-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a jak inaczej Mordzian przydomek Stara Torba (przedsiębiorcza) ma się bardzo dobrze, włąśnie przed chwilą poszła i przepędziła od udźca wołowego rozmiarów maczugi jednego młodego wielkiego bobtaila. A tak zajadle na niego skoczyła, że spylał aż się kurzyło. Że wzrok już nie dopisuje to miejscami kłapała w powietrze ale ogólny skutek znakomity. Lezy i oblizuje większy od niej gnat:p -
agniechaaa a co do lancucha na ktorym byl pies i tego co pisalas- jak mowili ze luzem biega a teraz przypiety bo jest duzo ludzi- w tej chwili nie ma tam zywego ducha. Wiem bo bylam pare razy. I pies ZAWSZE byl na metrowym lancuchu od krowy. Wiec niech nie sciemniaja. Poza tym- tam nie ma kawalka plotu. To jak niby, luzem po lesie latal? nie ma to jak dobrze klamac....:shake: chyba ich nie lubie:p
-
Piękna, mądra, młoda i kochająca ludzi - już nie szuka domu :)
Dorothy replied to Witokret's topic in Już w nowym domu
ja cem ja cem :multi: dzikie mnostwo of szczeniaki/:loveu::loveu: co za slodkie bobasy. Dalyscie to ogloszenie w Warszawce? jest jakis odzew?? -
póki co odpukać radzą sobie :) myślę że najgorsze za nimi. Po pierwsze- Kluś przywykł, po drugie- pani przywykła :-) pracują mężnie nad wyplenieniem brzydkich nawyków, po konsultacji z behawiorystą korzystają z jego rad i wskazówek, i myśle że idzie ku dobremu :-) zaraz wkleje nowe zdjęcia z nową panią mam nadzieje że pani mnie nie przeklnie za brak konsultacji (ona nie lubi byc "publikowana":evil_lol:)
-
agniechaa- ciesze się że jestes naocznym świadkiem. Skoro sama widziałas... a ja zaraz dorzucę garść szczegółów. Aż boli... ale zacznijmy od tego że: AKCJA UPROWADZENIE SIE UDAŁA:multi::multi: po pierwsze- pojechałam pożyczkowanym autem i cienko było, okazało sie że tam 15 cm śniegu i lód na drodze, auto niespecjalnie sie spisało;] miałam chwile grozy. Potem owym autem musiałam w las wjechać aż do szlaku, i omal nie zdarłam miski olejowej. Ale jakoś dało radę. Moje dziecko , które też udział wzięło, zajęło się robieniem wrażenia turystów, karmiło koniki itd. Ja wywabiłam biedę z budy zapięłam na smycz i poszłam na spacer. Nagle w trzęsącą sie kupkę smrodu wstąpił nowy duch i zaczęła ciągnąć radośnie co sił od drzewka do drzewka. Ciekawe kiedy ostatnio rozstawała się z budą? W czasie spaceru wyszło na jaw, że mamy do czynienia... z kobitą:evil_lol: no najzwyczajniej w świecie to suczka ;) Potem rozglądając się ukradkiem poczekałyśmy zmierzchu i udałyśmy się spowrotem. Suczka najwyraźniej początkowo chciała wrócic do budy, niepewnie patrzyła, zatrzymywała się, ale potem już poszło :-) jak zobaczyła strumyczek, to myślałam że tam już zostaniemy na zawsze. W życiu nie widziałam tak spragnionego psa. do auta wlazła bez protestów, powąchała wpierw kocyk (pachnący moimi psami) i nie było problemu. Podróżowała częściowo na moich kolanach, potem juz zwisając z fotela pasażera (dupa na fotelu łapy przednie na podłodze głowa w górze:evil_lol:) śmierdziała tak straszliwie że musiałam otworzyć okno żeby nie zemdleć. W lecznicy jak weszłam to wszyscy sie odsuneli z obrzydzeniem. Naprawde ten zapach potworny jest nie do opisania. Za to psica- ideal. Polozyla sie kolo nogi, grzecznie leżała, ja ją skubałam z kłębów martwej sierści. Taka przekochana ciocia... babcia właściwie- ale obudził sie w niejwntuzjazm młodego psa! krzaczki, trawniczki, wąchanie, rozglądanie się- zupełnie nie ten szkielet na łańcuchu otępiały... Lekarz tez jak weszłam to otworzył okno ;] obejrzał krótko- przypuszczalne diagnozy sa następujące (ostateczne beda jak zrobi komplet badan- zeskrobiny, badania krwi itd) - pies jest stary.... i koszmarnie zaniedbany. - pies napewno jest silnym alergikiem, odczyn alergiczny na calym ciele - alergia spowodowala świąd, strupy, wyłysienia, a na brzuchu- zobaczyłam coś czego nie widziałam w życiu- całe podbrzusze skóra czarna, popękana, zgrubiała jak u słonia, przerośnięta, jeden liszaj rozlizany, spuchnięty, nabrzmiały... lekarz twierdzi że ten pies OD LAT musi cierpieć na alergię, i od lat liże brzuch który stał sie jedną wielką bolesną raną. Sama zauważyłam już w aucie- sunia co chwile