Jump to content
Dogomania

Dorothy

Members
  • Posts

    8714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dorothy

  1. no nic dziwnego, pewnie boli. :glaszcze:
  2. Narazie to szanowny pan sie wypial dupskiem na sucha karme. :p smakowita, moje psy ja zazeraja. A Mazak poniewaz wciaz mial lekka bieguneczke dostal dzis rowniez suche, bo ono jest delikatnei w ogole super klasa Mera Dog. Ale coz, nie dla ksieciunia. Teraz sie ksieciunio obrazil i ma nas w de, lezy tylem na legowisku i cala psia postac wyraza wyrzut z powodu niedoskonalej kuchni.:mad:
  3. Edi100 polecam lekture , na przyklad John Fischer - Okiem Psa Jane Fennell - Zapomniany jezyk psow calosc sprowadza sie do kilku prostych zasad. 1. pies nie spi na legowisku alfy (w Twoim lozku! wykluczone!!) 2. najpierw je alfa (Ty) potem dajesz miske psu. Nawet jakbys miala udawac ze jesz. Pies NIE JE pierwszy. 3. Pies NIE WCHODZI przed alfa do pomieszczenia ani z niego nie wychodzi. ALFA wchodzi/wychodzi pierwszy. 4. Pies nie lezy w przejsciu tak zeby alfa go musiala omijac Alfa TY masz miec wolna droge. Jesli pies lezy-musisz go tracic czubkiem kapcia - ma sie podniesc i usunac. ( a nie ze przekraczasz psa, omijasz psa, zeby piesiuncia bron Boze nie obudzic.... :-/) 5. Po wejsciu do domu nie witasz psow! pierwsze 3 minuty NIE ZAUWAZASZ ich. To TY masz zdecydowac KIEDY zaczniesz je witac. 6. To TY, Alfa, pierwsza witasz gosci. Pies nie ma prawa szczekac na obcych przy Tobie, ani sie na nich ladowac (znany widok, otwieraja sie drzwi i wpycha sie psia morda wpadajac na przerazonego goscia) 7. Sa takie miejsca w domu do ktorych wstep ma tylko alfa. Znaczt Ty. 8. Ty decydujesz kiedy glaskasz psa. Kiedy przychodzi i podrzuca Ci reke lbem - wlasnie wtedy NIE glaskaj. zaczekaj minute, potem zawolaj, poglaskaj. Glaskanie ma byc TWOJA decyzja nie jego. 9. Na spacerze psu NIE WOLNO wyprzedzac Twojej nogi. Znany widok - pies wyprowadzajacy na smyczy swego wlasciciela, lecacego za nim z wywieszonym jezorem. Nieporozumienie! inne rady w ww ksiazkach. Zapewniam ze konsekwencja w egzekwowaniu ww zasad prowadzi do posiadania dobrze ulozonych, spokojnych, odprezonych, milych grzecznych psow. Pies obciazany obowiazkiem bycia alfa jest nerwowy i nieobliczalny! Gdy wie ze ma przewodnika - uspakaja sie. D
  4. moja sunia bobtailica, ktora wzielam z warunkow podobnych do tych w ktorych byla foczka (ale suka miala jeszcze w dodatku kilka otwartych krwawiacych ran i paniczny lek przed ludzmi az do sikania na ich widok) otoz ona tez pare razy skubnela moja corke, oraz dziabnela w lydke malzonka. Po pierwsze - kazdy gest wobec niej traktowala jak atak, po drugie kazdy krzyk, smiech, spiew... tez. Jest tez BARDZO zazdrosna o mnie. Po roku starannej troski przeszlo jej, i jest dobrze. Potrzebowala niewyobrazalnie duzo milosci, troski, pielegnacji, ale tez zasad i konsekwencji - bo probowala mnie sobie zaanektowac i traktowac jak swoja wlasnosc. Na to nie mozna pozwolic. Taki pies potrzebuje zdecydowanego przewodnika. Tutaj foczka wyraznie zdecydowala jak przewodnik stada. A to Ty masz byc alfa! D
  5. chyba tych kolo Ciebie :razz: kolo Szczyrku. Chalupe robimy. D
  6. Obiecalam ze wezme Lusie. Co prawda w miedzyczasie moj maz zakochal sie w Mazaku, ktory juz u nas jest, i mamy tym sposobem trzy psy - a to oznacza ze Lusia bedzie czwarta. Do naszego gotowego domu w Polsce jeszcze troche niestety :-( .... nie wiem jak dam sobie rade tu z czterema psami, naprawde, w kraju w ktorym posiadacz jednego psa jest juz traktowany jak nienormalny, a posiadacz dziecka trzech psow dwoch koni zdecydowanie jest czubkiem ale obiecalam, i Lusia jest taka kochana ze nie moge jej zawiesc. No chyba ze znajdzie sie ktos, kto pokocha ja mocniej ode mnie- i da jej cudowny kochajacy cieply dom, ale taki no - idealny. Jesli kogos takiego znacie - to prosze. Bo to jest cudo sunia, i nie dam jej skrzywdzic.
