Jump to content
Dogomania

Dorothy

Members
  • Posts

    8714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dorothy

  1. :-o no nie moge :evil_lol: fakt, normalnie ludzie nie musza wiedziec :-D widok konskiego kopyta od spodu: ta wielka litera V w gornej czesci to strzalka jest ona sprezynujaca czescia kopyta, najwazniejszym elementem jego mechaniki, dzieki niej i jej sprezynujacemu ruchowi podczas chodzenia kopyto jest masowane od wewnatrz co zapewnia prawidlowe ukrwienie i rownomierny wzrost rogu kopytowego. Strzalka amortyzuje kazde stapniecie konskiej nogi. Zaburzenia w obrebie strzalki powoduja ze wszystko wali sie naraz, aparat ruchu jest przeciazony bo nie ma amortyzacji, robia sie zwyrodnienia w stawach, a sama deformacja kopyta to jakby miec pokruszone popekane paznokcie i obierac nimi orzechy.
  2. w razie czego podtrzymuje wiadomosc ktorej nikt nie zobaczyl a szkoda [U]pozycze Liryce klatke w razie potrzeby.[/U] transport to tylko 100km.
  3. jak sie sprawy zdrowotne maja na dzisiaj? calkowity paraliz?
  4. Liryka pozycze Ci kennel klatke, tylko nie mam jak zawiezc, cholera zeby to bylo wczoraj, jechal znajomy do Kraka. A ja nie przyjade mam reke swiezo z gipsu wyjeta i nie moge prowadzic auta.
  5. wet nie przyjechal :angryy::mad::snipersm: cos go zatrzymalo i mu wypadlo\ podobno infekcja (ktorej rano nie bylo) ma byc jutro znacie to opowiesci z serii "kochanie to nie jest tak jak myslisz' oraz "wszystko ci wytlumacze" i jak tu lubic facetow?? reka kiepsko. Boli, a po rehabilitacji jest narazie gorzej.Mam nadzieje ze to tylko tak na poczatku. Dolar odmowil wspolpracy jesli chodzi o samotne stanie w wiacie i niewidzenie koni, i usilowal wyjsc przechodzac po mnie, zaplatal sie w liny, wystraszyl, usilowl uciec i wskoczyl przodem w worek big-bag wypelniony trocinami, co przerazilo go na amen bo w nim utknal, a na koncu linki ja i ciasna wiata. Szczerze mowiac zegnalam sie z reka :placz: ale skonczylo sie na nadepnietej nodze i skopanej kostce. Mimo panicznego strachu nie chcial zrobic mi krzywdy. On nie rozumie co sie dziejeTroche to potrwa,...
  6. oj ciotka Ty to zawsze jakies takie podjerzenia :diabloti: ja mam ped do wiedzy sie mowi :evil_lol: fakt w mezczyznach najbardziej pociaga mnie to co w glowie, ale nie psujmy sobie od razu stosunkow z porzadnymi przydatnymi weterynarzami :lol!:
  7. oczywiscie, zawsze pociagała mnie wiedza...:cool3: :eviltong:
  8. nic z tego, to inny przystojniak :cool3: ten jest od koni , a tamten byl od psow. Obaj sa szalenie interesujacy z punktu widzenia naszych kontaktow psio-konsko-medycznych:eviltong:
  9. fotka bedzie. Nie uwierzycie , on ma łaciate powieki :crazyeye: normalnie ma na nich rózowe łatki :loveu: teraz jade na rehabilitacje reki wet bedzie po 13 tej :-)
  10. masakra, az sie cos w czlowieku sciska z bolu :placz: ten pies musi starsznie cierpiec, Boze, i za co??? zle to widze:-(:-(:-( podnoszenie mycie i wynoszenie psa ktory reaguje agresja:-( biedna Ewa biedny pies :-( (post przeskoczyl, znowu:-()
  11. rżenie to takie wołanie- chodź tu do mnie chodź! czekam na Ciebie! teraz tez stoi i rzy- za końmi. Biedak :-( moze tylko na nie patrzeć z daleka. Niestety ma potwornego ropnego gluta i jest izolowany za dwoma płotami żeby sie nie wąchały. Zobaczymy co powie wet, ale wolałabym nie pozarażać całej stajni...