nerwowo rzucała sie polizać sobie brzuch- i robiła to PISZCZĄC I SKUCZĄc nerwowo. Teraz już wiem czemu. -ponadto na tym brzuchu wielki guz. Jakiej etiologii- za wcześnie mówić. - wyraźne ślady niedożywienia i zaniedbania- zarówno kiedyś (niedźwiedzie łapy jak u szczeniąt z niedoborami wapnia) jak teraz- przeraźliwie sterczący szkielet z wielką głową. zalecenia- pies został w klinice, jutro lecznicza kąpiel, zeskrobina w kierunku chorób/pasożytów skóry, pobranie krwi do badań, szczegółowe oględziny. - przewidywane leczenie- długie- miesiąc dwa to raczej minimum... tak jest przy chorobach skóry. Zależy co wykaże zeskrobina. - Napewno karma dla alergików (sunia błyskawicznie w gabinecie namierzyła szafkę z PURINĄ i rozpoczęła szturm. Głód w oczach i całym psie. napewno witaminy i prep. wzmacniające trzeba - napewno kąpiele konieczne w szamponach dermatologicznych flaszka 30 zl na dwa razy starcza - leczenie skóry ogólne, leki sterydy itd, niestety dośc intensywne - postępowanie w celu zdiagnozowania i usunięcia guza (wielki jak śliwka, zwisa z listwy mlecznej) - a reszta zależy co wykażą wyniki badania krwi. I zależy jakie niespodzianki jeszcze nas czekają. (oby miłe.) dziewczyny bez Was to ja nie dam rady :placz: to sie zapowiada bardzo nieróżowo finansowo:-( ale powiem Wam- WARTO. Ona JUZ jest wdzieczna, jest taka kochana,stara sie, w oczy zagląda, grzecznie za nogą chodzi, naprawdę, dajmy jej pożyc i zaznać ciepła, niewiele go w życiu musiała mieć...:-( a budę, do której zajrzałam (ostrożnie, bo pchły skakały) wymoszczoną miała kawałkiem starej wykładziny i.... martwą sierścią śmierdzącą, nagromadzoną od lat. Ja myślałam że to dywanik filcowy. Zaczęłam w tym grzebac patyczkiem a to martwa brudna ubita sierść...:angryy: obok budy puste stare garnki. Ani kropli wody. cieszę się że ją stamtąd zabrałam, ile by to nie miało kosztować wysiłku żeby jej pomóc- warto. jutro rano pojade porobię jej zdjęcia w lecznicy. Nie wzięłam dziś aparatu ze sobą. Skleroza.
-
piekne sa, przepiekne.... kiedys marzylam o amstafie ale balam sie ze nie podolam... teraz przepadlo, za duzo czworonogow w domu. Ale patrzec- az milo. Oby trafily jak najlepiej...
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Dorothy replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
jak Patek reaguje na inne psy, duze male samce itd i na koty -
Piękna, mądra, młoda i kochająca ludzi - już nie szuka domu :)
Dorothy replied to Witokret's topic in Już w nowym domu
slodkie kulecki :loveu: -
a tu najstarsi górale i ci młodsi tez klną mięsem rzucaja i kur....ują bo jak ferie były to nie było sniegu a teraz napadało i kurrr., PO CHOLERE??? Turysty i tak już na narty nie przyjadą... ale to tylko do soboty ma tak byc a potem wiosenka. Ale Grandzie to wszystko jedno chyba z taka ilościa futra...
-
Piękna, mądra, młoda i kochająca ludzi - już nie szuka domu :)
Dorothy replied to Witokret's topic in Już w nowym domu
mamusia nie daje sie zlapac wciaz? chcecie ja tam narazie zostawic? Ona je karmi jeszcze chyba? moja pomoc aktualna oczywiscie. Ile dacie tyle wezme, choc przyznam ze z piecioma to polec moge bo sama mam 6 psow wlasnych. Moze jednak jaka ciocia jeszcze ze dwa maluchy wezmie? -
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
Dorothy replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
a allegro ma? kurcze, takie śliczności, i bez domu?? -
Majka Wyrwana Z Obozu śmierci Prosi O Wsparcie...ma dom
Dorothy replied to Kanzaj's topic in Już w nowym domu
cudna sunia, a Ty Kanzaj serce jak tramwaj. Malo moge pomoc ale bede zagladac. :calus: -
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
Dorothy replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
BIANKA bierz. Dasz radę! Ty ze wszystkim dajesz rade!:multi: -
Maleńka sunia,bez oczka,bez szansy(Ostrów Maz.).Aniołek ma swój dom :-)))
Dorothy replied to Fela's topic in Już w nowym domu
siostra blizniaczka mojej Soni....:placz: -
Piękna, mądra, młoda i kochająca ludzi - już nie szuka domu :)
Dorothy replied to Witokret's topic in Już w nowym domu
w razie czego moja oferta aktualna. Najwyzej bede jakiemus maluszkowi mamunie zastepowac:evil_lol: