-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Dorothy sie zgodzila co tu duzo gadac z wetem gadalam hotelik bedzie, do poniedzialku ja przechowaja, zrobia badania, zajma sie, podczas gdz ja bede walczyc z Hosia u mojej mamy :loveu: w poniedzialek ja odbiore wraz zestawem lekow i zalecen i jade do N wsparcie kasowe mile widziane, ostatnio, ech, troche wydatkow bylo, a i Agnieszce dalybysmy na ten pociag z Tarnowa, bo u niej z kasa tez niewesolo. co Wy na to na ten plan
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
heh supergoga Ty tu wsparciem masz sluzyc a nie klopoty zoladkowe prezentowac, ja tu kombinuje z sunia z Tarnowa jeszcze cos przedsiewziac, wiec wspierac i zazyc Stoperan! -
Czyli musialabym ja zabrac do Wroclawia i z powrotem chyba, albo nie czekajcie albo moze umieszcze ja w lecznicy szybko zeby ja zbadali i zostalaby na hotelu a ja pognalabym po Hosie? Musze przemyslec szybko i poszukac mojego weta telefonicznie , moment
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
la_pegaza a Tobie gdzie pasuje? Jedziesz autem? z ktorej strony? Mi to najlepiej kolo Auchana (chyba to Auchan?? cholera one mi sie myla te markety) przy zjezdzie z autostrady tym glownym. A jak nie to zaproponuj cos. Powiedz o ktorej najpozniej musisz wyjechac z Wroclawia. -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
hihihi no nie moge biedna Kinga..... ladne z Hosi ziolko, nie ma co. Zdaje mi sie ze legendarne rzady silnej reki tuxmana sie przydadza.... hihi...:evil_lol: a jak to z tym Liptonem??? Ona go nie lubi??? Jeeeny, ciekawe co bedzie z moim Bertem. Jego BEDZIE MUSIALA polubic :lol: D -
No baby gdzie WY teraz???? Agnieszka Malek do raportu!!!
-
Dorotka byla w aptece. Sluchaj a o ktorej ten pociag jest w BB? Bo jade po Hosse i musze to zgrac. Ta sunia nie moze tam zginac. Troche bede miala urwania z dwoma ale co tam. Chyba ze jaka dobra dusza we Wrocku sie nia zaopiekuje.
-
:cool3: no no. I zeby mi to bylo ostatni raz.
-
hehe. A o malo nie wzielam Twojej Niteczki. A teraz to niby mnie nie zna, patrzcie ja.....:evil_lol:
-
Do Bielska Bialej, Agnieszka, no co Ty??? Nie pamietasz mnie??? WIem przeciez ze nie w azylu. D
-
I nie spisywalabym jej tak bardzo na straty. Ja moja suke WYNOSILAM NA REKACH, a takich ran jak ta na zdjeciu poprzerastanych dzikim miesem miala okolo siedmiu. Wiek - 8-10 lat. Teraz hasa biega szczeka meczy Berta lat 2 dzika zabawa. TO JEST mozliwe.
-
Do Bielska. Jesli by trzeba. jestem tu do niedzieli poniedzialku prawdopodobnie, chyba ze zdecyduje sie jechac z Wrocka do Niemiec prosto. Ale mozliwe ze sie nie zdecyduje, jazda w nocy to moj slaby punkt a z Wrocka mam ponad 700 km.
-
Skoro od 17 lutego, znaczy ze jadla, skoro zyje. Wiec wole zycia ma. Gdybym nie jechala do wrocka po Hosse pojechalabym po nia. No chyba ze mi ja przywieziecie. Wet schroniskowy nie stwierdzil co jej dolega??? Chyba zaczne strzelac do wetow schroniskowych:angryy: :angryy: :angryy:
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
czyli kolo 18?? -
A co jej konkretnie dolega oprocz tych widocznych ran?? Jakiego leczenia potrzebuje?