  7. niech odpoczywa.... :sleep2:
  8. [quote name='HankaRupczewska']Dorota, konie sa mi bardzo bliskie... Moja córka daje sobie za konie uciąc obydwie ręce. KOnie to miłość jej życia ... Jeździ dobrze ... JaK ZOBACZYŁA WASZE OGONY - ZAChWYCIŁA SIĘ... Pozdrawiamy zwierzyniec cały :cool1: OO, no prosze. Jak juz bede w Buczkowicach zapraszam na koniki :-)) Jestem instruktor, moge tez pouczyc , a i tereny tam takie ze eech... usciski dla Was D
  9. Trzymamy jak nie wiem co!!
  10. Hihi, Haniu, nie zawstydzaj mnie :oops: :oops: :oops: :oops: nie wiem co powiedziec. Moja ta piekna siwa tez jest Hania :oops: najkochansza na swiecie i bardzo dzielna. Baziek tez jest piekny, to akurat jest zdjecie ze stajni w chwili gdy go wzielam, a byl koniem po strasznych przejsciach. Wlasciwie chcieli go pod noz, bo nikt sobie z nim nie radzil, gryzl kopal i uciekal, choc prawie nie mial na czym, takie zgnite kopyta. Na tym zdjeciu jest chudy i smutny. Teraz to wielki czarny umiesniony zwierz, przytulacha, i mimo swego charakterku cudownie oswojony pieszczoch.:-) Sluchajcie tuxman nie wkleja zdjec bo za malo aplauzu. Ja aplauzuje jak moge ale on potrzebuje WASZEGO aplauzu:oops:
  11. Aga nie zartuj sobie!!!!!! Ja juz mam chalupe przemeblowana, zrobilam wiecej miejsca, DLA MAZACZKA hehe..... Co do tych jego na grzbiecie to to nie jest od pogryzien. To jest pod skora, pod palcami czuc jakby mial kregoslup w kawalkach, w ksztalcie jakiejs fantazyjnej litery s. I ta bula z boku, nie zauwazylas nigdy? Duza jak dlon i twarda, na wysokosci biodra, troche wczesniej obok kregoslupa. Ale mniejsza z tym, mysle ze dla spokoju mojej duszy bedzie rtg i zobaczymy, oraz zaradzimy. A co do rozkwitania to ja uwazam ze to juz jest NIE TEN pies :-)))) D ps dziekuje za komplementy :-)
  12. Aga, mam pytanie. Czy nie wiesz moze, czy Mazak mial jakies problemy z nogami, ew kregoslupem, ew. czyms innym niz pogryzienia w schronie? Na poczatku myslalam ze to nogi, potem znalazlam takie jakby zgrubienia na kregach, i z lewej strony z boku tuz przed stawem biodrowym ma zgrubienie, takie ze az jest niesymetryczny. Nic go nigdy nie potracilo? Zrobimy mu niedlugo kontrolne rtg ale chcialabym wiedziec.... D
  13. huehuehue gdyby mnie tu nie bylo tez bym sie dala nabrac na te historyjki. Prawda zas jest taka, ze a/ Mazak spi we wszystkich kojach po kolei b/ Mazak pcha sie pierwszy do pieszczot i czesania, tak ze Bobki musze dopieszczac po katach w tajemnicy przed nim c/moj maz tuxman zlamal wzgledem Mazaka wszelkie twarde zasady ktorymi dreczyl latami moje Bobki d/Mazak chrapie straszliwie e/Mazak podkrada slodycze .... i tak dalej. PS. TO WSZYSTKO CO POWYZEJ BYLO Z NUTKA HUMORU, :cool3: (acz szczera prawda hihi) !!! Musialam to dokleic do posta teraz, bo tuxman sie na mnie obrazil ze szkaluje Mazaka i zagrozil ze nic juz nie wklei i w ogole nie bedzie pisal:-( :-(
  14. Aniu Ice- trzymamy za Was, posylam duuuzo dobrej energii...
  15. straszne, po prostu straszne. Trzymam za ice, zeby go z tego wyciagnela..... :-( :-( szczerze mowiac nie widzialam jeszcze psa w takim stanie. Jakbym spotkala sprawce chyba by mnie nic nie powstrzymalo przed rekoczynami, nawet prawo.
  16. ['] ['] ['] dla malej duszyczki.....
