-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
ehe, powiedz to tuxmanowi a poza tym ech, ja nie jestem przyzwyczajona!! Moje boby NIGDY czegos podobnego nie zrobily!!!!! -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
No to na dokladke Wam powiem, ze wrocilam do domu, wyladowalam zakupy, w kuchni na blacie zostawilam zapakowane rozne rzeczy, m.in. babke piaskowa firmowo w zgrzewanej folii. Dosc daleko i wysoko polozylam. I polecialam dalej na zakupy, wracam, i nic bym nie zauwazyla, gdyby tuxman nie wylowil spod mojego fotela kawalka foli.... po babce. Hossa ukradla, rozpakowala i zjadla prawie kilo babki piaskowej:-( Mojej ulubionej, ktora chcialam jutro z mleczkiem na sniadanie. Zjadla tak dokladnie, ze slad nie zostal, procz kawalka folii (i braku babki.) Jezu, nie mam drzwi w kuchni, bo sie nie mieszcza, kuchnia bardzo mala, nie mam gdzie chowac niektorych rzeczy, sporo lecy na polkach i na blacie, co ja mam zrobic, zeby ten pies przestal krasc??? Pomijajac ze talerze w zlewie... wylizane!!!!:shake: Chyba sie zalamie... A te bodzce, Paulina, Zofia mowi ze negatywne powinny byc, jak robi cos zlego, a zaraz potem pozytywne. A poza tym to wszystko pieknie sie mowi, ale co ja mam zrobic, jak one sikaja, kradna zarcie, wylizuja talerze itp POD MOJA NIEOBECNOSC???? Mam kupic dwie kennel klatki?????? :shake: :angryy: -
Irma, jakbym mogla miec cos naprzeciw?? Dom zogrodem nad morzem to heh, nawet ja bym sie przeprowadzila, moze znajdziesz tam dla mnie jaki kątek??:fadein: :iloveyou: Jestes wspaniala. Do Ciebie blizej niz do mnie, niech go wioza do Ciebie, ja sie tu bardzo martwilam jak on by przetrwal do mojego przyjazdu, to jeszcze z 5 dni. Jesli u Ciebie mialby opieke to ja moge byc TYLKO ZA!!!! DZIEWCZYNY JAKIE WY MACIE SERCA...:roll: Jestescie kochane. Bardzo. Piszcie jakie plany.
-
Trzymam bardzo mocno kciuki zeby sie Wam udalo ....:-( tylko tyle moge.... ku....! jak wpienia taka bezradnosc!!!
-
12 lat to BARDZO stary? Ja przypuszczam ze on ledwo chodzi z zupelnie innych przyczyn! Psy miewaja po 16 lat i ledwo chodza, ale nie 12. ALbo byl w fatalnych warunkach, albo ma reumatyzm, albo sie poddal! Ja nie wiem, sprobowac trzeba...
-
anija jestes kochana
-
Ja tez!!! Dzialajcie blagam!! Wiem ze to straszna robota!!! Ale pojechalabym gdyby to nie bylo 1100km!!! Maseczki i rekawice, Konieczna ciepla woda i cztery sciany, a najlepiej rzeczywiscie waz z ciepla woda, naprawde w schronie nie mozna??
-
a czy jest mozliwosc wykapania go w schronie czy absolutnie nie?
-
Dziewczyny sprawdzalyscie co on ma w kartotece? Ile ma lat? Jak dlugo w schronie? Zaszczepiony? Jesli go wykapiecie i zabierzecie stamtad jestem sklonna wziac go do siebie. Moze potrzebuje leczenia. A moze poprostu sie poddał. On nie moze tam zostac. Bede w Polsce po swietach. Czy ktoklwiek wie cos wiecej poza tym co widac na zdjeciu?
-
ciotki zza Odry maja Cecylke na oku;)
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
tak wiele ludzi nie rozumie ze z konmi sobie radze a psy o, prosze bardzo. Wynika to stad, ze kontakt z koniem . nie podlegajacy naszej calkowitejkontroli moze skonczyc sie dla nas tragicznie, zwlaszcza z koniem nieposlusznym. Wlacza mi sie wiec dodatkowa funkcja, wymagam. Poza tym kon nie jest stworzeniem ktore prychodzi na mizianie i lezy nam u stop. To zwierze ktore interesuje ewentualne partnerstwo i wspolpraca, albo ida sobie na pastwisko:lol: Nie wolno tez nic robic przemoca, bo wiadomo ze 600 kg przeciw 55 kg to zawsze da jasny wynik. Nalezy spowodowac zeby kon CHCIAL, i moje konie chca. :-) Moj problem z psami wynika chyba stad, ze nie mialam rodzenstwa tylko psa, i cale zycie mialam psa, a dlugi czas bylam sama i mieszkalam z psem , i zawsze pies zastepowal mi cieplo, milosc rodzinna, uczucia i zycie socjalne :-) Pies kochal i byl do kochania. Pierwszy pies niestety oprocz tego wielokrotnie mnie pogryzl, w dziecinstwie. Drugi, gdy mieszkalam juz sama (dosc wczesnie) byl kwintesencja milosci, rozumielismy sie ponadzmyslowo. Ja myslalam o misce a on wstawal i szedl czekac w kuchni. Ja myslalam o spacerze a on siedzial w przedpokoju trzymajac smycz pod nogami. Niczego nie musialam egzekwowac, szkolic, uczyc, jakos samo przychodzilo. Podobnie acz troche trudniej bylo z Bertem, ale tu juz byl maz i Julia, nie mialam tylko jego jedynego do tulenia. Potem byla Sunia zupelnie niezsocjalizowany dziki pies, ktory dwa lata przychodzl u nas do siebie, a mimo to nie potrafi normalnie reagowac. A teraz pojawila sie Hossa, nie chodzi juz tylko o wymiane uczuc i pieszczot, trzeba zaczac wymagac, pojawily sie stosunki stadne, co w wypadku bobtaili moich, hmm, no nigdy nie miala z tym problemu, a teraz.. Bert jak widze stoi POZA. Nie wlacza sie w spory, odchodzi jak sie pojawiaja, przychodzi siada i sie tuli. A te dwie jak przekupy na straganie, przy czym jedna leje po domu, a druga obce psy przegania.:shake: Musze sie z tym oswoic... Mazak tez byl psem ktory nie wadzil nikomu, poslusznym i spokojnym. Teraz same widzice. Zalana kuchnia, kradziez jedzenia, walki suk...:crazyeye: Psy przestaly byc do kochania i tulenia a zaczely wymagac silnej reki. Nigdy tak w stosunku do psow nie postepowalam, potrzebuje czasu. Potrzebuje tez Zofii zeby mi powiedziala co mam robiec, bo ja zwyczajnie nie wiem. Co do placata to chyba reakcja byla automatyczna, nieposluszny kn spotyka sie z batem, i to nie na zasadzie "zaraz Cie zbije i popamietasz" bo to nie dziala i nie przynosi rezultatow. Palcat czy tez bat sluzy do pokazania koniowi - to bylo zle. Jak zrobi dobrze-jest nagroda. To dzialanie sygnalami. Kon staje deba i naciera na mnie przednimi nogami - musze uzyc bata aby opadl i mnie nie stratowal. Cofa sie i opuszcza leb - nagroda w postaci odpuszczenia nacisku, chwili odpoczynku. Koni nie szkoli sie smakolykami, (procz cyrku) najlepsza nagroda jest chwila spokoju, odpoczynek. Jakos z konmi przychodzi mi latwo :-) Ale naucze sie i z psami, spoko.;) usciski -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
ps Camara a skad Ty jedziesz??:crazyeye: Bo ja z M mam 1000 km... :cool3: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
do 12 maja jestem w Krajkowie pod Poznaniem, gdzie mam treningi, a moze i egzamin. Bede tam caly tydzien, od 9 maja. Potem moge przyjechac, nie wiem jednak jak tuxman z urlopem itede. Moze sie iuda?? Z Krajkowa to juz rzut beretem ;) Przepraszam ze nie pisze, naprawde mam chandre, a dzis Hoska dowalila do pieca, przekonujac mnie ze kompletnie nie mam kontroli nad moimi psami. Na spacerze bowiem, jak zwykle, zaczela sie wyrywac za psem. Poniewaz juz byla blisko wyszarpniecia glowy z obrozy, chwycilam ja za kark. I zaczela sie wsciekle miotac i klapac zebami na lewo i prawo i mnie ugryzla. Walnela zebami moja reke. :-( Boli. :shake: A najbardziej boli ze to ONA. Potem jej bylo bardzo glupio w domu i sie czolgala oraz pokazywala brzuch, ale co z tego. W dodatku kiedy to sie stalo, Sunka wykorzystala okazje i rzucila sie na Hose, a ta nie pozostala jej dluzna, probowalam je rozdzielic, co jedna odciagnelam, druga sie rzucala, i w koncu mialam pod nogami dwie wsciekle klebiace sie kotlujace gryzace suki. Kopniaki tez nie pomogly. One poprostu mnie zignorowaly, chcac wreszcie rozstrzygnac, ktora wazniejsza. Nie dotarlo, ze JA jestem wazniejsza. Po swietach chcialabym sie spotkac z Zofia, bardzo sie ciesze ze sie zgodzila, bo czuje sie nieco bezradna. Na spacery chodze z palcatem (taki bacik do jazdy konnej, oj, boli czyms takim) i w domu tez uzywam w razie watpliwosci. Jest w porzadku, ale czy o to chodzi? Zebym ja sie bala ze nie podolam?? Poprostu nie jestem szefem....:shake: No to co tu pisac.... -
:sadCyber:dziekuje.... ja mysle o Mazaczku codziennie. Czasem pytam go, jak laki w Buczkowicach, czy snieg juz zszedl... bardzo tesknie za nim. Za jego madrym wzrokiem. Za jego spokojem. Za gladkim kochanym lbem na kolanach...:-( to prawda, ze jest Hossa i Bunia ale.. nie da sie zastapic utraconych przyjaciol. :-( Poza tym Mazak... moglam mu ufac. Ni zaczepial Berta. Byl wcieleniem łagodnosci. A sucze... wiecie same. Rywalizuja. Sikaja mi po domu. Podgryzaja sie. Dzis Hossa ugryzla mnie...:shake: To chwile w ktorych Mazaczka szczegolnie mi brak. Dziekuje za pamiec, Monia. :calus: :calus:
-
Kraków - Kochana Pigwunia za TM :-(
Dorothy replied to .Ania.'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ania jestem z Toba, to bardzo trudny czas, wiem, :calus: ale Pigwe, podobnie jak Mazaka, spotkalo najlepsze, co moglo je spotkac w ich sytuacji, NIE SA SAME w trudnych chwilach. Gdy pomyslalam ze Mazak mogl sam bezimiennie lezec na zimnych deskach w schronie cierpiac, cieszylam sie, ze moge dac mu to, co mu dalam... Oczywiscie takie refleksje przyszly duzo pozniej, kiedy juz przestalam plakac i rozpaczac....:-( Cieplo, milosc, troske do ostatniej chwili. Strasznie trudne, ale Pigwusia ma teraz to co najcenniejsze, Twoja milosc. Ciebie. Jestes z nia, to najwazniejsze. -
PUDELKA Z GUZAMI-Misia niestety za Tęczowym Mostem [*]
Dorothy replied to Fifek_Miśki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziewczyny jestescie kochane, naprawde, to cudownie czytac takie wiesci. Usciski dla Was, usciski dla Misi. -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
w domu tuxmanow panuje chandra. -
hej, co jest, jest tam kto??? Ja czekam na fotki, pewnie ze pomozemy!
-
Kraków - Kochana Pigwunia za TM :-(
Dorothy replied to .Ania.'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aniu znam ten bol, moj Mazaczek (tez z Krakowa) odszedl po miesiacu. A na wypisie ze schronu bylo "pies zdrowy":-( Jak bardzo to przezylam, nie bede pisac, bo do dzis placze na dziek jego imienia. Wspieram Cie myslami jak moge. Wiem, ze cierpisz. Trzymaj sie, skarbie... -
Bajka z ruin w domku .Dług spłacony, wszyscy szczęśliwi
Dorothy replied to rybon36's topic in Już w nowym domu
:multi: :multi: :multi: Jezu jak dobrze.... -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
:glaszcze: :glaszcze: tego cholerstwa coraz wiecej w Polsce, dwa lata temu jak Bert zlapal w Janowie Pdlaskim, to sprawdzalam mapy weterynaryjne i babeszjoza byla praktycznie tylko na wschodzie Polski... teraz juz niemcy notuja przypadki u siebie!! Mimo ze pryskaja duze obszary na kleszcze!! Ja nie wiem.... Kasia i co z Twoim psiurem? Juz w leczeniu jak mysle, trzymamy za niego mocno... najwazniejsze zee dobrze rozpoznano chorobe... Wiec znaczy ze zlapal kleszcza mimo zabezpieczen? Nie ma nic doskonalego na tym swiecie....:shake: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Jezu Bunia chyba naelzy do tych ostatnich, bo jak Sunia miala raz cieczke, to tylko 3 dni izolowalismy psy, poza tym jakos sie dalo wytrzymac, Bert owszem byl zainteresowany ale nie trzasl sie tak jak teraz, on normalnie piszczy cale dnie i dygota mimo ze ona z drzwiami i nawet nie lazi tu i nie zostawia kropek, na pole ja wynosze itd...:shake: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
O Jezu baby poplakac sie mozna ze smiechu, kawki na psim grzbiecie, kawki karmione przez kota, to jest material na powiesc, na bestseller!!! :lol: :grin: :grin: :grin: :turn-l: :turn-l: :turn-l: nie wiedzialam ze kawki sa takie madre, niewiele mialam do czynienia z ptaszyskami, ale nie spodziewalam sie, myslalam ze to raczej takie sobie stwory :cool3: Dzis byl facet naprawiac zmywarke, jak zobaczyl zalane woda od gory mechanizmy to :crazyeye: nie wiem co mu tuxman powiedzial, bo mnie nie bylo przy tym, ale hiehie wciaz mi sie smiac chce A Bunia ma dalej cieczke, to chyba juz TE DNI, bo Bert piszczy i sie trzesie i musze dawac mu srodki na uspokojenie, jak tylko wracam od Buni rzuca sie mnie wachac i lizac swetr i oderwac go nie moge, a poza tym ON MNIE GWALCI......:placz: :placz: :placz: -
zaraz kopiuje i wysylam na uczelnie. Trzymajcie kciuki.