-
Posts
590 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by .Ania.
-
Pigwunia nadal jest trochę osłabiona. wydaje mi się, że znowu wraca anemia. Dziąsła ma bladoróżowe, nie tak blade jak w zeszłym tygodniu, ale bledsze niz jeszcze 2 dni temu. Natomiast plusem jest to, że nadal nie wymiotuje, i dzisiaj dorwała się do kości ze skóry cielęcej. Pomemlała troszkę i poszła spowrotem spać. Myślałam że jak dostanie żelazo z witaminami, to będzie lepiej (tak było w zeszłym tygodniu), a tu nic. Ja nadal chodzę z mikserem w ręku, co 2 lub 3 godziny daję jej strzykawkę renala, a ona jak mnie tylko widzi to ucieka...:evil_lol:
-
Moja sunia tez chce wcinać trawę, ale to dlatego, że żołądek i jelita są podraznione przez chorobę. Mnie wet powiedział, żeby jej nie pozwalać, bo to może prowokowac wymioty, co jest bardzo niekorzystne. Z jedzenia spróbuj dac Brucowi Royala renala, ale w puszkach. Jest dość drogi, ale rewelacyjny. Ponieważ sunia nic nie chce jeść, ja tą puszeczke jeszcze miksuję i daję jej strzykawką wprost do pyszczka. Wtedy nie ma wyboru i przełyka. Tak nam doradził weterynarz. Inaczej chyba umarłaby już z głodu, bo od ponad dwóch tygodni nie ma apetytu.
-
Pigwunia od popołudnia znowu jest trochę słabsza, boję się. :shake: Najgorsze jest to, że nadzieja raz przychodzi, a raz znika. Ja raz chcę skakać z radości, a zaraz potem chce mi się płakać. Oj, to wszystko jest nie sprawiedliwe. :-( Dzisiaj byliśmy na spacerku, psiaki biegały po ogrodzie, a Pigwunia położyła się z boczku na trawce i obserwowała. Cały czas miała nas na oku, a jak wracaliśmy, wstała i poszła razem z nami. Ona jest taka cudowna :loveu:
-
Własnie przeglądnęłam końcówkę wątku. Spotkaliśmy się z Foxikiem w święta w lecznicy. Akurat złożyło się, że i Foxik i moja sunia przyszły z niewydolnością nerek. A teraz znalazłam ten wątek... :-( Cały czas trzymam kciuki za Foxa odkąd go zobaczyłam, w końcu cuda się zdarzają.... Iwona, a Wy walczie nadal. Póki psiak funkcjonuje, walczcie bo zawsze jest nadzieja. Moja sunia też byław takim stanie w zeszłym tygodniu, nic nie jadła, wymiotowała, w zasadzie była tak słaba, że bałam się, że za chwilę odejdzie. Ale po kilku dniach, codziennych kroplówek,mnóstwa leków staneła na nogi i zaczęła odzyskiwac siły. Miała dużą anemię, hematokryt 25, a hemoglobina 8 - nikt nie dawał jej zadnych szans. Mocznik 220, kreatynina 9,5. Teraz już nie ma anemii, natomiast mocznik ma 180, ale kreatynina znowu 11,5. Jest nadal bardzo źle, ale ona czuje się lepiej i to jest najwazniejsze. Przestała wymiotować, natomiast nadal nie ma apetytu. Wet powiedział, że mamy ją karmić strzykawką zmiksowanym royalem renalem. i tak robimy już drugi tydzień, a przez to ona ma siłe do walki. Często było tak, że wszystko zwymiotowała, ale nie zawsze. Nie wiem ile będzie jeszcze zyła, może kilka dni, może tydzien, ale może dużej, natomiast póki jest jakaś nadzieja, to będziemy walczyć. Wy też walczcie! Trzymam kciuki z Bruca, Foxika i inne psiaki.
-
Pigwunia czuje się od wczoraj trochę lepiej. Nie wymiotuje i mam nadzieję, że tak już zostanie. Nadal nie ma apetytu, natomiast pije. Trochę też chudnie, ale w końcu nie zjada tyle ile powinna. Nie chcę zapeszyć, ale może wszystko będzie jeszcze dobrze- byłoby wspaniale. :roll: Ja mam coraz większą nadzieję. Może jednak się uda. Dostaje cały czas dużo leków, dodatkowo część w domu doustnie i widać, że jej pomagają. Może jakaś część nerek wreszcie podjęła pracę.