  17. hihi no dziekuje :oops: juz sie uodpornilam, wiecie, :razz: w stajni jak sie jakis kon skaleczy to wszyscy panikuja i wolaja ratunku palac nerwowo papierosy i latajac wyrywaja wlosy z glowy i tworza straszne scenariusze, a ja trzymam biedne zwierze, i pomagam wetowi. Ostatnio kon sie poslizgnal, wywalil i wjechal nogami pod barierke. Nie wolno mu bylo pozwolic wstawac, bo oszalale zwierze gotowe bylo polamac sobie nogi. Lod, slisko, a kon wcisniety pod rury stalowe nogami, krew plynie spod niego, no histeria. W efekcie wszyscy mdleli i histeryzowali z wlascicielka na czele a ja pol godziny siedzialm koniowi na glowie nie pozwalajac mu wstac. Ale mialam siniakow :lol: Potem z wetem wyciagalismy go stamtad na matach gumowych, a na koniec po 5 zastrzykach uspokajajacych i znieczulajacych ktore ledwo co dzialaly ja trzymalam brzegi rany (noga rozwalona w dwoch miejscach do miesnia) a weterynarz szyl. Co chwile ostrzykiwal rane ksylokaina a ja trzymalam igle, bo kon tak sie szarpal ze nie dalo sie utrzymac strzykawki zeby wstrzyknac wszystko. Wygladalismy z wetem jak rzeznicy, usmarowani krwia po pachy, poobijani, ale dumni i szczesliwi. A jak kon mnie do dzis lubi, mowie Wam, az sie mu dziwie... :lol: wiec co mi tam pazur hehe:lol: :lol: ale pierwszy raz jak widzialam krew na konskiej nodze... tez prawie zemdlalam. Wiecie, chyba kwestia przyzwyczajenia:roll:
  18. No coz, zrobilam to sama. Jako domorosly pielegniarz zwierzakow (dwa konie, trzy psy...) rozne rzeczy juz w zyciu robilam, to uznalam ze i to mnie nie przerosnie, zdezynfekowalam, obcielam, zasypalam alantanem. Narazie goi sie ladnie, juz wyschlo i pies chyba rez zapomnial :-) D
  19. Mag.da nie strasz, ja sie niedlugo NA WIES przeprowadzam...:crazyeye: :crazyeye: i juz widze co bedzie, nie dosc ze psy w domu beda i bede z nimi CHODZIC NA SPACERY W POLA to jeszcze wjade tam z konmi, ktore wcale w polu nie pracuja, :???: :???: tylko sie na nich jezdzi W POLA Jeeny juz widze te miny.... chyba musze juz zaczac uklady z wsiowymi ksztaltowac, ale JAK??? :-o
  20. huehuehue nie wiem czy Wy nie wiecie kto najbardziej cholubi Mazaka huehue z tymi twardymi mezami bywa ze maja czasem miekkie kregoslupy. Mowie - CZASEM- bo nasza Sunia wcale tak malzonka nie rozczulala jak Mazak. Twarda reka od poczatku byla, zasady itd. A teraz - wiecie :razz: bobki siadaja przy stole - maz wola VON MI STAD! Mazak siada przy stole - MAZACZKU KOCHANY NO PUCI PUCI -i go pieszczocha, a ja :crazyeye: :crazyeye: W polaczeniu z twardymi babami co uparcie sprowadzaja do domu coraz to nowe przypadki skutek moze byc wiadomy...:lol:
  21. mosii pewnie sie spotkamy, hihi, zobacze Twe stadko....no i Luckyego!:multi: kiwi- tak, dla dobra rodziny ja w ogole powinnam odczepic sie od kompa i przestac wychodzic z domu, wszedzie znajde jakas biede potrzebujaca pomocy, ledwo sie rusze. Przyciagam to cholera czy co...:crazyeye: MagYa - to swietna wiadomosc!!! Troche mi ulzylo, bo widzialam w czarnych barwach siebie za kolkiem auta jakies koszmarne miliony kilometrow.... :???: :???: usciski D aha co do domkow tutaj, mozna zalatwic cos jak przed i pokontrole adopcyjna, sa od tego ludzie. Pracuja (wolonatriat? nie wiem) dla organizacji zajmujacych sie zwierzetami. Zawsze mozna ich prosic o pomoc, tak przynajmniej pisze. Poza tym umowy adopcyjne sa mocno obwarowane roznymi warunkami, a nie przestrzeganie ich grozi karami, i sa one egzekwowane. (Przez policje i sady) Dzieki Bogu.
  22. chyba raczej porabani :lol: :lol: juz mi wlasna matka przepowiedziala dzis ze skoncze jak Violetta Villas wlasnie zbieram linki do niemieckich stron z ogloszeniami o poszukiwanych domkach dla zwierzat, postanowilam wieszac tam najtrudniejsze dogomaniowe przypadki. Nie wiem z jakim skutkiem i pewnie znow pakuje sie w jakas afere :-o ale wkurza mnie ze tak tu siedze czytam i nic nie robie. Najgorsze ze to tak daleko, i z transportem nie bedzie latwo, ale mysle ze pomozecie choc mentalnie hehe D
×
×
  • Create New...