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
heh Kinga ale fajnie masz napisz wieczorem jaka jest i co robi -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
sluchajcie Wy sie tu od Hosi odstosunkujcie, ona jest Hosia i bedzie Hosia. Hossy zyciowej mi trzeba, HOSSY, przyda sie bardzo, bo ostatnie lata jakby wciaz pod gorke - a dol, ze tak powiem, glownie z samopoczuciem. To o ktorej la-pegaza we Wrocku? napisz, w razie czego bede dzwonic. Rzeczywiscie zamieszanie jest ogromne, a ja czytam i pozbierac sie nie moge, wszystko sie zalatwia dzieki Wam jakos samoczynnie bez mojego udzialu, to niesamowite.... Mnie wciaz ciezko, cos boli w brzuchu, w sercu, w duszy, ale Hossy mordka usmiechnieta jak swiatelko w tunelu... D -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
odpada, nie zrobimy z Hosi transwestyty.:evil_lol: Dziewczyny ja mam kiepski dostep do kompa, wiec prosze pilnujcie tej jutrzejszej podrozy i wyklarujcie o ktorej mam byc w tym Wroclawiu.???? -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
tak tak, zaproszenie jest;) . Kocham Was wszystkie, z Wami mi lzej. Dziekuje. D -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Wkleje tu moj post, ktory napisalam w watku Mazaczka. Bo nie myslcie, prosze, nie myslcie, ze Hosia mi ZASTAPI Mazaczka. Nie da sie ZASTAPIC milosci inna miloscia... oto on "Bierzemy pod skrzydla Hosie, bo... tyle pieszczot zaplanowanych a nie wyglaskanych, spacerow nie odbytych, zabaw nie wybawionych, calusow nie docalowanych, przytulen nie dokonczonych, ktorych nie zdazylam Mazaczkowi dac... serce strasznie boli, rece bezradne trzymaja jedna druga, leza smutno pytaja sie co robic, bezradne, serce z czarna dziura w srodku teskni do czarnego lba na kolanach, dusza sie szarpie jak chora, ktos napisal, chora na przewlekly dotyk psa.... Mazaczek zawsze bedzie zyl. W nas, we mnie. Nie wiem dlaczego tak bardzo go pokochalam, ale ON wie, jak bardzo. Nigdy nie bedzie juz sam, zawsze bedzie mial mnie. I tylko... nie moge Go juz glaskac, i to strasznie boli. To jest we mnie, nazbieralo sie i... dam Hosi, bede glaskac jej czarny leb i dziekowac Mazaczkowi, ze mi ja pomogl znalezc. Ona go NIE ZASTAPI, tak jak jedno dziecko nie zastapi drugiego. To nie to... ale moze rozumiecie co mam na mysli. Bo milosc juz taka jest ze trwa mimo wszystko i dobrze ja pomnazac bo tyle serc do kochania jeszcze czeka.... " -
Bierzemy pod skrzydla Hosie, bo... tyle pieszczot zaplanowanych a nie wyglaskanych, spacerow nie odbytych, zabaw nie wybawionych, calusow nie docalowanych, przytulen nie dokonczonych, ktorych nie zdazylam Mazaczkowi dac... serce strasznie boli, rece bezradne trzymaja jedna druga, leza smutno pytaja sie co robic, bezradne, serce z czarna dziura w srodku teskni do czarnego lba na kolanach, dusza sie szarpie jak chora, ktos napisal, chora na przewlekly dotyk psa.... Mazaczek zawsze bedzie zyl. W nas, we mnie. Nie wiem dlaczego tak bardzo go pokochalam, ale ON wie, jak bardzo. Nigdy nie bedzie juz sam, zawsze bedzie mial mnie. I tylko... nie moge Go juz glaskac, i to strasznie boli. To jest we mnie, nazbieralo sie i... dam Hosi, bede glaskac jej czarny leb i dziekowac Mazaczkowi, ze mi ja pomogl znalezc. Ona go NIE ZASTAPI, tak jak jedno dziecko nie zastapi drugiego. To nie to... ale moze rozumiecie co mam na mysli. Bo milosc juz taka jest ze trwa mimo wszystko i dobrze ja pomnazac bo tyle serc do kochania jeszcze czeka....
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Dziekuje Wam wszystkim za tyle serca. Dziekuje za starania i tyle dobrych checi. Dziekuje Kindze. Dziekuje swan, ktora rezygnuje z Hossy nie z lekkim sercem... czuje to. Dziekuje Wam. D -
dzuje Wam. Poplakalam, sie, tym razem z wdziecznosci, ze nie jestem z tym bolem sama. Nawet Tuxman daleko, nie ma kto przytulic, tylko Julia wciaz mowi o Mazaku, i to tak boli, ale ona musi to z siebie wyrzucic.... Boli strasznie, wciaz lzy sie leja. Ja tak go bardzo pokochalam, godzinami z nim rozmawialam, glaskalam, czesalam, nie bylo drugiego takiego psa - psa idealnego... Nie taki dom mialam mu dac, nie tak... lezy na naszej ziemi, w Buczkowicach, zawsze bedzie mnie wital, zawsze czekal, zawsze jego dusza bedzie ze mna krzatac sie po kuchni. Ale ja mu obiecywalam ze bedzie biegal tam po lace, grzal sie w slonku, sluchal ptakow, pil ze strumyka... nie wyszlo... strasznie nie wyszlo.... :-( Ma dom, na zawsze - w moim sercu, i na zawsze - na naszej ziemi. Ale nigdy go juz nie poglaskam i to boli strasznie, nie do powiedzenia.....