-
Oj, problemy są, choć ja też myślałam, że najgorsze mamy już za sobą. Pigwunia dzisiaj czuje się całkiem nieźle. Nie wymiotowała dzisiaj. Apetytu nadal nie ma, no chyba że to szyneczka :cool3: . Trochę mało pije, próbuje ją zachęcać i jak najczęściej podstawiam miseczkę pod pyszczek, ale nie zawsze ma ochotę. Ale jest żywsza i bardzie wesoła niż była jeszcze kilka dni temu - a to w tej chwili jest najważniejsze.
-
Najnowsze wieści z dzisiejszego dnia: Pigwunia od wczoraj nie wymiotowała, kolejna próba z podstawianiem pod nosek samych pyszności (szyneczka, mięsko, puszeczka royala) zakończyła się małym sukcesem. :lol: Na puszkę royala prychnęła i odwróciła się w drugą stronę, mięsko powąchała, ale nie chciała, szyneczkę powąchała i troszeczkę otworzyła pyszczek jakby chciała wziąść, ale się rozmyśliła. Po chwili wzięła troszeczkę do pyszczka i wypluła. To jest już jakiś sukces, bo wcześniej na te 3 rzeczy reagowała odrwacając głowę w drugą stronę. Potem tych próbach dostała strzykawkę zmiksowanego royala. Teraz już jak widzi , że idę ze strzykawką to ucieka.:roll: Oczywiście wiemy, że w jej stanie żadne szyneczki ani mięsko nie wchodzą w grę, ale podsuwając jej pod nosek malusienkie kawałeczki sprawdzamy, czy ma już chociaż trochę apetyt. Może syropek zadziałał... Ja już sama nie wiem, choć wyniki na to nie wskazują, ona czuje się jakby ciut lepiej. Może to tylko chwilowa poprawa, ale mam nadzieję, że jednak nie i Pigwunia będzie zdrowa. :modla: Jutro albo w poniedziałek kolejne badania
-
Oby, oby było dobrze. Z ciocią Rybon jestem w kontakcie od początku choroby Pigwuni. (Przy okazji jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc i wspieranie na duchu :buzi: ). Jamniczkowi też bardzo dziękuję, bo bardzo się stara pomóc Pigwuni i pyta kogo tylko może o jej chorobę i jak można jej jeszcze pomóc. Niestety w tej chwili wszystkie wyniki wskazują na to, że nie jest dobrze:shake:, ale może będzie lepiej. Ja w to ciągle wierzę. Pigwunia czuje się naprawdę nie najgorzej, jest wesoła, cieszy się, dzisiaj wygrzewała się na słoneczku :loveu: . Niestety nadal nie ma apetytu, dlatego kilka razy dziennie miksuję jej royala i daję strzykawką. Czasem wymiotuje, ale te wymioty są rzadsze niż były jeszcze kilka dni temu. Dzisiaj w nocy Pigwunia nawet wpakowała się na fotel i tam spała :roll: . Aha, dostała dzisiaj syrop, ktory ma zwiększyć apetyt, więc może po tym zacznie jeść. Zobaczymy jutro. Jutro Pigwa ma wolne od weta, wszystkie leki mamy podawać jej w domu. następna wizyta dopiero... w piątek. ;)
-
Tweety, Jagienka -ja też Pigwuni cały czas mówię, że ma walczyć i kropka, ale ona chyba nie chce mnie słuchać :placz: . Według weta tylko cud mógłby Pigwę uratować, a ja dopóki Pigwa w miarę dobrze będzie funkcjonować, cały czas na ten cud liczę.
