obcej osoby. Inna sprawa, że tak- moje psy są dla mnie ważniejsze i bliższe mi niż jakikolwiek człowiek. Nie bez powodu zresztą. ------ Gdzieś ktoś wspominał ratowników - otóż wszelkiej maści ratownicy są szkoleni- i szkolenie powtarza się wielokrotnie, symuluje różne sytuacje, żeby nauczyć taką osobę działania w sytuacjach silnie stresowych racjonalnie i spokojnie. Poza tym- zazwyczaj ratownicy zajmują się ludźmi (oraz zwierzętami bywa że też) zupełnie obcymi, wiec nie ma miejsca na zaangażowanie emocjonalne. I jeszcze jedno- owszem, bezpieczeństwo psów ratowniczych jest ważniejsze niż usiłowanie ratowania kogoś za wszelką cenę. Np nie wyśle się psa na zbyt niebezpieczne miejsce np niestabilne lawinisko...... Jedną z ważniejszych zasad ratownictwa jest zapewnienie bezpieczeństwa ratownikom i dotyczy to zarówno ludzi, jak i psów.
  8. ....tylko korkiem chyba paskudę zatkam, bo usiłuje nas wszystkich zagazować....
  9. [quote name='Korenia']Magda jedziesz samochodem? Zabrałabym się z tobą ^^[/QUOTE] Jasne, że samochodem ;) Opróćz fotek, mam parę rzeczydo pozałatwiania....
  10. Kra własnie zeżarła w ciagu 10 minut jakie spędziłam w łazience cały chleb i paczkę Propolków na gardło.....
  11. Jaki fajny czarny klusek ;) Emilia, jak lubisz tłuste kocury, to mam coś dla ciebie- mój tymczasowicz Pupus (kot był babci, babcia poszła do domu opieki, kot do schronu), sześcioletni, wielki, bury i megatłusty- waży ok 10 kg......
  12. 50 zł od Terierfanki :Rose:
  13. [quote name='terierfanka']Ulv, ile pali Twoje auto? ustalimy koszt tego transportu i może jakiś bazarek wymyślimy?[/QUOTE] 5-5,5 l/100 km, benzyna, 95. P.S.Zresztą w razie potrzeby mogę przewieźć psa/kota cośkolwiek innego, o ile akurat nie pracuję ;)
  14. Zainteresowanych brak, ale postępy są, całkiem nieźle widoczne. Mi tak Falko przypomina coś w typie gończego, czy innej mysliwskiej cholery?
  15. Ja też będę w niedzielę, może się spotkamy ;)
  16. Chyba NIGDY nie widziałam, żeby u nas zrobili sterylkę aborcyjną celowo..... co z tego, ze to najbardziej sensowne i humanitarne wyjście? Oddzielanie suki też nie zawsze ma miejsce. Innym świetnym pomysłem jest wydawanie bez sterylki psów w typie rasy/rasowych.... Usypianie ślepego miotu - CAŁEGO- dla mnie jest wstrętne ze względu na sukę (i w nosie mam opinie wściekłych zwolenników). Jedno szczenię co najmniej powinno zostać. Niektóre suki reagują tak silną rozpaczą ( a i utratą zaufania do opiekuna), że utrudnia to późniejszy kontakt z nimi. Najlepszy przykład- suki od Villas w Rudzie śl. Wogóle były nieufne, a odebranie szczeniaków stan pogorszyło drastycznie. W końcu zostały uśmiercone jako nieadopcyjne. Ech, dużo by gadać. ----------------- Ponowie swój apel- może ktoś poza Terierfanką ma ochotę dorzucić do kasy za paliwo które poszło na dowiezienie do Brzdąców jamniczki?
  17. Zapisuję Żabulkę ;) na pociechę dodam, że moja Pi miała zwichniety kręgosłup, i to szyjny, była w pewnym momencie porazona czterokończynowo- a teraz śmiga jak wściekła torpeda ;)
  18. [quote name='terierfanka']trzeba jeszcze pokryć ten minus po Lalce i będzie cool...[/QUOTE] Do długu trzeba jeszcze doliczyć 40 zł które wydałam w zeszłym miesiącu na szczepienie.... Na razie jest ok, Lala pierwsze to zrobiła inspekcję misek, nastepnie obczaiła, gdzie jest kanapa i od pierwszej chwili bezczelnie korzysta z tej kanapy, łóżkek itp... ;)
  19. Rybę to się trzyma pod kluczem.... ;) Kra ostatnio rozrabia w normie, czyli a to puszkę pogryzie, a to szafkę obrabuje.... lodówki nie, lodówka jest wyłączona i pusta ;) Przedwczoraj była u nas Fiorsteinbock, więc Kra postanowiła się popisać- najpierw, kiedy wyszłysmy z kurdupelkami na trawę, otworzyła sobie drzwi i nawiała - fajny efekt: zobaczyć nagle Krę na ulicy- a potem zademonstrowała umiejetność otwierania szafek, szuflad i lodówki....
  20. Jakrozmawiałam popołudniem, to było nieco lepiej.... Kurde.wczoraj w drodze i na miejscu była wręcz kwitnąca jak na staruszkę.
  21. Mnie to wnerwia niepomiernie.... To ze szkoleniem pozytywnym, to była lekka ironia, związana z często forsowanym na dogo "pozytywniejedyniesłuszniemyśleniem" ;) a zarazem hmm... eufemizm, opisujący metody pracy z Falko. Dość często jakby nie było, mam na DT benki, a to nie są psy, które się "ciućka" ;) Falko bardzo mocno reaguje na ostre dźwięki, np wyjącą karetkę, policję, alarm- szczeka, jest zainteresowany i podkręcony.
×
×
  • Create New...