  12. dzis pierwszy do mnie zarżał jak przyszlam do stajni!! :multi: cudowne uczucie, stoi taki gutek kudlaty z smieszna mina i radosnie rży, mówie Wam.:loveu: I jak tu nie pomagac? Czlowiek egoistycznie to robi, nie żeby tak z samego dobrego serca, ale dla tej egoistycznej chwili przyjemności patrzenia na wdziecznego zwierza:evil_lol:
  13. [quote name='zulugula']Jak to mały być??? Dlaczego wiec nikt mnie o tym nie poinformował??? Wybacz, ale zaglądam tu właśnie w celu uzupełniania swojej wiedzy. Coś co dla Ciebie jest oczywiste, nie musi być jasne i dla mnie. Skoro to taka normalna kolej rzeczy, to dlaczego każdy milczał gdy Franio do mnie przyjechał? .[/quote] zulugula nie wiem, nie umiem Ci powiedziec dlaczego nikt Ci nie powiedzial, nie bylo mnie wczesniej na tym watku. Dla mnie to oczywiste- nowy pies zproblemami = badanie krwi. Jesli ktos mowil ze nie trzeba podczas gdy pies ma biegunki i inne dolegliwosci, no to ja nie wiem, poddaje sie, rece mi opadaja :shake: troche kompetencji przy doradzaniu tez by sie przydalo... dziekuje za wyczerpujace informacje , postaram sie je skonsultowac z psimi psychologami, tyle moge zrobic. Przy moim stanie zapsienia (5 szt) szakocenia (3 szt) oraz za- konienia - 6 koni w stajni za oknem) nie bardzo moge zaoferowac mu fizyczna pomoc, zwlaszcza ze wlasnie zdjeto mi gips (skomplikowane zlamanie w nadgarstku, wieloodlamowe z przemieszczeniem) i jestem niestety mocno niepelnosprawna,reka w szynie, a zwierzetami ktore mam zajac sie i tak musze:-( szkoda Frania. Mam nadzieje ze choc konsultacja z psychologiem cos wyjasni. ps. zulugula- zmienilabym weta. naprawde. jesli pies ma gazy, rzadkie kupy itd to naprawde lekarz nie zalecajacy testow med to jakis konowal:shake: mimo wszystko jednak koopanie w domu to problem psychiczny, z tego co widze na podstawie Twoich postow. Nie jest to problem lękowy,skoro piszesz to co piszesz,po prostu z jakichs przyczyn ten pies nie ma zakodowanego poczucia brudzenia w domu. Nic, bede pytac...
  14. [quote name='Lulka']inaczej zwany Mietek vel Szklarz badz Lotnik mam zasikany samochod na maxa i wybitą szybe ;) nie lubi chlopak jezdzic oj nie lubi :shake: najgorsze ze wypranie siedzen i tak nic nie dalo, smierdzi jak w klozecie :diabloti:[/quote] O matko, Lulka jazda ekstremalna po bandzie???:crazyeye: :mdleje:
  15. Boze byloby cudownie, przeciez cuda sie zdarzaja.... :modla:
  16. Jest :eviltong: i co, Mietek juz w domu?
  17. test na niewydolnosc trzustki?przesadzili. :crazyeye: srednio rozgarniety lekarz wykryje niewydolnosc trzustki z krwi a jak trzeba robia usg
  18. 1/zachowania Franka- czy jest smutny, wesoly, wystraszony, zly, w jakich sytuacjach. Sama pisalas ze nie wskakiwal na kolana, ze sie spieszyl, byl nieufny itd interesuje mnie wszystko co odbiega od wizerunku ROZLUZNIONEGO SPOKOJNEGO SZCZESLIWEGO psa. 2/jak to brak problemow a myszkowanie po stolach za jedzeniem? i jakies takie? 3/ jakie byly podejmowane proby nauki czystosci? Jak dlugo i w jaki sposobto wazne, niepodchwytliwe pytanie, po prostu moze jego psychika nie akceptujee jakichs metod wychowania albo cos jak dla mnie- co innego prezentuje pies ktory zwyczajnie nie wytrzymuje z koopami i robi w domu a co innego- jesli robi je u dziecka w pokoju, w jego butki, na zabawki- to jest naprawde neurotyczne zachowanie psa ktory ma jakis stres np zwiazany z dzieckiem. Moze czuje sie gorszy? drugi? i nie daje z tym rady? sa takie psy sama mam taka neurotyczke, jak zje leci nasikac do misek innym psom! nie dlatego ze chce sikac1 chce im zasikac miski i basta! to ze leci do dziecinnego pokoju- naprawde znamienne, i te buty. rzeczywiscie najlepszy dla was bylby kennel. na jak dlugo on zostaje sam za dnia? czy jada wtedy, kiedy wy jecie? wczesniej? pozniej? ile razy? [I][FONT=Verdana][COLOR=blue][/COLOR][/FONT][/I]
  19. [FONT=Verdana][QUOTE]Napisał [B]Dorothy[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f28/franio-blaga-o-miejsce-przy-domku-dt-pilne-czas-do-30-12-2008-a-122424-post11387627/#post11387627"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL][/FONT] [I][FONT=Verdana]to nie sa dolegliwosci fizyczne stawiam na stres sprobuje jutro pogadac z jakims specjalista od psiej duszy prosilabym zulugule o list na pw taki tylko do mojej wiadomosci z dokladnym opisem zachowan Franka [/FONT][FONT=Verdana][COLOR=#0000ff]jakie zachowania masz na myśli?[/COLOR][/FONT][FONT=Verdana], klopotow z nim[/FONT][FONT=Verdana][COLOR=blue] oprócz załatwiania się w domu, brak problemów[/COLOR][/FONT][FONT=Verdana], badan ktore przeszedl (skad podejrzenie nosowki przebytej?) [/FONT][FONT=Verdana][COLOR=blue]zęby mogą wskazywać, że pies miał nosówkę. Przyczyną takiego stanu uzębienia mogą też być niewłaściwe leki, które mu podawano w przeszłości - info od weta[/COLOR][/FONT][FONT=Verdana], diety (czy kupy za dnia tez sa rzadkie?) [/FONT][FONT=Verdana][COLOR=blue]już nie są rzadkie. Załatwia się normalnie.[/COLOR][/FONT][FONT=Verdana] i wszelkich waznych informacji o jego zachowaniu. [/FONT][FONT=Verdana][COLOR=blue]łagodny, przyjacielski, towarzyski, zachowuje się jak duży szczeniak, radosny, wesoły, uległy[/COLOR][/FONT][FONT=Arial Black][FONT=Verdana] Trzeba wiedziec czy jest szansa na wyprostowanie go, taka wiedza przyspieszy znalezienie mu miejsca i zabranie od zuluguli. Nikt nie wezmie psa - niewiadomej. Trzeba sprobowac choc snuc domysly. Czekam.[/QUOTE] kurde czemu to wzystko napisalas italikiem? odpowiadam w nastepnym poscie nie umiem sie dogadac z edytorem:angryy:[/FONT] [/FONT] [/I]
  20. wlasnie mam problem z tym mierzeniem Libry, bo nie wiem gdzie zmierzyc szyje :-( nie kumam tego z tego opisu. W miejscu obrozy? nizej? Jak to wyczaic? zeby nie bylo za waskie? co do konika to wciaz sie zachowuje jakby byl nabzdryngolony, z niedowierzaniem przyjal brak lancucha w stajni, co prawda stoi w bardzo ciasnym miejscu (innego nie mialam, ale jak skonczy sie siano ktore skladuje obok boksow to go tam dam, kwestia dwoch tygoni...) niestety moja stajnia nie jest z gumy- ale nie ma zapietego uwiazu, tylko stoi luzem. Jest po prostu zdumiony. Wyglada jakby wciaz szukal gdzie tu jest pies pogrzebany, Ma potworny wyciek ropy z nozdrzy, jest bardzo chory :-( kaszle, pompuje bokami i szmera mu przy oddechu :-( czeka nas mocne leczenie, jutro bedzie wet. Nogi tez chyba go bola, ogladalam kopyta, one nawet nie maja strzalki :crazyeye: przednie sa plaskie jak talerze, krzywe, popekane, takie lopaty, tylkne dla odmiany zawezone i wykoslawione do srodka, no masakra. Poza tym ten biedak chyba pierwszy raz w zyciu stoi na suchym...:shake: gapil sie pod nogi z wyraznym zastanowieniem, co to tam jest biale suuche i cieple, i wcale nieposrane:p co do Libry to caly dzien go oszczekuje, skubana wie ze to jest obcy kon, a nie domowy, i narazie nie przyjela do wiadomosci ze nasz. Tak na niego drala jape ze zamknelam ja w garazu bo on lazil po podworku. Spokojny jest, ale mimo wszystko lepiej dmuchac na zimne, zeby jej nie przylozyl za to szczekanie.
  21. dla mnie to jase bylo ze Ewa tak mysli, wyobrazam sobie co musi przezywac, skoro sama ma sparalizowanego psa. Znakomicie zna ten problem. A tu sa dwie sprawy jak widze: - sprawa nr 1 brak pieniedzy - sprawa nr 2 moim zdaniem wazniejsza- nie ma osoby ktora podjemie sie noszenia psa, przewijania, mycia, gimnastykowania, wozenia na zabiegi, podawania lekow, calodziennej opieki.To opieka nad obloznie chorym. Bo niestety przy takim psie NIE MOZNA isc na 10 godzin do pracy. No chyba ze zakladamy ze to bedzie dla niego ok- 10 godzin lezec w kupach i sikach.,, i tak codzien. dlatego szukania nie powinnismy zaczac od pieniedzy- ale od szukania OSOBY. Czy sie taka znajdzie? Nie wiem :-( to traumatyczne przezycie. Ja po swoich przejsciach balabym sie, mimo , a moze wlasnie dlatego, ze wiem co to za chleb. I jak beznadziejna walka. kasa zawsze sie znajdzie, mysle, mozna by jej nazbierac jakims karkolomnym sposobem, ale czy znajdzie sie ktos kto da rade sie nim zajac? Uwazam ze zostawianie go Ewie na glowie zeby ona to robila to jest bardzo duza odpowiedzialnosc, ona sie zajedzie...:shake: dwa takie psy...:shake: a jesli wlasciciel gnida nie zrobil nic, to nic nie zrobi dalej, az do skonczenia swiata. Macie pomysl na OSOBE?
  22. chcialam zaznaczyc wazna rzecz- jak biore psa na DT to NAJPIERW ROBIE BADANIA KRWI a jesli sa podejrzenia kardiologiczne- robie rtg obie te rzeczy robie w jeden dzien, a wyniki sa od reki, a krew na drugi dzien. Takze tu zulugula nie zgadzam sie z Toba, nie trzeba bylo trzech miesiecy czekania na jakas tam kolejnosc badan, to sa podstawowe badania ktore mialy buc zrobione juz dawno. Nie wiem, naco czekaliscie? Tu nie ma zadnej koniecznoci czekania ani zachowywania kolejnosci. To sa podstawowe badania diagnostyczne, szczegolnie krew. co do reszty dyskusji nie wypowiadam sie, nie mam ochoty sie wtracac w takie rzeczy, wiem ze pies na Dt moze byc wielkim problemem - naprawde moze, gdy robi takie rzeczy, a kwestia kto kiedy i jak o tym poinformowal to juz nie moja sprawa uwazam jednak ze kwestia diagnostyki psa- zwlaszcza przy tak powaznych problemach z psem- zostala zaniedbana. Mozna to nadrobic?
  23. jest absolutnie cudny z tymi swoimi uszkami:loveu: jak widze takie cuda to zaluje ze mam tu takiego duzego kudlatego bobtaiulowego samca:evil_lol: superowy!
  24. masz racje majqa, oczywiscie, i nie chodzilo mi o dysponowanie srodkow na psa... [quote] Decyzji, czy (oczywiście, o ile jest sens i nie jest to zbędne przedłużanie cierpienia) ratować jedno zwierzę, czy odpuścić, a ocalić kilka, nie kłania się niestety matematyka. W grę wchodzą emocje i uczucia, te mają wpływ na dokonywane wybory i trudno z nimi dyskutować. [/quote]oczywiscie ze nie matematyka. Ale nie mozna kierowac sie swoim egocentrycznym spojrzeniem. Trzeba popatrzec tez z boku, spojrzec gleboko w oczy psa, ktory lezy w swoich odchodach, ubabrany ponizony i smierdzacy, ktory nie moze wstac, ktory wynoszony na dwor ma w oczach ten straszny zawod gdy inne psy biegaja a on...:shake: psa ktory lezy i nie moze nawet zmienic pozycji. Po prostu chodzilo mi o to by w swym milosiernym dazeniu do pomagania za wszelka cene widziec tez czy faktycznie-pomagamy, czy tez przedluzamy cierpienie podajac kroplowki, leki, specyfiki, cuda na kiju...a pies nadal lezy. Trzeba by zrobic wywiad z dobrym lekarzem, dobry lekarz na podstawie rtg wypowie sie jakie sa sznase, nie trzeba do tego TK ani tez RM, na rentgenie dobrze widac takie zmiany o jakich piszecie (zwyrodnieniowe) malo tego trzeba miec swiadomosc ze zmian zwyrodnieniowych NIE DA SIE COFNAC ANI WYLECZYC. Wiem cos o tym, mam klacz z takimi zmianami w stawach w nogach, i wiem, ze mimo ze ma tylko 10 lat, przyjdzie dzien ze ukleknie, a ja bede musiala ja uspic, bo nigdy sie juz nie podniesie. Przeciez nie kaze jej lezec, dostac odlezyn, plakac na widok biegajacych koni. Nie bede pomagac jej na sile zyc, kiedy ona bedzie cierpiec, lezec, puchnac i bic glowa w sciane. To nieetyczne i niehumanitarne. Widzialam jak w jednej z fundacji na rzecz koni w ten sposob podtrzymywano na sile zycie klaczy bo "trzeba ja ratowac". Kon byl w ranach od odlezyn, chudy jak szkielet, siedzialy na nim stada much, walil glowa w sciany boksu z rozpaczy, krew plynela po czole, zalewala oczy! Ona nie chciala juz zyc, a oni ja zmuszali...Trwalo to pare tygodni!!! Umarla tam, w gnoju i strupach, i byl to najtragiczniejszy widok w moim zyciu, i wiem juz co to znaczy DAC ODEJSC GODNIE. Znam to uczucie bezradnej rozpaczy,ze nie mozna pomoc, towarzyszy mi odkad wykupilam tego mojego konia, szczegolnie po doswiadczeniach z Filipem. wiec rozumiem Ewe.... :-( Robie wcierki, daje zastrzyki, masuje, daje leki, ale to wszystko tylko przeciwbolowe i na zasadzie powstrzymywania rozwoju choroby. COFNAC sie tego nie da. W psim kregoslupie tez nie...
×
×
  • Create New...