-
Przed operacją miała robione wszystkie badania i wszystko było w porządku. Teraz mocznik jest prawie 190 (górna granica normy to 45), a kreatynina 11,5 (górna granica to 1,7) . Intensywne leczenie trwa już prawie 2 tygodnie, ale wyniki tylko się pogarszają...:shake: . Jedynie dzisiejsza morfologia się polepszyła
-
Dzisiaj mimo niewyspania do weterynarza pojechałam w dobrym humorze, bo Pigwa choc nadal zdarzają się wymioty i nie ma w ogóle apetytu, czuła się trochę lepiej, zaczęła sporo chodzić, a nie tylko spać. Dostała znowu mnóstwo leków i kroplówki. Zrobili jej badania. Wyniki morfologii przyszły najpierw i wszyscy bardzo się ucieszyli ja, weterynarz, ponieważ jest poprawa i wyniki są bliskie normy. Dlatego pewnie Pigwa jest żywsza. Niestety chwilę później przyszły wyniki kreatyniny - 11,5 - pogorszenie, co znaczy, że stan nerek mimo leczenia nadal się pogarsza. Mocznik też niestety się nie zmniejszył. Weterynarze naprawde się bardzo starają i dają Pigwuni wszystkie mozliwe lekarstwa, ale rokowania według nich są bardzo złe. :shake: Aż mi gardło scisneło, jak zobaczylam te wyniki, szczególnie, ze miałam nadzieję, że skoro Pigwunia troche lepiej się czuje, to wyniki też będą lepsze. :-(
-
Pigwunia dzisiaj czuje się troszkę lepiej. Jest słabiutka, ale od wczoraj nie wymiotowała. Trochę pije, niestety nadal nie ma w ogóle apetytu, więc ciągle daję jej jedzenie strzykawką. Nadal ma też ten zapach z pyska - charakterystyczny przy mocznicy. Trochę też kaszle. Dzisiaj znowu dostała kroplówke i leki, natomiast jutro rano będzie miała jeszcze raz robione badania. Tak bardzo chciałabym, żeby były lepsze... Oj siły to mi rzeczywiście trzeba, bo jestem wykonczona. Od tygodnia prawie nie śpię, co chwilę sprawdzam, czy wszystko w porządku z Pigwą, no i zawalam przez to też inne obowiązki :shake: . Jeśli chodzi o finanse, to oczywiście jakoś daję radę - na Pigwunie na pewno nie zabraknie.;) Oby tylko była zdrowa...
-
Pigwunia wczoraj wieczorem czuła się trochę lepiej, w ogóle nie wymiotowała, nawet sporo zjadła (oczywiście przez strzykawkę). Dzisiaj rano też było super, była bardziej wesoła. Dostała kroplówkę, leki. Niestety jak wróciłam do domu zaczęła wymiotować. Zaczęła też bardzo dużo pić, ale od razu wymiotuje :shake: . Zjadła tylko jedną strzykawkę jedzonka, której nie zwymiotowała i to rano. Ogólnie czuje się jakby lepiej, więcej się rusza, wychodzi na spacerki i wcale nie chce od razu wracać. Tylko spaceruje, wącha trawkę. Ale te wymioty... :placz: . Kurcze, mam nadzieję, że jej przejdzie. Dałam jej przed chwilą lek homeopatyczny na wymioty i mam nadzieję, że jej przejdzie. Troche się boję. Jutro kolejna porcja kroplówek.
-
Po maleństwie z Olkusza, wiedziałam, że za kilka miesięcy zamieszka u nas psiak ze schroniska, ale nie sądziłam, że stanie się to tak szybko. Ale może tak właśnie miało być... :hmmmm: Wczoraj już nie psiałam, ponieważ Pigwunia nie czuła się najlepiej, strasznie się bałam, że coś się stanie. Była bardzo słabiutka Na szczęście rano poczuła się troszkę lepiej. Dostała kolejną porcję kroplówek (niestety trochę wymiotowała podczas kropłowki), żelazo, leki, jutro jak zwykle powtórka. Pigwunia jest w ogóle bardzo grzeczna podczas zabiegów, grzecznie leży przez te 2 godziny, a nawet czasem śpi. Miksuję jej royala renala, żeby przeszedł przez strzykawkę ;) i w ten sposób zjada parę strzykawek dziennie. Inaczej nic by nie zjadła. A w końcu musi mieć siłę na walkę. Wet był dzisiaj trochę zdziwony, że jak na psa z takimi wynikami, to Pigwa jest i tak w całkiem dobrej kondycji. Jutro albo pojutrze Pigwa będzie miała robione kolejne badania. Bardzo chciałabym, żeby te wyniki były chociaż ciut lepsze.
-
W nocy wszystko było w porządku. Rano Pigwa dwa razy zwymiotowała :-(. Raniutko pojechalismy na kroplówkę i dopiero teraz wróciliśmy, po drodze Pigwa znowu zwymiotowała. Pigwunia jest dość słaba, ale nie jest najgorzej. Teraz znowu leży przy kaloryferku, pod kocykami, żeby jej temperatura nie spadła. Za chwilę dostanie jeść. Na szczęście zaczęła też trochę więcej pić. Jutro kolejna porcja kroplówek.
-
Elso ja też Ciebie z chęcią poznam, pewnie będzie do tego nie jedna okazja Oby tylko moja kochana Pigwunia wyzdrowiała- ja wciąż liczę na cud
-
Jak ja bym chciała żeby było dobrze..., ale strasznie się boję. :shake: Kaloryferki podziałały, Pigwuni wzrosła temperatura-ma 38,5. Zjadła już 3 strzykawy jedzonka i jak na razie nie zwymiotowała. Za 3 godziny kolejna porcja. Nawet sporo też wypiła. Trochę rzęzi jej niestety w płucach. Raniutko jedziemy do weta, oby w nocy wszystko było w porządku. Ja pytam o chorobę Pigwuni kogo tylko mogę. Jakbym tylko wiedziała, że jest ktoś kto jej może pomóc, to pojechałabym z Pigwuńką nawet na koniec świata...
-
Wreszcie mogę na chwilę usiąść i coś napisac. Z samego rana pojechałam do weta. pigwunia dostała dużą porcję kroplówek, leki. Zrobiono jej badania. Neistety morfologia znacznie się pogorszyła. Spadł troszkę mocznik, ale kreatynina pozostała bez zmian. Wet powiedział, że sytuacja jest beznadziejna i zasugerował uśpienie. :-( Powiedziałam, że się jeszcze zastanowię. Stwierdzilismy jednak, że póki Pigwa nie czuje się najgorzej, nie cierpi, będziemy walczyć o jej życie. Może wydarzy sie cud, na który wszyscy liczymy. Wróciłam do domu koło 13.00. Dałam Pigwuni żelazo, ranigast na żołądek i dałam jej do pyszczka dużą strzykawę puszeczki hillsa dla psów z niewydolnością nerek. Za jakieś dwie godziny dostanie kolejną porcję, tym razem puszeczkę Royala renala. Pigwa nic nie chce jeść, dlatego dostaje specjalne jedzenie wprost do pyszczka, ktore połyka. Musi jeść, żeby mieć siłe. Niestety czasem zdarza się że zwymiotuje, ale nie jest to bardzo częste. Nie wiem jaki rodzaj mocznicy ma Pigwa, nawet nie wiem jakie leki dostaje dożylnie, czy domięśniowo. Dostaje ich dużo + te w domu. Teraz włączyłam kaloryfery w domu, bo Pigwunia ma wciąż za niską temperaturę (37,5). Połozyłam ją na kocyku elektrycznym, dałam termofor i owinęłam w koce. Temperatura musi jej wzrosnąć. Cały czas siedzę przy niej, w nocy rozkładam materac i śpię koło niej, żeby pilnowac czy nic się nie dzieje. Boję się każdej godziny, że może się coś wydzrzyć :shake:
-
Właśnie wróciłam od weta. Pigwunia dostała kroplówkę, ponieważ była odwodniona, glukozę, lekarstwa i jedzonko do pyszczka. Niestety po powrocie do domu zwymiotowała. :shake: Ma mocznice, dlatego nie chce jeść ani pić. Poza tym jest bardzo słabiutka. Wet mówi, że są bardzo małe szanse, ponieważ te wyniki tak szybko się pogarszają. Ja liczę jeszcze na cud. Bonika dziękuję za rady. Pigwunia dostaje wszystko, co potrzeba, dostawała preparat zwiększający odporność organizmu, antybiotyki- bo ma stan zapalny. Leki na nerki. Ja dałabym wiele, żeby Pigwunia mogła żyć. I w tej chwili robimy wszystko co możliwe, żeby ona żyła. Jutro rano jadę znowu, dostanie znowu kroplówkę, będzie miała jeszcze raz badany mocznik i kreatyninę. Teraz Pigwunia leży sobie przy kaloryferze na swojej podusi, owinieta w kocyki, bo trochę za bardzo spadła jej temperatura. Supergoga - pewnie że ucałuję. ;) Pigwunia jest bez przerwy wycałowywana, głaskana, ja cały czas czuwam przy niej i bez przerwy głaszczę ten rudziutki łebek.
-
Byłam przy Pigwuni całą noc. Bidusia jest słaba, ale ciągle daje łapkę i prosi o głaskanie. :-( Tak strasznie to boli, gdy widać, że ona jeszcze sama ma wolę życia, ale jej ciałko odmawia posłuszeństwa. Po prawie czterech latach spędzonych w schronisku, u nas jest dopiero miesiąc i już musi odchodzić. To jest strasznie niesprawiedliwe. Przecież nie zdążyła się jeszcze nacieszyć nowym domem, pełną miską i zieloną trawką. A my nie zdążylismy się nacieszyć Pigwunią... Dorothy, słyszałam historię Mazaczka i tak strasznie mi było przykro, gdy usłyszałam o jego śmierci. A teraz to samo dzieje się z Pigwunią. Byłam wczoraj wieczorem jeszcze u dr. Słowińskiego, Pigwunia dostała leki przeciwbólowe. W nerkach ma jakby cystę, może guz, który ją pobolewa - może dlatego nerki przestają działać.
-
Niestety wyniki Pigwuni bardzo się pogorszyły, nerki są bardzo zniszczone. Pigwa nic nie chce jeść, trochę pije. Dostała dzisiaj rano kroplówkę, leki, ale po południu bardzo osłabła. Cały czas jestem przy niej i obserwuję czy wszystko jest w porządku. Boję się, że w każdej chwili ona może odejść :-( . Chyba mam jakiegoś strasznego pecha. :shake: Najpierw szczeniątko, ze schroniska z parwowirozą odeszło w lutym, a teraz Pigwunia jest tak bardzo chora. :-( Tak bardzo trudno się pogodzić, że Pigwunia, która niedawno chodziła ze mną na dłuższe spacery, turlała się na śniegu, podbiegała gdy się tylko na nią spojrzało tak bardzo zadowolona,że jest ktos kto ją pogłaszcze, podrapie po brzuszku - teraz jest tak bardzo chora.:-(
-
Pigwunia nie czuje się najlepiej, nic nie je, czasem wymiotuje. Na szczęście sporo pije. Już próbujemy wszystkiego, kurczaczka, cielecinki, wątróbki, puszeczek, ale ona tylko odwraca główkę :shake: . Schudła trochę. Byłam z nią dzisiaj u weternarza i pocieszające jest to, że wyniki morfologii są ciut lepsze ( to pewnie zadziałały Wasze kciuki ;) ). Jutro mają być dopiero najważniejsze wyniki: mocznika i kreatyniny. Zobaczymy czy też są lepsze. Dostała dzisiaj dużo leków, nowy antybiotyk, kroplówkę. Jutro powtórka. Wczoraj w południe, gdy było ładne słoneczko, Pigwunia chwilkę powygrzewała się w słońcu. A jaka była zadowolona - cała się we mnie wtulała i miała głaskania ile tylko chciała :loveu:
-
Pigwa czuje się tak sobie. :shake: Nie za bardzo chce jeść, jedynie mięska trochę zje i to jak się jej pod nosek podsunie. Próbowałam Royala reconvalescenta,ktorego wcześniej wsuwała, ale teraz nie chce. Dzisiaj spróbuję jeszcze z puszeczką royal renal dla psiaków z niewydolnością nerek - podobno jest smaczniejszy. Poza tym zdarza jej się wymiotować, wczoraj chyba z 4 razy. Sporo natomiast pije. Na spacerki też wychodzi, macha ogonkiem, ale widać że jest trochę smutniejsza. Martwi mnie to bardzo. :-( Jutro pojadę jeszcze do weta, żeby ją zobaczył. Proszę trzymajcie mocno kciuki, ona musi z tego wyjść.
-
Czekam z niecierpliwością na czwartek i modlę się żeby wyniki były lepsze. W tej chwili już nie wyobrażam sobie naszego domu bez Pigwuni. To jest najsłodszy pies na świecie, cichutki, bardzo spokojny, czasem wydaje mi się że jest aż za bardzo grzeczna - jakby nikomu nie chciała przeszkadzać. W tej chwili Pigwa bierze znów antybiotyk i inne leki i czuje się nie najgorzej. Je, pije, wychodzi na krótkie spacerki. Boję się, żeby to nie była tylko chwilowa poprawa, jak ostatnio. Prawie cały czas ktoś jest w domu, żeby pilnować, czy z Pigwą wszystko jest w porządku. Biedna Pigwunia, już miesiąc minął od operacji, a ona nie może wrócić do zdrówka. :-(
-
Pigwunia niestety jest znowu bardzo chora:placz: W niedzielę skończyła brać antybiotyk, a w środę wieczorem znowu pojawiła się gorączka, nie chciała nic jeść i pić. Zaraz pojechałam do weterynarza. Brzuszek miała obolały. Wet wziął krew do badań i podał lekarstwa. Wczoraj pojechałam znowu, bo miały być wyniki. Okazały się niestety złe. :-( Pigwa ma anemię i duże kłopoty z nerkami. Dr. Słowinski powiedział, że nie wygląda to dobrze, ale będziemy o Pigwunie walczyć. Dostała dużo leków, ma dużo pić, w przyszły czwartek będzie miała powtórzone badania - muszą być lepsze...